Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63612 komentujących
10423 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

    28-09-2016 20:41:00

    Polak zarabia w Anglii - i...

    Zwolennicy Brytyjskiej Partii Narodowej oskarżają pracujących w Anglii Polaków, że ci zarabiają u nich pieniądze – a potem wywożą je do Polski, gdzie za te pieniądze budują sobie domy. I jest to prawda: pracują, zarabiają, wywożą i budują.

    Taki Polak wybuduje w Anglii dziesięć domów – i za zarobione pieniądze buduje sobie w Polsce jedenasty.

    Teraz wyobraźmy sobie, że ten Polak został w Polsce. Wybudował w Polsce dwadzieścia domów (z uwagi na podatki musiał się dwa razy bardziej naharować) – i wybudował sobie dom w Polsce.

    W Polsce słusznie biadolimy, że Polacy wyjeżdżają pracować za granicą. Winne są nasze podatki. Gdyby były tak niskie, że wystarczyłoby w Polsce wybudować osiem domów, by sobie zbudować dziewiąty – ten Polak niewątpliwie pozostałby w Polsce. Jednak jest, jak jest – Zjednoczonym Królestwem rządzą mniej pazerni idioci, niż Rzecząpospolitą. Więc wyjechał. I Wielka Brytania na tym zyskała, a nie straciła. To Polska poniosła stratę. Stratę, której nie widać – bo dom nie wybudowanego zobaczyć nie można.

    Gdyby ktoś nam pożyczył na takie domy – a potem, nie otrzymawszy pieniędzy, by je rozwalił buldożerem – o, to najgłupszy d***krata, a nawet socjalista, by dostrzegł tę stratę. Straty z powodu nie wybudowanych domów, nie narodzonych dzieci itp. - nie widać. I dlatego kretyńskie rządy w Polsce otrzymują się przy władzy.

    Wracamy do sytuacji. Dzięki temu, że ów Polak wyjechał do Anglii, Anglia zarobiła, a nie straciła. To Polska straciła.

    I odwrotnie. Gdyby ten Anglik, zamiast narzekać, przyjechał popracować do Polski, wybudował te 20 domów i wybudował sobie za to dom w Anglii – to Polska by na tym zyskała.

    Dokładnie to samo dotyczy wszystkich firm – np. sieci marketów.

    Ci ludzie przyjeżdżają do Polski, uczciwie pracują sprzedając nam towary taniej, niż potrafią to zrobić polskie sklepy. Dzięki temu Polacy żyją lepiej – bo jak kupią taniej, to kupią więcej, więc więcej ludzi będzie miało pracę - a oni na każdym takim tańszym towarze zarabiają (legenda głosi, że słynny gigant, „Wal-Mart” zarabia na każdym towarze równo jeden cent) – i te uczciwie zarobione pieniądze wywożą za granicę.

    Ale Polska na tym nic nie straciła! Oni wywożą nie nasze, tylko swoje pieniądze!

    Powiedzmy, że właściciele wielkiej sieci „Aurelio” są piromanami. Za wszystkie zarobione w Polsce pieniądze kupują – tu, na miejscu – przemycone z Wietnamu fajerwerki – i codziennie urządzają sobie taki pokaz.

    W efekcie nie wywożą z Polski ani złotówki. Czy jednak Polsce od tego stało się lepiej?!?

    Powtarzam tezę poprzedniego odcinka: pieniądze w Polsce mają zazwyczaj swojego właściciela. I jeśli Arbuzowski posiada milion dolarów i wywiezie je za granicę – to bogactwo innych Polaków: Burakowskiego, Cybulskiego, Dyniowskiego... ... Zielonoogórkowskiego nie zmalało od tego ani trochę.

    Oczywiście, że jeśli Arbuzowski ma ten milion w Polsce, to może za to wybudować dom. Ale przecież może postąpić jak ów Polak z Anglii: przywieźć je do Polski ponownie i ten dom wybudować. I wybuduje go tam, gdzie są lepsze warunki nie tylko podatki od nieruchomości, ale i np. klimat – całkowicie niezależnie od tego, czy pieniądze spoczywają w w banku w Londynie, czy w banku w Warszawie. Całkiem możliwe, że większość domów w Polsce buduje się za pieniądze trzymane w Anglii, a nie w Polsce. Bo każdy wie, że jeśli III Rzeczpospolita nie chce, by Arbuzowski wywiózł je za granicę – to trzeba się mieć na baczności! Na pewno planuje jakąś ustawę, która obrabuje Arbuzowskiego z jego pieniędzy.

    I wszystkich innych, przy okazji, też!

    Więc Arbuzowski – i nie tylko – woli trzymać pieniądze w Londynie.

    Ba! Arbuzowski może wywieźć ten milion z Polski, w Anglii je pomnożyć – i wybudować za kilka lat w Polsce dwa, albo i trzy domy.

    I powtarzam na zakończenie – bo trzeba to odmawiać, jak mantrę:

    Pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda to nie są „nasze” pieniądze – a pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda. Calkowicie niezależnie od tego, jak i gdzie zostały zarobione.

    Chyba, że w głębi duszy planujemy obrabowanie Kowalskiego z tych pieniędzy. Wtedy, rzeczywiście: łatwiej go obrabować, gdy pieniądze są w Polsce.  

  • 24-09-2016 00:14:00

    APEL Anty-Wojenny

    Niestety: wybuch wojny staje się coraz bardziej realny. Sądziliśmy, że wybuchnie dopiero po uruchomieniu amerykańskich stacyj wczesnego ostrzegania w Redzikowie i na Łotwie – ale mnożą się oznaki, że może to nastąpić znacznie wcześniej – i będzie to krótka wojna atomowa:

    1) Rząd RFN wezwał obywateli do zgromadzenia 10-dniowych zapasów żywności

    2) JE Barak Hussein Obama odmówił podpisania deklaracji, że USA jako pierwsze nie użyją broni jądrowej.

    3) Premier Słowacji oznajmił, że według Jego informacji wojna wybuchnie w ciągu miesiąca.

    4) Wojny na ogół rozpoczyna się po żniwach i wykopkach

    5) JE Antoni Macierewicz oznajmił, że w ciągu miesiąca przedstawi niezbite dowody, że katastrofę w Smoleńsku spowodowali Rosjanie. Ponieważ dowodów takich nie ma, oświadczenie takie wydał w celu podtrzymania anty-rosyjskiej histerii – a wojna musi wybuchnąć wcześniej.

    5) Chiny nieoczekiwanie ogłosiły sojusz wojskowy z Rosją i też szykują się do wojny.

    6) Trwają ruchy wojsk rosyjskich polegające na ich rozśrodkowaniu, by nie mogły być zniszczone jednym uderzeniem atomowym.

    7) Nasila się ostra agresywna propaganda.

    8) Rozpoczęły się już harce: Syria (ktoś, podejrzewam ludzi zwi,ązanych z p.Hilarią Clintonową, sabotuje porozumienie), Jemen

    Czy możemy coś w tej sprawie zrobić?

    Zapewne nie. Ale trzeba próbować – by mieć czyste sumienie, że zrobiliśmy, co się dało.

    W tym celu proponuję:

                                               Podpisać ten Apel:

     

    Wzywamy Rząd III Rzeczypospolitej do zaprzestania jakichkolwiek działań mogących prowadzić do wybuchu wojny –

    i ogłoszenia, że w przypadku jeśli ona wybuchnie – mimo, że nie został zaatakowany żaden kraj należący do NATO –

    Rzeczypospolita Polska zachowa neutralność.

     

    Formularz podpisówhttp://www.niechcemywojny.pl/

     

    Zamieścić ten Apel lub link do tej strony na możliwie wielkiej liczbie stron. Oczywiście na tych najpopularniejszych – ale proszę nie zapominać o stronach lokalnych gazet oraz stacyj radiowych i telewizyjnych – i wszystkich innych forach.

    Proszę przystąpić do tej akcji JUŻ! Przypominamy, że na kilka dni przed wybuchem I Wojny Światowej nikomu do głowy nie przychodziło, że niedługo wybuchnie i zniszczy cały ówczesny porządek świata!

     

                                                           Możliwe przyczyny wojny:

    1. Wszystkie państwa Europy i Ameryki są beznadziejnie zadłużone i ratują się dodrukiem pustego pieniądza. Podczas wojny długów się nie spłaca, a katastrofę gospodarczą zwali się na wojnę. Z dokładnie tych samych powodów Adolf Hitler musiał wypowiedzieć wojnę w 1939 roku: 1 stycznia 1940 musiałby ogłosić niewypłacalność III Rzeszy.

    2. Stany Zjednoczone mają obecnie potężną armię – ale z powodu zadłużenia nie mogą już utrzymywać takiej przewagi militarnej – a siły Chin, Iranu i Rosji wzrastają. To dla USA ostatnie lata, by zagwarantować sobie hegemonię w świecie.

    3. Stany Zjednoczone są niekwestionowanym ośrodkiem władzy. Stanami rządzi układ Demokraci-Republikanie, jeszcze bardziej utrwalony i skorumpowany, niż układ PO-PiS w Polsce. Dojście do władzy p.Donalda Trumpa oznacza, że uzyska On dostęp do tajnych informacyj mogących zrujnować ten układ. Możliwe, że niektóre kręgi w USA mogą uważać, że wojna światowa, której wybuch mógłby uniemożliwić wybór p.Trumpa, jest mniejszym złem.

    4. Niektóre wpływowe kręgi w USA (i nie tylko) mają nadzieję wprowadzić radykalne zmiany społeczne typu Nowy Porządek Świata.

    5. Przemysł zbrojeniowy liczy na nowe zamówienia

    6. Generałowie w USA i nie tylko marzą, by wreszcie zrobić to, do czego całe życie byli szkoleni.

    7. Izrael obawia się, że Iran niedługo będzie miał broń jądrową – a ma już rakiety mogące dosięgnąć terytorium Palestyny. Lobby izraelskie jest w USA silne i w przypadku zwycięstwa p.Hilarii Clintonowej stałoby się decydujące.

    8. Grupy rządzące niektórymi krajami mogą liczyć przy okazji na realizację swoich lokalnych celów – np. PiS (i inne ugrupowania!) na zniszczenie Rosji.

    Pretekstem do wojny może być sytuacja na Ukrainie, w Syrii lub Morzu Południowochińskim. Są  i inne ogniska: Palestyna, Kaszmir. 

     

    Linki do informacji o sygnałach ostrzegawczych – np. na portalu https://www.facebook.com/KORWiN.dominik.charasim/

     

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

     

  • 23-09-2016 14:31:00

    Słowo ruskiego agenta do Pana Mecenasa

    P.Andrzej Turczyn na swojej stronie ( http://trybun.org.pl/2016/09/19/ruska-partia-w-polsce/ )nazwał KORWiN „ruską partią w Polsce” - powołując się na to, że „Na profilu jednego z wyznawców Korwina-Mikke pojawił się wpis dotyczący tego, że z wyrzutni rakiet budowanych w Redzikowie k/Słupska, będzie można wystrzeliwać rakiety przenoszące ładunki jądrowe. Baza w Redzikowie ma być elementem tarczy antyrakietowej, ale sen z powiek spędza Rosjanom to, że mogą być tam zainstalowane rakiety jądrowe. Wpis kończy się znamiennym podsumowaniem, właściwym dla partyjniaków z partii KORWiN...” (itd.).

