Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63827 komentujących
156 czytających
Konkurs
Kursy dla wolnościowców – ostatnie dni rekrutacji!
Polsko-Amerykańska Akademia Liderów to inicjatywa bardzo dobrze znana w polskim środowisku wolnościowym.  Swoją popularność zawdzięcza doświadczonej, zawsze wolnościowo nastawione...
Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

    29-04-2017 14:43:00

    Problem p.Zbigniewa Stonogi

    P.Zbigniew Stonoga wściekł się, bo napisałem, że - moim zdaniem - ma On kontakty za służbami specjallnymi. Może słowo "tuba" było niewłaściwe - przepraszam - ale tak sądzę. Moim zdaniem kontakty za służbami specjalnymi nie są niczym kompromitującym. W każdym razie: nie ma się o co obrażać. A na pewno nie wolno publikować prywatnych rozmów. Ani podawać fałszywych informacyj. 

    Poniżej kwity zapłaty za (używany, oczywiście) samochód BMW kupiony z komisu p.Zbigniewa. 

    PS. Człowiek ze służb raczej by się nie zachował tak (grzecznie pisząc...) spontanicznie, jak p.Stonoga (NB. mój asystent w PE!); więc może się istotnie myliłem? 

    =========

     

     

    ==========

     

    ========

  • 25-04-2017 07:12:00

    Kilka nieporozumień w/s de Gaulle vs. Pétain

    P.Marcin Stolarczyk twierdzi, że zapominam, iż marsz.Filip Pétain zbudował był we Francji „bardzo autorytarny reżym”. Nie zapominam: po prostu zdecydowanie popieram z zasady reżymy autorytarne przeciwko reżymom d***kratycznym.

    P.Janusz Baczyński twierdzi, że to d***kracja sprzyja wolnemu rynkowi. Ostatnie 100 lat historii USA, Europy Zachodniej (nawet Szwajcarii!!) i 25 lat Polski zadają kłam tej tezie. Pod naciskiem Większości wolność (nie tylko rynku!) zanika.

    P.Michał Fijałka pisze: „Niepodległy rząd Vichy, ale pod protektoratem Niemiec? Pan wybaczy, ale to jest wręcz oksymoron. Dogadać się z najeźdźcą niosącym śmierć Europie (przede wszystkim), to zbrodnia i tak powinien p.Pétain zostać zapamiętany”.

    Nie. Państwo jest niepodległe, jeśli w każdej chwili może zrezygnować z protektoratu. Umowy o protektoracie są różne, ale na ogół zdecydowanie łatwiej jest zrezygnować z protektoratu, niż np. wyjść z Unii Europejskiej...

    Nie wiem, co by się stało po zwycięstwie Hitlera, wiem natomiast, że śmierć Europie przynosi obecnie reżym stworzony przez tych, co z Hitlerem walczyli... Natomiast w 1940 roku Hitler był uważany za wiarołomnego wprawdzie, ale normalnego polityka. Nie było żadnego powodu, by się z Nim nie dogadywać.

    P.Andrzej Cwynar:(...) Wygląda, że Francja jako kraj świetnie się ustawiła, ktokolwiek zwycięża Francja dalej istnieje. De Gaullowi się udało, to on stanął przy rydwanie zwycięzcy (…) i p.Michał Muszalik: „Polityka de Gaulle'a zapewniła Francji status jednego z czterech zwycięskich mocarstw. Owszem, można uważać, że Pétain ocalił Francję od niepotrzebnego przelewu krwi, ale odmawianie de Gaulle'owi miejsca w historii,na które zasługuje, jest nieprzyzwoite”.

    Otóż nikt nie może odebrać de Gaull'owi miejsca w historii – znacznie więcej zajmuje go przecież np.Adolf Hitler. Pytanie: „Jakie to miejsce”? „Miejsce przy rydwanie zwycięzcy” jest mało zaszczytne...

    Otóż Winston Churchill zniszczył flotę francuską, bo obawiał się, że Pétain może dogadać się z Hitlerem i za cenę zdjęcia okupacji z Francji wrócić do tradycyjnej przecież we Francji polityki anty-brytyjskiej, i nawet wypowiedzieć Królestwu wojnę. Z drugiej strony, to istnienie floty francuskiej powodowało, że Hitler obchodził się z Francją jak ze zgniłym jajem. Po zniszczeniu floty w Mers el-Kébir i Dakarze, śp.adm.Jan de Laborde słusznie rozkazał zniszczyć resztę floty w Tulonie – by nie wpadła w ręce III Rzeszy – i Hitler bez obaw zajął resztę Francji.

    Gdyby nie to, Francja dotrwałaby do 1944 roku, po czym Państwo Francuskie, podobnie jak Królestwo Włoch, zwróciłoby się w stosownym (!!) momencie przeciwko Niemcom. Wojna trwałaby o wiele krócej, Zachód zająłby Niemcy przed Sowietami, a Państwo Francuskie wyszłoby na znacznie większe mocarstwo niż „Wolna Francja” de Gaull'a, która przecież była klientem Churchilla i wisiała na Jego łasce (gen.Karol de Gaulle cały czas obawiał się, że Churchill dogada się z Pétainem – a wtedy On wyląduje w historii tam, gdzie np. śp.gen.Kazimierz Sosnkowski, zacny człowiek skądinąd; lub przed plutonem egzekucyjnym).
    I wreszcie na pytanie p.Zbigniewa Zabrockiego: „To kto ma pisać historię? Przegrani?” odpowiadam: „Historycy. Również: z innych krajów, poza zasięgiem łapsk aktualnie rządzących. Np.Francją, Hiszpanią czy Włochami...”

     

     

     

  • 21-04-2017 01:11:00

    O władzy narodu i królach wybieranych legalnie

    Gdy na FaceBooku wyraziłem ździwienie, że Polskę w unii personalnej z Augustem II Mocnym uważa się za państwo suwerenne, a w unii personalnej z Aleksandrem II Romanowym już nie – p.Paweł Wronka napisał:

    „W dużym skrócie różnica między rządem [ Augusta a Aleksandra] jest taka że Augusta II wybrało na króla polskie państwo, polski sejm, polscy magnaci, szlachcice itd. Mniejsza z tym w jaki sposób się to stało (rosyjskie pieniądze, wojska na granicy z Litwą itd.) ale prawnie został on wybrany przez Polaków jako ich król.

    Aleksander [ II Romanow] został władcą, bo parę koronowanych głów ustaliło tak w Wiedniu; Polacy nie mieli tu nic do gadania”.

    Odpowiadam, bo chcę wyrwać ćwiek zabity w głowę przez d***krację. P.Wronka rozumuje (1) a-historycznie (b) w ogóle od rzeczy. P.Wronka uważa mianowicie, że Król Polski wtedy staje się „polskim” jeśli Polacy bedą w tej sprawie mieli coś do gadania!!

    Z czego wynika, że polskim królem nie był np.Bolesław I Chrobry (nikt Go nie wybierał), królami Francji nie byli Ludwik XIII, Ludwik XIV, Ludwik XV i Ludwik XVI, nie jest królową Anglii JKM Elzbieta I – i tak dalej. Królestwo Belgii w ogóle nie istnieje – bo powstało w wyniku Konferencji Londyńskiej, na której mocarstwa europejskie postanowiły, że katolickie prowincje zostaną oderwane od Zjednoczonego Krolestwa Niderlandow, a Królem Belgów zostanie ks.Leopold Sachsen-Coburg-Saalfeld (ciekawostka: proponowano Mu przedtem koronę Grecji – ale odmówił).

    Oczywiscie nigdy też nie istniało np. Księstwo Warszawskie, utworzone wskutek porozumienia Napoleona Buonapartego z Aleksandrem I Romanowym (Traktat w Tylży) – bo Polacy nie mieli nic do powiedzenia ani w/s konstytucji Księstwa, ani w sprawie mianowania księciem warszawskim króla Saksonii, Fryderyka Augusta I. Jest kompletną aberracją uważanie Księstwa Warszawskiego za suwerenne panstwo – była to atrapa, podobnie jak inne pomysły Napoleona. Jak napisalem ( http://nczas.com/publicystyka/mitologia-napoleona-polemika-z-lysiakiem/ ) „N. istotnie utworzył Księstwo Warszawskie. A także (jako generał, I konsul lub cesarz): Republikę Alby, Republikę Ankony, Republikę Batawską, Republikę Bergamo, Księstwo Bergu, Republikę Bolońską, Republikę Bouillonu, Republikę Brescii, Republikę Cisalpińską (jej wojskiem były… Legiony Polskie!), Republikę Cispadańską, Republikę Cisreńską, Republikę Connaught, Republikę Cremy, Królestwo Etrurii, Republikę Helwecką, Wolne Miasto Gdańsk, Prowincje Iliryjskie, Republikę Liguryjską, Republikę Moguncji, Republikę Partenopejską, Republikę Pescary, Republikę Raurakiańską, Związek Reński, Republikę Rodańską, Republikę Rzymską, Republikę Subalpejską, Republikę Transpadańską, Republikę Tyberyńską, Republikę Vaud, Królestwo Westfalii, Republikę Włoską, Królestwo Włoch (sam został królem – a na Nowym, Lepszym Tronie hiszpańskim posadził swojego brata Józefa), Wielkie Księstwo Würzburga, a na koniec Księstwo Kurlandii, Semigalii i Piltynia – istniało kilka miesięcy w 1812 roku, między marszem Wielkiej Armii na Moskwę a ucieczką Znacznie Mniejszej Już Armii z zajętych terytoriów.

    Gdyby zwyciężył w Rosji, na pewno dodałby Księstwu trochę ziem wschodnich. Ktoś przecież musiałby je okupować. I utworzyłby Republikę Nowogrodu, Republikę Pskowską, Królestwo Moskiewskie i Wielkie Księstwo Smoleńskie. Proszę przy tym zauważyć (to nie było bez znaczenia w tamtych czasach), że Polakom utworzył „księstwo”, a innym na ogół „wielkie księstwa” albo i „królestwa”. Rozumiem, że ci wszyscy Westfalczycy, [Etruskowie, Würzburgerzy] – a zwłaszcza Hiszpanie – mają mu być za to wdzięczni?”

    Gdyby Buonaparte wygrał – część tych państw zapewne istniałaby do dzisiaj. Były to, powtarzam, państwa marionetkowe – Księstwo Warszawskie bardziej przypominało Generalną Gubernię niż III Królestwo Polskie utworzone w wyniku Kongresu Wiedeńskiego (wskutek nacisków Aleksandra I, występującego w glorii Wyzwoliciela Europy spod buta Napoleona). Królestwo Polskie było suwerenne – na co najlepszym dowodem jest, że gdy znakomitego krola, Aleksandra II, zastąpil znacznie gorszy Mikolaj I, to Senat Krolestwa go w 1830 roku zdetronizowal, zrywając unię personalną. Proszę zauważyć, że do armii Krolestwa wstapili prawie wszyscy oficerowie Księstwa Warszawskiego – którzy przecież w 1812 z Aleksandrem Romanowym walczyli!

