Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
63546 komentujących
14071 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

    25-06-2016 06:33:00

    Prawne aspekty Brexitu

     

    Tomasz Prudło napisał: 

    Jako, że uczę brytyjskiego prawa konstytucyjnego na Oksfordzie, czuję się w obowiązku napisać kilka słów wyjaśnienia obecnej sytuacji:

    1. Wielka Brytania nie wyszła z Unii Europejskiej i nie jest pewne czy wyjdzie. To referendum nie ma żadnej mocy pra
    wnej, ani w prawie UK, ani w prawie UE. Innymi słowy, nie jest prawdą, że doszło do 'Brexit'.

    2. Jest prawnie możliwe ale bardzo mało prawdopodobne, że nowy rząd w Londynie z pomocą parlamentu doprowadzą do niezwłocznego jednostronnego wypowiedzenia traktatów UE.

    3. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że przez najbliższe kilka lat niewiele się zmieni w prawnej relacji UK/UE a traktatowa procedura wyjścia z UE (słynny Artykuł 50 TUE) zostanie dopiero wszczęta, gdy brytyjski rząd będzie miał jasny plan (jest do tego jeszcze daleko).

    4. W pewnym sensie Wielka Brytania (a nawet Zjednoczone Królestwo) może nigdy nie wyjść z Unii Europejskiej jeśli przestanie istnieć w wyniku uzyskania niepodległości przez Szkocję, co zapowiedziała dziś stojąca na czele rządu Szkocji Nicola Sturgeon (możliwa jest też unifikacja Irlandii). W takim scenariuszu to będzie "Engxit" a nie "Brexit" - tylko Anglia (z Walią) opuści UE.

    5. Mniej prawdopodobne ale też możliwe jest że brytyjska klasa polityczna znajdzie sposób żeby zostać w UE mimo wyniku referendum (które jest, przypominam, prawnie niewiążące).

    Otóż, Szanowny Panie:

    1. Dziekuję za cenne uwagi

    2. Nigdzie nie widzę Pana ani wśród wykładowców ani studentów Oxfordu. Nic też na to nie wskazuje na Pana profilu na FB, Gdzie Oxford, gdzie hrabstwo Nottingham? 

    3. Zakładam, że uczy się Pan w szkole, w której powyższe tezy wyłożył ktoś z Oxfordu. Tezy to tezy - nie jest ważne, kto je wygłasza; po co ta mistyfikacja? 

    4. Instytucja referendum istotnie nie istnieje w brytyjskim prawie konstytucjonalnym - choćby dlatego, że UK nie ma konstytucji w naszym sensie. 

    5. Rzeczywiście "możliwe jest że brytyjska klasa polityczna znajdzie sposób żeby zostać w UE mimo wyniku referendum (które jest, przypominam, prawnie niewiążące).".Przypominam, że po negatywnym wyniku referendum w Irlandii oraz deklaracji, że drugiego referendum nie bedzie - drugie referendum się odbyło i zostało sfałszowane. No, ale to była Irlandia - w Anglii "Irlandczyk" to synonim bęcwała. 

    6. P.Sturgeon może sobie mówić, co chce - ale po referendum szkockim wyraźna była zapowiedź, że drugiego nie będzie przez najbliższe 10 lat. Ale w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.

    7. Możliwa jest unifikacja Irlandii - ale już bardziej prawdopodobne jest wyjście Republiki Irlandii z UE. Stoją za tym potężne siły. "Możliwe" jest zresztą wszystko.

    8. Ma Pan rację: UK z UE nie wyszło; rząd dopiero musi w ciągu dwóch lat przeprowadzić niezbędne procedury. I, rzeczywiście, może ten proces sabotować. 

    9. Jest też możliwe jednostronne wypowiedzenie Traktatu Lizbońskiego w trybie natychmiastowym - mało prawdopodobne. 

    10. Teoretycznie przez dwa lata najprawdopodobniej niewiele się zmieni - w praktyce jednak rozmaite przepisy przeciwko imigracji spoza Europy zaczną - przy wrzaskach z Brukseli - być wprowadzane szybko; bo o to tam przecież chodzi. Co spowoduje rosnący rozziew z UE. 

    11. Po ew. opuszczeniu UK przez Szkocję UK nie przestanie istnieć. Tylko JKM Elzbieta II przestanie być Elżbietą I Szkocką. 

    12. (To juz nie do Pana): Referendum dotyczyło "wyjścia UK z UE" - a nie wyjścia poszczególnych krajów Krolestwa. W sensie prawnym zdanie: "Szkoci wypowiedzieli się za pozostaniem w UE" ma taki sam sens jak zdanie (być może prawdziwe - może sprawdzić?...), że "Mańkuci wypowiedzieli się za pozostaniem w UE"

     

  • 22-06-2016 03:57:00

    Dlaczego zginęli?

    TIME zamieścił na okładce 49 nazwisk ofiar masakry w homo-klubie „Pulse” w Orlando – z pytaniem: „Dlaczego oni zginęli?

    Odpowiedź brzmi: bo byli w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.

    Z wyjątkiem śp.Deonki Deidry Drayton (pracowała w klubie), śp.Amandy Alvear (która wróciła, by ratować przyjaciółkę, śp.Mercedez Marisol Flores; tu jej nagranie z tego klubu http://video.dailymail.co.uk/video/mol/2016/06/13/2430047286643178650/640x360_2430047286643178650.mp4) i śp.Brendy Lee Marquez McCool (matki 11 dzieci, która przyszła do tego lokalu z dorosłym synem!!) - reszta to, oczywiście, mężczyźni: (tfu!) „geje” - i zwykli homosie, którzy dali się zwieść złudzie, że można wyjść z ukrycia.

    Bo przecież homosie żyją po cichu wśród nas od tysięcy lat, nikomu nie szkodzą, podobnie jak np. onaniści czy masochiści nie demonstrują swoich upodobań. Byłoby to dla nich niebezpieczne. Ale czy są z tego powodu dyskryminowani?

    Bo ja wiem? Pozwolę sobie przytoczyć fragment „Sztuki miłowaniaśp.Publiusza Owidiusza Naso, który radził kobietom:

     

    „Radość bez niebezpieczeństwa

    traci swe największe wdzięki.

    Choć wolną jesteś jak Tais

    twórz nieistniejące lęki.

     

    Luby mógłby wchodzić drzwiami?

    Każ, niechaj przez okno włazi.

    Niechaj na Ciebie spojrzawszy

    strachem twoim się przerazi.

     

    Z krzykiem: „Jesteście zgubieni!“

    niech wpadnie sprytna służąca.

    Wówczas bladego młodzieńca

    ukryj w szafie, cała drżąca...

     

    Ale po tych niepokojach

    otwórz mu słodkie ramiona...

    Niech odurzy go, upoi

    rozkosz niczym niezmącona...”

     

    Być może homosie odczuwają to zagrożenie jako dodatkową, perwersyjną atrakcję?

    Natomiast działalność tych (tfu!) „gejów” stwarza dla wszystkich homosiów zagrożenie już nie „towarzyskie”, a bardzo poważne. Ostrzegałem wielokrotnie od 20 lat, że bezczelne żądania tych (tfu!) „gejów” doprowadzą do pogromów ( np. tu: http://bankier.tv/korwin-mikke-kto-organizuje-parady-chce-pogromu-homoseksualistow-7197.html ) – a ucierpią zwykli spokojni homosie, bo (tfu!) „geje” mają zazwyczaj dużo pieniędzy i jakoś sobie poradzą. Ja nie zachęcam, nie zniechęcam – ja tylko jako cybernetyk przewiduję...

    I wyszło na moje – i nadal ostrzegam: masakra w Orlando to drobny pryszcz przy pogromach, jakie w najbliższych latach nastąpią. Bo na każdą akcję występuje reakcja, na wychylenie wahadła w jedną stronę, następuje wychylenie w drugą; tym gwałtowniejsze, im bardziej było wychylone w pierwszą. A ci (tfu!) „geje” mocno przesadzili.

    Więc miejsca publicznych spędów (tfu!) „gejów” stają się miejscami coraz bardziej niebezpiecznymi. Kto nie chce, by znajomi przeczytali jego nazwisko na okładce jakiegoś NEWSWEEKA niech pamięta: ja ostrzegam!

  • 20-06-2016 13:38:00

    Emerytury esbeków

    Tradycyjnie wystapiłem przeciwko odbieraniu czy zmniejszaniu emerytur ubekom i sbekom - ze znaną argumentacją, że

    1) "emerytura jest świętością" (winnego mozna powiesic - ale jeszcze w celi smierci powinien odebrać emeryturę, bo to są jego pieniadze. Przeciez gdyby nie było systemu emerytalnego, bralby pensje wyższą i ja przejadł i przepił - odebralibyśmy mu ją teraz??? 

    2) Nie wolno stosować odpowiedzialności zbiorowej; bycie ubekiem czy sbekiem samo w sobie nie jest przestępstwem. Miliony ludzi pracowały nad umocnieniem PRL znacznie efektywniej, niz UB lub SB

    3) Naruszenie zasady, że emerytura to już nabyta wlasność prywatna jest groxne. Kto bedzie pracował dla reżymu III RP wiedząc, że IV RP może mu emeryturę odebrać? Być może jest to wlaśnie przymiarka do tego kroku - przecież pracowali dla zbrodniarza Tuska?