    Otóż, panie Mecenasie: z uwagi na swój zawód powinien Pan wiedzieć, co to jest niedopuszczalne wnioskowanie – w szczególności nie mogę ani ja ani partia odpowiadać za teksty wszystkich naszych członków i zwolenników. Ludzie w zapale polemicznym rozszerzają czasem postulaty, nieco zniekształcają ich treść – jednak inkryminowany wpis (https://www.facebook.com/slawomirmentzen/posts/1149836601744208) nie czyni niczego więcej. Być może kol.dr.Sławomir Mentzen trochę bardziej boi się Rosji, niż ja. I tyle.

    To Pańskie wnioski są z gruntu nieuprawnione.

    Zacznę od zapewnienia Pana, że nie boję się sprowokowania Kremla – z tej prostej przyczyny, że Kreml sprowokować się nie da. A nie da się – bo Rosja, nawet z Chinami i Iranem, jest militarnie parokrotnie słabsza od Stanów Zjednoczonych i NATO – zaś „ruscy szachiści” (jak ich określa kol.Stanislaw Michalkiewicz) umieją świetnie liczyć. Proszę popatrzeć na budżety wojskowe

     

     

    Czy Pan uważa JE Włodzimierza W.Putina za szaleńca?

     

    Nie są szaleńcami również Amerykanie. Po prostu wiedzą, że mają przewagę – ale ich przewaga będzie maleć - bo są gospodarczo słabe: 

    Po prostu są potwornie zadłużeni, więc nie mogą tyle wydawać – i już wydają mniej:

     

    Jednakże Chiny zapowiedziały, że nie zostawią Rosji samej - bo nie chcą zostać same oko w oko z Amerykanami. Rosja nie zostawi również na pastwe losu Iranu. Te trzy państwa tworza olbrzymi plok kontynentalny:

    A naprzeciwko stoi potęga morska. Uzbrojona w rakiety. 

    Jeśli w Redzikowie będą w ogóle jakieś rakiety, mogą się ich bać Rosjanie w Królewcu – gdzie z kolei rozmieszczono rosyjskie rakiety balistyczne. To są jednak drobiazgi. Gdyby Pan zadał sobie trud i przeczytał – kilkakrotnie powtarzane – moje argumenty w/s Redzikowa, zauważyłby Pan, że pisze nie na temat. Co więcej – sam Pan cytuje jako argument: „Baza w Redzikowie ma być elementem tarczy antyrakietowej, ale sen z powiek spędza Rosjanom to, że mogą być tam zainstalowane rakiety jądrowe”. Nie wiem, skąd p.dr.Sławomir Mentzen i Pan wiecie, CO w Redzikowie spędza Rosjanom sen z oczu – ale na pewno nie przeczytał Pan tego, co ja na ten temat piszę!

    Otóż problemem Redzikowa (i drugiej takiej stacji, na Łotwie), jest właśnie to, że jest to element tarczy anty-rakietowej!!!

    Kilka rakiet z bombami A w porównaniu z 9000 nuklearnych pocisków USArmy to po prostu NIC. Problemem jest – formalnie obronna - „tarcza”. Jeśli USA zbudują system zapewniający zestrzelenie rosyjskich rakiet pędzących na Amerykę – to będą mogły bezkarnie zniszczyć Rosję wykorzystując, powiedzmy, 8000 ładunków nuklearnych z pieczołowicie budowanego latami arsenału!!!

    I tego się – moim zdaniem – boją na Kremlu.

    Ta groźba jest BARDZO realna. To znaczy: „groźba”... Dla człowieka nienawidzącego Rosji - to nie jest „groźba”. To świetlana perspektywa, to spełnienie wszystkich marzeń! Proszę sobie wyobrazić: osiem tysięcy bomb atomowych, wodorowych i neutronowych wybucha nad Rosją. Ginie 60% Rosjan, 20% wymaga opieki lekarskiej, całkowicie zniszczony przemysł, całkowicie zniszczone wszystkie miasta, Rosją zalewa fala Tadżyków, Uzbeków, Kazachów, Kirgizów, Turkmenów i innych muzułmanów biorących teraz odwet za lata poniżeń...

    Powiedzmy, że rakiety są tak celne, że żaden kraj sąsiedni nie zostaje uszkodzony. Promieniowanie... No, cóż: to nie tylko te 8000, ale jeszcze część z tych 11.000 głowic rosyjskich zestrzelonych nad Biegunem trochę promieniowania zapewni – ale to drobiazg: ze 20% noworodków (u nas – bo w Skandynawii, na Białej Rusi i Ukrainie znacznie więcej!) będzie miało problemy. I tyle.

    Ćwierć amerykańskich generałów uważa to za doprowadzenie wreszcie do końca trwającej od 200 lat rywalizacji o prymat na świecie. W rzeczywistości zresztą na Rosję poleci tylko połowa pocisków – reszta na sojuszników Rosji: Chiny i Iran. Co zabezpieczy Izrael i zapewni Stanom Zjednoczonym niekwestionowaną hegemonię w świecie.

    Antoni Macierewicz aż podskakuje z radości na taką wizję. Gotów jest dostarczyć Amerykanom dowolnego pretekstu – byle zniszczyli Rosjan.

    A Pan?

    Bo ja – nie! Nawet, gdyby to niszczenie poszło tak idealnie, jak opisałem. Ale zapewniam Pana, że nie pójdzie...

    I niech mnie Pan za to nazywa ruskim agentem!

  • 22-09-2016 23:47:00

    APEL Anty-Wojenny. UW: tekst zniknął - i nic nie można dopisać!!!

    Niestety: wybuch wojny staje się coraz bardziej realny. Sądziłem, że wybuchnie dopiero po uruchomieniu amerykańskich stacyj wczesnego ostrzeganie w Redzikowie i na Łotwie – ale mnożą się oznaki, że może to nastąpić znacznie wcześniej – i będzie to krótka wojna atomowa:

    1) Rząd RFN wezwał obywateli do zgromadzenia 10-dniowych zapasów żywności

    2) JE Barak Hussein Obama odmówił podpisania deklaracji, że USA jako pierwsze nie użyją broni jądrowej.

    3) Premier Słowacji oznajmił, że według Jego informacji wojna wybuchnie w ciągu miesiąca.

    4) Wojny na ogół rozpoczyna się po żniwach i wykopkach

    5) JE Antoni Macierewicz oznajmił, że w ciągu miesiąca przedstawi niezbite dowody, że katastrofę w Smoleńsku spowodowali Rosjanie. Ponieważ dowodów takich nie ma, oświadczenie takie wydał w celu podtrzymania anty-rosyjskiej histerii – a wojna musi wybuchnąć wcześniej.

    5) Chiny nieoczekiwanie ogłosiły sojusz wojskowy z Rosją i też szykują się do wojny.

    6) Trwają ruchy wojsk rosyjskich polegające na ich rozśrodkowaniu, by nie mogły być zniszczone jednym uderzeniem atomowym.

    7) Nasila się ostra agresywna propaganda.

    8) Rozpoczęły się już harce: Syria (ktoś, podejrzewam ludzi związanych z p.Hilarią Clintonową, sabotuje porozumienie), Jemen

    Czy możemy coś w tej sprawie zrobić?

    Zapewne nie. Ale trzeba próbować – by mieć czyste sumienie, że zrobiliśmy, co się dało.

    W tym celu proponuję:

    Podpisać ten Apel:

    Wzywamy Rząd III Rzeczypospolitej do zaprzestania jakichkolwiek działań mogących prowadzić do wybuchu wojny – i ogłoszenia, że w przypadku jeśli ona wybuchnie – mimo, że nie został zaatakowany żaden kraj należący do NATO – Rzeczypospolita Polska zachowa neutralność.

    Zamieścić ten Apel lub link do tej strony na możliwie wielkiej liczbie stron. Oczywiście na tych najpopularniejszych – ale proszę nie zapominać o stronach lokalnych gazet oraz stacyj radiowych i telewizyjnych – i wszystkich innych forach.

    Proszę przystąpić do tej akcji JUŻ! Przypominam, że na kilka dni przed wybuchem I Wojny Światowej nikomu do głowy nie przychodziło, że niedługo wybuchnie i zniszczy cały ówczesny porządek świata!

    Janusz Korwin-Mikke

    Konrad Berkowicz, wiceprezes partii KORWiN: Spotkałem się z prezesem Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, doktorem Piotrem Wilczyńskim, który jest wręcz przekonany co do tego, że do wojny dojdzie i to niedługo. Państwa są niebotycznie zadłużone, hegemonia Stanów Zjednoczonych słabnie, a Chiny i Rosja chciałyby o nią zawalczyć. USA chciałoby swoją pozycję obronić, więc woli to zrobić wcześniej, póki mają przewagę militarną.

     
    Czy ostatecznie dojdzie do wojny? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne. Wielu Europejczyków, zwłaszcza ludzi z młodego pokolenia, żyje w przekonaniu, że wojna to relikt przeszłości. Jeśli występuje obecnie, to jako egzotyka w dalekich zakątkach świata. Egzotyka, nad którą możemy pokiwać zmartwioną głową, oglądając wiadomości przy rodzinnym obiedzie. I wojny światowej tez nikt nie przewidywał, niemal do ostatnich dni.
     
    My na całą sytuację na świecie wielkiego wpływu nie mamy, ale możemy w tej sytuacji zadbać o Polskę. Dlatego zachęcamy wszystkich do podpisywania petycji zamieszczonej na stornie www.niechcemywojny.pl.
     
    Konrad Berkowicz
     
     

    Przyczyny wojny:

    1. Wszystkie państwa Europy i Ameryki są beznadziejnie zadłużone i ratują się dodrukiem pustego pieniądza. Podczas wojny długów się nie spłaca, a katastrofę gospodarczą zwali się na wojnę. Z dokładnie tych samych powodów Adolf Hitler musiał wypowiedzieć wojnę w 1939 roku: 1 stycznia 1940 musiałby ogłosić niewypłacalność III Rzeszy.

    2. Stany Zjednoczone mają obecnie potężną armię – ale z powodu zadłużenia nie mogą już utrzymywać takiej przewagi militarnej – a siły Chin, Iranu i Rosji wzrastają. To dla USA ostatnie lata, by zagwarantować hegemonię w świecie.

    3. Stany Zjednoczone są niekwestionowanym ośrodkiem władzy. Stanami rządzi układ Demokraci-Republikanie, jeszcze bardziej utrwalony i skorumpowany, niż układ PO-PiS w Polsce. Dojście do władzy p.Donalda Trumpa oznacza, że uzyska On dostęp do tajnych informacyj mogących zrujnować ten układ. Możliwe, że niektóre kręgi w USA mogą uważać, że wojna światowa, której wybuch mógłby uniemożliwić wybór p.Trumpa, jest mniejszym złem.

    4. Niektóre wpływowe kręgi w USA (i nie tylko) mają nadzieję wprowadzić radykalne zmiany społeczne.

    5. Przemysł zbrojeniowy liczy na nowe zamówienia

    6. Generałowie w USA i nie tylko marzą, by wreszcie zrobić to, do czego cale życie byli szkoleni.

    7. Izrael obawia się, że Iran niedługo będzie miał broń jądrową – a ma już rakiety mogące dosięgnąć terytorium Palestyny. Lobby izraelskie jest w USA silne i w przypadku zwycięstwa p.Hilarii Clintonowej stałoby się decydujące.