    Przepraszam za przydługą dygresję. Piszę to, bo chcę podkreślić, że slogan „władza pochodzi od Narodu” - to nie normalność, lecz dziwaczny pomysł d***kratów. P.Wronka pisze zresztą: „Augusta II wybrało na króla polskie państwo, polski sejm, polscy magnaci, szlachcice itd.” - a gdzie reszta „narodu”? Zresztą większość szlachty, tak naprawdę przekupiona, wybrała Franciszka Ludwika Burbona, ks.de Conti (Wikipedia podaje: „Elekcję Augusta II sfinansowały domy bankowe Issachara Berenda Lehmanna i Samsona Wertheimera. 27 czerwca 1697 roku ogłoszony został królem przez mniejszość szlachty, przekupionej przez Rosjan z polecenia cara Piotra I na sejmie elekcyjnym, po bardzo burzliwym, wielomiesięcznym interregnum” Tak więc August II został królem w wyniku interwencji rosyjskiej – a w 1704 roku został, podobnie jak Mikołaj I w 1830, zdetronizowany. Nb. w 1703 pożyczył był od Piotra I ogromną sumę 300.000 rubli w zlocie – i otrzymal 12.000 wojska!!

    August III Sas był już całkowitym mianowańcem rosyjskim. Czyli, krótko pisząc, królowie sascy byliby nielegalni. Ale potem parokrotnie zrywał sojusz z Moskwą...

    Dzisiejsza terminologia d***kratyczna nie tylko jest absurdalna (jak cała d***kracja) ale też po prostu nie pasuje do pojęć polityki z normalnych czasów. W sensie d***kratycznym nikt nie byłby legalnym krolem.

    Na zakończenie zwrócę p.Wronce uwagę, że np. ojciec i matka, rządzący rodziną, też nie są legalnie wybierani przez dzieci. Proszę sobie wyobrazić jaki bałagan powstalby, gdyby istotnie głowę rodziny wybierano...

     

    ...Jaki? Właśnie taki jak dziś, gdy prezydentów, „królów elekcyjnych” i innych władców wybiera się d***kratycznie!   

     

  • 15-04-2017 03:19:00

    Rosja, Polska i Związek Sowiecki

    Ręce opadają. Większość tych, co atakują mnie za prostowanie bzdur wypisywanych n/t Rosji to nie PiSowskie trolle – tylko ludzie tak przesiąknięci nienawiścią do Rosji, że ŻADNE argumenty do nich nie trafiają. Może jak się je powtórzy sto razy... Więc powtarzam. Zaczynam od uwagi ogólnej - potem dwa komentarze z góry:

    Ogólna uwaga jest taka, że napisałem: „Federacja Rosyjska NIC nam nie zrobiła” - i NIKT temu nie zaprzeczył. Na szczęście na moim FB nie ma wariatów wierzących w rozpylenie helu i bombę próżniową nad Smoleńskiem.

    Teraz p. @Adam Kostyra: "...a naziści to nie Niemcy bo przecież tamto państwo, czyli III Rzesza, już nie istnieje. Skoro Rosja obecna nie jest spadkobiercą Sowietów to czemu bezustannie atakuje kraje, które się wyzwoliły spod ruskiej okupacji gdy pomniki sowieckie trafiają na śmietnik historii. Dlaczego jednostki wojskowe szczycą się sowieckimi tradycjami, zaś Rosja nie oddała ziem zajętych przez Sowiety. Jedno wielkie kłamstwo".

    RFN jest prawnym spadkobiercą III Rzeszy, Federacja Rosyjska prawnym spadkobiercą ZSRS, a III RP prawnym spadkobiercą PRL – ale nie ma to nic wspólnego z tematem. Mazowsze, Śląsk, Wielkopolska itd. są pod okupacją III RP – i gdyby któraś z tych ziem chciała ogłosić niepodległość, to spotkałoby się to z ostrą reakcją, jak sądzę. Wiele krajów – Ukraina, Litwa, Gruzja, Kazachstan i inne - były pod okupacją zarówno Imperium WszechRusi, jak i ZSRS – ale (1) FR zapewne przyłączyłaby równie chętnie Mongolię, jak i Tadżykistan – choć ta pierwsza nie należała do ZSRS; (2) Nie ma nic zdrożnego w chęci przyłączenia do swego kraju tego i owego; ja np. jestem imperialistą, i z ochotą to i owo przyłączyłbym do Państwa Polskiego – oczywiście: nie do III RP, bo spod okupacji tego absurdalnego państwa trzeba wyzwolić Polskę, a nie przyłączać do niej inne ziemie (3) Które z tych wielu państw Federacja Rosyjska „atakuje”? Nie zaatakowała nawet Kazachstanu – choć jego północna część jest zdominowana przez Rosjan. Jeśli uważamy, że np. Kazachstan ma prawo oderwać się od FR czy Rosji, a Kosowo od Serbii – to Abchazja i Osetia Płd. mają prawo oderwać się od Gruzji, a Krym od Ukrainy. Przypominam, że to Gruzja zaatakowała Osetię (w dniu rozpoczęcia Olimpiady w Pekinie – licząc, że JE Włodzimierz Putin, będący na jej otwarciu, nie zdoła zareagować) – ale Kreml odmawia przyjęcia Osetii Płd w skład FR (choć Osetia Północna do FR należy!!). Co do Krymu: Autonomiczna Republika Krymu za czasów okupacji ukraińskiej była i tak zdominowana przez Rosjan, pięć razy liczniejszych, niż Ukraińcy.

    Kilku Komentatorów pisze o „zielonych ludzikach”. Ale czy ktoś wie, co te „zielone ludziki” robiły? Mordowały Ukraińców i Tatarów? Nie. Podczas przejęcia Krymu przez FR od RU zginęli (przez pomyłkę) 1 (jeden) Rosjanin i 1 (jeden) Ukrainiec. „Zielone ludziki” - czyli z reguły majorzy i pułkownicy rosyjscy, w liczbie ok. stu – podchodzili do batalionu wojsk ukraińskich i mówili krótko: „U nas żołd dwa razy wyższy” (dyskretnie nie wspominając, że ceny też wyższe...). W efekcie CAŁA flota Republiki Ukraińskiej, z naczelnym dowódcą, przeszła pod sztandar św.Andrzeja (poza jednym niszczycielem, który – wbrew woli załogi, ale wskutek determinacji dowódcy i jego zastępcy – odpłynął do Odessy). Także lotnictwo i większość wojsk lądowych.

    Kreml g***o interesują pomniki sowieckie. U siebie je likwidują, powstają za to pomniki Piotra I, Katarzyny Wielkiej, Wrangla, Denikina... Armia rosyjska zniszczyła nawet (pewno z rozpędu) pomnik Stalina w Gori (Gruzja).

    Natomiast prawdą jest, że „jednostki wojskowe szczycą się sowieckimi tradycjami”. Przecież napisałem: „ etos sowiecki nadal żyje”. Ponadto: w Rosji jest (na nieszczęście dla Rosjan) sporo d***kracji i JE Włodzimierz W.Putin musi liczyć się z głosami milionów Rosjan zaczadzonych sowiecką propagandą.

    Ostatnie zdanie: „Rosja nie oddała ziem zajętych przez Sowiety” jest niezrozumiałe. Jakich ziem, zajętych przez Sowiety, FR nie oddała?? Od biedy może chodzić o Tuwę, która wyszła z Imperium WszechRusi i została potem zajęta przez ZSRS... Ale czy III RP oddała Niemcom Ziemie Zachodnie i Północne zajęte przez PRL?

    Podejrzewam, że ogromna większość tych, co potępiają Rosjan za zajęcie różnych ziem, bez wahania przyłączyliby do Polski to i owo – ze Lwowem i Wilnem na czele.

    I jeszcze jedno. Kreml nie powinien był wspierać separatystów w Doniecku i Łuhańsku. Jednak, przypominam, II RP DOKŁADNIE TAK SAMO nielegalnie wspierała w 1920 (pieniędzmi, sprzętem, oficerami) powstańców śląskich.

    Teraz p. @Karol Chmieliński: „No, tak: Rosja to w ogóle nam nic nie zrobiła, a bolszewicy to nie byli Rosjanie. W takim razie Niemcy też nie muszą przepraszać za nazistów i III Rzeszę - a jednak wypłacili reparacje; głupcy. Rozumiem, że podobnie jak w przypadku III Rzeszy tak i w przypadku ZSRR przez wieki mieszkali tam Rosjanie, potem nagle po rewolucji pojawili się mitologiczni bolszewicy z innej planety, a potem znowu wrócili Rosjanie. Już pomijam to że dzięki Imperium Rosyjskiemu (które oczywiście też nie miało nic wspólnego z Rosją idąc Pana tokiem myślenia), zniknęliśmy na 123 lata. Mnie tam też nie zależy żeby Rosjanie przepraszali, bo ja mam ich przeprosiny gdzieś - tylko już zaczyna mnie Pan drażnić z tymi swoimi poematami o Rosji i wybielaniu jej poczynań. Warto tylko nadmienić, że Biała Rosja w ogóle nie chciała uznać naszej niepodległości - stąd rozejm z Czerwonymi. I proszę nie przesadzać: z tym niedźwiedziem może my potęgą nie jesteśmy - ale Amerykanie jakby chcieli, to z Rosją porządek by zrobili w 5 minut (aczkolwiek drażni mnie też wiernopoddańcza postawa PiSowców wobec USA)”.

    Napisałem, że Federacja Rosyjska NIC nam nie zrobiła. Z Rosją mieliśmy rachunki krzywd. Natomiast bolszewicy to NIE byli Rosjanie: w 85% Żydzi – ale np. okrutnym szefem CzeKi był Feliks E.Dzierżyński (a Jego następcą też Polak!), kolejnymi następcami Żyd i Gruzin (dokładniej: Mingrel). Dzierżyński zamordował wielokrotnie więcej Rosjan, niż Stalin (Gruzin zresztą) Polaków w Katyniu. Natomiast Hitler był wprawdzie Austriakiem, ale całe kierownictwo NSDAP to byli Niemcy, NSDAP została wybrana d***kratycznie przez Niemców, Niemców na ogół nie mordowano: arystokrację pozbawiono wpływu na politykę, kapitalistom kazano robić to, co im się każe – ale pozostawiono im formalną własność, inteligentów dr.Goebbels raczej przekupywał, zaś „kułaków” nie ruszano. I to jest różnica – przyzna Pan?

    RFN, spadkobierca prawny III RP, wypłacił odszkodowania, bo III Rzesza wywołała wojnę – a np.Austria i Rosja pozują na ofiary wojny. Natomiast na miejscu PiSu zażądałbym wypłaty przez FR sum przewidzianych w Traktacie Ryskim – pozostałe długi FR (w przeciwieństwie do III RP...) spłaciła. A niedługo minie 99 lat – i koniec wszelkich roszczeń z tego tytułu.

    Nie rozumiem: Polska została rozebrana nie tylko przez Rosję, ale też przez Prusy i Austro-Węgry – czemu pretensje tylko do Rosji?!? Bawaria też utraciła niepodległość – a jakoś to przeżyła (nie wiem, czy bawarski bardziej różni się od fryzyjskiego, niż polski od rosyjskiego?). Królestwo Polskie (a właściwie już I RP) bezczelnie ograbiło W.X.Litewskie z całej Ukrainy. Zwracam uwagę, że Królestwo Polskie było potęgą wielokrotnie silniejszą od W.X.Moskiewskiego – tyle, że Rosjanie słuchali cara, a polskim warchołom zachciało się wprowadzić „d***krację szlachecką” i osłabić władze tzw. „króla” (bo osobnik wybierany oczywiście NIE JEST monarchą) - i dlatego nie Polska przyłączyła Moskwę, lecz odwrotnie. Gdybyśmy po przyłączeniu W.X.Smoleńskiego i W.X.Pskowskiego przyłączyli jeszcze W.X.Moskiewskie – to, jak rozumiem, nikt by na tym blogu nie protestował w imię „prawa narodów do samostanowienia”?