    Nie wszystkich to przekonuje. P.Julia Nowicka napisała na https://prawy.pl/32767-skandaliczne-slowa-korwin-mikkego-odbieranie-emerytur-esbekom-jest-niemoralne/

    Janusz Korwin-Mikke najwyraźniej zapomniał, że komunistyczna władza w Polsce była władzą nielegalną, ponieważ narzuconą przez zaborcę, zatem wysługiwanie się jej było nielegalne, w szczególności jeżeli dotyczyło mordowania polskich patriotów. W ten sposób zdobyte pieniądze automatycznie powinny podlegać konfiskacie, a winni – trafić za kraty. Tymczasem esbekom odbiera się zaledwie część pieniędzy, co samo w sobie stanowi gest litości. Zresztą nieważne, czy Janusz Korwin-Mikke zapomniał, czy nie zapomniał – po takich słowach powoli może żegnać się z polityczną karierą.

    Swoją drogą ciekawe, czy Janusz Korwin-Mikke powiedziałby to samo w oczy Mariannie Popiełuszko…?

    Otóż, Droga Pani Julio:

    4)Jak to: "nielegalna" - to mam pójść do więzienia za posługiwanie się nielegalnym dowodem osobistym wydanym przez PRL??? Praktycznie cały swiat uznawał legalność PRL!

    5) Przez kogo była narzucona - nie ma znaczenia. Po 1956 roku PRL była państwem suwerennym i niepodległym Moskwie znacznie bardziej, niz III RP jest niepodległa Brukseli. Najlepszy dowód: Jugoslawia, Chiny, Rumunia, Albania suwerennie wystapiły z Ukladu Warszawskiego. PRL nie mogla tego zrobić nie tyle z obawy przed interwencją zbrojmna ile na groźbę, że wtedy ZSRS zawiera pakt o neutralności z Niemcami i oddaje im Ziemie Zachodnie. Wrocław, Szczecin, Olsztyn nadal sa formalnie pod "tymczasowym zarzadem polskim" - bo traktat pokojowy do dziś nie jest podpisany!!

    6) UB była podległą Sowietom organizacja zbrodniczą - i co podlejsi jej członkowie zostali (za nisko, zgoda) ukarani - ale SB?

    7) Za mordowanie ludzi nalezy się kara - ale co to ma wspólnego z emeryturą?

    8) A skąd kat ma wiedzieć, czy to zbrodniarz czy patriota? Ma w ręku wyrok sądu - a prawie każdy skazaniec twierdzi, że jest niewinną ofiara reżymu. Pismo Św. mówi: "Rękę karaj - nie ślepy miecz!" 9) Chodzi o morderców ks.Jerzego? O czym mowa? Powinni wisieć - i problem emerytury byłby rozwiązany.

    To takie proste....

  • 16-06-2016 02:51:00

    Macierewicz: Guevara, Trocki czy Stalin?

    JE Antoni Macierewicz, minister Obrony Narodowej, podczas środowej konferencji w Brukseli na temat zbliżającego się szczytu NATO w Warszawie, ocenił, że Rosja jest dziś największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata:

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/macierewicz-rosja-najwiekszym-zagrozeniem-dla-bezpieczenstwa-swiata,652941.html

    Uzasadnił to jednak w sposób świadczący, że nie należy On do kultury europejskiej. To nie jest „putinizacja”, co zarzuca się PiSowi – to jest stalinizm!

    Cytuję: „Przychylam się do tezy, że Rosja jest rzeczywiście krajem o zupełnie odmiennej konstrukcji od krajów cywilizacji zachodniej. Krajem inaczej stawianych celów i inaczej realizowanych, i - co najważniejsze - o głębokim poczuciu, że żadne normy wypracowane poza jej obszarem nie są obowiązujące dla samej Rosji”.

    Jest to przerażające.

    Antoni Macierewicz uważa więc, że tylko kraje o takiej samej konstrukcji jak kraje cywilizacji zachodniej maja prawo do istnienia. Wszystkie kraje na świecie powinny – zdaniem Macierewicza – mieć takie same cele jak Zachód (który np. obecnie narzuca homo-cywilizację...) i tak samo je realizować!!! Bo jak nie - to są zagrożeniem! 

    Ten absolutny brak poszanowania dla odmienności może się odbić rykoszetem. Już widzę, jak jacyś Kulturträgerzy z Niemiec będą za kilka lat posługiwać się tym cytatem, by narzucać Polsce wartości „unio-cywilizacji”.

    Proszę jednak zwrócić uwagę na koniec tego cytatu!! To jest dopiero cymes!

    Otóż tym, co budzi sprzeciw Macierewicza, jest po prostu suwerenność!!! Jest to definicja: kraj jest suwerenny wtedy i tylko wtedy, gdy „ żadne normy wypracowane poza jego obszarem nie są dla niego obowiązujące”!!!

    Jeśli np. na terenie dzisiejszej Polski obowiązują normy prawne wypracowane w Brukseli – to Polska nie jest suwerenna. Natomiast Federacja Rosyjska, Liechtenstein, Jemen czy Japonia są. Macierewicz tego nie akceptuje.

    Dalsze cytaty świadczą już tylko o niezrozumieniu rzeczywistości (najprawdopodobniej są to świadome kłamstwa):

    Żadne państwo w historii ostatnich kilkudziesięciu lat tak nie podważyło ładu światowego, jak Rosja, atakując najpierw Gruzję, a później Ukrainę. 

    oraz: [po zajęciu Krymu i poparciu separatystów z Donbasu] "nastąpiło drugie uderzenie i Europę najpierw zalała fala migrantów z południa i południowego wschodu, a następnie doszło do inwazji w Syrii i jawnego pogłębienia zakresu agresji, łącznie z wykorzystaniem najnowszej broni, w tym rakiet Iskander na Bliskim Wschodzie".

    Otóż

    1) To Gruzja napadła na Abchazję i Osetię Południową, nie chcąc zaakceptować niepodległości tych państw!!

    2) Jeśli można było, bez referendum, oderwać Kosowo od Serbii – to czemu nie można (po referendum) oderwać Krymu od Ukrainy?

    3) Stany Zjednoczone napadły na Afganistan i Irak, zdestabilizowały Libię, Egipt (najprawdopodobniej również Tunis) i wreszcie Syrię – i to po tym zalała nas fala imigrantów!

    4) Rakiety „Iskander” są z 1995 roku, a więc nie najnowsze. Istotnie: wykryto jedną baterię osłaniającą bazę powietrzną „Humaymim” w Syrii. A Amerykanie tam nic nie robią?

    Punkty 1 ÷ 4 to typowe bzdury wygadywane w Europie o Rosji i Ameryce, Ale te poprzednie – to coś fundamentalnego...

    Drogi Antku! Kończyłeś wraz ze mną przyzwoite liceum im.Tadeusza Reytana – i nie potrafię uwierzyć, że odrzuciłeś normy cywilizacji europejskiej, która nakazuje poszanowanie odmienności i różnorodności. Myślałem, że uwielbienie dla śp."Che" Guevary to był tylko młodzieńczy epizod w Twoim życiu...

    Może tylko tak Ci się to przez pomyłkę powiedziało?

    Chciałbym w to uwierzyć...

    A to, nie bez związku, śp.Leon (Lejba) Bronstein, ps. "Lew Trocki"

  • 14-06-2016 21:54:00

    Zapraszamy naszych Czytelników do naszej księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Dziś dwie nowe pozycje: najnowsza książka Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora,

    Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolności nad zniewoleniem,

    Douga R. Casey'a – Inwestowanie w trudnych czasach – książka napisana specjalnie dla Uczelni Asbiro oraz wydawnictwa Fijorr Publishing.

    Także tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie”.

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    malgosia.szmit@gmail.com


     

  • 13-06-2016 21:48:00

    Uwolnić mrówki!

    W Związku Sowieckim pełno było opozycjonistów. To znaczy: opozycjonistów z prawdziwego zdarzenia było dwóch: p.Włodzimierz Bukowski, konserwatywny liberał – oraz śp.Aleksander Sołżenicyn, konserwatywny narodowiec. Cała reszta to rozmaici rozczarowani socjaliści, którzy, owszem: piętnowali sowiecki ustrój, ale za odchodzenie od socjalizmu; często: od socjal-demokracji. Czyli, krótko pisząc, ich dojście do władzy pogorszyłoby sytuację w Sowietach.

    Sołżenicyn, który był świetnym pisarzem, napisał kiedyś o mrówkach w szklance. Mrówki próbują ze szklanki wyjść. Jeśli jednak człowiek je raz, drugi, dziesiąty – strząśnie, to potem już tylko smętnie łażą po dnie.

    To samo jest z ludźmi. Żyjemy w tym koszmarnym świecie biurokracji – nawet nie zdając sobie sprawy, że poza szklanka istnieje jakiś normalny świat.