    8. Grupy rządzące niektórymi krajami mogą liczyć przy okazji na realizację swoich lokalnych celów – np. PiS (i inne ugrupowania!) na zniszczenie Rosji.

    Pretekstem do wojny może być sytuacja na Ukrainie, w Syrii lub Morzu Południowochińskim.

    Linki do informacji o sygnałach ostrzegawczych – np. na portalu https://www.facebook.com/KORWiN.dominik.charasim/

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

     

    Niedługo zamieścimy ten apel w innych językach.

  • 22-09-2016 12:15:00

    Po raz kolejny zapraszamy do naszej księgarni:

    ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Tym razem kilka nowości: 

    Proponujemy: najnowszą książkę Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora. Poza tym proponujemy Państwu nowe pozycje:

    Lawrence W. Reed – 52 mity o kapitalizmie

    Robert Gwiazdowski – Równość i (nie)sprawiedliwość. Dlaczego Piketty nie lubi bogatych?

    Tom G. Palmer – Czy wojny są nieuchronne? Czyli pokój, miłość i wolność – zbiór esejów pokazujących dlaczego pokój i sprawiedliwe podatki są najważniejsze dla rozwoju społeczeństw.

    Eric von Kuehnelt-Leddin – Wolność czy równość. Jedna z najnowszych pozycji FijorrPublishing ze wstępem Janusza Korwin-Mikke

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie”.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    malgosia.szmit@gmail.com


     

  • 17-09-2016 17:24:00

    Dylemat Więźnia - a zakaz handlu w niedzielę

    Dylemat Więźnia

    Piszę o tym po raz piąty. A muszę – bo dla niektórych zwolenników czystego Wolnego Rynku jest to szok – a Wikipedia tak to „wyjaśnia”, że nawet mnie trudno to zrozumieć...

    Dylemat Więźnia to sytuacja, w której wszyscy zainteresowani podejmują racjonalną, optymalną teoretycznie, decyzję – w wyniku czego osiągają wynik, którego... NIKT nie chce!

    Jest to wyjątkowa, jedna na 37 czy 39 (już nie pamiętam) możliwych, sytuacja – i tu właśnie dopuszczalna jest, często wskazana, czasem praktycznie konieczna – interwencja w działanie wolnego rynku. Zdarza się to równie często, jak potrzeba ingerencji chirurgicznej w zdrowym organiźmie – ale się zdarza

    Zaczynam od klasycznej sytuacji, najprostszej: przy dwóch decydentach. Arab i Belg dokonali najprawdopodobniej wspólnie przestępstwa w Rurytanii. Schwytano ich nieledwie na gorącym uczynku, z bronią w ręku (w Rurytanii jej posiadanie jest zakazane...) i nawet jest świadek. Jednak prawo Rurytanii wymaga do skazania dwóch świadków.

    Prokurator zamyka Araba i Belga w areszcie, w osobnych celach, bez możliwości komunikowania się. Po czym każdemu mówi to samo:

    Możesz się przyznać – albo nie przyznać; twoja wola. Jeśli obydwaj się przyznacie – otrzymacie po 5 lat za skruchę. Jeśli obydwaj się nie przyznacie – trudno, wlepimy wam po 3 lata za nielegalne posiadanie broni – i tyle. Natomiast jeżeli ty się przyznasz, a on się nie przyzna – to ty za wielką pomoc wyświadczoną wymiarowi sprawiedliwości dostaniesz rok – ale on dychę! I odwrotnie...

    Oto tabela. Wartości są ujemne (bo to lata więzienia) i ich użyteczność jest taka sama. Dla Belga na czerwono, dla Araba na niebiesko.

     

                    B   \.   A

    Przyznać się

    Nie przyznać

    Przyznać się

    [ -5, -5 ]

    [ -1, -10 ]

    Nie przyznać

    [ -10, -1 ]

    [ -3, -3 ]

     

    Popatrzmy na sytuację z punktu widzenia Belga:

     

     

         B       \           A

    Przyzna się

    Nie przyzna się

    Przyznać się

    -5

    -1

    Nie przyznać

    -10

    -3

     

    Są dwie możliwości: Arab się przyzna – albo nie. Jeśli się przyzna (pierwsza kolumna) to lepiej się przyznać: piątka zamiast dychy; jeśli się nie przyzna (druga kolumna) też lepiej się przyznać: rok zamiast trzech. Arab rozumuje tak samo. Obydwaj się więc przyznają... i dostają po pięć lat - zamiast po 3, gdyby się nie przyznali!!!

    W takiej sytuacji Ustawodawca może (nie musi!) ingerować. Czy wolny rynek może to naprawić: niekiedy tak!! Tu np. zawodowcy mają etykę nakazującą iść w zaparte – i koniec. Niestety społeczeństwo nie jest równie zwarte i przemyślne, jak środowisko zawodowych kryminalistów.

    Przykłady występowania Dylematu Więźnia:

    1) Kradzież. Dla każdego jest korzystne, by mógł kraść. Jeśli jednak wszyscy będą kradli, to połowę czasu trzeba by poświęcać na zabezpieczanie się przed kradzieżami. Dlatego zarówno naród reaguje na to przez moralny zakaz kradzieży, jak i państwo przez prawny jej zakaz. Nie jest wykluczone, że gdyby państwa się tym nie zajmowały, naród sam dałby sobie radę z tym dylematem – jednak zazwyczaj Ustawodawcy nie chcą czekać, aż wytworzy się dostatecznie silny zakaz moralny i wspomagają go ustawowo.

    2) Związki zawodowe. Dla każdej grupy pracowników korzystne jest, by mogła strajkami czy innym naciskiem wywalczyć sobie większe płace, niż wynikają z sytuacji na rynku. Jeśli jednak wszyscy to zrobią, to stracą więcej, niż zyskali – bo ceny wszystkich towarów wzrosną odpowiednio, a czas i wysiłek poświęcony na strajki są stratą – no, i jeszcze Rząd od zwiększonych zarobków doliczy sobie podatek. Dlatego musi obowiązywać zakaz zakładania związków zawodowych (również: związków pracodawców!!) oraz zakaz strajków i skoordynowanych lock-outów. I w XIX wieku obowiązywał.

    Dlaczego ustawodawcy z niego zrezygnowali (choć nie zrezygnowali z zakazu kradzieży?) To proste: bo od wywalczonych podwyżek pobierają dodatkowy podatek!

    3) Zakaz pracy małych dzieci. Nie ma konieczności ingerencji państwa – jednak zwolennicy wolności gospodarczej (w tym i ja, choć uważam ten zakaz za zbędny) nie są gotowi akurat o tę wolność bić się do upadłego...

    4) Sprawa wolnych niedziel. Na FB napisałem:

    Senatorowie i Posłowie decydujący w/s handlu w niedzielę narażają się połowie wyborców. Ale nie przyjdzie im do głowy myśl, by pozwolić podejmować te decyzje samorządom!!! To ONI chcą rządzić - a plebs ma słuchać.

    To samorządy powinny o tym decydować. Wtedy w różnych miastach byłoby różnie - i mielibyśmy porównanie. Ale nie: ONI zawsze: Ein Reich, ein Volk, ein Parlament!!”

    Otóż tu może występować ten sam dylemat: wszyscy handlowcy i producenci mogliby chcieć nie pracować w niedzielę – ale też każdy wie, że jeśli on nie otworzy sklepu, a konkurent to zrobi – to straci tych klientów – i to nie tylko w tym dniu, bo klient nabierze nawyku iść do innego sklepu. Dlatego zgrzytając zębami firmę otwierają.

    Ten dylemat rozwiązywany jest na poziomie moralnym, dzięki zasadzie: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!” (występującej przecież powszechnie, nie tylko w świecie chrześcijańskim!) Jednak chęć zysku bywa silniejsza, niż ta zasada – i dlatego Ustawodawca może (ale nie musi!!) zaingerować zakazem.

    Wydaje się, że rozwiązaniem, które pozwoli narodowi wytworzyć właściwe postawy, jest pozwolenie, by decydowały o tym samorządy. Dowiadując się, co się dzieje u sąsiada, możemy ocenić skutki takiego zakazu. Podobnie zresztą jest w Europie, gdzie rządzą różne zasady, i w bratnich krajach o niemal identycznej etyce: Hiszpania-Portugalia; Rosja-Ukraina; Irlandia-Irlandia Płn; Norwegia-Szwecja - obowiązują różne zasady. Jednak dowiadywanie się o tym, co się dzieje za granicą jest trudne z uwagi na barierę językową (kto z Polaków wie, co się dzieje na Morawach czy na Litwie?) - dlatego dobrze jest to spuścić o szczebel lub dwa niżej, zgodnie z Zasadą Pomocniczości.

    I wreszcie: do diabła, jeśli nawet o tym nie mogą decydować samorządy – to po co one w ogóle są??!?  

    Mapa Europy: gdzie handel w niedzielę jest zakazany: 

  • 17-09-2016 15:28:00

    To zdjęcie usunąłem z mego wpisu na FaceBooku

    ...gdzie wyśmiewalem Władzę pragnącą wszystko ujednolicać ustawami, na zasadzie:

     

     

    E i n  R  e i c  h ,   e i n    V o l k ,    e i n   P  a  r  l  a  m  e  n  t  

     

  • 17-09-2016 12:41:00

    Jak fałszować wizerunek statystyczny: [Uzupełnione]

    78% dziennikarzy w USA to (według nich samych) lewacy; obiektywnie to pewno 90%. Podobnie z intelektualistami. Dlaczego? Bo prości ludzie mają mózgi krócej  mecerowane  w rozmaitych szkolach i uczelniach. W związku z tym wyłażą ze skory, by zafałszowac sondaże wyborcze. Oto przyklad:

    To najpopularniejszy z "solidnych" portali. Jeszcze 17-IX w południe widać to zestawienie. P.Clintonowa prowadzi rzekomo o 1,5%  Komunistyczna "Washington Post" i telewizja "ABC News" dają Jej nawet 8% przewagi.

    Teraz patrzymy uważniej. Upadek p.Clintonowej, który obnażył kłamstewka o Jej stanie zdrowia, zdarzył się 11-IX . Tymczasem ŚREDNIA (pierwszy wiersz) uwzględnia badania przerowadzane w dniach 26-VIII - 15-IX - przy czym badania prowadzone w dniach 11-14  dają p.Trumowi 1% przewagi - ale w dniach 9-15 aż 6%. 

    Świadczy to o przelomie opinii w dniach 14/15, kiedy to p.C;intonowa przyznala, że wcale nie pojechala do siostrzenicy odpocząć - tylko musiała się położyć na zapalenie płuc. Choroba wywołałaby raczej falę sympatii - natomiast fatalny efekt wywołało kolejne kłamstwo. 

    Od trzech miesięcy twierdzę, że p.Trump spokojnie te wybory wygra. Trzeba przyznać, że p.Clintonowa mocno Mu to ułatwia. 

    PS z 18-IX 22.40 - Nastepne badanie z 16-IX na b. dużej próbce: Trump +7  RCP bohatersko podaje "średnią" - Clinton +0,9 ...