    I słusznie. Przyłączanie innych ziem to normalka. Jak ktoś źle rządzi, powinien władanie tracić!

    To tyle na razie. Proszę to spokojnie przemyśleć. Bo kilka spraw ludziom nawykłym do d***kracji, „prawa narodów do samostanowienia” itp. głupot - wyda się szokującymi.

    Tu mój pełny post na FaceBooku:

    W wyniku miskliku szkic postu o śp.Piotrze A.Stołypinie okazał się nie wtedy, gdy powinien (przerobię i wstawię) – ale już wywołał falę nienawiści do Rosji. Włącznie z zarzutami, że „Rosja nigdy nie przeprosiła za Katyń”.

    Otóż Rosja istotnie nigdy nie przeprosiła za Katyń – z tego powodu, że nie miała za co przepraszać. Z tych samych powodów, dla których III RP nie musi przepraszać za to, co zrobiła PRL.

    Państwo rosyjskie zostało w latach 1918-1921 zniszczone. Wojska rosyjskie, pod dowództwem Denikina, Judenicza, Kołczaka, Korniłowa, Krasnowa, Wrangla i innych, poniosły klęskę w walce z bandami bolszewickimi, głowa państwa rosyjskiego, śp.Mikołaj II, wraz z całą rodziną został zamordowany, elity rosyjskie – arystokracja, burżuazja, inteligencja, „kułacy” (czyli ci chłopi, którzy umieli dobrze gospodarować) zostały wymordowane, wywiezione na Syberię, lub uciekły za granicę. Ziemie rosyjskie znalazły się na trzy pokolenia pod okupacją wrogiego (jak widać) w'obec Rosji państwa, zwanego Związkiem Socjalistycznych Republik Sowieckich (1922-1991),

    ZSRS (w dwóch fazach: bolszewickiej i stalinowskiej) wymordował co najmniej 50 razy więcej Rosjan, niż Polaków. I ZSRS powinien przede wszystkim przeprosić Rosjan – a dopiero potem inne narody.

    Proszę łaskawie spojrzeć na fakty obiektywnie – a nie z punktu widzenia polskiego zaścianka. Zresztą państwo rosyjskie odrodziło się (nie do końca – etos sowiecki nadal żyje!) w 1992 roku – i NIC złego Polsce nie zrobiło. Chyba, że ktoś uważa za złośliwy psikus np. wyrażenie zgody na wejście III RP do NATO... Natomiast ze strony Polski Federację Rosyjską spotykają nieustanne oszczerstwa, obelgi, niesłuszne oskarżenia. W rezultacie Rosjanie uważają nas za głupiego pieska, który będąc na smyczy Wuja Sama oszczekuje niedźwiedzia.

    A teraz najlepsze: Związek Sowiecki 13 kwietnia 1990 – półtora roku przed upadkiem - zdążył jeszcze przeprosić Polskę za Katyń!! ( goo.gl/606ypY ). I nawet ujawnił większość dokumentów – tu np. podstawowa decyzja, z podpisem pewnego Gruzina o pseudonimie „Stalin”:

  • 13-04-2017 09:12:00

    Kontrowersyjny tekst p.Jerzego Krajewskiego

    P.Jerzy Krajewski, kiedyś załozyciel (chyba) Partii Pieniądza, słynie z oryginalnych wystąpień, na ogół pro-PRLowskich. Tym razem jednak dobrze to udokumentował:

     

    W Radio TOK FM 12 kwietnia 2014 r. prof. Michałem Kopczyński zasugerował, że PRL źle wpływał na postrzegania państwa przez polskich obywateli.
    Nie zgadzam się z tą tezą. Szkoły uczyła nas w PRL miłości do Polski, pokazywały wielkie osiągnięcia Polski i Polaków, byśmy byli dumni z państwa polskiego.

    I najważniejsza rzecz - chłopi byli wolnymi ludźmi, byli właścicielami swojej ziemi i byli w stanie utrzymać z niej siebie i swoje rodziny.

    Nigdy w historii nie było w Polsce tylu wolnych ludzi, posiadaczy środków produkcji, którzy potrafili utrzymać siebie i swoje rodziny z wykorzystaniem tych środków produkcji jak za czasów Władysława Gomułki.

    Chłopi żyli za swoje na swoim bez żadnych dotacji. Byli więc wolnymi ludźmi.
    Dziś bez dopłat nie są w stanie sobie poradzić, żyją na garnuszku podatników, są uzależnienie od państwa, które kontroluje wszystko, co robią.
    W zasadzie wróciła pańszczyzna, choć ma pozory wolności. Chłopom w to graj, są zadowoleni z dopłat i dotacji, znoszą biurokrację, o wolności zapomnieli.
    Nie buntuje się, że nawet drzewka na swojej ziemi bez pozwolenie urzędnika nie mogą wyciąć, że ktoś im mówi, jaka ma być długość łańcuch, na jakim trzymają swojego psa przy swojej budzie, że muszą świniom wkładać zabawki do ich zagród.

    Teraz jest mniej wolności i więcej socjalizmu niż było w PRL za czasów Władysława Gomułki.

    W PRL za Władysława Gomułki nie było zasiłków dla bezrobotnych. Pomoc socjalna była bardzo ograniczona. Każdy żył za swoje, większość na swoim - w prywatnych gospodarstwach rolnych.

    Państwem rządziło 50 tysięcy urzędników państwowych i samorządowych (dziś 10 razy więcej - 500 tysięcy urzędników).

    Kiedy w Polsce było najwięcej wolności i system, jaki postuluje Janusz Korwin-Mikke, dlatego Polska dynamicznie i zdrowo rozwijała się?

    Za czasów Władysława Gomułki.
    1. Nie było demokracji parlamentarnej. W sterowanych wyborach startowała głównie nowa szlachta, która podbiła kraj - członkowie zwycięskich partii: PZPR, ZSL i SD.
    2. Rządził jeden człowiek jak król - mądry król Władysław Gomułka, któremu podlegał rząd.
    3. Była kara śmierci.
    4. Nie było deficytów budżetowych, ani państwo, ani miasta nie były zadłużone.
    5. Podatki i obowiązkowe składki na ZUS w miastach były znacznie niższe niż obecnie. Składki na ZUS są obecnie 5-6 razy wyższe niż za Gomułki.
    6. Nie było podatku VAT, ani podatku od dochodów osobistych PIT, ani podatku od dochodów kapitałowych (podatku Belki). Podatki były proste.
    7. Większość ludzi mieszkała na wsi, gdzie była pełna wolność. Po zapłaceniu podatków, m.in. w naturze jako obowiązkowe dostawy, nikt nie wtrącał się do życia ludzi na wsi. Nie było obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych, rentowych, chorobowych i zdrowotnych. Nie było żadnych dopłat. Nie było kolczykowania bydła, koni, świń ani pozwoleń na wycinkę drzew we własnych ogrodach. Za usługi lekarzy rolnicy płacili z własnej kieszeni. Gdy stawali się starzy, utrzymywały ich dzieci.
    8. Chłopcy byli uczeni agresji, każdy po osiągnięciu 18 lat odbywał obowiązkową 2-letnią służbę wojskową.
    9. Nie było zasiłków dla bezrobotnych.
    10. Ustawy były uchwalane w polskim Sejmie, a nie w Moskwie czy w Brukseli.
    11. Radzieckie flagi nie wisiały przed urzędami państwowymi tak jak obecnie unijne.
    12. Król inwestował państwowe pieniądze nie w opiekę socjalną, stadiony czy parki wodne, lecz w przemysł i energetykę. Władysław Gomułka zastał Polskę rolniczą a zostawił przemysłową.
    13. Biurokracja była ograniczona. Państwem rządziło 50 tysięcy urzędników państwowych i samorządowych (dziś 10 razy więcej - 500 tysięcy urzędników).
    14. Pomoc socjalna była bardzo ograniczona. Każdy żył za swoje, większość na swoim - w prywatnych gospodarstwach rolnych.

    To było zdrowe, odpowiedzialne za siebie społeczeństwo.

    W okresie PRL między 1946 r. a 1990 r. liczba mieszkańców Polski wzrosła o 63 proc. z 23,6 mln do 38,2 mln.
    Obecnie Polska wymiera. Dziś mieszka w naszym kraju tylko 36 milionów ludzi.

    W okresie PRL produkcja przemysłowa zwiększyła się kilkanaście razy.

    "Ogółem, w okresie PRL zbudowano ponad 7500 dużych zakładów, a prawie 16 tys. mniejszych odbudowano", napisał Tomasz Ciborowski.
    I to wszystko własnymi siłami.

    W III RP wyprzedano te fabryki, zadłużona kraj do granic możliwości i opluto budowniczych tych fabryk.

    Elity III RP nadal plują na nasze babcie i dziadków, na nasze mamy i ojców, na budowniczych polskiego przemysłu i polskiej energetyki. Wychwalają zdrajców i bandytów, którzy mordowali budowniczych.

    No bo skoro bandyci walczący z PRL są bohaterami, to nasi przodkowie, którzy nie walczyli są tchórzami i zdrajcami.


    Jerzy Krajewski

     

    A teraz kilka słów komentarza i wyjaśnienia: 

    1) Istotnie - po 1956 roku, gdy Polska zrzuciła sowieckie jarzmo, żyło sie w miare dobrze - bo ludzie byli jeszcze przedwojenni i zachowywali normalniej. 

    2) System był socjalistyczny - ale kompletnie dziurawy. W mieście niszczył - na wsi pozwalał żyć. 

    3) Fabryki istotnie budowano - jednak robiło to państwo, więc (delikatnie pisząc) nie wszystkie były wybudowane z sensem.

    4) Nowa Szlachta była głupia - jednak sie uczyła. Gdy juz sie czegos nauczyła i wprowadzila np. Ustawe Wilczka - odebrano jej władzę i rządzi Jeszcze Nowsza Szlachta, ktora na niczym sie nie zna - poza grabieżą wszystkiego. Stara Szlachta, jak arystokracja brytyjska, dożywa na majatkach. 

    5) Produkcja się zwiekszyla - zwlaszcza dzieki statystykom - jednak byla to produkcja tandetna (trzeba było pochodzic w wyprodukowanych za PRLu butach!) i nie trafiona. 

    6) Najgorsze, że narastała, zgodnie z Prawem Parkinsona, biurokracja. A Lewica opanowala szkoły.

    7) Flagi sowieckie nie wisiały, bo PRL była państwem niepodległym, a III RP jest tylko landem UE.

    I to tyle - z grubsza. 

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  • 30-03-2017 23:10:00

    W sprawie p.Ireneusza Jabłońskiego

     

    Janusza Korwin-Mikkego

    W sprawie p.Ireneusza Jabłońskiego

     

    O Ś W I A D C Z E N I E

     

    Informacja, że p.Ireneusz Jabłoński był oficerem wywiadu PRL

    http://wiadomosci.tvp.pl/29708691/wiceprezydent-lodzi-wspolpracowal-z-sb

    specjalnie mnie nie zaskoczyła. Zawsze to podejrzewałem. Podejrzewałem zresztą, że większość moich byłych Kolegów z UPR, którzy próbowali dokonać przewrotu po zgłoszeniu przeze mnie Uchwały Lustracyjnej – miała takie czy inne powiązania za „służbami”.