    Trzydzieści lat temu miałem wykład o podatkach. Dla rzemieślników. Po wykładzie starszy cechu spytał:

    „To ile by wynosiło to Pańskie pogłówne?”

    „Jakieś 250 zł – powiedziałem” (w przeróbce na dzisiejsze pieniądze)

    „No, to da się żyć. A ile wynosiłby dochodowy?”

    Zatkało mnie.

    Przecież przez trzy kwadranse tłumaczyłem, że nie byłoby żadnego dochodowego, bo to nonsens”.

    Zapadła cisza. Po chwili z prawego końca (ogromnie zatłoczonej) sali:

    „To nie byłoby dochodowego?”

    „Przecież mówiłem, że nie byłoby dochodowego!!!”

    Cisza. Z lewego tylnego końca sali taki pisk rozdeptywanej myszy:

    „Panie, to jakże tak: bez dochodowego?”

    Przez 4000 lat ludzkość żyła bez podatku dochodowego. Wprowadzono go dopiero jakieś sto z hakiem (w USA w 1913) lat temu. I ludzie już nie potrafią sobie wyobrazić życia bez tego idiotyzmu!!!

    Podobnie jak bez reżymowej „służby zdrowia” czy reżymowej „oświaty” (jak dziś nazywa się ogłupianie młodzieży).

    Właśnie wróciłem do zniewolonej Europy z kraju, który wyzwolił się z jeszcze gorszej niewoli: z Chin. I tam rozmawiam z p.Wu, który kupuje sobie właśnie parę mieszkań. Pieniądze przynosi w plastikowej reklamówce. Byłem zdziwiony:

    „I rząd nie pyta skąd Pan ma te pieniądze?”

    Tu zdziwił się p.Wu: „Jak to? Dlaczego rząd miałby się interesować tym, skąd mam pieniądze??? Przecież to moja sprawa. Jeśli ktoś by twierdził, że ukradłem – to niech to udowodni. Ale dlaczego JA miałbym udowadniać, skąd je mam??!!!???”

    I pomyśleć: raptem 30 lat minęło od Czerwonej Nocy Maoizmu. Ze-Dong Mao nadal zresztą spokojnie leży w Mauzoleum (choć przebąkuje się, że warto by to zmienić...) – co prawda tylko dlatego, że zdążył umrzeć. Bo wdowę po Nim, p.Qing Jiang (która przed sądem zeznawała: „Byłam tylko Jego psem łańcuchowym: jak kazał gryźć, to gryzłam...”) skazano na śmierć. Minęło raptem 30 lat – i ludzie już przywykli, że nie żyją jak mrówki w szklance, tylko na wolności!

    Musimy koniecznie przywrócić w Polsce wolność. Trzeba przywrócić podstawową zasadę prawną, że to nie obwiniony ma dowodzić swojej niewinności – tylko oskarżyciel ma starać się udowodnić, że jest on winny. To nie ja mam tłumaczyć, że nie molestowałem kogoś-tam – to prokurator ma udowadniać, że molestowałem. To nie ja mam tłumaczyć się w Izbie Skarbowej, skąd wziąłem pieniądze na kupno domu – to Izba Skarbowa ma zadać sobie trud i udowodnić mi przestępstwo.

    Jeśli sąd nie jest przekonany o winie mordercy, to puszcza go wolno. Natomiast w Urzędzie Skarbowym wszyscy jesteśmy winni – dopóki to my nie udowodnimy, że nie ukradliśmy. Być może nie dopłacaliśmy przez lata podatku – ale to urząd musi mi to udowodnić, a nie ja mam pokornie przynosić mu kwitki, że płaciłem.

    To jest, oczywiście, tylko fragment kontr-rewolucji, którą musimy przeprowadzić w Polsce.

    Sprawić, by ludzie czuli się Wolnymi Ludźmi.

  • 09-06-2016 16:03:00

    Kilka uwag o śp.gen.Auguście Pinochecie

    Komentarze na FaceBooku do mojego przemówienia o Wenezueli i Pinochecie pokazują, jak głęboko tkwi w Państwa głowach komunistyczna i socjalistyczna propaganda. Tak nawiasem: ciekawe, ilu z tych, co potępiają „mordercę Pinocheta” potępia również np. "mordercę Piłsudskiego" za zamach „majowy”?

    Zgoda: w wyniku zamachu śp.gen.Pinocheta zginęło w/r różnych szacunków od 1500 do nawet 3000 ludzi. Nie należy jednak zapominać, że dwa tygodnie wcześniej do wybrzeży Chile przypłynął statkiem p.Fidel Castro i rozdał bojówkarzom z MIRV parę tysięcy karabinów Kałasznikowa! Gdyby nie Pinochet, byłaby tam może nawet druga Kambodża?

    Natomiast gadanina, że dzięki Pinochetowi wzbogacili się tylko bogacze – to zwykła komunistyczna bzdura. Dość napisać, że po 20 latach Jego dyktatury nieopatrznie zrobił referendum – obiecując oddać władzę, jeśli przegra. Do Chile najechało wtedy 1500 lewicowych dziennikarzy, parędziesiąt tysięcy lewaków-ochotników z całego świata, by przekonywać Chilijczyków do obalenia tego „potwora”. Pinochet przegrał rzeczywiście: 48,5% : 51,5%.

    Całkiem sporo bogaczy żyło pod Jego panowaniem...

    Oczywiście: dyktator może być dobry – albo zły. Hitler czy Piłsudski byli socjalistami, a więc złymi dyktatorami. Natomiast Pinochet czy Franco byli prawicowcami, a więc dobrymi dyktatorami. Natomiest w d***kracji rządzi większość, która zawsze jest głupia. Jej rządy nie dają nadziei na zasadniczą zmianę. Gdy oceniamy dyktaturę, to nie liczymy trupów (w 1982 roku w stanie wojennym zakazano ruchu samochodowego - więc oszczedzono tysiące żyć ludzkich - jesli juz tak liczyć...) - tylko oceniamy skutki dzialania. 

    Gen.Pinochet zrobił jeden podstawowy błąd: nie zlikwidował związków zawodowych. Tym niemniej należy Mu się wdzięczna pamięć jako wielkiemu bojownikowi o Wolność i Godność człowieka.

  • 07-06-2016 23:27:00

    Pan Prezydent zwrócił się z apelem...

    Prezydent Andrzej Duda poinformował, że zwrócił się z apelem do wszystkich uczestników Rady Bezpieczeństwa Narodowego, aby w związku ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży "zachować nieco wstrzemięźliwości", nie prowokować i nie podgrzewać politycznych sporów. 

    - Zwróciłem się z apelem do wszystkich uczestników Rady Bezpieczeństwa Narodowego, aby w związku z tymi zbliżającymi się wydarzeniami zachować nieco wstrzemięźliwości, przede wszystkim słownej, w dyskusjach politycznych, aby nie prowokować politycznych sporów, aby zachować spokojną atmosferę

    Do mnie się nie zwrócił - więc nadal będę prowokować polityczne spory. Dlaczego niby "szczyt" NATO lub jakaś impreza młodzieżowa miałyby się z tym kłócić?!

  • 07-06-2016 19:31:00

    Poszanowanie prawa rodziców

    Zgodnie z zapowiedzią poszedłem na odczyt ks.Jacka Gniadka (SVD) - duchownego głoszącego, że wolny rynek jest podstawą każdej gospodarki - zwłaszcza katolickiej, Po czym  zakupiłem książkę Wykładowcy p/t "EKONOMIA Boża i Ludzka". Poza klasycznymi rozważaniami o gospodarce znalazłem w niej taką informację:

    Z życia młodego księdza Karola Wojtyły znana jest historia odmowy udzielenia chrztu małemu żydowskiemu dziecku, którego rodzice – Helena i Mojżesz Hiller – zginęli w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Ta żydowska rodzina przed pójściem do getta powierzyła opiekę nad swoim dwuletnim synkiem polskiej zaprzyjaźnionej rodzinie Jachowiczów. Rok po wojnie Jachowiczowie postanowili go adoptować i wychować w wierze katolickiej. Chcieli to uczynić wbrew ostatniej woli jego rodziców. Kiedy młody Wojtyła dowiedział się o tym, stanowczo odmówił udzielenia sakramentu. Ostatnią wolą żydowskiej rodziny było, aby Jenny Berger, szwagierka Heleny, na wypadek ich śmierci, zatroszczyła się o wychowanie ich syna w wierze żydowskiej. Poprzez swoją decyzję młody Wojtyła pragnął uszanować wolę rodziców. Ze względu na skomplikowane prawo imigracyjne przekazanie dziecka rodzinie za Ocean miało miejsce dopiero trzy lata później. Stanley (pierwotnie nosił imię Szachen), o tym, że miał być wychowany w wierze katolickiej i niezwykłym geście młodego księdza z Krakowa, dowiedział się od swojej polskiej opiekunki dopiero 16 października 1978 r. W tym dniu Wojtyła został wybrany na papieża. 

    Iluż to księży bez wahania by to dziecko ochrzciło!! Tymczasem wola rodziców powinna być, oczywiście decydująca. 