  • 12-09-2016 13:12:00

    Rozbiór p.prof. dr hab.Magdaleny Środowej

    Przeczytałem właśnie wywody p.prof.dr hab.Magdaleny Środowej broniącej polit-poprawności -

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20604149,trumpomowa-bronie-poprawnosci-politycznej.html

    i ręce mi opadły. Przywykłem już do chamskich i debilnych komentarzy w Sieci – zwłaszcza ze strony miłośników neo-komuchów z PiSu, bluzgających, gdy ktoś tę lewacką partię zaczepi - na które jedyną właściwą reakcją jest: „...i po cholerę tych ludzi na siłę uczono czytać i pisać!”. Przywykłem też do kretynizmów postępowców, jak np. wypowiedź p.prof. Moniki Płatkowej (http://www.wykop.pl/link/1925788/kuriozalna-wypowiedz-profesor-moniki-platek-podczas-uniwersyteckiej-debaty/ najgłupsza wypowiedź zaczyna się od 18 minuty – a najlepszy jej fragment po 21'08” ), które można skwitować: „A jakie gimnazjum dało tej idiotce dyplom?”. Tu jednak (na wypadek, gdyby p.prof.dr hab.Magdaleny Środowa chciała ten kompromitujący tekst usunąć, zamieszczam go na końcu) mamy do czynienia z wykręcaniem kota ogonem – wykonanym znakomitą polszczyzną, przy użyciu pozornie nienagannego aparatu naukowego.

    Cóż: śp.dr Józef Mengele też był lekarzem i stosował nienagannie naukowe metody.

    Przejdźmy do konkretów. P.prof.dr hab.Magdalena Środowa atakuje mówienie prostym, zrozumiałym językiem – nie bardzo wiadomo dlaczego utożsamiając go z językiem p.Donalda Trumpa – broniąc, jak już wspomniałem, języka politycznej poprawności. Wychodzi od całkiem słusznej i prawdziwej obserwacji, że kultura jest nienaturalna, że kultura nakłada ograniczenia na swobodę wypowiedzi. Z czego – Jej zdaniem – wynika, że ograniczenia nakładane przez fanatyków polit-poprawności są właśnie kulturą!

    Jest to typowy błąd logiczny. Ograniczenia polit-poprawiaczy są zupełnie inne, niż te nakładane przez naszą kulturę.

    Ja nie wypowiadam się jako fanatyk mówienia co się chce i gdzie się chce. Skłonny jestem nawet zgodzić się na cenzurę obyczajową w mediach masowych. Jestem też zdecydowanym przeciwnikiem obrażania jakichkolwiek ludzi. Powtarzam: nie wolno obrażać ani urażać żadnego CZŁOWIEKA.

    Natomiast polit-poprawność to zasady zupelnie innej kultury, kultury polegającej na kolektywiźmie, na przeniesieniu ograniczeń w stosunku do jednostki (by jej nie urazić) na grupę.

    Otóż przedmiotem kultury jest jednostka – nie „grupa”. Żadne „grupy” nie istnieją – w tym sensie, że nie mają wspólnego interesu, wspólnej reprezentacji, wspólnej osobowości prawnej. „Grupy” - wbrew kolektywistom - nie można obrazić! Obrazić można istotę, która ma uczucia. Żadna „grupa” uczuć mieć nie może.

    Weźmy przykład. Za wypowiedź w Unio-Parlamencie „Młodzież to Murzyni Europy” otrzymałem karę (€3000) – za urażenie uczuć... no właśnie: czyich? Murzynów? Młodzieży? To nie zostało wyjaśnione. Gdybym p.Smitha nazwał „Murzynem” to być może mógłby się obrazić – choć nie wiem o co (Murzyni w USA mówią do siebie „You Nigga”, „Murzynek Bambo w Afryce mieszka” i w ogóle) – ale w tym wypadku czymś obrażona została jakaś, bliżej nieokreślona, „grupa”.

    Polit-poprawność blokuje wolność nauki. 30 lat temu ówczesny prezes Fundacji Forda, pytany czy dałby pieniądze na badania, z których mogłoby wyniknąć, że Murzyni mają średnio niższą inteligencję od Białasów, odpowiedział zdecydowanie: „Nie!”. Co ciekawe: fundator, czyli śp.Henryk Ford, był rasistą i antysemitą.

    To samo dotyczy kobiet. Wybitny (choć lewicujący!) ekonomista, p.prof.Wawrzyniec Summers, musiał w 2006 zrezygnować z funkcji rektora Uniwersytetu Harvarda, za wygłoszenie banalnej uwagi, że niższa reprezentacja kobiet na najwyższych piętrach nauki nie wynika z seksualnej dyskryminacji, tylko z mniejszych zdolności kobiet*. Tymczasem jest banalną i potwierdzoną w badaniach prawdą, że średnia inteligencja kobiet jest niższa (w różnych narodach: o 3 ÷ 9 pkt IQ) od inteligencji mężczyzn – ale przecież to stwierdzenie nie obraża żadnej kobiety!! To, czy Kowalska jest mniej lub bardziej inteligentna od Wiśniewskiego zupełnie nie zależy od jakiejś średniej!! Jaś może być np. blondynem i mańkutem – i jego zdolności w skoku wzwyż są niezależne od tego, że (gdyby tak było) blondyni skaczą średnio 160 cm, a mańkuci średnio 125 cm !!!

    Co więcej: Jeśli mańkuci skaczą wzwyż średnio 125 cm, a praworęczni 160 - zaś Jaś skacze 180 – to właśnie jako mańkut jest z tego tym bardziej dumny!! I tak samo inteligentna kobieta tym bardziej powinna być dumna, że jej inteligencja to 125 pkt IQ - im niższa jest średnia inteligencja kobiet w jej narodzie!

    Jeśli to rozumowanie jest za trudne dla jakiejś kobiety – no, to już trudno... Chociaż może pomoże jeszcze jeden przykład: jeśli człowiekowi z biednej rodziny trudniej jest się wzbogacić, to multi-milioner powie, że wywodzi się z biedoty – właśnie z dumą! Gdyby wszyscy multi-milionerzy wywodzili się z nizin – o żadnej dumie z ego powodu nie byłoby mowy.

    W każdym razie: twierdzenie „Średnia inteligencja kobiet jest niższa, niż mężczyzn” – nie obraża żadnej kobiety. Nie obraża też „grupy kobiet” bo żadna taka „grupa” nie istnieje.

    Zwolennicy polit-poprawności wierzą, że zamiast naprawiać świat, wystarczy zastosować jakieś zaklęcie. Ot: zabronimy mówić, że Murzyni mają niższą inteligencję – i od razu Murzyni staną się bardziej inteligentni! Ot: nazwiemy Cyganów „Romami” - i już dyskryminacja Cyganów zniknie.

    Ta ostatnia próba jest przykładem wyjątkowo spektakularnej klęski polit-poprawniaków. Słowo „Cygan” kojarzyło się z osobnikiem umiejącym fantastycznie grać na skrzypcach – a jeśli jakiś Cygan nie miał do tego talentu, to umiał reperować garnki, produkować patelnie, bielić kotły i kraść konie – a Cyganki powiewały kolorowymi spódnicami, wróżyły z kar, żebrały i kradły. Plusy przeważały. Śpiewamy: „Jada wozy kolorowe taborami/ Ech, Cyganie: tak bym chciała jechać z Wami...” „Cyganem chciałbym być, Cygankę chciałbym mieć...”, „Poszła dziewczyna/Zapytać pana/ Czy jej pozwoli/ Wyjść za Cygana” - nawet słowo „ocyganić” ma odcień dobroduszny w porównaniu z „oszukać” czy „oszwabić”. Natomiast narzucone słowo „Rom” kojarzy się wyłącznie z brudnym, niechlujnym osobnikiem nie umiejącym niczego poza wyciąganiem łapska po zasiłki socjalne i wraz z „Romkami” produkującego w tym celu chmarę (też brudnych) dzieci. W wozach cygańskich było czysto – w mieszkaniach romskich panuje brud i smród (tak: u „królów” jest inaczej – ale „królowie” są „cygańscy”, a nie „romscy”!!).

    Po tej dygresji wracamy do tekstu. Oto kolejna manipulacja p.prof. dr hab.Magdaleny Środowej:

    Hejtujący internauci, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i poprawności politycznej. Liczy się »autentyczność«, »prawda«, »nieowijanie w bawełnę«".

    Proszę zauważyć, że p.prof. dr hab.Magdalena Środowa stawia normy kultury w jednym szeregu ze szczególnymi wymogami politycznymi!! Widać to będzie wyraźnie, gdy dokonam podstawienia:

    Pisarze, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i wymagań cenzury PRL. Liczy się »autentyczność«, »prawda«, »nieowijanie w bawełnę«"

    Tak właśnie dokładnie mógłby z oburzeniem powiedzieć śp.tow.Władyslaw Gomułka czy Jego spec od kultury, śp.tow.Zenon Kliszko. Np. o książkach śp.Marka Hłaski. P.prof. dr hab.Magdalena Środowa musi, jeśli to czyta, przyznać mi rację.

    Dalej jest już tylko gorzej. P.prof. dr hab.Magdalena Środowa z rozpędu uznaje za sprzeczne z grzecznością i poprawnością polityczną takie określenia jak: "bullterrier", "ciamciaramcia", "cieniasy", "dyplomatołki", "łże-elity" i "Mengele polskiej gospodarki"! Co w nich jest złego??!?

    No tak: to było o tym, co p.prof. dr hab.Magdalena Środowa napisała. A teraz o tym, czego nie napisała.

    Nie napisała o tym, że wszystkie te zjawiska, pozytywne i negatywne, są efektem d***kratyzacji. Lud wtargnął na salony – pani Profesoresso!

    Chcieliście d***kracji? No, to ją macie!

    ===

    *Różnica 4 pkt IQ jest bardzo niewielka i w przeciętnej populacji mało zauważalna. Zupełnie inaczej jest w grupach ekstremalnych. Rozrzut wszelkich cech (również inteligencji) jest wśród mężczyzn większy, niż wśród kobiet. Wśród mężczyzn jest więcej świętych – i więcej przestępców. Więcej idiotów – i więcej geniuszów. Dlatego wśród uczonych wysokich lotów kobiet prawie w ogóle nie ma. I nie byłoby ich nawet wtedy, gdyby średnia inteligencja obydwu płci była równa!

     

     

    Magdalena Środowa: „Trumpomowa. Bronię poprawności politycznej”

     

    Poprawność, czyli pokolenie pierdołów?”

    "Wszyscy potajemnie mają dość poprawności politycznej i generacji całowania się po tyłkach. Żyjemy w pokoleniu pierdołów" - powiedział ostatnio w wywiadzie Clint Eastwood i doprecyzował: "Pokolenie pierdołów to wszyscy, którzy mówią: nie możesz zrobić tego, nie możesz zrobić tamtego, nie wolno ci tego powiedzieć". Eastwood oświadczył, że będzie głosował na Donalda Trumpa, który nie jest "pierdołą". Trump mówi, jak jest (cytaty za "Wyborczą" z 5 sierpnia).

    Clint Eastwood: 'Wszyscy mają dość poprawności politycznej, a Trump mówi to, co myśli'

     

    Trumpomowa staje się zjawiskiem coraz bardziej popularnym, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Hejtujący internauci, politycy, ale też ludzie wykształceni okazują coraz większą pogardę dla językowych norm grzeczności, kultury osobistej i poprawności politycznej. Liczy się "autentyczność", "prawda", "nieowijanie w bawełnę". W Polsce mamy więc prawdziwy wyścig w unieważnianiu norm dyskursywnej kultury osobistej i promowaniu "walczących słów". Nawet Kościół przymyka oczy na szerzących nienawiść księży. Wrogiem nie jest bowiem ani chamstwo, ani faszyzm, tylko poprawność polityczna, która - jak stwierdził ostatnio minister Błaszczak - niszczy Europę.