    Pozwalam sobie jednak zwrócić uwagę na kilka punktów.

    1) Współpraca ze służbami legalnego państwa, jakim była PRL, nie jest czynem karalnym ani godnym potępienia.

    2) Zgadzam się, że PRL była państwem wrogim III Rzeczypospolitej – ale podobnie wrogim Polsce było np. Imperium Wszech-Rusi – a oficerowie carscy pełnili potem w II RP funkcje generalskie i admiralskie.

    3) Uchwała Lustracyjna miała na celu ujawnienie agentów SB – a nie ich potępianie czy wyrzucanie ze stanowisk.

    4) Natychmiast po wprowadzeniu Ustawy Lustracyjnej przez ludzi z dzisiejszego PiSu powiedziałem, że jej celem jest wywalanie ludzi z posad – by zwolnić je dla ludzi PiSu. Ta sytuacja jest tego potwierdzeniem.

    5) Donoszenie na kolegów, jak to robił np. p.Michał Boni, też nie jest karalne, ale jest moralnie potępiane. Jednak p.Jabłoński nie był kapusiem, lecz oficerem wywiadu. To funkcja wymagająca wysokich kwalifikacyj – także moralnych.

    6) Wybór przez p.Jabłońskiego UPR a następnie współpraca z Centrum im.Adama Smitha dowodzi raczej równie z wysokich kwalifikacyj intelektualnych. Nie widzę więc powodu do usuwania Go z posady w m.Łodzi.

    7) Jak od 25 lat nieustannie powtarzam: ujawnianie wywiadowców jest skandalem i sabotażem – a już ujawnianie „nielegałów” jest absolutnie niedopuszczalne. Kto będzie pracował dla wywiadu państwa, które ujawnia agentów wywiadu? Zgoda: po obaleniu tej beznadziejnej III RP powołamy inne państwo – ale ludzie są przezorni i zawsze będą podejrzewać, że nawyki z III RP pozostały...

    8) P.Jabłoński – zgoda - „nielegałem” nigdy nie został. Najprawdopodobniej został, podobnie jak p.Lech Wałęsa, przejęty przez WSI. Z takich służb zasadniczo nigdy się całkiem nie wychodzi.

    9) Nie wiem więc, czy p.Jabłoński organizował pałacowy przewrót w UPR na polecenie jakichś służb – czy też po prostu uważał, że lustracji nie powinno się było dokonywać.

    10) Zawsze byłem dumny z przeprowadzenia ze śp. kol.Lechem Pruchno Wróblewskim i kol.drem.Andrzejem Sielańczykiem Uchwały Lustracyjnej. Gdy teraz widzę, jaki użytek robi się z lustracji, to żałuję, że tę Uchwałę zgłosiłem.

    11) Uchwała Lustracyjna nie została przez Antoniego Macierewicza wykonana. Nie ujawnił On bowiem zdecydowanej większości TW SB – tych mianowicie, którzy przeszli do slużb III RP.

    12) Rola Antoniego Macierewicza wymaga wyjaśnienia. Zaczynając od tego, dlaczego „układ” w 1991 roku wyraził zgodę na objęcie przezeń funkcji ministra spraw wewnętrznych III RP.

     

     

     

     

  • 27-03-2017 11:19:00

    Wariacje nas temat pani Profesoressy

     

    "Małżeństwo jest dzisiaj przede wszystkim wyrazem uczestnictwa w społeczności ludzi uznanych za godnych i godność posiadających. Odmawianie ludziom prawa do małżeństwa ze zwierzęciem, z racji ich orientacji seksualnej czy identyfikacji płciowej, jest odmową uczestnictwa w społeczności ludzi godnych, głęboko kochających zwierzęta. Czy to jest pogląd lewicowy? Być może - akurat na tyle, na ile Chrystus jest lewakiem, a Jego nauczanie lewackie. Moje poglądy wynikają wprost z akceptacji definicji człowieka sformułowanej przez Karola Wojtyłę, przywiązania do Konstytucji i podstawowej zasady chrześcijańskiej - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

     

    Karol Wojtyła wskazuje, że człowiek to osoba która ma ciało, rozum i wolność. Wolność, która jest elementem człowieczeństwa zobowiązuje do poszanowania godności. Nie mieści się w tym różnicowanie już dziś prawa do małżeństwa ze względu na płeć, czy orientację seksualną czy identyfikację płciową i jest zgodne z art. 31 Konstytucji i art. 2 Traktatów Unijnych, które są częścią polskiego porządku konstytucyjnego i prawnego.

     

    Jeśli moje rozumowanie podziela lewica to bliżej jej do chrześcijańskiej myśli niż jakiemukolwiek kościołowi, czy jakiejkolwiek partii, który wyklucza, szczuje i poniża ludzi z racji orientacji seksualnej czy identyfikacji płciowej odmawiając im praw i przyzwalając na dyskryminację w celu stwarzania wewnętrznych wrogów, by w ten sposób utrzymać się u władzy i promować hierarchiczny autorytarny nieporządek społeczny"

    To jest dosłowny cytat z wywodów pani "profesor" Moniki Płatek. Dodałem tylko dwa razy coś o zwierzętach. Które przecież kochać należy. 

  • 22-03-2017 15:28:00

    Zapraszamy ponownie do naszej księgarni

    http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl/

    Z nowości polecam najnowszą książkę Tomasza Cukiernika pt. Socjalizm według Unii. Autor pokazuje czarno na białym, ile kosztują unijne regulacje oraz w jaki sposób szkodzą naszej gospodarce

    Z pozostałych to:

    Jakub Wozinski – Dzieje kapitalizmu, czyli nieznana historia imperiów, bankierów, wojen i kryzysów, w której Autor w nowatorski sposób przedstawia klasyczną historie rozwoju gospodarczego i nie tylko oraz prof. Adama Wielomskiego – Dekalog konserwatysty

    Donald J.Trump – Prezydent Biznesman – autobiografia 45 prezydenta USA, która miała przekonać ludzi, żeby go wybrali. Jak teraz będzie wyglądała jego wizja z rzeczywistością?

    Carl Menger – Zasady ekonomii – książka jednego z najwybitniejszych ekonomistów światowych

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji Fijorr Publishing ze wstępem ode mnie

    Fryderyk Bastiat – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Doug R. Casey – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę; najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    George Gilder – Bogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur Dmochowski – Afera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'Souza – Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark Skousen – Logika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Grzegorz Kucharczyk – „Christianitas od rozwoju do kryzysu” i „Christianitas między Niemcami a Rosją” - dwa zbiory tekstów znakomitego historyka o rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze, Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Także tylko u nas książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej – Sojusz Piłsudski-Hitler

    Do nabycia są również zbiory moich felietonów:

    Świat wg Korwina, Historia wg Korwina cz. I i II, oraz Europa wg Korwina z autografami lub bez.

    Jako gratisy do zamówień powyżej 100 zł oferujemy naszym PT Czytelnikom wydane sumptem PE felietony pt. Wielkopolska w Wielkiej Polsce lub esej pt. Wizja parlamentu w nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

    Do zamówień o wartości powyżej 150 zł oraz kompletu moich książek otrzymają Państwo dodatkowo obie pozycje.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres:

    malgosia.szmit@gmail.com

  • 17-03-2017 00:56:00

    Inteligencja nauczycielki

    Uczeń napisał: „Miałem na tle inteligencji kobiet spięcie z nauczycielką, która w końcu odparła »Jeśli przyjdziesz na moje lekcje i powiesz, że jestem mniej inteligentna tylko dlatego, że jestem kobietą, musisz liczyć się z ostrą reakcją, ryzykuj zatem wolność słowa«. Co robić?” 

    Odpowiedź: przeprosić! Nauczycielka ma rację! 

    To, że kobiety są statystycznie nieco mniej inteligentne od mężczyzn nie mówi NIC o danej kobiecie. Może być akurat bardzo inteligentna. 

    To, że w wiekszości zwiazków jako reguła mężczyzna jest inteligentniejszy od kobiety wynika stąd, że każda kobieta stara sie, by jej facet był od niej wyższy, silniejszy i inteligentniejszy. Gdyby pary dobierane były losowo, w 45% wypadków to kobieta byłaby tą inteligentniejszą. 

    Tak więc z tego, że nauczycielka jest kobietą nie wynika, że jest mniej inteligentna od ucznia. Większa jest szansa, że jest odwrotnie. Uczniowie dobierani sa losowo, a nauczycielki sa jednak bardziej inteligentne, niz średnia u kobiet. 

    Z jej odpowiedzi wynika, że jest bardziej inteligentna, niz średnia nauczycielek. A to oznacza, że przyjmie przeprosiny. 

  • 10-03-2017 01:24:00

    P.Witold Zabiegała jak zwykle trzeźwo:

    Witold Zabiegała Może wydaje się to niewiarygodne, ale p. Janusz ma rację. Powodem spadku poparcia nie są nigdy "niższe kobiety", "niepełnosprawni", „lekkie gwałty”, „lekka pedofilia”, „Hitlery”, bo rzeczywiście - jak pamiętamy sprzed wyborów do PE - wzrost poparcia zaczynał się zawsze od „skandali” (paraolipmiada) i ogromnej nagonki na JKM. Powód spadków poparcia jest zawsze ten sam, który niesety popełnia p.Janusz stale od 27 lat. W miarę niezłe wyniki osiąga wtedy, gdy jest sobą i dociera do ludzi z wyrazistym przekazem. Po czym jest usuwany z funkcji Prezesa, albo zgadza się na usunięcie swojego nazwiska z nazwy partii i zaczyna się spadek do 1%. Zamiast postawić sprawę po męsku („Chcecie przegłosować zmianę nazwy? Proszę bardzo, ale ja wtedy odchodzę i zakładam Partię Janusza Korwin-Mikke i zobaczycie, za kim pójdą wyborcy”), to niestety tym razem uległ i w wyniku tego, średnia z pierwszych 12 sondaży z tego roku spadła z 4,76% (w wyborach) do poziomu 1,4%: http://ewybory.eu/sondaze/ (jeszcze bez najnowszego).Może nie wszyscy tu pamiętają, ale kiedyś UPR wybrała na Prezesa młodego Stanisława Wojterę. Członkom partii się to podobało, bo widzieli w nim nadzieję na wejście do „poważnej polityki”, ale wyborcom nie do końca. Z czasem i członkowie zaczęli tłumaczyć p. Januszowi, że to niedobry ruch, że „mdłe” spoty wyborcze niczym nie różnią się od innych, że nowy Prezes najchętniej uczyniłby UPR przybudówką jakiejś większej partii. A pan Janusz go bronił: „Dajcie spokój, to świetny młody człowiek, dobry organizator, nie przesadzajcie”. Chwilę potem: „No dobra, mieliście rację - występujemy z UPR i zakładamy (partię) Janusza Korwin-Mikke”. 

    Kilka lat później to samo z p. Witczakiem. Też Korwin jeździł po całej Polsce, przestawiał go jako swojego następcę, zachwalał, a skończyło się oczywiście tak samo. Później to samo z p. Bartoszem Józwiakiem.. Teraz p. Janusz upatrzył sobie nowego „marketingowego idola” - p. Wiplera, za którego namową partia już 2-krotnie zmieniła nazwę (bo najpierw pokłóciła się z KNP). Nie tędy droga. Faktycznie, tak jak niedawno napisała któraś z działaczek partii Wolność - Korwina trzeba pokochać (a przynajmniej zaakceptować) w całości, pomimo jego wad. A nie ukrywać go z nazwy partii, albo opakowywać w miłe słówka.