    Z czego jeszcze wynika wiele - ale napiszę o tym do "Najwyższego CZAS!"-u.

    Ciekawostką jest stosunek żydów do chrztu. Gdyby moje dziecko znalazło się w Afryce i opiekująca się nim para Murzynów pokropiła je krwią żyrafy jako ofiara Dobremu M'Zimu (od czego zależałoby jego przeżycie) to wzruszyłbym ramionami i nie miałbym o to pretensji. Jeszcze bym im gorąco podziekował. Bo ja w Dobrego M'Ziomu nie wierzę... 

    Natomiast żydzi z niezrozumiałych dla mnie powodów maja o takie chrzty, które poprawiały szansę przezycia dziecka, pretensje - i to straszne. Z czego wynika, że jednak Jezus Chrystus jest dla nich czymś więcej, niz zwykłym człowiekiem, synem Józefa. A chrzest czymś więcej, niż pokropienie wodą. 

  • 07-06-2016 00:36:00

    Jak PiSmeni robią sensachę w/s "zamachu"

    TVP Info podała, że Szwedzi mieli nagrania rozmów załogi Tupolewa - a Agencja Wywiadu nie chciała się tym zainteresować. I to jest - zdaniem PiS skandal, to rzuca nowe światło, to będzie dokłasdnie zbadane...

    Tymczasem proszę uważnie to przeczytać: 

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1017099,title,Nowe-fakty-w-sprawie-katastrofy-w-Smolensku-szwedzkie-nagrania-z-Tu-154M-Wiceminister-sprawiedliwosci-ten-watek-zostanie-zbadany,wid,18366011,wiadomosc.html

    Skandynawowie poinformowali nasze służby, że udało im się zarejestrować rozmowę załogi samolotu Tu-154M od startu w Warszawie aż do momentu nawiązania łączności z wieżą kontroli lotów na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Chcieli Agencji Wywiadu przekazać całość zarejestrowanej przez nich rozmowy. Usłyszeli jednak, jak informuje TVP Info, że Agencja nie jest zainteresowana nagraniem

    A po co? Przecież to wszystko jest zarejestrowane w Warszawie! 

    Przy okazji: rozmów takich sie nie upublicznia - bo często piloci rozmawiaja o sprawach prywatnych. 

  • 31-05-2016 18:46:00

    Prezydentka Republiki Chin - czy Tajwanu?

    JM napisało we WPROST artykulik „Chiny kontra kobieta” - o JE Ing-Wen Tsai, prezydentce Republiki Chin – mylnie nazwanej w tekście: „prezydentką Tajwanu”.

    Co ciekawe – w tekście czytamy: „...Tsai, która niedawno objęła rządy po kilku latach dominacji zwolenników połączenia Tajwanu z Chinami, jest zdecydowaną zwolenniczką pełnej niepodległości jej kraju” . Natomiast pod ilustracją jest: „...zwolenniczką pełnej niepodległości swego państwa”.

    To nonsens. Jej państwo to Republika Chin, której ogromną większość terytorium zajmują buntownicy z tzw. Chińskiej Republiki Ludowej, a trochę jeszcze Rosjanie, Indusi i inni; jedynym wolnym skrawkiem RCh jest właśnie Tajwan. RCh, choć zajmuje tylko kawałek Chin, wysoko dzierży sztandar – i jest ambitna. Np. ChRL podpisała z Rosją i Indiami traktaty graniczne uznające władanie FR i RI nad pewnymi obszarami – ale RCh tego nie uznaje!! I gdyby jakimś cudem RCh opanowała cale Chiny, to by dążyła do odwojowania tych obszarów.

    Oczywiście pani Tsai (w transkrypcji „mandaryńskiej”: Yīng-Wén Cài) ani to w głowie. Ona jest prezydentką RCh tylko formalnie. Naprawdę chce być prezydentką Tajwanu... Skromnie, ale realniej

    Natomiast w Pekinie uważa się, odwrotnie, że to Tajwan jest odłączoną prowincją ChRL. Formalnie i historycznie racji nie mają – ale spojrzenie na mapę i policzenie żołnierzy obydwu republik uczy realizmu...

    Wracamy na Tajwan. Na Tajwanie około połowy mieszkańców (ci, którzy uciekli z kontynentu przed komunistami) uważa się za Chińczyków – ale połowa uważa się za Tajwańczyków, okupowanych przez przybyszów spod znaku Guo-Min-Dangu. I p.Tsai wcale nie chce „ogłosić niepodległości Republiki Chin”, która przecież jest niepodległa – tylko zlikwidować (nieco fikcyjną) Republikę Chin i ogłosić powstanie nowego państwa, Demokratycznej Republiki Tajwanu.

    Spór między RCh, a ChRL - to wewnętrzny spór między Chińczykami. I odkąd na kontynencie w praktyce zlikwidowano komunizm, a kapitalizm (mimo korupcji) kwitnie tam nieraz piękniej, niż na Tajwanie, Chińczycy z obydwu stron Cieśniny kombinują, jak zakończyć ten, już tylko historyczny i prestiżowy, spór elit rządzących obydwoma chińskimi państwami, czyli Guo-Min-Dangu i Komunistycznej Partii Chin – i je połączyć (ciekawostka: Guo-Min-Dang sto lat temu też należał do Międzynarodówki Komunistycznej!!).

    Gdyby jednak p.Tsai ogłosiła niepodległość Tajwanu – połowa b. obywateli RCh nie przyjęłaby obywatelstwa DRTajwanu i zwróciła się o pomoc do ChRL! Co więcej: w armii RCh dominują Chińczycy, a nie Tajwańczycy!!

    Mam niejasne podejrzenie, że p.Tsai, kształcona zresztą dwa lata w USA, jest po prostu amerykańską agentką (jak niektórzy prezydenci Ukrainy – na przykład...), która na polecenie z Waszyngtonu w momencie uznanym przez p.Hilarię Clintonową lub innego amerykańskiego „jastrzębia” za właściwy, ogłosi tę niepodległość, nastąpi wojna domowa, interwencja Pekinu – a Biały Dom oznajmi, że ma podpisany układ gwarantujący obronę RCh przed ChRL, a DRT uznaje za legalnego kontynuatora RCh...

    I w ten sposób USA znajdą się, co jest celem kilku grup w Ameryce, w stanie wojny z ChRL. I będą mogły zniszczyć ją bombami atomowymi zanim ChRL zdąży zagrozić dominacji Stanów Zjednoczonych w świecie.

    Ja to podejrzewałem od dawna. Podejrzenia wzmogły się, gdy dowiedziałem się, że p.Tsai jbyła kształcona w Ameryce. Zresztą nie musi być agentką: może być „pożyteczną idiotką” (to nie obelga – to termin polityczny oznaczający kogoś, kto nieświadomie wbrew interesowi swojego państwa działa w sposób przynoszący korzyść innemu; tak Stalin określał np. ideowych komunistów w USA!), którą (wpływowi na Tajwanie!) amerykańscy agenci wywindowali na szczyt władzy.

    Zobaczymy...

    PS. Moja stała ilustracja sytuacji prawnej w Chinach. Powiedzmy, że we wrześniu 1939 aparat II RP z częścią jej obywateli ucieka nie do Londynu, lecz do Nowego Targu – i tam się okopuje. I trwa. Z pomocą USA trwa, mimo ostrzału artylerii PRL - uważając resztę Polski za kraj okupowany przez komunistów.

    Z czasem jednak PRL staje się coraz mniej komunistyczna, przychodzi reforma Wilczka – i właściwie można by połączyć II RP z PRL – gdyby nie to, że połowa mieszkańców Podhala oznajmia, że nie są żadnymi-tam Polakami, lecz Góralami, i chcą ogłosić Niepodległą Republikę Podhalańską, czcić pamięć śp.Wacława Krzeptowskiego – a nie łączyć się z jakimkolwiek państwem polskim!

    Czy Jarosław Kaczyński, mający poparcie tej połowy mieszkańców Podhala, których rodzice z Rydzem-Śmigłym schronili się tam w 1939 – nie posłałby tam wojska, by przyłączyć zbuntowany Goralenvolk do Macierzy?

    Posłałby. Jak amen w pacierzu..

    A gdyby nie lubiący IV RP Amerykanie powiedzieli, że układ z II RP przenosi się na Republikę Podhalańską? Hę?

    Na rycinie: Terytorium Republiki Chin (RoC). Na razie administruje tylko Tajwanem, bo resztę jej terytorium okupują a to chińscy „komuniści”, a to Mongołowie, a to Rosjanie, a kawałek to nawet Bhutan. Jak łatwo się domyśleć sąsiedzi modlą się, by w Pekinie nadal rządzili „komuniści”, a nie nacjonaliści z Tai-pei. To tak jakby w 1969 roku rezydująca w Londynie II RP obiecywała (po przejęciu w Polsce wladzy przez gen.Andersa na białym koniu...) przyłączenie Hałyczyny, Polesia, Wileńszczyzny, Królewca, Spiszu, Zaolzia, Łużyc i reszty Pomorza Przedniego z prasłowiańską wyspą Rugią...