     

    Pierwsze: nie krzywdź

     

    Jako zbiór norm dotyczących używania języka poprawność polityczna pojawiła się w świecie akademickim w 1988 r. Na Uniwersytecie Michigan wprowadzono wtedy wewnętrzne regulacje zabraniające dyskryminacji; dotyczyły one przede wszystkim kwestii rasowych, pochodzenia etnicznego, wyznania, płci, orientacji seksualnej, stopnia sprawności fizycznej. Z czasem określenie "poprawność polityczna" zaczęło dotyczyć nie tylko języka akademickiego, ale również politycznego i potocznego. Jak pisał Umberto Eco, "jest czymś ludzkim i uczciwym wyeliminować z potocznego języka słowa, które zadają ból".

     

    Poprawność polityczna chroni przede wszystkim osoby należące do grup trwale dyskryminowanych, stereotypizowanych, pogardzanych, takich jak Cyganie, kalecy, Murzyni, "polaczkowie" - a według Eco - również śmieciarze czy sprzątaczki. Jej celem jest zastąpienie krzywdzących zwrotów czy stereotypów określeniami neutralnymi (Rom, niepełnosprawny itp.).

     

    Niech żyje spontaniczność!

     

    Jednak to nie zwolennicy poprawności politycznej wprowadzili ją do publicznego obiegu, lecz jej krytycy, głównie konserwatyści, według których poprawność polityczna jest sztuczna, zubaża język, niszczy tradycję, "naturalność i autentyczność", stanowi formę nowej cenzury, jest "policją myśli" oraz "skandaliczną deformacją języka codziennej komunikacji uniemożliwiającą językowi przekazanie rzeczywistości taką, jaka jest". Przeciwnicy poprawności politycznej to więc ci, którzy cenią spontaniczność, naturalność języka oraz "prawdę", która się w niej objawia.

     

    Pytanie tylko, kiedy nasz język był "naturalny" i czy przypadkiem cała kultura nie jest systematycznym odchodzeniem od spontaniczności i naturalności, jaka niewątpliwie towarzyszyła naszym niecywilizowanym przodkom.

     

    Grzeczność, głupcze, grzeczność

     

    Trudno powiedzieć, kiedy w naszej kulturze pojawiły się i upowszechniły normy grzeczności, w tym językowej. Niektórzy twierdzą, że już za czasów Homera, inni - że wraz z późnośredniowieczną kulturą dworską, jednak ich systematyczne opracowanie i wdrażanie odnotowano dopiero w XVI wieku, gdy wyrafinowane zasady dworskiej kurtuazji zostały zastąpione bardziej ogólnymi normami "ucywilizowania", "galanterii", "grzeczności" i "uprzejmości".

     

    Początkowo dotyczyły one spraw podstawowych. W wydanej w 1530 r. książce "De civilitate morum puerilium" ("O wytworności obyczajów chłopięcych") Erazm z Rotterdamu zajmuje się externum corporis decorum, czyli zewnętrzną ogładą; poucza, jak należy się zachowywać przy stole, w kościele, na spotkaniach towarzyskich, w sypialni, szczegółowo zajmuje się kwestią wydzielin, puszczania wiatrów, plwocin, bekania, mlaskania, a także posługiwania się łyżką, chusteczką do nosa oraz wymową. Jego książka miała około 200 wydań, została przetłumaczona na kilka języków, obowiązywała jako podręcznik szkolny dla chłopców, stała się też matrycą dla mnóstwa adaptacji i naśladownictw. U nas ukazał się "Dworzanin polski", w którym Łukasz Górnicki kreślił sylwetkę idealnego dworzanina, to znaczy osoby, która łączyła pochodzenie, wykształcenie i pozycję z ogładą towarzyską, pięknym językiem, powściągliwością i honorem. Wszystkie te prace miały na celu humanizowanie stosunków międzyludzkich poprzez modelowanie reakcji emocjonalnych, zwłaszcza zaś skłonności do spontanicznego reagowania, jak również do agresji i okrucieństwa. Także w mowie.

     

    W 1694 r. François de Callieres wydał książkę, która stanowić może XVII-wieczny podręcznik poprawności politycznej. Dotyczył on "dobrych manier w sposobie wyrażania się". Autor sformułował wiele szczegółowych zaleceń dotyczących tego, jak mówić, jakich używać zwrotów i wyrażeń, by być traktowanym jak "osoba z towarzystwa" (przykładowo: "ludzie z towarzystwa nie mówią o kimś, kto umarł, że jest nieboszczykiem (...), mówi się zmarły (...), nieboszczyk to określenie bardzo niestosowne"). We wszystkich zaleceniach chodziło o to, by człowiek kulturalny, a zarazem obywatel, odróżniał się od nieuka, chama, lokalnego barbarzyńcy czy człowieka prywatnego.

     

    Poprawność polityczna w tym kontekście to pewien etap w rozwoju grzecznościowych form języka. W niczym nie ogranicza on ani jego bogactwa, ani naszej wolności, bo trudno przecież zgodzić się z opinią, że jeśli ktoś kogoś piętnuje i obraża, to jest bardziej wolny niż ten, kto tego nie robi. Być może cham jest bardziej naturalny i spontaniczny, ale czy naprawdę chcielibyśmy żyć w społeczeństwie chamów?

     

    Można oczywiście postawić zarzut, że tak rozumiana poprawność jest pewną formą udawania, nieszczerości czy zgoła hipokryzji, ale przecież wszystkie zasady grzeczności i kultury osobistej są pewną formą udawania. Udawaniem formy.

     

    Koniec Wersalu i przetrącony Colargol

     

    Ani grzeczność, ani poprawność polityczna nie zubaża języka, przeciwnie, może rozwinąć semantyczną wyobraźnię jego użytkowników (Eco zaleca, by np. zamiast słowa "śmieciarz" używać określenia "operator ekologiczny"). Kultura osobista i poprawność nie powinny też ograniczać siły oddziaływania języka w polityce.

     

    Polityk może i powinien wykorzystywać wszystkie jego funkcje: perswazyjne, emotywne, normatywne, imperatywne, performatywne. Ale też powinien być świadom ich granic. Wyznaczają je prawo, przyzwoitość i kultura osobista, Erazmiańskie decorum. Tymczasem te granice zdają się gwałtownie zanikać.

     

    Kiedy w Polsce zaczęła się brutalizacja języka publicznego? "Koniec Wersalu" ogłosił, jak wiadomo, Andrzej Lepper, choć on i jego ludzie używali raczej języka dosadnego i prostackiego niż brutalnego. Posłanka Beger z Samoobrony mówiła o "kurwikach w oczach" i że "lubi seks jak koń owies" (2006), co przechwytywały głównie tabloidy, bawiąc i dziwiąc opinię publiczną. Ale gdy w tym samym roku Adam Michnik odwołał się do norm poprawności politycznej, krytykując Anitę Błochowiak za użycie słowa "pedały", pani poseł przeprosiła. "Nie powinnam" - powiedziała.

     

    Gdy trzy lata później Michał Kamiński (PiS) nazwał jakiegoś polityka "pokemonem" i "przetrąconym Colargolem", media uznały, że przekroczył normy dobrego smaku. Opinia publiczna była już oburzona. W październiku 2007 r. za "niebywałe chamstwo" uznał Jarosław Kaczyński mówienie przez Tuska o "braciach Kaczyńskich" zamiast o "prezydencie Lechu Kaczyńskim i jego bracie". Kaczyński wyjaśniał wtedy, że "bracia Kaczyńscy to zjawisko biologiczne, nie polityczne".

     

    W ciągu następnych lat pojawiało się coraz więcej "barwnych" określeń pomału przekraczających normy grzeczności i poprawności: "bulterier", "ciamciaramcia", "cieniasy", "dyplomatołki", "łże-elity", "Mengele polskiej gospodarki", "oszust ulegający lobby żydowskiemu" (dla przypomnienia: to Rydzyk o Lechu Kaczyńskim). Taki język po kilku latach już nie stanowił sensacji medialnej, był zbyt powszechny i pomału wchodził w naturalny obieg politycznego dyskursu. Coraz więcej polityków rozumiało, że dzięki "bezpośredniości" sformułowań, "spontaniczności", a często i braku poczuciu wstydu czy zwykłemu chamstwu, mogą się stać bardziej widoczni, mogą zbić polityczny kapitał.

     

    Politykom wtórowały media. Gdzieś pod koniec 2010 r. skończył się okres telewizyjnych debat, na które zapraszano intelektualistów i ekspertów. Zaczął się okres telewizyjnego show (każdy uczestnik ma kilka minut na spektakularne zaprezentowanie swojego stanowiska), a zamiast ekspertów pojawiali się "barwni" politycy. Im "barwniejsi", tym częściej.

     

    Puszka Pandory

     

    Puszka Pandory z trumpomową otwierała się najpierw pomału, były obawy (nadzieje?), że ze strony opinii publicznej pojawią się napomnienia, gwizdy, odrzucenie. Jeśli się pojawiały, to nie miały żadnego znaczenia. Puszka otwierała się więc szybciej i coraz więcej potworów z niej wychodziło.

     

    Nowy impuls (by nie powiedzieć: kopa) dał jej PiS. Już nie było "cieniasów", tylko "zdrajcy", nie było "katastrof", ale "zamachy", nie było "III RP", lecz "Polska w ruinie". Agresja werbalna, etykietowanie, stereotypizowanie, a przede wszystkim dyskredytacja językowa przeciwnika politycznego (każdego nie-PiS) - polegająca na odbieraniu autorytetu, podważaniu zaufania, wiarygodności, kompromitowaniu - zalały scenę publiczną. PiS stworzył alternatywną rzeczywistość, w której obrębie nie obowiązują żadne reguły, lub alternatywną poprawność polityczną, w której obrębie obowiązują wyłącznie reguły PiS-u.

     

    Triumf trumpomowy

     

    Polityczny sukces trumpomowy opiera się na przełamaniu trzech granic. Pierwsza to ta, która dzieliła sferę prywatną od publicznej. W domu, wśród przyjaciół czy kumpli można było powiedzieć wszystko to, czego nie można było mówić publicznie. Język publiczny podlegał bowiem określonym standardom. Nowość trumpomowy polega na tym, że unieważniła te standardy. Dziś wygrywa ten, kto mówi jak do kumpli, nie jak do obywateli i obywatelek.

     

    Druga granica to ta, która dzieliła elity, bardzo szeroko rozumiane, od ludzi prostych i nieokrzesanych. Dziś do miana elit pretendują szafarze prostactwa, ignorancji i prymitywizmu.

     

    Trzecia to ta, która kontrolowała ludzką emocjonalność, ambicjonalność, spontaniczność - poczuciem wstydu lub honoru. Dziś wstyd i honor należą do zbioru wartości zapomnianych lub wyszydzanych.

     

    Dziś można mówić wszystko. Każdy polityk może być hejterem. Każdy hejter politykiem. Kultura nie obowiązuje, grzeczność jest naiwnością przegranych, poprawność jest hamulcem skutecznej polityki narodowej i "wrogiem Europy". Trumpomowa celebruje dziś swój triumf.