  • 02-03-2017 21:50:00

    Jak to jest z tą inteligencja mężczyzn?

    Tutaj rozkład inteligencji kobiet  i mężczyzn:

    Na osi poziomej inteligencja od idioty po geniusza - na pionowej liczba ludzi danej kategorii; mężczyźni na czarno, kobiety na czerwono. Jak widać różnica w średniej inteligencji mężczyzn i kobiet jest niewielka w porównaniu z innym kształtem  krzywej rozkładu: kobiety mieszczą się blisko średniej - mężczyźni są znacznie bardziej rozrzuceni. W wyniku tego wśród mężczyzn jest znacznie więcej geniuszy - ale i znacznie więcej idiotów.* 

    To wyjaśnia, dlaczego wśród arcymistrzow szachowych kobiet prawie nie ma. Przy takim układzie w parach spośród elit intelektualnych mężczyzna jest znacznie inteligentniejszy i kobiety tego nie kwestionują (nie znam np. szachistki, ktora by nie uznawała wyższości mężczyzn). Wśród "średniaków" panuje przekonanie, że kobiety są właściwie równe - no, może troszkę mniej inteligentne. Natomiast w stadłach z lumpenproletariatu, to kobiety dominują intelektualnie; proszę zauważyć, że w takich rodzinach to kobieta trzyma kasę!!

    *[P.prof.Katarzyna Horney twierdziła, że tyczy to nie tylko inteligencji: mężczyźni w ogóle "są bardziej"  ("are more of"). Wśród mężczyzn jest np. więcej świętych - ale i więcej morderców. Nawet liliputów jest więcej - choć mężczyźni są średnio wyżsi! 

    Byc może wynika to stąd, że układ genetyczny kobiet jest bardziej zrównoważony:

    Na rysunku układ chromozomów człowieka. Chromozomy płci z prawej u dołu. To mężczyzna, który od matki  dostał (jak każde dziecko) X, a od ojca Y. Jak widać Y robi wrażenie nie pasującego, jakby zdegenerowanego. Dziewczynka od ojca dostaje drugi X, bardzo podobny do matczynego. ] 

     

  • 01-03-2017 00:53:00

    Droga Pani Renato - czyli: harce przed Dniem Kobiet

    Pani Renata Dancewicz, najlepsza brydżystka wśród aktorek, błysnęła ostatnio wypowiedzią, że przyczyną tego, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, jest Kościół katolicki. Gdyby p.Dancewicz była jedna z tych idiotek-feministek, to bym Jej odpowiedział, że przyczyną, dla której Murzyni zarabiają lepiej od Białasów w boksie zawodowym jest sekta voodoo. Gdyby była idiotką salonową, zacytowałbym wspaniałego komika z czasów mojej młodości, śp.Ferdynanda Contandina znanego powszechnie jako „Fernandel” – który zapytany przez inną fenomenalną gwiazdę, p.Katarzynę Dorléac, znaną jako „Catherine Deneuve”, dlaczego zarabia więcej od Niej, odparł: „Bo Twoje dochody powiększa to, co zwiększa moje wydatki”...

    Jednak p.Dancewicz jest brydżystką – i to dobrą brydżystką. Czyli musi umieć myśleć. Postaram się więc do Niej napisać jak do istoty myślącej – tylko ogłupionej polit-poprawną nowomową.

     

    ____Droga Pani Renato!

    Czy zastanowiła się Pani dlaczego brydżystki zarabiają dziesięć razy mniej od brydżystów? Szachistki dziesięć razy mniej od szachistów? Tenisistki parę razy mniej od tenisistów?

    Dlatego, że p.Roger Federer może dać pannie Agnieszce Radwańskiej  5:0 for w każdym secie i 30:0 for w każdym gemie (tenisistki nie zarabiają aż 10 razy mniej, bo lubimy patrzeć na fruwające spódniczki). Szachistki zarabiają mniej, bo w pierwszej setce rankingu FIDE nie ma ani jednej kobiety – i panuje duża niesprawiedliwość, bo mistrzyni świata kobiet zarabia znacznie więcej, niż setny, ale trochę lepszy od niej, szachista (ale znów: lubimy patrzeć na ładne buzie przy szachownicy). W brydżu różnica jest jeszcze większa...

    Czy zastanowiła się Pani dlaczego w brydżu, w szachach, w piłce ręcznej kobiet, koszykówce kobiet, siatkówce kobiet – kapitanem reprezentacji jest niemal zawsze mężczyzna? Czy to Kościół katolicki ich tam foruje – czy to kobiety chcą, by ich szefem był mężczyzna? Nie tylko w sporcie. Bo wiedzą, że mężczyźni są od nich lepsi. 

    W NBA wysocy koszykarze zarabiają więcej od niższych – co nie jest „dyskryminacją”, tylko dowodem, że niscy gracze gorzej się do koszykówki nadają. Jeśli w jakimś zawodzie kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, to jest to dowód, że gorzej się do tego zawodu nadają – i tyle. Kropka.

    Kobiety są od mężczyzn (oczywiście: mówimy o średniej) słabsze, lżejsze, niższe, mniej inteligentne, ostrożniejsze... Tak, tak: kierowcy mężczyźni zarabiają więcej od kobiet bo jeżdżą szybciej, odważniej, agresywniej. W formule F-1 nie ma (na razie?) ani jednej kobiety – i to nie Kościół rezerwuje tę doskonałą fuchę dla mężczyzn. Kobiety się boją – i bardzo słusznie!! To jest bardzo dobra cecha kobiet! Kobieta ma opiekować się dzieckiem, więc powinna być uczona, że nie ma ryzykować; ma to zresztą we krwi. A mężczyzna ryzykować ma. Wszelki postęp i dobrobyt pochodzi z ryzyka – a nie z siedzenia w bezpiecznej muszli jak ślimak! Dlatego na swoim terenie rozważna kobieta jest wyżej ceniona od mężczyzny – ale w pracy męskiej, gdzie potrzebne jest ryzyko, kobiety zawsze będą zarabiać mniej. Nie tylko jako kierowcy – ale i np. jako managerki.

    Bo tu też trzeba ryzykować. Gdy ma Pani 8 milionów majątku i może pożyczyć jeszcze dwa miliony i zainwestować całe dziesięć - z szansą 3:1, że zarobi Pani 7 milionów – to zainwestuje Pani? Z szansą 25%, że zostanie Pani z furą długów? W brydżu pewnie tak – ale w życiu? A mężczyzna zaryzykuje. I dlatego cztery kobiety będą miały nadal po 8 milionów – a na czterech mężczyzn jeden zostanie golcem z długiem, a trzech będzie miało po 15 milionów. Czyli kobiety będą miały 32 mln – a mężczyźni 43 mln. Dlatego gdy przeglądałem listę 500 najlepiej zarabiających managerów w Europie nie znalazłem ani jednej kobiety.

    A na liście finalistów olimpiady z fizyki teoretycznej sprzed paru laty pierwsza dziewczyna była ok. osiemsetnego miejsca.

    A – i jeszcze jedno. Dobry manager musi bezlitośnie wywalić z roboty złego pracownika. A kobiety mają na ogół dobre serca.

    I, oczywiście: gdy trzeba nosić duże ciężary, szybko biegać, sięgać po coś z wysokiej półki – kobiety zawsze będą zarabiały (średnio) mniej. I tyle.

    A, nie – jeszcze jedno. Ze swojego bogatego doświadczenia zapewniam, że kobieta może być „do rany przyłóż” - a przez dwa dni w miesiącu trzeba chronić dzieci przed jej opryskliwością i nerwowością. Dziś miałem przemawiać w Parlamencie Europejskim n/t liczby kobiet w Trybunale Sprawiedliwości. Ja wiem, że w tym trybunale kobiety na ogół są już w wieku, w którym ten problem ich nie dotyczy – ale awansować musiały na podstawie wyroków wydawanych przedtem. A nie chciałbym stanąć przed sędziną w takim dniu jako oskarżony.

    I nie chciałbym, by pilotowała samolot.

    Natomiast istnieją zawody, w których kobiety są świetne. Mają np. lepszą (średnio) od mężczyzn pamięć. Są bardziej dbałe i drobiazgowe, są cierpliwsze – i w takich zawodach (znów średnio) zarabiają lepiej od mężczyzn. Nie dlatego, że narzuca to Kościół protestancki.

    Mam nadzieję, że Panią przekonałem. Jeśli nie – będę przeciwko Pani grał w brydża z dużą obawą, że w połowie rozdania zażąda Pani, by to Dama biła Króla; przynajmniej Dama i Dama...  

  • 28-02-2017 15:00:00

    Jak nie sanować (czyli uzdrawiać) Polski?

    Wielkopolska to nasza kolebka – i jest tragedią, że ciężar tworzenia państwa przeniósł się poprzez Kraków na wschód – i prawo w Polsce zaczęła tworzyć ciemna, niepiśmienna szlachta mazowiecka. Różnicę widać wyraźnie – a przynajmniej wyraźnie było widać w 1981 roku, gdy bezpieka pisała na murach „SOLIDARNOŚĆ to Sanacja!”

    Dla Polaka z Podlasia, Mazowsza, Lubelszczyzny – Piłsudski to Zbawca Narodu. Dla Wielkopolanina  sanacja to potwór okupujący Polskę pod przywództwem bandyty spod Bezdan – w dodatku austriackiego i niemieckiego agenta. Gdy w maju 1926 roku pułki wierne temu bandycie napadły na Warszawę, pułki poznańskie śpieszyły na ratunek legalnemu centro-prawicowemu rządowi. Niestety: kolejarze (socjaliści i komuniści w ogromnej większości) porozkręcali tory – i sanacja opanowała Polskę budując socjalizm w takim tempie, że śp.płk.Ignacy Matuszewski (sam sanator zresztą) grzmiał w 1938 roku, że jeśli socjalizacja będzie się dalej tak posuwać „To za dziesięć lat Polska nie będzie się niczym różniła od Związku Sowieckiego”.

    No, i wykrakał.

    W Poznaniu rządziła ideologia narodowa (ale nie, jak w ONR-ach, narodowo-socjalistyczna!). ONR-y wchodziły w porozumienia z OZON-em i BBWR-em – eNDecja – nie! Bo eNDecja była siłą anty-socjalistyczną.

    Cechą typowa dla socjalistów – a właściwie ogólniej: dla etatystów, czyli „państwowców” było przekonanie, że państwo powinno czynnie zajmować się gospodarką – a ponieważ poważne państwo nie może babrać się w drobiazgach, przeto nieodmiennym efektem jest tworzenie Wielkich Budowli Socjalizmu.

    Faraonowie i Aztecy budowali piramidy, Sowieci Magnitogorsk i Kanał Białomorski, a Amerykanie od tego Czerwonego śp.Franklina Delano Roosevelta – Tennessee Valley Authority: tama, elektrownie i poboczne zakłady... Śp.Ronald Reagan ryczał ze śmiechu mówiąc, że „Po to by zapobiedz zdarzającym się co 20 lat wylewom rzeki Tennessee zalewającej 20.000 akrów – zalano na stałe 40.000 akrów”. Jest przy tym oczywiste, że do socjalistycznej energii produkowanej przez TVA trzeba było dopłacać (dopłaca się do dziś!!!).