  • 30-05-2016 09:30:00

    Zapraszamy naszych Czytelników do naszej księgarni http://ksiegarnia.korwin-mikke.pl

    Dziś dwie nowe pozycje: najnowsza książka Janusza Korwin-Mikke – Europa według Korwina, w której w kilkudziesięciu felietonach przedstawia on swoje poglądy nt. Unii Europejskiej i nie tylko. Do nabycia w komplecie wraz z innymi książkami JKM lub z autografem Autora

    oraz Fryderyka Bastiata – Pamflety, gdzie autor logicznie udowadnia wyższość wolnosci nad zniewoleniem

    Takzę tylko u nas najnowsza książka Janusza Choińskiego o nieznanych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i zakulisowych rozmowach ministra Józefa Becka ze Stalinem pt. Skierujmy agresję Hitlera na Francję i Anglię!

    A także:

    Paul Johnson – Historia świata XX w. t. I i II - Rewelacyjna historia ostatniego stulecia. Kilkaset stron fascynujących historii, o których mało kto wie.

    George Reisman – Rząd kontra gospodarka – Kolejny kanon austriackiej szkoły ekonomii.

    Stefan Kisielewski – Dzienniki okresu transformacji. Nieznane felietony radiowe Kisiela czytane w polonijnym Radio Chicago w latach 1988-91.

    John Tamny – Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę – to najnowsza publikacja młodego publicysty z magazynu Forbes

    Dwie nowe pozycje Hansa Hermana Hoppego: – Ekonomia i etyka własności prywatnej, studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Krótka historia człowieka i Demokracja, czyli bóg, który zawiódł.

    George'a GilderaBogactwo czy nędza – nowe wydanie przygotowane z myślą o czytelnikach XXI wieku oraz Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego

    O.Jacek Gniadek SVD – Ekonomia Boża i ludzka, czyli kazania wolnorynkowe

    Michał Wojciechowski – Między polityką a religią

    Artur DmochowskiAfera grypowa: szczepionki, pieniądze kłamstwa

    Dinesh D'SouzaWybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały Światu?

    Jamie Whyte – Oszuści, czy ignoranci, czyli o nadużywaniu nauki dla celów politycznych

    Tomasz Cukiernik – 10 lat w Unii – bilans członkostwa

    Mark SkousenLogika Ekonomii, książka pomyślana jako nowy podręcznik ekonomii

    George Reisman – Kapitał i kapitalizm XXI wieku i Ekologizm, trucizna XXI wieku

    Jacek Kozik – Najlepszy podatek, najmniejszy podatek

    Tom G. Palmer – Państwo opiekuńcze. Kosztowne złudzenie

    Paul Nison – Dieta biblijna

    Wiesław Stebnicki – Edukacja domowa, edukacja przyszłości

    Clive Ponting – Armageddon, czyli niepoprawna politycznie historia II wojny światowej


     

    Dodatkowo w komplecie z autografem oraz przy zamówieniach powyżej 150 zł. otrzymają Państwo mój nowy, mało znany, zbiór felietonów drukowanych lokalnych pismach samorządowych pt. „Wielkopolska w Wielkiej Europie”.


     

    Zapraszam na mój portal http://korwin-mikke.pl, nie tylko do księgarni, ale także do działu Wiadomości z kraju i ze świata, gdzie znajdą Państwo informacje niedostępne w innych serwisach informacyjnych.

    Oficyna Konserwatystów i Liberałów
    Ul. 3 Maja 100
    05-420 Józefów

    PL 58 1140 2004 0000 3502 3589 9194

    BIC Swift przy wpłatach zza granicy BREXPLPWMUL

    zamówienia na książki zza granicy proszę kierować na adres

    malgosia.szmit@gmail.com


     


     

  • 28-05-2016 09:16:00

    O mleku - i nie tylko

    To z FaceBooka. Zaczęło się od dyskusji w PE o mleku: https://www.youtube.com/watch?v=R9Ai27P5cxQ
     
    Na zamieszczone niżej komentarze odpowiedzialem:
    P.Marianna Petir (CEP, Chorwacja, PPE) oczywiście nie ma racji. Jedni ludzie zarabiają więcej - inni mniej - i chodzi tylko o to, by było to w miarę sprawiedliwe. A jeśli ktoś zarabia lepiej, to znaczy, że będzie miał lepsze rzeczy - np. mleko - od tego, kto zarabia mniej. P.Petir chce zmusić biednych ludzi, by kupowali "dobre" (czytaj: drogie) mleko - zamiast tego, by oszczędzali i kupili za to np. wiertarkę, by zacząć pracować jako rzemieślnik i wydobyć się z biedy. Oczywiście mleko to tylko symbol: komuniści zaczynają od mleka - a potem to już się rozchodzi na wszystko...
    Proszę uważnie przeczytać dwa, akurat pierwsze, komentarze:
    {Krzysiek Jankowski}: "Panie Januszu czy wie pan ile kosztuje litr "mleka" w sklepie, a ile za ten sam litr pełno wartościowego MLEKA kupowany jest od rolnika? Może zacznijmy likwidować pośredników i monopolistów a nie małych producentów. 30 lat temu moi dziadkowie byli w stanie utrzymać gospodarstwo z czterech hektarów i trzech mlecznych krów. A dzisiaj..."
    {Damian Nontalker}: "Tutaj kobieta ma rację i niech ktoś mnie poprawi jeśli się mylę: gigantyczne koncerny utrzymają nawet ceny dumpingowe do takiego momentu aż zarżną małego przedsiębiorcę - tak, że cena nie wróci do normalnej, tylko pozostanie taka jaką będzie chciał wielki producent".
    To nie całkiem tak (poprawiam) bo wielkie koncerny przede wszystkim konkurują miedzy sobą. Natomiast drobnych producentów wyniszczają w wyniku działań "dobrych ciotek" - jak p.Petir. Trzeba zlikwidować 887 (tak!!) przepisów o "jakości mleka" (którą może zapewnić tylko wielki koncern...) i pozwolić rolnikom sprzedawać swoje (lub cudze!) mleko komu chcą i kiedy chcą. To właśnie te przepisy wyniszczają drobnych producentów! Dlatego mleko w sklepie jest kilka razy droższe, niż cena płacona rolnikowi. I wtedy mniej zamożna, a zapobiegliwa, matka kupi dla dzieci tanie mleko - a, oczywiście, bogaty człowiek obawiający się o zdrowie dzieci będzie sobie mógł kupować mleko trzy razy droższe, o jakości gwarantowanej przez nawet pięć instytutów (prywatnych, oczywiście). Co wcale nie znaczy, że jest zdrowsze - tak nawiasem... O tym, co jest zdrowsze, decyduje życie, a nie naukowcy!
    UWAGA: To zjawisko występuje wszędzie. Od dwudziestu lat w Europie nie powstała ani jedna nowa firma samochodowa!!! Dlaczego? Dlatego, że "dla dobra konsumenta" wprowadzono obowiązek "homologacji" - i tylko wielkie firmy mogą rozwalić dziesięć aut o mur by udowodnić, że są one "bezpieczne przy każdej prędkości". I biedny człowiek musi - chce, czy nie chce - "dla swojego dobra" kupowac drogie auta z pasami, czterema poduszkami i czym-tam jeszcze - zamiast auta z Indii, TATA, za $4000 nówka-sztuka. A co jakiś czas "dla jego dobra" każą niszczyć auta stare, by musiał kupić nowe...
    Naiwni chcą, by za małami producentami ujęli się urzędnicy. Otóż urzędników zawsze, prędzej lub później, przekupią Wielcy Producenci. Jedyną obroną dla małych producentów jest całkowicie Wolny Rynek.
  • 24-05-2016 13:01:00

    Trochę więcej o walce Opola z pięcioma gminami

    Ja rzadko zajmuje się sprawami lokalnymi – nie tylko nie mam na to czasu, ale też po prostu mi nie wypada. Jedyny wyjątek: gdy problem lokalny ma odniesienie do czegoś ogólnego.

    Więc zainteresowałem się problemem Dobrzenia Wielkiego – gminy (wraz z czterema sąsiednimi) zagrożonymi przez agresję Opola. By być ścisłym: te pięć gmin nie tyle sąsiadują ze sobą, ile mają za to nieszczęście sąsiadować z Opolem.

    Opole – to miasto rozłożone na 97 km². I wyraźnie ma kompleksy – bo Paryż to 105 km². Więc gdyby przyłączyć jeszcze trochę, to Opole mogłoby przegonić Paryż – a to już jest coś. Z tym można już pokazać się w Europie.

    A Paryż – niech się schowa! Skoro nie potrafił przyłączyć np. Nanterre, Courbevoie i Puteaux, w wyniku czego nawet słynna La Défense nie znajduje się, o zgrozo, w Paryżu – to niech nie podskakuje Opolu. Bo Opole sobie załatwi u ministra – i przyłączyć te gminy (a raczej: ich co cenniejsze kawałki) potrafi.

    Czy chcą – czy nie chcą.

    Otóż, proszę sobie wyobrazić: nie chcą!