  • 10-09-2016 16:34:00

    „Czy w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwo państwowe ma sens?”

    Moje wystąpienie na Forum Ekonomicznym w Krynicy - o tym, „Czy w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwo państwowe ma sens?

    https://www.youtube.com/watch?v=WEC9r7Y3yIc (Prosze przesunąć suwak na linijce na początek!) 

    W dyskusji udział wzięli pp. (straszna dyskryminacja seksualna...): 

    Bogdan Mariusz Chiriţoiu (prezez Urzedu Anty-Minopolowego, Rumunia)

    Ryszard Kalisz (prawnik)

    Janusz Korwin-Mikke (CEP, „KORWiN”) - od 33'15"  i 1h 07'58"

    Michał Athayde Marques (prof.Uniwersytetu Katolickiego, Lizbona)

    Stefan Świątkowski (v-prezes KGHM)

    Marek Zagórski (sekr.stanu w Ministerstwie Skarbu)

    Moderator: Janusz Steinhoff

  • 09-09-2016 06:52:00

    Clip wyborczy komunisty w Rosji - tłumaczenie:

    https://www.youtube.com/watch?v=jzUk29p8sw4&app=desktop

    KOMUNISTĘ WALEREGO RASZKINA POPIERAJĄ LUDZIE WSZYSTKICH ZAWODÓW”

    „Walery Teodorowicz to twórczy człowiek; to jest mi bliskie”

    „To najschludniejszy polityk w Rosji”

    „Ma szacunek dla zawodu robotnika”

    „I podniesie pensje nauczycielom”

    „Z Walerym Teodorowiczem będziemy budować piękne miasta”

    WALERY RASZKIN WIE, JAK POMÓC KAŻDEMU!

    „Walery Teodorowicz to jak ja: wolny artysta; jestem za Nim!”

    „Tylko Walery Teororowicz zapewni, że obecne wybory będą czyste – tak, że nie pozostanie nawet ślad!”

    „Dzieki Waleremu Teodorowiczowie zawsze będę miał klientów!”

    „Będziemy mogli wykorzystać wszystkie nasze umiejętności”

    „Zbudujemy nowe domy. Każdy Rosjanin znajdzie w nich swój, wygodny, kącik!”

    NAJLEPSI LUDZIE W KRAJU – ZA WALERYM RASZKINEM!

    Walery Raszkin & Co.: ZAPROWADZIMY SWOJE PORZĄDKI NA PD-WSCHODZIE MOSKWY!

    [Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej: * ROSJA * PRACA * WŁADZA NARODU * SOCJALIZM* ]

  • 06-09-2016 16:23:00

    Kolejny skandaliczny wyrok Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej

    Kolejny skandaliczny – i, niestety, charakterystyczny – wyrok Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej. Oddalił on rewizję od wyroku sądu w Permie, który skazał p.Włodzimierza Łuzgina za „rehabilitację nazizmu”.

    O co chodzi? P.Łuzgin napisał był na VK (rosyjski „facebook”, na którym zresztą chcę umieścić kopię mojego FB) : "Komuniści i Niemcy wspólnie napadli na Polskę, rozpętując II wojnę światową, tj. komunizm i nazizm ściśle współpracowały". Sąd w Permie uznał, że „biorąc pod uwagę szkolną ocenę, jaką Łuzgin miał z historii, zdawał on sobie sprawę, że rozpowszechnia fałszywe twierdzenia”.

    Istotnie: dokładniej sytuacja miała się tak: „Związek Sowiecki przyłączył się do agresji III Rzeszy Niemieckiej przeciwko II Rzeczypospolitej Polskiej; agresji, która rozpętała II Wojnę Światową, tj. od 28-VIII-1939 stalinizm i hitleryzm ściśle ze sobą współpracowały” - jednak sformułowanie p.Łuzgina jest tylko niedokładnością, a nie zafałszowaniem prawdy – a poza tym sądy w ogóle nie są od oceny interpretacji historii!! Gdyby p.Łuzgin napisał, na przykład, że II W.Św. rozpętała Mongolia napadając na Egipt, byłby to oczywisty fałsz – ale nie powód, by zajmowały się tym sądy!!

    Rzecz w tym, że SN FR nie zajął się prawdą historyczną, tylko obroną wizerunku Związku Sowieckiego – kata Rosji (i kilkudziesięciu innych krajów). W SN zasiadają tam nie Rosjanie, lecz Sowieci - i zachowują się tak, jakby orzekali w 1979 roku w imieniu Związku Sowieckiego. Najwyższy czas, by JE Włodzimierz Putin wreszcie i tam zrobił porządek – bo takie działanie sądownictwa odbiera Rosji i Jemu osobiście powagę i wiarygodność.

    P.mec.Henryk Rieznik, zapowiadając kasację, słusznie podkreślił, że z prawnego punktu widzenia nie można uznać za "rehabilitację nazizmu" zdania o tym, iż Hitler dokonał przestępstwa wspólnie z komunistami. Panie Mecenasie: z żadnego punktu widzenia! Już raczej odwrotnie. Jeśli przez „komunistów” rozumieć zarówno „bolszewików” jak i „stalinistów”, to wymordowali oni znacznie więcej ludzi, niż narodowi socjaliści – więc „rehabilitacja” jest średnia. Niestety: „rosyjscy historycy” nadal pracują wedle zasad szkoły sowieckiej i zbrodnie bolszewików i stalinistów przypisują hitlerowcom. Napaść Hitlera stała się dla nich znakomitą okazją, by „wyjaśnić”, gdzie tajemniczo zniknęło ponad 20 milionów byłych poddanych śp.Mikołaja II. To wszystko wyjdzie na jaw – nawet p.Włodzimierz Żyrynowski oświadczył już publicznie, że gdyby nie bolszewicy, staliniści i hitlerowcy Federacja Rosyjska liczyłaby 300 milionów obywateli – więc jeśli nawet trochę przesadził, to nie da się różnicy wyjaśnić kilkoma milionami ofiar agresji 1941 roku...

    Moim przyjaciołom Rosjanom mogę doradzić tylko jedno: „Prawda Was wyzwoli”!

     

  • 05-09-2016 21:57:00

    Jak nie zwariować?

    Powszechnie wiadomo, że lekarz psychiatra tym różni się od swojego pacjenta, że po 16-tej wychodzi do domu. „Z kim przestajesz – takim się stajesz” – i psychiatrom naprawdę grozi „zarażenie się” się przypadłościami chorych psychicznie.

    Co więc robią psychiatrzy, by ratować swoje zdrowie? Uodporniają się, traktując wypowiedzi swych podopiecznych, jako coś wypreparowanego z rzeczywistości. Przebywając z małpami w środowisku naturalnym człowiek (zwłaszcza małe dziecko!) może upodobnić się do małpy; gdy jednak małpa jest w klatce, nie odczuwamy jej zachowania jako coś, co należy do „naszego” świata. Jest to wtedy coś obcego.

    To samo dotyczy chorych psychicznie. Izoluje się ich nie dla ich dobra, ani w obawie o nasze życie – tylko po to, by ich zachowanie było obce, by się z nim nie oswoić.

    To samo dotyczy polityków w d***kracji. Wiadomo, że jest to grono degeneratów – najczęściej oszustów, którzy wygadują bzdury, by zyskać poklask – albo durniów, którzy naprawdę wierzą w to, co mówią. Np. większość komunistów wierzyła (i większość PiS-owców naprawdę wierzy!) że to wszystko dla dobra ludzi – a te posady z wysokimi pensjami to tylko produkcja uboczna... Tak przy okazji świadczenia Dobra.

    Otóż poza tym chorym środowiskiem, jakim w d***kracji są politycy – oraz szeroka masa tzw. „elektoratu”, który ani me, ani be, ani kuku-ryku (70% tzw. „obywateli” nie jest w stanie zrozumieć treści rozkładu jazdy autobusów na przystanku!!) – istnieje jeszcze te 25% ludzi normalnych, mimo wysiłków telewizji, szkół i uniwersytetów, jeszcze umiejących myśleć. To oni mogą uratować Polskę. Pod warunkiem, że zachowają zdrowe zmysły.

    Przede wszystkim muszą (i robią to z ochotą!) izolować się od wyborczego motłochu. Tylko wyszkolony psychiatra może bez szkody przebywać z wariatami – innym może to zaszkodzić. Ja np. potrafię dyskutować z Przedstawicielami L**u – ale przeciętnym ludziom myślącym odradzam dyskusje z bęcwalstwem. Ich nie przekonają – a sami mogą się zarazić. „Z kim przestajesz...”

    I ludzie to robią. Wbrew d***kratom starają się swoje dzieci posyłać do „lepszych” szkół – i sami trzymać się w „lepszym” towarzystwie. To jest tendencja zdrowa.

    Niestety: politycy z reguły przywłaszczają sobie masę pieniędzy – i niektórzy uważają ich za „wyższą” kastę. Ale, uwaga: mimo to normalni ludzie myślący i od nich starają się izolować!!

    To bardzo zdrowy odruch.

    Najważniejszym elementem tej izolacji jest: nie rozumieć, co ONI mówią.

    Weźmy przykład. P.Piotr Naimski, człowiek wcale nie jakiś głupi albo zdegenerowany (ale jednak polityk-d***krata) powiedział ostatnio: „należy zbudować elektrownię jądrową, jednak widzimy problem jej finansowania”.

    Otóż normalny człowiek nie ma prawa tego „zrozumieć”. Nie można „zobaczyć” problemu, którego nie ma!! Jeśli elektrownia jądrowa jest opłacalna, czyli produkuje prąd taniej, niż obecna jego cena w Polsce – to nie ma żadnego „problemu finansowania”. Trzeba ogłosić, że pozwala się w Polsce budować takie elektrownie – i potem tylko cieszyć się, że cena spada (a więc polscy producenci uzyskają przewagę nad zagranicznymi).

    A jeśli prąd z elektrowni atomowej jest droższy – to po prostu nie należy jej budować.

    Nie trzeba tu NIC myśleć, nie trzeba o niczym decydować – nawet przekupywaniem przyszłych sąsiadów tej elektrowni zajmie się przecież przedsiębiorca! Trzeba tylko wysyłać do obozów pracy wycieczki protestujących no-nuków i niedojrzałych Czerwonych czyli Zielonych. Co jest obowiązkiem państwa.

    Jeżeli tylko zaczniemy „widzieć problem”, jaki ma Piotr Naimski, jeśli wdamy się w Jego chore, maniackie rozważania – to grozi nam los psychiatry, który zacznie „rozumieć”, że jego pacjent „ma problem” z Marią-Antoniną; zacznie „widzieć” istniejących w jego wyobraźni kosmitów.

    Pacjent w gabinecie: „Panie doktorze – łażą po mnie takie małe zielone z Marsa – O!” – i zaczyna strzepywać je z garnituru... Lekarz: „Tylko nie na moje biurko! Nie na moje biurko!!!!”

    No właśnie.  

  • 30-08-2016 16:45:00

    Każdy podatek jest przerzucalny

    To dla uzasadnienia tezy, że KAŻDY PODATEK JEST PRZERZUCALNY.

    Przypuśćmy, że rolnik produkuje zboże kosztem 50 gr. i sprzedaje je za 100 groszy młynarzowi. Ma 50 groszy zysku.

    Młynarz miele zboże i sprzedaje za 150 groszy piekarzowi. Ma 50 groszy zysku.