    Budująca socjalizm Polska nie mogła być gorsza. Pod wpływem tych samych idei śp.Eugeniusz Kwiatkowski postanowił stworzyć dwie Wielkie Budowle Socjalizmu: Gdynię i Centralny Okręg Przemysłowy.

    Zrujnowało to Polskę dogłębnie. Sam COP kosztował tyle, co całoroczny budżet państwa (!!) – plus połowę Funduszu Obrony Narodowej. Resztę kraju obłożono potwornymi podatkami „bo taka była konieczność wojskowa”.

    Dziennikarze byli wożeni do Gdyni i Tarnobrzega, by oglądać rozmach budownictwa socjalistycznego – a reszta Polski zdychała z głodu. A z tą koniecznością militarna to było tak, że w COP-ie z braku czasu na potrzeby wojska nie zrobiono NIC – natomiast potem prząz całą wojnę COP pracował dla Wehrmachtu i SS. Wątpię, czy z tej okazji zafundowali piekłoszczykowi Kwiatkowskiemu choćby skromną tablice pamiątkową – a przecież powinni byli.

    To samo z Gdynią – wybudowaną z powodów polityczno-wojskowych. Już w trzecim dniu wojny zaczęła pracować dla Adolfa Hitlera...

    Gdyby za połowę tych pieniędzy zakupiono w Ameryce, Szwecji, Anglii – gdziekolwiek – broń – to Polska mogłaby się w 1939 roku bronić. Niestety: wszystko musiało być „nasze”.

    To i było...

    Piszę to, bo PiS-owcy są miłośnikami sanacji i rozbudowują socjalizm na potęgę. Mowy nie ma, by coś sprzedawali: nacjonalizują! No, i dokładamy do kolejnych państwowych deficytowych molochów.

    Wszystkich przebił jednak parę dni temu p.Mariusz Szpikowski, dyrektor Portów Lotniczych. Udzielił On ogromnego wywiadu „Gazecie Polskiej Codziennie” – i zażądał w nim... utworzenia Centralnego Portu Lotniczego.

    Port ten miałby kosztować 20 mld zł (ale niezbędne inwestycje – kilka razy więcej). Miałby być kamieniem węgielnym prestiżu Polski, dzięki niemu „LOT” mógłby rozwinąć wreszcie skrzydła… Oczywiście mowy nie ma, by CPL mógł być sprzedany – bo-ć to perła w naszej koronie.

    Dziennikarz zagadnął jednak odważnie o opłacalność. Tu p.Dyrektor zaczął się trochę jąkać, że wprawdzie nie od razu, ale zapewne po jakimś czasie ta inwestycja, by się być może zwróciła – ale to nie jest ważne: ważny jest nasz prestiż! Dodał: „Nie wolno pytać, czy nas na to stać; tylko o to, że jest to inwestycja strategiczna!

    Tak naprawdę kapitalizm nie jest przeciwieństwem socjalizmu. Ani nawet etatyzmu. Przeciwieństwem „kapitalizmu” jest „wolontaryzm” – czyli system, gdzie pieniądze nie idą tam, gdzie dają największy zysk – lecz „po uważaniu”. Jak to mówi Lewica: „Bo Człowiek jest ważniejszy niż pieniądz”.

    W wolontaryźmie żyje się dobrze – bo nie trzeba umieć liczyć; wystarczy czuć potrzeby ludzi. Tylko potem umiera się z głodu.

    By umrzeć też nie trzeba umieć liczyć...

  • 26-02-2017 22:32:00

    Walczymy o powrót do normalności.

    Po zamieszczeniu na FB tekstu o tym, że p.Barak Hussein Obama nakazał szkołom, by pozwalały uczniom korzystać z toalet w/g tego "kim się czują"  - a JE Donald Trump chce ten dekret anulować - {Agatha Naga} (najprawdopodobniej mężczyzna...) napisała: 

    Znowu jakieś głupoty, jak w poprzednim poście. Prywatne szkoly powinny same decydować. A teraz, poniżej, znów powstanie jakaś durnowata dyskusja o d**ie Maryni. Doprawdy, poruszanie spraw obyczajowych, przy ilości i skali prawdziwych problemów, które targają naszym Krajem, pozwala mi przypuszczać, że ma Pan Polskę w głębokim poważaniu. Temat idealny na okładkę wakacyjnego szmatławca.

    Na co odparłem: Absolutnie sie nie zgadzam!! Gospodarka jest pochodną obyczajów. Naprawić gospodarkę potrafię w półtora roku - naprawa obyczajów to dwa pokolenia. A jeśli nie naprawimy obyczajów to po dwóch miesiącach naprawiona gospodarka zostanie znów spieprzona.

    Wyjaśniam: i co z tego, że podatki będą minimalne i zachęcające do pracy, że ustawy nie będą w pracy przeszkadzać - gdy Kowalski weźmie rower Wiśniewskiego, a przed sądem on i dwóch przekupionych  świadków zeznają, że to rower Kowalskiego, a sędzia będący ukrytym kochankiem Kowalskiego mu ten rower przyzna? Z takiego kraju wszyscy rozsadni ludzie uciekną. 

    Przecież takie zarządzenia (nb. to przecież p.Obama wydał dekret coś szkołom nakazujący - a nie p.Trump!!) nie są po to, by ułatwić życie jakimś dziwakom - tylko po to, by podkopać podstawy "patriarchalnego społeczeństwa", którego Lewica nienawidzi ("Klątwa" to kolejny aktualny przykład!). To przemyślany plan by stworzyć Nowego Człowieka - pozbawionego moralności. Pozbawionego korzeni - a więc dającego łatwo sobą manipulować. Obawiam się, że {Agatha Naga} jest na dobrej drodze do takiego przepoczwarzenia się... 

  • 24-02-2017 09:13:00

    Wybory w północnej Anglii

    W Staffordshire i Kumbrii odbyły sie wybory uzupełniające do Izby Gmin - bardzo ważne, bo pierwsze po Referendum. Te hrabstwa są twierdzą Czerwonych. Podczas tych wyborów nad okolicą przeszedl huragan "Doris", z zamiecią śnieżną i wiatrem prawie 200 km/h. Mimo to frekwencja była zadziwiająco wysoka. W Copelandzie (Kumbria) 51%!!

    Cztery główne partie wystawiły kobiety. Jest to matecznik Partii Pracy. Po raz pierwszy w historii od utworzenia tego okregu wyborczego Czerwoni przegrali - w dodatku partia rządząca zwiększyła swoje wyniki. P.Julianna Troughton jest przy tym przeciwniczką p.Jeremiasza Corbyna, przewodniczącego własnej partii. Tow.Corbyn przyjechał wprawdzie Jej pomagać - ale, jak widać, z marnym rezultatem. 

    W centrum Stoke-on-Trent startowali mężczyźni. Wyniki były odmienne:

     

     

     

    W tym okręgu w Referendum aż 69% opowiedziało sie za Brexitem. Przewodniczący UKIP, p.Paweł Nuttall,CEP (bardzo sympatyczny człowiek) postanowił zaryzykować: odsunął miejscowego kandydata i wystartował sam. Prowadził nawet w sondażach 39:33 - jednak popelnił dwa błędy. Jego rzeczniczka wzięła na siebie lekkie przekręcenie Jego słów (o tym, że w katastrofie samolotowej zgineli Jego przyjaciele) - ale, oczywiście, pro-unijni dziennikarze nie darowali. Co gorsza: zamiast powiedzieć, że chce zrezygnować z Parlamentu Europejskiego by dopilnować, by Anglia wyszla z Unii, zaczął udawać, że jest powiązany ze Staffordshire, robić sobie zdjęcia, jak śpi na tarasie miejscowego domu...  Wywarło to, niestety, bardzo złe wrażenie. Mimo to wygrana (minimalna...) z Konserwatystą zawsze jest jakimś sukcesem.

    Ważne też, że spada poparcie dla Zielonych. Wzrosło, niestety, dla lewaków nazywająch się "Liberalnymi Demokratami" - ale to zawsze w między-wyborach.

    Ciekawostką był start w tym okręgu Szalonej Partii Monstrualnego Bredzenia - następczyni słynnej Ryczącej Partii Zabawnych Ubiorów (której głównym postulatem było zmniejszenie statystyk bezrobocia poprzez zmniejszenie czcionki drukarskiej). Słynęła z tego, że otrzymywała więcej głosów, niż Partia Komunistyczna. MRLP, której przedstawiciel wystepował pod pseudonimem "Niewiarygodna Latająca Cegła" (to ten w cylindrze)  otrzymała więcej głosów, niż Brytyjska Partia Narodowa - a to też jest coś:

     

  • 16-02-2017 11:58:00

    Wielkie firmy i długi traktat

    Po wyjaśnieniu nieporozumień co do tego, czym jest arbitraż – pora na wyjaśnienie dwóch innych:

    1) Dlaczego CETA nie składa się z jednego zdania?

    2) Co załatwiały wielkie firmy przez swoich lobbystów?

    Zacznę od końca: zgadzamy się, że w Unii Europejskiej (w Dominium Kanady jest to samo...) Wielkie Firmy „powywalczały sobie” rozmaite przywileje? Zgadzamy się.

    Teraz wracam do punktu pierwszego. Ja jestem, zwolennikiem Prawa Rzymskiego – a w nim obowiązuje zasada „Lex posterior derogat priori”. Niestety: na kontynencie europejskim prawo następne bynajmniej nie zamazuje poprzedniego. Jeśli np. mamy ustawę: „Buty białe są obłożone cłem o 10% niższym”, to jeśli wydajemy ustawę „Cło na wszystkie buty wynosi 30%” to trzeba jeszcze w przepisach wprowadzających napisać: „Traci moc ustawa z dnia... o białych butach”.

    Taka jest rzeczywistość. Ma to nawet pewne uzasadnienie – z którym ja się nie zgadzam, ale nie ja rządzę w Europie. Nawet „Ustawa Wilczka” ma jeden rozdział – a potem 55 dalszych paragrafów, a jeszcze przepisy zmieniające, a jeszcze coś tam.

    A teraz odpowiedź na obydwa pytania: Wielkie Firmy kanadyjskie coś sobie, jakieś mini-monopole, pozałatwiały w Kanadzie – a europejskie w Unii. I CETA pozwala firmom europejskim działać w Kanadzie bez tych ograniczeń – a kanadyjskim w Unii. Więc te firmy usiłowały (nie bez sukcesu) coś przynajmniej ze swoich zdobyczy uratować.

    Ale nie rozszerzać! CETA to raczej może nie najmniejszy, ale wspólny mianownik. W każdym razie: nie jest tak, jak przy powstaniu Polski po 1918 raku, gdzie Komisja Kodyfikacyjna z każdego kodeksu w państwach zaborczych - a było ich pięć, tych kodeksów: pruski, austriacki, węgierski (na części Podhala), kongresówki i rdzenny rosyjski na Wschodzie – starannie powybierała najbardziej zamordystyczne fragmenty. Dlatego II Rzeczpospolita tak kulała.

    Nie wszystko w CETA jest dobre – i dlatego np.kol.Robert Jarosław Iwaszkiewicz głosował przeciwko CETA, a kol.Stanisław Żółtek wstrzymał się od glosu – ale moim zdaniem lepiej mieć wolny hamdel z wyjątkami, niż go nie mieć.