    W/g sondaży 96% ankietowanych mieszkańców Dobrzenia Wielkiego (przebadano 62%) nie chce, by przyłączano ich do Opola. Jakieś 6000 ludzi. Pan Wojewoda oświadczył na to, że „zainteresowanie tym tematem jest średnie”. Natomiast w Opolu panuje „w tym temacie”, zdaniem p.Wojewody i p.Prezydenta Opola, wręcz entuzjazm: na 120.000 mieszkańców aż 4000 wypowiedziały się za aneksją tych ziem.

    Trudno się dziwić. Przyłączone mają być tereny uzbrojone – i już zagospodarowane. Np. w Brzeziach mieści się Elektrownia „Opole”. Po przyłączeniu do Opola nadal zadymiałaby Dobrzeń i Czarnowąsy – ale podatki odprowadzałaby do miasta...

    … I o to chodzi! Bo, gdy nie wiadomo, o co chodzi – to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

    Mnie, oczywiście, kompletnie nie interesuje to, czy te podatki wpływają do kasy Dobrzenia Wielkiego – czy do kasy miasta Opole. Natomiast jako konserwatysta wiem, że wszelkie zmiany granic powinny być dokonywane równie często, jak operacje chirurgiczne. I zawsze z solidnym uzasadnieniem.

    Tu jedynym „uzasadnieniem” jest chęć obrabowania gmin – na rzecz stolicy województwa. Bo „uzasadnienia” p.Arkadiusza Wiśniewskiego, prezydenta Opola, są takie: „Celem projektu Dużego Opola jest wzmocnienie województwa i Opola, w którym zgodnie mieszkają większość i mniejszość. Zabieg ten jest niezbędny w obliczu wielkiego zagrożenia dla województwa jakim jest zjawisko intensywnej depopulacji”.

    Czyli: ludzie z województwa uciekają – ale jak się zabierze trochę ziem Dobrzeniowi i da Opolu – to uciekać przestaną!!!

    P.Wiśniewski traktuje ludzi jak kompletnych idiotów.

    Otóż mnie – powtarzam – interesują konsekwencje dla Polski. Jeśli więc gminy się dowiedzą, że można im odebrać dobre tereny inwestycyjne – to po prostu przestaną rozwijać tereny graniczące z miastem!

    Co jest oczywistym nonsensem gospodarczym.

    I dlatego zdecydowanie sprzeciwiam się naruszaniu status quo.

    A tak po ludzku – to byłem nawet wzruszony. Bo nigdy i nigdzie w Polsce nie widziałem, by parę tysięcy ludzi z uniesieniem śpiewało hymn swojej gminy!! A to właśnie widziałem i słyszałem w Dobrzeniu Wielkim.

    P.Prezydent usiłuje obronę swoich interesów finansowych przez Dobrzeń przedstawić jako machinacje ... mniejszości niemieckiej!!  Cytuję: „W rezolucji politycy MN posunęli się do manipulacji i po raz kolejny pokazali, że nie ma granic, których nie byliby gotowi przekroczyć w obronie swoich interesów. Nawet kosztem ROZWOJU REGIONU. W celu utrzymania mizernego status quo. Najlepszym przykładem takiego działania jest dzisiejsze zaproszenie przez wójta z MN na Opolszczyznę, znanego eurosceptyka i radykała Janusza Korwina Mikke. Ten europoseł, który uważa, że należy pozbawić kobiety prawa głosu w wyborach, wyprowadzić Polskę z UE, a zawody sportowe niepełnosprawnych przyrównuje do gry w szachy debili – pełnił dziś rolę autorytetu w podopolskiej gminie, krytykując plany rozwoju miasta i województwa”

    No to ja pytam: „Czy gdyby p.Wiśniewskiemu, który mieszka w willi, mieszkańcy sąsiedniego bloku zaproponowali, że odłączą od Jego willi kuchnię i przedpokój i przyłączą je do bloku - bo potrzebują ich, by wydawać tanie posiłki dla biednych ludzi z tego bloku – to czy p.Prezydent uznałby, że jest to znakomity pomysł? Czy też, że jest to bandytyzm?

     

  • 21-05-2016 14:44:00

    Jak "GW" - niewątpliwie wbrew intencjom - zdemaskowała NASA i Kennedyego?

    To tekst z "Gazety Wyborczej"

    Prywatna firma SpaceX snuje ambitne plany wysłania kapsuły na Marsa, tymczasem kongresmeni przycinają państwowej agencji kosmicznej NASA środki finansowe na lot załogowy.

    W 2018 r. nasz bezzałogowy statek wyląduje na Marsie - ogłosiła pod koniec kwietnia SpaceX, najbardziej zaawansowana ze wszystkich prywatnych firm, które zajmują się eksploracją kosmosu. Kapsuła Dragon, która ma dotrzeć na Czerwoną Planetę, już została zbudowana i przechodzi testy, a rakieta nośna Falcon z powodzeniem wykorzystywana jest do dostarczania prowiantu do międzynarodowej stacji kosmicznej. Siedem z ośmiu misji zaopatrzeniowych zakończyło się sukcesem, w tym ostatnia, szczególnie spektakularnym - Falcon wrócił na ziemię i wylądował na platformie na oceanie. Cel wyznaczony przez Elona Muska, założyciela SpaceX, czyli stworzenie rakiety wielokrotnego użytku, która zastąpi wycofane pięć lat temu wahadłowce, został już w zasadzie zrealizowany. W listopadzie planowany jest milowy krok naprzód ku kolejnemu celowi - próbny start Falcona Heavy, czyli rakiety z dodatkowymi silnikami potrzebnymi podczas rocznego lotu na Marsa.

     

    Eksperci nie są przekonani, czy kapsuła SpaceX rzeczywiście ma szansę, by lądować na Marsie już za dwa lata. Nawet kilkutygodniowe opóźnienie projektu z przyczyn technicznych uniemożliwi jego realizację do 2020 roku, bo tylko raz na dwa lata Ziemia i Mars są w położeniu pozwalającym na szybką podróż. Nikt jednak nie może odmówić Muskowi ambicji i wizjonerstwa (jest on bardzo aktywny nie tylko w kosmosie, ale również na powierzchni Ziemi; był jednym z założycieli PayPala, czyli popularnego systemu umożliwiającego płatności przez internet z użyciem e-maila, oraz firmy Tesla produkującej elektryczne samochody).

     

    Podobnych przymiotów brakuje, niestety, amerykańskim kongresmenom, którzy ustalają budżet i zadania państwowej agencji kosmicznej NASA. Tak przynajmniej wynika z artykułu opublikowanego na portalu Ars Technica. Programy, które są kluczowe w przygotowaniach załogowej wyprawy na Marsa, są co roku przycinane, a "zaoszczędzone" w ten sposób pieniądze wydaje się np. na program wystrzeliwania małych satelitów na orbitę okołoziemską. Obecnie jest duże zapotrzebowanie na takie satelity - od 50 do 400 kg. Bardzo wiele firm i instytucji chciałoby je umieścić w kosmosie, ale obecnie są one podczepiane do większych satelitów, które wynoszone są na orbitę przez duże rakiety. Dlatego często muszą długo czekać na start.

     

    W lutym na posiedzeniu kongresowej komisji ds. nauki, technologii i przestrzeni kosmicznej marsjańskie plany NASA były mocno krytykowane jako mało konkretne i nie wiadomo, czy w ogóle realne z przyczyn finansowych, bo jak się szacuje, koszt załogowego lotu przekroczyłby obecny roczny budżet agencji. Dlatego wielu kongresmenów uważa, że lepiej skupić się na mniej ambitnych, ale bardziej praktycznych i przynoszących wymierne korzyści już teraz projektach. Takich właśnie jak wystrzeliwanie małych satelitów.

     

    W 2016 roku budżet NASA osiągnie 19 mld dol., czyli 0,5 proc. wydatków amerykańskiego rządu. W latach 60. był wielokrotnie większy - w porywach przekraczał nawet 4 proc. wydatków państwa. Była to oczywiście zasługa prezydenta Johna F. Kennedy'ego, który w słynnym przemówieniu we wrześniu 1962 roku ogłosił: "Postanowiliśmy lądować na Księżycu w tej dekadzie nie dlatego, że jest to łatwe, tylko dlatego, że jest to trudne, że ten cel wyzwoli w nas energię i talent, wszystko, co mamy najlepsze". Potem, w latach 70., 80. i 90., NASA dostawała dużo mniej, ale wciąż około 1 proc. budżetu federalnego. Dopiero w XXI wieku jej udział w wydatkach rządu spadł do obecnego, mizernego pół procent. Ale i tak jest to prawie jedna trzecia wszystkich pieniędzy, które rząd USA wydaje na cywilne badania naukowe.