    Piekarz wypieka z tej mąki chleb i sprzedaje za 200 groszy handlarzow. Ma 50 groszy zysku.

    Państwo nakłada na chleb 50 groszy podatku. Ma z tego 50 groszy.

    Handlarz przewozi chleb za 250 gr do sklepu i sprzedaje za 300 groszy klientowi. Ma 50 groszy zysku.

    Klient utrzymuje za te 300 groszy rolnika, młynarza, piekarza, handlowca i państwo.

    Przypuśćmy teraz, że klienci się zbuntują, zrobią demonstracje pod Sejmem i uchwalą większością glosów (rolników jest w Polsce znaczna mniejszość), że klientow zwolni się z tego podatku. Natomiast, by zapchać dziurę budżetową, nałoży się podatek (50 groszy) na rolników – bo, jak wiadomo, chłop śpi, a w polu samo mu rośnie... Niech płaci.

    Co się stanie?

    Państwo nałoży na rolnika 50 groszy podatku.

    Rolnik zapłaci, policzy swoje koszty (50gr + 50gr) , wyprodukuje zboże, i sprzeda je za 150 groszy młynarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Młynarz zmiele zboże i sprzeda mąkę za 200 groszy piekarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Piekarz wypiecze z niej chleb i sprzeda za 250 groszy handlarzowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Handlarz przywiezie chleb za 250 zł do sklepu i sprzeda je za 300 groszy klientowi. Zarobi na tym 50 groszy.

    Klient utrzymuje za te 300 groszy rolnika, młynarza, piekarza, handlowca i państwo.

    Jak łatwo zauważyć NIC się nie zmieniło. Poza tym, kto zaniosł podatek do Izby Skarbowej.

    Na wskutek kolejnych protestów Związku Rolników, Związku Zawodowego Młynarzy, Związku Zawodowego Piekarzy, Związku Zawodowego Handlowców itp. państwo może nakładać ten podatek na kogo chce i dzielić między jak chce. Zmienią się ceny towarów – ale wszyscy zarobią tyle samo, a całość podatku i tak zapłaci Szary Zjadacz Chleba. Niestety: nie istnieje Związek Zawodowy Zjadaczy Chleba...

    Teraz inne pytanie – bo ludzie już zaczęli rozumieć, że gdy na producenta nałożyć podatek, to on go automatycznie doliczy do ceny (nawet jeśli nie umie liczyć, zacznie go doliczać automatycznie na zasadzie: „Nie wiem, co się dzieje, ale muszę podnieść cenę, bo już nie mam z czego żyć...”) ale nie rozumieją, że gdy się podatek obniży, to producent odejmie go od ceny.

    Otóż jeśli produkuję np. krzesło, to liczę swoje koszty:

    10 zł surowce

    10 zł robocizna

    10 zł utrzymanie lokalu

    20 zł podatek

    10 zł zysk

    ====

    60 zł cena

    Dlaczego sprzedaję to krzesło za 60 zł a nie za 65 zł? Przecież dla klienta to wzrost ceny tylko o 8% - a dla mnie wzrost zysku o 50%!!!!

    TYLKO dlatego, że istnieje łajdak-konkurent, który wciska handlowcom podobne krzesła za 61 złotych...

    Otóż jeżeli by państwo zmniejszyło podatek do 10 zł, to ja będę mógł sprzedawać krzesła po 50 zł - ale też i będę MUSIAŁ sprzedawać krzesła po 50 zł!

    Z tych samych powodów: dlatego, że ten łajdak-konkurent będzie swoje krzesla oferował po 51 zł.

    QED

     

     

     

  • 29-08-2016 02:47:00

    Z FBI znów znikają dokumenty...

    Z dokumentacji śmierci śp.Wincentego Fostera zniknęły wszystkie papiery dotyczące p.Hilarii Clintonowej!! Tak naprawdę wygląda na to, że facet, choć okoliczności były podejrzane, istotnie popełnił samobójstwo. Miał powody: p.Clintonowa przy ludziach zrobiła Mu awanturę, że nie popiera bezwzględnie Jej i p.Wilusia, musiał więc wybierać pomiędzy lojalnością dla długoletnich znajomych, a poszanowaniem prawa (bo interesy pp.Clintonów były, oczywiście, lewe). No i tropy do jtych machinacyji (wziął był ze sobą całą teczkę dokumentow) – zniknęły!

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-3753013/Missing-FBI-files-linking-Hillary-Clinton-suicide-White-House-counsel-Vince-Foster-vanished-National-Archives.html

    To pp.Fosterowie; przyjaźń z Clintonami jeszcze kwitnie...

    A tutaj pp.Clintonowie z córką na pogrzebie p.Fostera. Kto zna p.Clintona, to widzi, że się śmieje. Nie pamiętacie Państwo słynnej sceny, gdy na pogrzebie p.Ronalda Browna p.Clinton szedł roześmiany – a gdy zobaczył kamerę zaczął wycierać nieistniejące łzy z oczu? Nie – to przypominam:

    https://www.youtube.com/watch?v=lf8TOGrq8Bo

    https://www.youtube.com/watch?v=lf8TOGrq8Bo

    Oskarżanie pp.Clintonów o śmierć p.Browna to chyba mocna przesada – zginął był w katastrofie Air Force 2 (choć pamiętam, że kursowały wtedy różne podejrzenia...) ale liczba ludzi z otoczenia pp.Clintonów, którzy w podejrzanych okolicznościach rozstawali się z tym światem w okresie gdy p.Wiluś walczył o prezydenturę i z impeachmentem – jest naprawdę imponująca:

    https://www.youtube.com/watch?v=TJEmBxtFreY

    A teraz, gdy o prezydenturę walczy p.Hilaria, znów zginęło pięć osób

    https://www.youtube.com/watch?v=yZMiptxm_R8 

    – i ktoś chciał wejść nocą przez okno do ambasady Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się p.Julian Assange

    https://www.rt.com/news/356697-man-climbs-ecuadorian-embassy-assange/

    – który nieopatrznie powiedział, że Jego WikiLeaks ujawnią dokumenty pokazujące machinacje pp.Clintonów.

    https://www.youtube.com/watch?v=xh9R_dbYVAs

    W USA panuje d***kracja daleko posunięta – gdzie tam nam do nich!

     

  • 25-08-2016 02:10:00

    Konieczność efronterii

    Nie wszyscy chyba zwrócili uwagę na to, co powiedziałem na spotkaniu miłośników Wolności w Koszalinie: https://www.youtube.com/watch?v=A5NMDLWejic

    Powiedziałem zaś, że celem moim nie jest wygranie wyborów – wygrywanie wyborów jest tylko środkiem do celu, jakim jest przeoranie umysłów skażonych lewicowością.

    Oczywiście, że można jakimś oszustwem przekonać większość kobiet by na nas zagłosowały. I co z tego? Za chwilę nów przegramy – jak przegrała śp. lady Małgorzata Thatcherowa, na przykład.

    Sukces – to przekonać kobiety, że nie jest w ich interesie, by miały czynne prawo wyborcze. O dziwo: kobiety są to w stanie zrozumieć („Nie będziesz glosować – ale Twoje sąsiadki-idiotki tez nie!!). O wiele gorzej z upartymi osłami płci męskiej – bo przecież osłom płci męskiej też trzeba poodbierać prawo głosu. Dopóki bowiem będzie istniała d***kracja, to nie da się przeprowadzić żadnej trwałej zmiany.

    Oczywiście, że Większości się nie przekona. Jednak wynik 15%÷25% jest możliwy. I to zupełnie wystarczy, by we momencie kryzysu, do którego PiS prowadzi nas w tempie przyśpieszonym – objąć władze z pomocą policji i wojska, które są z natury prawicowe.

    Dlatego swoimi wypowiedziami staram się ludzi prowokować: mądrzy to zrozumieją i się przyłącza. Głupi machną ręka: „Znów te same brednie” - ale idiotami nie ma się co przejmować. Trzeba doprowadzić do polaryzacji: oświecona mniejszość – ciemny, bo ogłupiony przez telewizję, motłoch.

    Jak działa Lewica? Dawniej, zgodnie z receptą piekłoszczyka Karola Marxa, obejmowała władzę w oparciu o „rewolucyjną klasę robotniczą”. Na nieszczęście dla Lewicy robotnicy chcą się bogacić, a nie buntować. Neo-marxiści tworzą więc, jak to zauważył 30 lat temu Stanisław Michalkiewicz - „zastępczy proletariat” - składający się z grup niezadowolonych z obecnego porządku: z „zielonych”, z feministek, inwalidów – i, przede wszystkim: „intelektuariatu” - czyli młodych ludzi, przetrzymywanych na uczelniach i karmionych całkowicie bezużyteczną „wiedzą”, przekonanych, że praca jako kapitalista lub robotnik hańbi; tylko życie z dotacji (jeśli trzeba, to na posadzie pansywowej, na której nie trzeba nic robić...) jest życiem „godnym”.Neo-marxiści tworzą więc, jak to zauważył 30 lat temu Stanisław Michalkiewicz - „zastępczy proletariat” - składający się z grup niezadowolonych z obecnego porządku: z „zielonych”, z feministek, inwalidów – i, przede wszystkim: „intelektuariatu” - czyli młodych ludzi, przetrzymywanych na uczelniach i karmionych całkowicie bezużyteczną „wiedzą”, przekonanych, że praca jako kapitalista lub robotnik hańbi; tylko życie z dotacji (jeśli trzeba, to na posadzie państwowej, na której nie trzeba nic robić...)- jest życiem „godnym”.

    Dokładnie to samo myślała szlachta francuska przed 1789 rokiem. Śp.Aleksy de Tocqueville w swej genialnej książeczce: „Dawny ustrój i rewolucja” wspomina, że tacy młodzi geniusze pisali do króla memoriały, wskazujące na problemy, które „trzeba rozwiązać”... a w tym celu konieczny jest urząd państwowy z pomysłodawcą na czele...

    I całe pokolenie (1789-1814) zajął powrót do normalności – też nie do końca...

    Być może koniecznym warunkiem były wojny napoleońskie – na których co większe warcholstwo po prostu wyginęło. A my jesteśmy ludźmi chcącymi pracować. Konkretnie. Jako kapitalista – jako robotnik: jak komu pasuje. Ale robić COŚ – a nie przeszkadzać innym.

    Tymczasem język jest tworzony przez tych łowców posad – mających masę czasu i kupę pymyslowości. To oni narzucają wartości – a my musimy tym wartościom się przeciwstawić. Jak będziemy mówić: „Ten Korwin-Mikke to tak sobie żartuje z tą likwidacją d***kracji – tak naprawdę, to my chcemy, by każdy sobie mógł głosować...” - to już klops! Uznaliśmy ICH system wartości – i nie zdołamy zmienić systemu!

    Idąc na czołowe zderzenie z Wiekszością możemy przegrać. Ale nie czyniąc tego – musimy przegrać.

    I pozostaje czekac na powrot monarchii... t.j. sułtanatu...

    PS."efronteria" to nie "bezczelność" ani "buta" - tylko "otwarte stawienie czoła", bezkompromisowe przeciwstawienie się

  • 24-08-2016 17:43:00

    Citius Altius Fortius ?