    A poza tym wpływ CETA na Polskę jest żaden.  

  • 15-02-2017 21:29:00

    Arbitraż - czym to się je?

    Na temat arbitrażu krążą jakieś kompletnie absurdalne opinie. Pozwolę sobie wyjaśnić wszystko po kolei.

     

    1) Arbitraż to rodzaj sądu polubownego, który powstał, bo sądy państwowe są powolne, drogie, często przekupne, często ulegają naciskom polityków, a często po prostu sędziowie się nie znają na sprawach gospodarczych.

    2) W arbitrażu obydwie strony wskazują swoich arbitrów, którzy wybierają super-arbitra.

    3) W międzynarodowym arbitrażu w poważnych sprawach arbitrzy zarabiają duże pieniądze. Dlatego znacznie trudniej ich jest przekupić, niż sędziego. Ponadto: gdy rozejdzie się pogłoska, że arbiter jest przekupny, już nikt więcej go nie wybierze...

    4) Arbitrzy nie są narzuceni. Na wybór sędziego nie mamy wpływu.

    Nie mówię, że arbitraż jest ideałem – ale jest ZNACZNIE uczciwszy, niż sąd reżymowy. To po prostu sąd prywatny.

    A teraz kilka uwag pobocznych:

     

    ą) sądów państwowych bronią często ci sami ludzie, którzy wczoraj twierdzili, że jest to jedno korupcyjne bagno i mafia.

    b) na Zachodzie i sądy i arbitraż z reguły stoją nawet mocno przesadnie po stronie „prostych ludzi” - uważając, że Wielkie Firmy są bogate, to mogą płacić ($20.000 dla kobiety, która wylała kawę na podołek „bo nie było ostrzeżenia, że kawa może być gorąca”; $200.000 dla niewiasty, która suszyła kota w mikrofali „bo nie było ostrzeżenia, że nie można tam suszyć zwierząt”. Jest to oczywisty skandal; Pismo Św. mówi: „Nie będziesz miał [szczególnych] względów dla ubogiego przy sprawie jego”

    c) Być może obrońcom „sądów Polskich” chodzi o to, by taki sąd, pod naciskiem politycznym, wydal wyrok niesprawiedliwy, ale korzystny dla Polski? To kto by przyjechał do takiego kraju?

    To tyle. Chyba wystarczy.  

  • 14-02-2017 19:43:00

    Zacznijmy od abstrakcji

    Ludzie nie zawsze rozumieją istotę zjawisk losowych. Wydaje im się, że jeśli prawdopodobieństwo wypadnięcia ORŁA wynosi 1/2 i na początek wypadło 10 ORŁÓW (zdarza się...) to potem musi wypaść więcej RESZEK, by to zrównoważyć. Oczywiście: NIE. Jeśli dalsze wyniki będą losowe, to z czasem to odchylenie przestanie być istotne - częstość będzie zmierzała do 1/2. 
    Podobnemu złudzeniu ulega p.Łukasz Alex Bukowski, który napisał do mnie na FaceBooku: „Wolny rynek to fikcja, i na obecnym etapie nie da się go wprowadzić, a to dlatego, że istnieje już olbrzymi korporacyjny kapitał. A i nawet bez niego, są to znane, zakonserwowane w świadomości konsumenta marki. I one zawsze wygrają w tym wyścigu. Wolny rynek to jest wtedy, kiedy każdy zaczyna od zera i ma te same szanse.”
    Najpierw pierwsze zdanie. Cóż: nie istnieją linie proste, nie istnieją punkty, kilogram to na ogół 80 dkg plus opakowanie – i mówiąc szczerze łatwiej wprowadzić idealny wolny rynek niż namalować idealną prostą. Wystarczy, by jakiś Tyran zlikwidował wszelkie przepisy gospodarcze i zakazał wprowadzania nowych. Zgódźmy się jednak, że w praktyce Wolny Rynek pozostanie ideałem, do którego będziemy dążyli ze wszystkich sił – bez pewności, że go osiągniemy. Ale trzeba się starać. Jak mawiają Rosjanie: „Wszystkich dziewcząt nie zaliczysz – ale trzeba próbować!”. 
    Natomiast druga część wypowiedzi p.Bukowskiego, choć przekonanie to podziela wielu ludzi, jest po prostu trywialnie fałszywa! 
    Największą i bezkonkurencyjną marką w turystyce był „Tomasz Cook”; gdzie jest teraz COOK? Istnieje – ale na zupełnym marginesie. A w Polsce „ORBIS” - to była marka! Praktycznie monopolista! Generalnie: spośród 20 największych firm po dwudziestu latach na tej liście zostają średnio dwie. Kto pamięta elektronicznego giganta, ICL? Powstał w 1968, rzucił wyzwanie IBMowi – i 15 lat temu resztki ICLu zeżarło Fujitsu.  Padł ENRON, padła Abengoa... Jeśli nie padają – to wskutek interwencji rządów, które niemal ZAWSZE chronią gigantów (kosztem średnich firm!).  Na wolnym rynku padałyby szybciej – z tych samych powodów ,dla których padają stare drzewa.
    Oto  slynny dąb Bartek. Sapientii sat
  • 09-02-2017 11:43:00

    Dobre rady dla PiSu w/s Tuska

    PiS jest w tej chwili w wyjątkowo głupiej sytuacji:

    Jeśli poprze p.Donalda Tuska i zostanie On ponownie wybrany – to opozycja będzie się smiać, a własny elektorat zaszemrze oburzeniem

    Jeśli poprze p.Donalda Tuska i nie zostanie On ponownie wybrany (co bardzo prawdopodobne,bo poparcie PiSu to raczej gwóźdź do trumny, niż deska ratunkowa...) to będzie smiech, że PiS się wygłupiło i jest bez wpływów.

    Jeśli nie poprze p.Donalda Tuska i zostanie On ponownie wybrany – to będzie to jasny dowód, że wplywy PiSu w PE są żadne.

    Jeśli nie poprze p.Donalda Tuska i nie zostanie On ponownie wybrany – to poleca oskarżenia o brak patriotyzmu, narażanie dobra kraju dla interesu partyjnego itp.

    Dlatego najlepiej, by PiS (jak do tej pory) nie robiło nic – a potem wydało komunikat, że chodzi mu o dobro Euroy, więc nie chce mieszać się w srawy ersonalne, że wartości europejskie są ważniejsze niż partykularyzm, więc niech Unia robi co chce.

    A CEPom zostawić wolną rękę (tzn, jak w glosowaniu nad ratyfikacja Traktatu, po cichu polecić 1/3 CEPów by zagłosowali ZA...)  

  • 05-02-2017 19:33:00

    Kaczyński o przedsiębiorcach - czyli: gomułkizm na nowym etapie

    PRL-bis wraca pod pełnymi żaglami – niestety: nie w wersji po stanie wojennym z ustawą Wilczka. Taśma przewija się do tyłu. Mieliśmy już czasy śp.Edwarda Gierka, wracamy na etap Gomułki. Śp.Władysław Gomułka (ps. „towarzysz Wiesław”) nie piastował żadnego urzędu państwowego (podobnie zresztą jak wszyscy I Sekretarze): był szeregowym posłem na Sejm - i był szefem rządzącej partii. I w tym charakterze rządził Polską.

    Co zresztą wcale nie musi być złym układem. Pod warunkiem, że wszyscy zdają sobie z tego sprawę. W PRL tak było – dziś niektórzy wydziwiają.

    Gdy Gomułka wygłaszał ważne przemówienie, wysłuchiwali Go w skupieniu premierzy, ministrowie i tabuny rozmaitych dygnitarzy. Takie przemówienia wytyczały kierunek polityki państwowej. I komentatorzy polityczni (w tym i ja...) starannie je analizowali.

    Co niniejszym czynię. Trzeba odkurzyć zapomniana aparaturę. Zresztą zauważyłem, że dzisiejsi komentatorzy, którzy w PRLu nie żyli, też umieją to robić.

    Tematem wystąpienia była„odpowiedzialność przedsiębiorców”. Otóż w normalnym kraju każdy przedsiębiorca jest człowiekiem odpowiedzialnym – bo przy każdej decyzji ryzykuje swoim majątkiem. W kraju socjalistycznym jest odpowiedzialny znacznie mniej – bo (a) jest zazwyczaj pod przymusem ubezpieczony (b) sporą część decyzyj podejmują za niego aparatczycy reżimu. Jednak WCzc.Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o coś innego.

    W kraju normalnym każdy odpowiada za swój odcinek: np. przedsiębiorca ponosi całość odpowiedzialności za swoją firmę. W kraju totalitarnym wszyscy odpowiadają za wszystko. Każdy obywatel PRL miał np. czuwać i wykrywać obcych szpiegów i dywersantów. Jeśli zsiadłem z motocykla, wszedłem do knajpy, wypiłem ćwiartkę, wsiadłem na motor i kogoś rozjechałem – to odpowiedzialna jest również bufetowa (bo przecież widziała, że mam kask!). I Prezesowi PiSu chodziło o to, że przedsiębiorca nie ma odpowiadać tylko za to, by jego firma maksymalizowała zysk w granicach prawa i możliwości – ale również za swoich pracowników i za stan państwa. Bo w normalnym kraju przedsiębiorca płaci podatek – i za kraj odpowiada już król czy prezydent oraz parlament, a za państwo odpowiada premier i jego urzędnicy. W totalitarnym, oczywiście, nie.

    Zdaniem Prezesa wolność gospodarcza musi być ograniczona, a odpowiedzialność przedsiębiorców ma dwa poziomy. "Po pierwsze to zdanie sobie sprawy z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod w uwagę. Jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy, że się po prostu do tego nie nadaje".

    Formalnie jest to banał. Każdy przedsiębiorca wie, że istnieją klienci (i starannie bada ich preferencje!), wie, że istnieją dostawcy, odbiorcy – a także, niestety, konkurenci... Wie też świetnie, że istnieje potwór zwany „państwem”, które doi go z pieniędzy i narzuca (co znacznie gorsze) siatkę potwornych przepisów. I, oczywiście, z definicji słowa „przedsiębiorca”, prowadzi działalność właśnie w tych warunkach. Innych przedsiębiorców nie ma – z czego wynika, że wszyscy się nadają.

    Jednak, jak podczas przesłuchań w „Ministerstwie Prawdy”, Prezesowi wcale nie idzie o to. Jemu chodzi, by przedsiębiorcy zrozumieli działalność reżymu i ją polubili; by się w tę działalność włączyli. I odpowiadali nie tylko za to, by pracownik dostał płacę stosowną do pracy – ale też by ta płaca była „godziwa”. tj. wystarczała na utrzymanie rodziny (za co dawniej odpowiadała głowa rodziny). Zresztą uczciwie trzeba przyznać, państwo część tej odpowiedzialności wzięło na siebie poprzez kodeks pracy i program 500+.

    Przedsiębiorcom, którzy tego nie chcą, wyjaśnił: "Jeżeli ktoś we współczesnej Europie, współczesnej Polsce, nie jest w stanie działać efektywnie jeżeli te ograniczenia nie będą odrzucone - to po prostu powinien zająć się czymś innym”.

    Niektórzy mogą zająć się prowadzeniem firm w Wielkiej Ameryce JE Donalda Trumpa. Lub w Zjednoczonym Królestwie po Brexicie. Lub w Rosji. Lub w Chinach. Lub gdzie indziej.