     

    Co gorsza, wielu krytyków NASA podkreśla, że jej relatywnie skromny budżet jest wydawany nieefektywnie. Nowa rakieta nośna SLS, którą opracowuje agencja, będzie kosztować kilka razy więcej niż Falcon Heavy, a jej moc będzie tylko niewiele większa (obie rakiety będą zdolne wynieść na orbitę 400 km nad Ziemią, czyli tam, gdzie lata Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, odpowiednio 70 i 54 tony). Będzie też droga w eksploatacji - koszt wyniesienia jednej tony na orbitę będzie trzy razy większy niż w Falconie. W dodatku SLS jeszcze nie ma, a Falcon już lata i nawet ląduje. Dlatego niektórzy uważają, że NASA w ogóle powinna porzucić swój projekt i w kooperacji ze SpaceX doskonalić Falcona i jego kolejne, potężniejsze wersje.

    http://wyborcza.pl/1,75400,20106158,spacex-nasa-1-0.html

    i mój komentarz z FaceBooka:

    Z tekstu jasno wynika, że prywatna forma zdoła wysłać człowieka na Marsa w 2018 roku - podczas gdy NASA nie da rady, bo pochłonęłoby to cały jej budżet wynoszący - uwaga: 0,5% PKB Stanów Zjednoczonych!!!!
    Natomiast by wysłać człowieka na Księżyc ten komunista, Jan F.Kennedy, zamiast zaoferować nagrodę prywatnym firmom, zmontował reżymową NASA, na którą dał... 4% PKB USA!!! ,Dzięki temu, zdaniem Kennedyego, znów "socjalizm i komunizm zatryumfowały nad kapitalizmem".
    Trzymam kciuki za SpaceX. Stany Zjednoczone przegoni - może nawet uda jej się przegonić reżim chiński, który też, zamiast forować prywatne firmy, chce wysłać tajkonautów państwowymi rakietami.
     
  • 20-05-2016 21:32:00

    Co się dzieje w Redzikowie?

    Pisałem już o tym – ale powtarzam.

    Otóż na Ziemi trwa pokój – oparty na równowadze strachu. Amerykanie mają potężne rakiety balistyczne z ładunkami atomowymi wymierzone w Rosję – a Rosjanie (trochę mniej) w Amerykę. Gdyby Amerykanie zaatakowali – Rosjanie zdążą odpowiedzieć salwą i zniszczyć spory kawałek Stanów Zjednoczonych.

    Jeśli jednak start rakiet rosyjskich zostałby wykryty odpowiednio wcześnie (proszę zobaczyć na ilustracji: Upgaded Early Warning Radars - ulepszone radary wczesnego ostrzegania)

     

    ,

    Amerykanie zdążą uruchomić anty-rakiety – które zdołają zniszczyć większość rakiet rosyjskich.

    Dlatego „tarcza anty-rakietowa” jest niesłychanie niebezpieczna dla pokoju światowego. Oczywiście nikt nie wierzy, że ma służyć dla ochrony USA przed rakietami... perskimi. Nie chroni równie, ze oczywiste, terytorium Polski. Służę do wczesnego wykrywania startu rakiet rosyjskich.

    Jeśli Amerykanie stwierdzą, że wykryją te rakiety dostatecznie wcześnie – będą mogli bezkarnie zniszczyć Rosję. Dlatego JE Włodzimierz Putin zareagował z niespotykaną u Niego nerwowością – mówiąc, że trzeba będzie na to zdecydowanie zareagować.

    Znając rosyjską obsesję oblężonej twierdzy nie można wykluczyć, że - jeśli np. wybory wygra p.Hilaria Clintonowa, a ich szpiedzy doniosą (zgodnie z prawdą – lub nie...), że jest Ona zdecydowana uderzyć na Rosję - Kreml zdecyduje się zniszczyć „tarcze” w Redzikowie i na Łotwie. Formalnie byłaby to rosyjska agresja – ale z punktu widzenia pokoju światowego równie usprawiedliwiona, jak np. zastrzelenie w 1938 Adolfa Hitlera...  

  • 16-05-2016 12:33:00

    P.Royal walczy z gazem

    P.Ségolène Royal, niefortunna kandydatka na prezydentkę Francji, postanowiła się nadal ośmieszać - tym razem w roli ministerki energetyki Republiki. Oświadczyła, że nie można zakazywać wydobywania we Francji gazu łupkowego - a jednocześnie sprowadzać go z USA!!

    Jest w tym tyle samo sensu co w zakazie sprowadzania drewna z Rosji jeśli samemu zakazuje się wyrębu lasów - ale kto wymaga od kobiety, by myślała logicznie? P.Royal zakazałaby zapewne również sprowadzania tego gazu z Księżyca - by nie niszczyć tamtejszego środowiska. We Francji od 2011 r., obowiązuje moratorium na poszukiwanie gazu ziemnego z łupków przy zastosowaniu szczelinowania - a ci bezczelni Amerykanie szczelinują i szczelinują (cokolwiek by to słowo znaczyło).

    W rzeczywistości francuskie spółki energetyczne z udziałem skarbu państwa, takie jak EDF czy Engie, zawarły umowy na import LNG, który tylko w 40% pochodzi z łupków. Mimo to p.Ministerka była bezkompromisowa: "Poprosiłam te dwie firmy o wyjaśnienie, dlaczego nie były czujne podczas zawierania umów. Poprosiłam również o zbadanie czy istnieją środki prawne, które można wykorzystać w celu zakazania importu gazu ziemnego z łupków". Widać udział Panstwa w tych spółkach jest mniejszy, niż 50%...

    Pod koniec kwietnia do Europy dopłynął pierwszy metanowiec z amerykańskim LNG, a do Dunkierki pierwsze gazowce z amerykańskim gazem łupkowym mają przypłynąć w czerwcu. Umowę na dostawę 50 statków z surowcem z USA podpisała francuska spółka EDF.

    JE Franciszek Hollande wydłużył zakaz stosowania szczelinowania hydraulicznego do 2017 roku. Jednak francuska spółka Total zapowiedziała, że jeżeli wygra proces przeciwko francuskim władzom w sprawie szczelinowania hydraulicznego to ponownie podejmie się próby przekonania władz. Prezydent Francji wycofał się ostatnio (w dramatycznych okolicznościach) z forsowania socjalizmu - może zmieni i tę decyzję?  

  • 10-05-2016 15:35:00

    On nie chce się żenić - on MUSI!

    Śp.Henryk Fryderyk Amiel, słynny filozof z Genewy, napisał był w swoim (bardzo, bardzo obszernym...) „Dzienniku Intymnym”: „Błąd jest tym bardziej niebezpieczny, im więcej w nim prawdy”.

    Właśnie czytam opinię p.dra hab. Dominika Gajewskiego, kierownika Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH: „Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że ciężar tego podatku znowu zostanie przerzucony na Kowalskiego. Podniesienie o symboliczne parę groszy ceny na każdym produkcie będzie dawało możliwość przerzucenia tego podatku na klientów”

    W tej opinii jest bardzo dużo prawdy. Podatek ten oczywiście zostanie przerzucony na klientów. Tyle, że nie ma tu żadnego "bardzo dużego prawdopodobieństwa” - jest pewność. I nie „da możliwość” - tylko: „zmusi do”.

    W tej dziedzinie działa w Polsce gospodarka rynkowa. Konkurencja międzu sklepami (markety konkurują również między sobą – i to najostrzej) zmusza do obniżenia cen tak, że pozostaje tylko najmniejszy akceptowalny zysk. „Najmniejszy akceptowalny” - czyli tak mały, że jeśli będzie mniejszy, to market zamknie sklepy i przeniesie się do innego kraju, gdzie lepiej jest zainwestować.

    Jeśli nałożymy nowy podatek – to oczywiście zysk spadnie poniżej akceptowalnego poziomu. Więc firma nie będzie dokładać, tylko albo zmniejszy pensje sprzedawcom albo podniesie ceny (albo po części i jedno i drugie). Albo zamknie interes.  

  • 10-05-2016 01:11:00

    Słów kilka o zasadach

    Tezy: Prawda jest prawdą, nawet jeśli nikt w nią nie wierzy; błąd jest błędem, nawet jeśli wszyscy w niego wierzą – pochodzą z blogu poświęconego śp.Fultonowi Janowi Sheenowi, arcybiskupowi Newport (1895-1979, popularny ksiądz, prowadził programy w TV!) - i są opatrzone napisem: „Źródło nieznane”. Otóż są to typowe zasady śp.Mikołaja Gómeza Dávili - jeśli nawet nie sformułował ich On w taki sposób, to na pewno wynikają z innych. Są prostym wnioskiem z definicji słów "Prawda" i "Błąd".

    Natomiast pierwsza zasada też jest prawdziwa – ale tylko w pewnym sensie. Zasady moralne nie zależą od zdania większości – ale w takim razie od czego zależą? I dlaczego większość podziela zasady moralne?

    Proszę zauważyć, że rozmaite cywilizacje, rozmaite narody – mają rozmaite zasady moralne. Ale przecież żadne plemię tych zasad nie uchwalało w formie glosowania!

    „Zasady” są jak geny w organizmie. Istotnie: różne cywilizacje maja rożne zasady – ale też wiele jest niemal identycznych. Z tych samych powodów, dla których organy rozmaitych gatunków zwierząt są nieraz do siebie bardzo podobne.

    Są podobne – bo dobrze służą temu, czemu mają służyć.