    Problem z zawodami dla niepełnosprawnych polega na tym, że cel sportu jest sprzeczny z kryterium dopuszczenia do nich. Czyli w zawodach juniorów najlepiej wypada ten, kto już prawie nie jest juniorem, w zawodach seniorów ten, co dopiero od godziny jest seniorem, w zawodach kobiet zawodniczka, która najmniej przypomina kobietę (nie ma tego, gdy kobiety startują w dyscyplinie, gdzie są lepsze od mężczyzn – czyli powinno się im organizować zawody w gimnastyce artystycznej, a nie w pchaniu kulą!), w boksie w wadze piórkowej ten, kto trzyma tę wagę głodząc się dwa dni przed ważeniem, a wśród inwalidów ten, kto jest najmniej inwalidą. 

    I wszędzie są liczne próby oszustwa.

    Jest to, oczywiście, sprzeczne z ideą olimpijską - prosze przeczytać: https://pl.wikipedia.org/wiki/Citius-Altius-Fortius To tak, jakby organizować wybory Miss Polski Dziewczyn Brzydkich

    Problem w zawodach dla inwalidów , które po raz pierwszy w czasach nowożytnych wprowadził Adolf Hitler (ale jako formę satysfakcji dla okaleczonych żołnierzy) polega dodatkowo na tym, że istnieje wiele rodzajów i stopni inwalidztwa. Póki drużyny jednonogich graja towarzysko o kulach w piłkę – nie ma problemu; gdy wchodzą w grę MEDALE i KLASYFIKACJA PAŃSTW wkładających w to duże pieniądze – zamienia się to w parodię. Proszę zobaczyć, w ilu kategoriach przyznaje się np. medale w biegu na 100 metrów:

    (to drobny fragmencik przepisów: https://www.paralympic.org/sites/default/files/document/160523070735592_Rio%2BQG_23_May_2016.pdf )

     

     

    By zakwalifikować się do Para-Igrzysk w kategorii np. T44 trzeba więc przebiec 100 metrów szybciej, niż 12,50” - ale nie szybciej niż 11.75”, bo wtedy zakwalifikują do T38 albo T47 – cholera wie...

    Ludzie to wreszcie zobaczyli - i nie chcą tego oglądać: http://www.pb.pl/4621772,76774,paraolimpiada-w-tarapatach

    W ogóle bym się tym, oczywiście, nie zajmował – gdyby nie to, że jest to fragment ogólnego planu niszczenia naszej cywilizacji, poprzez podsuwanie jako wzorców: słabości, miękkości, kalectwa czy głupoty.

    I dlatego trzeba również to, niestety, piętnować i wyśmiewać!

  • 24-08-2016 11:37:00

    Jeszcze o sportach dla niepełnosprawnych

    P.Artur Królica napisał: „Sądząc po reakcji mojej żony - Korwin naprawdę dowalił do pieca ;) Konkurencje kobiece jako paraolimpiada! "Dlatego tak naprawdę liczą się nie medale juniorów, kobiet, seniorów czy inwalidów – na tej para-olimpiadzie zdobędziemy pewno ze 60 złotych - lecz medale pełnosprawnych mężczyzn. Bo to mężczyźni będą w razie czego walczyć na froncie. I tu katastrofa: po raz pierwszy od 60 lat polscy mężczyźni nie zdobyli na tej Olimpiadzie ani jednego złotego medalu!"

    Odpowiadam: Ludzie nie znoszą prawdy. Dlaczego oglądamy mecze pp.Đokovićia czy Murraya, a nie pp.Monteiry czy Lacki (koniec I setki ATP)? Bo chcemy oglądać najlepszych. Otóż p.Lacko może dać p.Williams czy p.Radwańskiej 30:0 for w każdym gemie i 4:0 for w secie. I dlatego sport kobiecy jest oglądany z przymrużeniem oka. W dużej mierze dla walorów estetycznych. Dlatego mamy w pamięci tenisistki, gimnastyczki artystyczne itp. - a młociarki i pchaczki kul nie figurują w świadomości społecznej. I kobiety świetnie o tym wiedzą - o tym, że podziwiamy w nich wdzięk i urodę, a nie siłę czy inteligencję – tylko nie chcą publicznie się do tego przyznawać, bo boją się ataków feministek. 

    Niestety: element estetyki przy sporcie inwalidów działa odwrotnie...

    Ciężko przy tym zrozumieć, dlaczego nie ma inwalidów przy stolikach brydża, szachów, go czy warcabów? Przecież ja w młodości grałem w brydża, w szachy i warcaby – ale cztery razy więcej czasu spędzałem na boiskach i kortach. Gdybym miał kłopoty z np. nogami, to bym był nie mistrzem krajowym (w brydżu) czy I kategorią (w szachach) – tylko arcymistrzem w tych dyscyplinach.

    Dlaczego inwalidów nie ma w tych sportach??

    Pierwsze brutalne wyjaśnienie jest takie, że mistrzami brydża zostają ci ludzie, którzy nie skaczą na główkę do płytkiej wody, rzadziej z głupoty wpadają pod samochody, i lepiej je prowadzą. Tym niemniej bardzo wielu ludzi zostaje inwalidami bez własnej winy lub po prostu z urodzenia. Dlaczego ich nie ma na podiach sportów umysłowych? Bo są od początku rozpieszczani przez rodziny i ustrój, bo dostają rozmaite zasiłki – i mają wpajane poczucie krzywdy, że im „się należy” więc im się po prostu nie chce ciężko pracować.

    Bo ja, gdy za „komuny” żyłem z brydża, to zajmowałem się tym 12 godzin na dobę: ćwiczyłem teorię, układałem systemy, trenowałem z partnerami licytację, opanowywałem na pamięć tabele szans.... Choć też miałem poczucie krzywdy, że jestem niepełnosprawny, bo nigdy nie zdołam przeskoczyć tych głupich dwóch metrów wzwyż...

    Na zakończenie: z pewnym przerażeniem stwierdziłem, że nie tylko w pierwszej setce ATP, ale i wśród dwustu najlepszych tenisistów świata http://www.atpworldtour.com/en/rankings/singles nie ma ani jednego Polaka!! Tenis to król sportów: łączy walory fizyczne z umysłowymi – i ten brak jest zastanawiający.

    I proszę się nie pocieszać tym, że nie ma w tym rankingu również żadnego Afro-afrykanina.

  • 23-08-2016 08:50:00

    Płeć na medal

    Niedługo zapewne zacznie się tzw. „para-olimpiada”. I, oczywiście, wszystkie telewizje, które wieszały na mnie psy, NIE będą tej para-olimpiady pokazywać  (podobno TVP będzie transmitować kilka dyscyplin - po 23.30...). I słusznie.

    Przypominam, że istnieją rozmaite rodzaje niepełnosprawności. Są zawody dla juniorów, dla old-boyów, czyli „seniorów”, dla inwalidów, dla kobiet... Oczywiste, że kobiety czy juniorzy są niepełnosprawni – bo gdyby byli pełno-sprawni, to by startowali na normalnej olimpiadzie. Gdyby junior albo kobieta miał np. pchać kulę o ciężarze „męskim” - to by od razu było widać różnicę. W tenisie mężczyźni oferują kobietom „tej samej” formalnej klasy fory: 2:0 w (5) setach 4:0 w każdym secie i 40:0 w każdym gemie – i wygrywają...

    Dlatego tak naprawdę liczą się nie medale juniorów, kobiet, seniorów czy inwalidów – na tej para-olimpiadzie zdobędziemy pewno ze 60 złotych - lecz medale pełnosprawnych mężczyzn. Bo to mężczyźni będą w razie czego walczyć na froncie. I tu katastrofa: po raz pierwszy od 60 lat polscy mężczyźni nie zdobyli na tej Olimpiadzie ani jednego złotego  medalu!

    http://wmeritum.pl/io-2016-polska-pierwszy-60-bez-zlotego-medalu-wsrod-mezczyzn/152643

    Niestety: na tych zawodach poza medalami dają jeszcze spore pieniądze – i dlatego normalni ludzie udają inwalidów, juniorów, seniorów i.... kobiety. Czasem na chama – a czasem z powodów „obiektywnych” Już nasza złota przedwojenna medalistka śp.Stanisława Walasiewiczówna, była obojnaczką – i ogrywała prawdziwe kobiety, jak chciała. Więc co zrobić z takimi „kobietami”, jak Ona? Ona przynajmniej wyszła za mąż – ale z tym czymś zwącym się Caster Semenya, które się ożeniło?

    wmeritum.pl/biegaczka-ktora-pokonala-joanne-jozwik-zone-foto/152524

    Dzisiaj „specjaliści od gender” odkryli już 34 rozmaite „płci” - więc trzeba by zrobić nie dwie, a 34 kategorie. Cóż: w boksie jest chyba 12 kategoryj wagowych, w samochodach też są klasy w zależności od pojemności silnika...

    Cóż: będzie można rozdawać dużo więcej pozłacanych medali.

  • 20-08-2016 23:18:00

    Obyczaje w Czeczenii

    JE Ramzan Kadyrow oparł odrodzenie Czeczenii na religii. Na początek wywalił z kraju wahabitów i innych radykałów, którzy mocno przyczynili się do utraty przez Iczkerię suwerenności nad Czeczenią. Następnie wspomógł działanie miejscowych imamów i zaczął odbudowywać tępione za komuny meczety. Trzeba przyznać, że osiągnął sukces: agencja „Sputnik” twierdzi, że w marszu na rzecz obrony wartości religijnych maszerowało w Groznym ponad milion ludzi.! „Sputnik” zapewne nieźle przesadza (pewno za agencją czeczeńską...): cała Czeczenia to 1.200.000 ludzi, z prawosławnymi, ateistami, starcami i dziećmi łącznie – a w marszu 4/5 to byli mężczyźni – ale manifestacja (na moje oko ok.100.000 ludzi) imponująca:

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2015_01_19/Manifestacja-na-rzecz-poparcia-wartosci-islamskich-w-Czeczenii-1617/

    Trzeba tu dodać, że uważnie przyglądałem się, kto w Czeczenii modli się w meczetach. W Polsce są to zazwyczaj starsze babcie – tu  dobrze zbudowani, energiczni 30-latkowie. Kobiet niewiele (w islamie kobieta nie ma duszy, więc nie musi się modlić – ale część to czyni). To pokazuje, dlaczego islam musi wygrać z chrześcijaństwem.

    Połowa sukcesu należy do p.Medni Kadyrowej. Zajęła się kobietami, W sposób właściwy: ogłosiła, że patriotyzmem jest noszenie strojów narodowych. Założyła w tym celu specjalny dom mody – i odniosła sukces! Dziś młode kobiety chcą wyglądać jak kobiety – starsze podobno chciałyby wrócić do mody z czasów sowieckich, ale im głupio wyglądać inaczej, niż młode i ładne. A nieładne nogi dobrze się maskuje pod długą suknią...

    I nie trzeba się pięć razy dziennie czesać!

    Doszło do tego, że dom mody czeczeńskiej „Firdaws” zaczął podbijać świat arabski:

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2012_03_27/69683856/

    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2012_03_27/69774750/

    Korzystam ze źródeł rosyjskich, bo Polaków Czeczenia interesuje tylko wtedy, gdy poświęcają życie 50.000 Czeczenów żeby zabić 20.000 Rosjan. Mamy pretensje do Anglików, że cynicznie nas wykorzystywali podczas wojny? A co robiła ogromna większość Polaków zachęcając Czeczenów do beznadziejnej wojny z Rosjanami?

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 139 [postów: 20 z 2776]