    Prezes otwarcie oznajmił, że będzie budował socjalistyczne państwo totalitarne. Przedsiębiorcy w takim państwie mają "zobowiązania wobec wspólnoty". Istnieje „rozwój sprawiedliwy” i „rozwój niesprawiedliwy”. Otóż w normalnym państwie wolny rynek dba o to, by ci, co dużo i wydajnie pracują zarabiali dobrze – a lenie i durnie w jednej osobie przymierali głodem. W/g Prezesa ma się tym zajmować państwo – a rozwój jest „sprawiedliwy” gdy różnice są małe. Otóż chcę przypomnieć wypowiedź p.Daniela Olbrychskiego sprzed 30 laty – w stylu: „Jeśli aktor marny będzie zarabiał 2000, a wybitny 4000 – to nic z tego nie będzie; slaby aktor ma zarabiać 1000, a wybitny 100.000. I wtedy będą żyły ze siebie wypruwać”.

    I to samo dotyczy praktycznie każdej dziedziny życia. Problem nie w różnicach: problem w tym, że ludzie może niezbyt rozgarnięci, ale pracujący uczciwie, zarabiają za mało. Gdyby zamiast 2500 zarabiał taki 3500 – to by mu nie przeszkadzało, że szef zamiast 60.000 zarabia 150.000.

    Niestety: system podatkowy właśnie TEMU zapobiega. Prezes ujął to tak: "Do państwa należy to, żeby ten rozwój był możliwie sprawiedliwy, by nie prowadził do zbyt wielkich różnic społecznych, by korzyści z niego odczuwały wszystkie większe grupy społeczne, wszyscy, którzy pracują. Natomiast do przedsiębiorców - i to jest ich ogromna odpowiedzialność - należy to wszystko, co jest potrzebne, by ten rozwój następował. A tu mamy dwa problemy".

    I tu dochodzimy do spraw ciekawych. Otóż pierwszym jest "problem skłonności do inwestowania i związanego z tym ryzyka. To jest kwestia, która w Polsce stoi, bo skłonność do inwestowania jest niewielka"; a drugim: skłonność przedsiębiorców do wprowadzania innowacji, "z którą też jest w tej chwili nie najlepiej".

    Tymczasem w/g Prezesa po odejściu od systemu komunistycznego Polska "weszła w fazę wolności anarchicznej", a potem przeszła do "fazy bardzo daleko idącego ograniczenia wolności". Otóż ta „wolność anarchiczna” (NB. wprowadzona w 1988 roku, jeszcze za PZPR) zdaniem Prezesa jest czymś złym – tymczasem skłonność do inwestowania i skłonność do wprowadzania innowacji była wtedy ogromna... Prezes zresztą mówi: "jeśli spojrzeć na ostatnie 27 lat, to można powiedzieć, że najpierw mieliśmy do czynienia z taką swobodą, w wielkiej mierze anarchiczną (…) Taką, która po części była w ogóle nieregulowana i nie objęta działalnością państwa. Znaczna część tej wybuchającej w końcu lat 80. i 90. działalności gospodarczej początkowo nie była objęta, albo w minimalnym stopniu objęta, ograniczeniami związanymi z podatkami". I obecnie jest szansa na powtórzenie "wielkiej aktywności założycielskiej trwającej od połowy lat 80-tych, a bardzo intensywnie od końca lat 80-tych i w pierwszych latach 90-tych". "Ten proces, który wtedy przyniósł Polsce około sześciu milionów miejsc pracy i przyniósł ruszenie z miejsca po latach spadków PKB, mógłby być powtórzony".

    Jednak zamiast powtórzenia tego procesu, np. przez wprowadzenie na nowo Ustawy Wilczka, Prezes PiSu chce coś na kształt kompromisu, „doprowadzenia do sytuacji, którą można by określić jako racjonalną. To znaczy mamy ideę szybkiego rozwoju, także ideę sprawiedliwości - tę ideę realizujemy - mamy pewien kontekst kulturowy w Polsce, mamy także kontekst zewnętrzny związany przede wszystkim z Unią Europejską i musimy w tym szukać możliwie szerokiej sfery swobód, wolności". Nie bardzo rozumiem: czy „szerszą sferę wolności” mamy osiągnąć z pomocą UE – czy mimo oporu UE?

    W każdym razie jeśli ktoś mówi: "To jest szansa, przed którą stoimy - nie mając jednocześnie złudzeń, że możemy w Polsce stworzyć system libertariański, że polskiej kulturze można narzucić taki zupełnie skrajny indywidualizm" – to powinien pamiętać, że w 1988 roku taki (nie całkiem zresztą libertariański) system przecież udało się wprowadzić – pardon: „narzucić polskiej kulturze”. A warto dodać, że w porównaniu z innymi narodami Polacy uchodzą przecież właśnie za indywidualistów – a nawet warchołów.

    Więc w czym problem?

    Problem w tym, że w głębi duszy Prezes PiSu jest faszystą (UWAGA: „faszysta” to socjalista, który zmądrzał i zaczął popierać rodzinę, zamiast ją zwalczać – a nie morderca Żydów; istnieją całkiem liczni Żydzi-faszyści!!) - i to etatystą, jak śp.Benio Mussolini, a nie narodowcem jak piekłoszczyk Adolf Hitler. Wyznaje zasadę Mussoliniego: „wszystko w państwie, nic bez państwa, nic przeciwko państwu”. Myśl, że coś mogliby zrobić sami przedsiębiorcy – albo, nie daj Boże: Niewidzialna Ręka Wolnego Rynku – budzi w Nim takie przerażenie, jak w poczciwym właścicielu kopalni myśl, by odpowiedzialną funkcję utrzymywania poziomu ciśnienia zamiast odpowiedzialnemu, doświadczonemu pracownikowi powierzyć jakiemuś „regulatorowi Watta”.

    Zabawny jest stosunek Prezesa do firm zagranicznych. Nie wiadomo zresztą, co to jest „firma zagraniczna”? Czy „zagraniczna” jest firma zarejestrowana przez obywatela RFN w Polsce, czy „zagraniczna” jest firma zarejestrowana przez Polaka w Niemczech? Podejrzewam, że JE Mateusz Morawiecki chce tu posługiwać się kryterium innego wybitnego socjalisty, śp.Hermana Göringa: „O tym, kto jest Żydem w III Rzeszy, decyduję JA!”. W każdym razie zdaniem Prezesa ta „anarchia” 88-91 została w stosunku do firm polskich zastąpiona "fazą bardzo daleko idącego ograniczenia wolności" – a firmy zagraniczne nadal cieszą się wolnością. Zapomniał zauważy, że jeśli jest to prawdą (często jest!) to nie w wyniku działania Niewidzialnej Ręki Rynku, lecz w wyniku decyzyj podejmowawanych przez urzędników tego ukochanego Państwa...

    Prezes dostrzega to w sposób zabawny: „Mamy tutaj do czynienia z takimi elementami kolonialnymi, jeżeli chodzi o nasz kraj. Mamy do czynienia z sytuacją, w której te przedsiębiorstwa nie przestrzegają pewnych reguł prawnych, ale także moralnych. Krótko mówiąc, funkcjonują w sposób, który w ich własnych krajach byłby absolutnie niemożliwy do przyjęcia". Tu, szczerze pisząc, chodzi chyba o to, że w Polsce taka firma może dać ogłoszenie, że „przyjmie do pracy mężczyzn” - a na Zachodzie zostałaby natychmiast zaszczuta za seksizm... Ktoś ma inne, konkretne przykłady?

    Z zasady Mussoliniego „wszystko w państwie, nic bez państwa, nic przeciwko państwu” wynika teza: "na pierwszym miejscu trzeba wymienić państwo, bo bez państwa nie mógłby istnieć rynek, ale przede wszystkim nie mogłaby istnieć własność". Otóż: nie jest to prawdą – ale o to nie będę kruszył kopij, bo państwo potrafi „zagwarantować bezpieczeństwo ogólne, osobiste tych, którzy funkcjonują na rynku, bezpieczeństwo obrotu”. Zaraz potem Prezes dodaje jednak: „Musi powołać także różnego rodzaju instytucje, które funkcjonują na rynku, w związku z rynkiem, no i przede wszystkim pieniądz" – a tego już na pewno nie musi. Wszelako z tym można by się pogodzić – jednak musi to być, oczywiście, państwo ograniczone. Tymczasem Prezes uważa, że „musi też istnieć pewien poziom bezpieczeństwa socjalnego, który jest zapewniany przez państwo, a także pewien poziom bezpieczeństwa osobistego [Jak to zapewnić przy zniesionej karze śmierci i braku broni w rękach obywateli? - JKM] oraz zdolność do działań antykryzysowych ze względu na zmiany koniunktury. (…) Państwo musi dysponować zasobami, czyli musi ściągać podatki, składki, daniny publiczne. Czyli wolność doznaje tutaj pewnego ograniczenia, bo część owoców działalności gospodarczej musi być przejęta przez państwo i to jest konieczność obiektywna, dyskutowalna tylko w tym zakresie, w jakim stawiamy pytanie o to, jak wielkie te podatki mają być i jaką metodą mają być ściągane". Otóż: NIE! Chodzi nie tylko o wielkość podatków i metodę ich ściągania – ale i o to, na co są używane. Czy, np. można działać metodą tow.Janošika i zabierać Kowalskiemu by dać Wiśniewskiemu?

    W tej sprawie wyjaśnienia Prezesa są absolutnie bełkotliwe, np.: "Takie ograniczenia muszą istnieć także ze względu na to wszystko, co można odnieść do innych jednostek (...) ich prawo do życia, prowadzenia działalności gospodarczej. Inni stanowią też pewne ograniczenia, które muszą znaleźć wyraz w przepisach prawa, muszą być egzekwowane przez państwo" czy: „jednostki żyją we wspólnotach, a te tworzą sytuacje, które można określić, jako wymogi a te wymogi - jeżeli tylko są egzekwowane przez państwo - to są ograniczeniami wolności".

    Tak czy owak: widzimy tu dążność do kompromisu: "Te idee to szybki rozwój, sprawiedliwość społeczna. To nie jest tylko idea czysto komunistyczna, to jest także idea, która - jeśli ją traktować, jako dążenie do zmniejszenia różnic społecznych - funkcjonowała i funkcjonuje w różnych innych niekomunistycznych ustrojach" [Skandynawia]. Co gorsza Prezes PiS odwołuje się do koncepcji, która dla konserwatywnych liberałów działa jak płachta na byka: do amerykańskiego „New Deal'u”!!

    Na zakończenie Prezes stracił szanse zadbania o interes kraju oświadczając: „Swoboda gospodarcza zawsze podlega daleko idącym ograniczeniom. Te ograniczenia są różne w różnych momentach. Dzisiaj na przykład ograniczeniem, które nas wszystkich bardzo dotyka, nie będę tutaj dyskutował, na ile jest słuszne, na ile jest niesłuszne, jest ograniczenie związane z ekologią". A warto było o tym właśnie podyskutować.

    Podsumowując: nie ma w tym przemówieniu NIC, co mogłoby powstrzymać JE Mateusza Morawieckiego i resztę PiSmenów przed przerobieniem Polski na Włochy Mussoliniego lub Słowację Hlinki. A Jego poczynania budzą coraz większy opór. Już nawet nie ludzi: materii.

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 142 [postów: 20 z 2834]