    Niektóre zasady same się wykształciły: np. te plemiona, które potępiały kradzież wygrywały z tymi, które kradzieży nie potępiały. Niektóre były formułowane przez Wielkich Prawodawców – np. Mojżesza – ale też musiały walczyć o przetrwanie. Ziemia kryje wiele zaginionych ludów, które nieraz też miały Wielkich Prawodawców – tyle, że ich prawa okazały się gorsze od innych.

    Tak więc nasze zasady nie zależą od głosowania współczesnych – lecz od „głosowania” naszych przodków. My tylko je od nich przejmujemy – i stosujemy. Czasem ze zrozumieniem – a czasem nie. Np. zakaz jedzenia wieprzowiny działał w ubiegłych wiekach równie dobrze u ludów, które ślepo się do niego stosowały – jak i u tych, które „wiedziały”, że zapobiega to popularnej wtedy trychinozie...

    Zwracam uwagę, że nigdy nie możemy wiedzieć, dlaczego zasada jest dobra. Kto wie, czy wieprzowina nie zawiera jakichś innych składników, które szkodzą po dwudziestu pokoleniach ją spożywających – a Arabowie i Żydzi prosperują obecnie właśnie dlatego, że jej nie jedzą??

    Kto wie?

    Zmiana zasad moralnych jest niesłychanie ryzykowna – u narodów, które prosperują. Zasady XIX wiecznej cywilizacji europejskiej były bardzo dobre – dlatego właśnie odejście od nich daje obecnie tak katastrofalne efekty. A jeśli jakiemuś narodowi grozi wyginięcie – to przejście na inne zasady może być jedynym ratunkiem. Dlatego zdrowy naród i zdrowa cywilizacja tolerują „odszczepieńców”, wyznających inne zasady niż większość. Jeśli jest ich mało, to nie szkodzą – a kiedyś, gdy w zmienionych warunkach obecne zasady zaczną szkodzić, mogą się okazać cenni!

    Sumując: trzeba trzymać się zasad naszych przodków - bardzo ostrożnie eksperymentując z odchodzeniem od niektórych.

  • 08-05-2016 03:01:00

    Jak umacnia się fałsz?

     Nigdy nie mogę się dość nadziwić,  jak działają stereotypy.. Z wykształcenia i sposobu myślenia jestem uczonym, a nie politykiem. W dodatku: matematykiem – a tam w momencie udowodnienia lub obalenia jakiejś tezy ustaje wszelka dyskusja.

    Tymczasem w polityce można udowodnić niezbicie jakąś tezę – lub inną obalić – i niczego to nie zmienia. W dalszym ciągu ludzie w nią nie wierzą (albo w tę obaloną wierzą) – i koniec. Nic ich nie przekonuje – jeśli, oczywiście, telewizja stanie po niewłaściwej stronie.

    Do tego, że tak myślą prości ludzie – już przywykłem. Facet ma 60 lat, 45 lat temu nauczono go w szkole, że „Chiny są państwem komunistycznym” - i (ku chwale polskiego systemu edukacji) nic nie zmusi go do zmiany tego przekonania. Twierdzić będzie, że Hitler i Piłsudski byli prawicowcami, Konstytucja 3 Maja aktem d***kracji, - a w 1989 roku Polska zaczęła budowę liberalizmu, kapitalizmu i wolnego rynku.

    Gorzej, gdy podobne banialuki głoszą ludzie wykształceni i myślący. Co najmniej jeden z Autorów wywiadu z JE Mateuszem Morawieckim jest znanym mi osobiście rozsądnym człowiekiem

    (Grzegorz Osiecki, Marek Chądzyński http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/519936,mateusz-morawiecki-dla-dgp-jestesmy-niezli.html )

    a mimo to zadali p.Ministrowi „pytanie”:

    Nie kryje Pan swojej krytycznej oceny dla idei, które legły u podstaw zmian gospodarczych w ostatnim 25-leciu: że kapitał nie ma narodowości, że rynki powracają do stanu równowagi, jeśli tylko się przy nich nie majstruje, że prywatyzacja zawsze jest dobra. Na jakich więc fundamentach powinniśmy rozwijać gospodarkę w najbliższych latach?

    pytanie, będące imputacją, że u podstaw zmian gospodarczych legły w/w trzy zasady.

    Wszystkie trzy są prawdziwe. Za to twierdzenie, że się do nich stosowano, jest najoczywiściej w świecie fałszywe.

    1) „Kapitał nie ma narodowości” Bzdura kompletna. Już 25 lat temu podczas jednej z pierwszych prywatyzacyj słyszałem, że „Sprzedaliśmy taniej Włochowi, choć Niemiec dawał więcej”. W rozmaitych okresach i miejscach raz dawano przywileje kapitałowi polskiemu, raz zagranicznemu, specjalne kłody rzuca się pod nogi kapitałowi rosyjskiemu, popiera ukraiński...

    2) „Rynki powracają do stanu równowagi, jeśli tylko się przy nich nie majstruje”; rany Boskie, Panowie – gdzie Wy żyjecie? Polski Parlament produkuje rekordowe liczby ustaw, przyjmuje jeszcze więcej z UE,  polski „rząd” wydaje tysiące dekretów i rozporządzeń – a 2/3 z nich to majstrowanie przy rynkach!!!

    3) „Prywatyzacja zawsze jest dobra”. Z tym jeszcze chyba gorzej. Im większa i ważniejsza firma – tym bardziej się jej nie prywatyzowało!! Szkolnictwo, lecznictwo, kopalnie, koleje, poczta... Nawet taki drobiazg, jak LOT. A jak coś się nawet „prywatyzuje”, to broń Boże nie sprzedaje się tego jakiemuś kapitaliście – tylko np. spółce będącej własnością innego państwa. Albo rozsprzedaje się akcje milionowi ludzi zachowując dla siebie 10% - czyli pełnię władzy. Hasło w ostatni 25-leciu brzmiało „Prywatyzacja czasem bywa dobra” - co i tak jest postępem w porównaniu z czasami, gdy uważano, że tylko państwowe ma rację bytu...

    Teraz inny stereotyp – p.Sławomir Sierakowski (czy to ten wariat z „Krytyki Politycznej”?) robi wywiad z p.Michałem Zadarą, ( http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Michal-Zadara-Czy-Polska-jest-Dziadem-czyli-PiS-jako-zasluzona-kara,wid,18215945,wiadomosc.html ) który zresztą mówi rzeczy słuszne, np.:

    Właśnie bałagan w państwie działa na korzyść rządów autorytarnych! Bałagan prawno-administracyjny powoduje, że nie można działania państwa prześledzić ani rozliczyć. Wszystko staje się trochę zgodne z prawem, a trochę niezgodne. Nie da się nic powiedzieć na pewno, a tymczasem partia działa, rozdaje posady, wycina lasy. I to – wracając do punktu wyjścia - zbliża nas do modelu rosyjskiego” - na co p.Sierakowski wali stereotypem:

    Nie przesadzasz? Nikogo w więzieniu ta władza jeszcze nie zamknęła. W modelu rosyjskim wybory są fałszowane, mają 99% frekwencję jak w referendum na Krymie, prawie nie ma wolnych mediów itd”.

    Otóż: „polska” Władzuchna zamknęła setki osób. Najbliższa ciału koszula, więc wspomnę o p.Marku Majchrze, chyba do tej pory kiblującym - za to, że podczas wiecu Bronisława Komorowskiego machał krzesłem i krzyczał „Wejdź Szogunie!” (chodziło o przypomnienie, że ówczesny Prezydent podczas podróży do Japonii wszedł na krzesło w pałacu cesarskim). Wybory w Polsce są fałszowane – i mamy na to twarde dowody – nie ma zaś takich dowodów w przypadku Rosji (choć podejrzewam, że też są fałszowane, nawet bardziej niż w Polsce). Natomiast frekwencja w wyborach na Krymie wyniosła 80%, a za wejściem Republiki Krymu do FR glosowało 95% - co w iloczynie daje 76%; trochę mniej nawet, niż procent Rosjan na Krymie (za Anschlußem do III Rzeszy głosowało w 1938 znacznie więcej Austriaków!). Media w Rosji są w miarę wolne, na co najlepszym dowodem są... ciągłe oskarżenia, że zabito czy zastraszono dziennikarza niezależnych mediów... Jedna gazeta nawet ośmieliła się napisać, że przyłączenie Krymu było błędem!! Tu nie chodzi o sprzeciwienie się JE Włodzimierzowi Putinowi; odwaga pisma polega na tym, że sprzeciwiło się (rosyjskiej - nie dotyczy to mniejszości!!) opinii publicznej, której 95% popierała i popiera Anschluß Krymu. A które „wolne medium” w Polsce odważy się podwazyć podstawy ustroju – czyli zanegować d***krację?

    A teraz rzecz najważniejsza.

    Żaden z w/w Panów nie przeprosi za bzdurą, jaką napisał. Nie przeprosi za pośrednie (najgroźniejsze!) nafaszerowanie mózgów swoich Czytelników tezami będącymi w jawnej sprzeczności z rzeczywistością i elementarną logiką. Fałsz tryumfuje i umacnia się.

    Sorry – taki mamy klimat (intelektualny)?

<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 następne >>

Strona 1 z 137 [postów: 20 z 2735]