Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64103 komentujących
4937 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

  • 28-02-2019 13:54:00

    PSL

    Takie twory, jak PSL, nie są żadnymi partiami politycznymi. Partia polityczna ma jakąś ideologię, wierzy, że jej zastosowanie będzie dla kraju zbawienne – i stara się o jej zastosowanie. Tymczasem „bycie rolnikiem” nie ma żadnego kontekstu ideologicznego. Chłop może być konserwatystą, liberałem, socjalistą, komunistą... PSL nie jest więc partią, lecz związkiem zawodowym chłopów. Stronnictwo to powinno więc zostać grupą nacisku, obiecując partiom poparcie w zamian za realizację postulatów chłopskich – i tyle.

    Istnienie PSL niszczy system polityczny – bo partie grupują się od lewej do prawej i w ten sposób tworzą większość sejmową. Tymczasem Stronnictwo, nie posiadające ideologii, może zawrzeć sojusz z każdym! Rujnuje to układ palety politycznej, irytuje polityków, a wśród wyborców rodzi pogardę dla „sprzedajnego” PSL-u. Bo co jest dobre dla grupy nacisku, nie przystoi partii politycznej.

    Podobnie z partiami „chrześcijańskimi” czy „katolickimi”. Obecnie ChaDecja jest w Europie lewicowa, a nawet lewacka – ale przecież były czasy, gdzie większość chrześcijan była prawicowa!  Ideologia Loyoli jest zupełnie inna od ideologii np. św. Franciszka. Dlatego partia „chadecka” może zawrzeć sojusz z każdym, pod warunkiem, że ten ktoś nie zwalcza programowo wiary.

    Na szczęście to się w Polsce nie przyjęło.

    To samo dotyczy partii „narodowej”. I znów: można być skrajnym narodowcem, twierdzić „Naród, Naród ponad wszystko!” (co, nawiasem pisząc, było przez Watykan potępiane na równi z komunizmem i socjalizmem jako doktryna kolektywistyczna – i słusznie!) - jednak z tego NIC nie wynika!

    NIC!!

    Narodowiec lewicowy będzie domagał się troszczenia o ludzi, pomagania słabszym, zakazu narkotyków niszczących Polaków – a narodowiec prawicowy twierdzi, że jeśli 10% mężczyzn zemrze z przedawkowania, to chwała Bogu, bo następuje eliminacja słabeuszy i naród będzie wskutek tego zdrowszy!

    Dlatego zawsze twierdziłem, że jeśli już mamy mieć w Polsce partie narodowa, to musimy mieć dwie takie partie – jak przed wojną Stronnictwo Narodowe i Obóz Narodowo Radykalny. Stronnictwo było konserwatywno-liberalne – a ONRy (bo były dwa) głosiły program socjalny (ONR-ABC) a nawet komunistyczny (ONR-”Falanga”). Ta ostatnia pod wodza śp.Boleslawa Piaseckiego w 1945 roku najspokojniej w świecie poszła na sojusz z komunistami. Sprzedawczycy? Skąd! Zawsze byli za państwową własnością w przemyśle, za granicą na Odrze-Nysie, za sojuszem z Rosją, za programem socjalnym – od PZPR dzielił ich tylko stosunek do Pana Boga. Obie strony pragmatycznie uznały, ze prawda wyjdzie na jaw po śmierci – a na razie można współpracować...

    Co ciekawe: w sprawie Unii Europejskiej obydwa środowiska zajmują stanowisko jednakowe: Ruch Narodowy atakuje UE jako potwora budującego socjalizm – a ONR-owscy zwalczają UE jak twór narzucający Europie... kapitalizm!!

    Zabawne. W tych wyborach chodzi jednak o zwalczanie obecnej UE. Jeśli Kowalski chce pozbyć się żony, to adwokatowi Kowalskiego jest zupełnie obojętne, czy Kowalski ma jej dosyć, bo jest za chuda – czy dlatego, że jest zbyt gadatliwa.

    Nowopowstała koalicja ma różne cele.  Ruch Narodowy uważa, że Polska powinna z UE wystąpić, partia KORWiN (WOLNOŚĆ), ze Unia powinna być zniszczona, a „Skuteczni” (ruch WCzc.Piotra Marca czyli „Liroya”) chce cofnięcia jej do poziomu całkiem dobrze działającej w latach 60-tych EWG. Bez tego całego acquis communautaire czyli socjalistycznego garbu.

    Jedno jest pewne: tak dalej być nie może – bo Polska (i cała okupowana przez UE część Europy) zginie. Tak, jak zginęła starożytna Grecja...

  • 26-02-2019 11:13:00

    Spisek? Oczywiście!

    Jak mówi Pismo Święte: „Mają oczy – a nie widzą; maja uszy – a nie słyszą...”. Tak było dawniej – bo dziś większość tego, co oglądają i słyszą ludzie, pochodzi nie z rzeczywistości, lecz z telewizji i innych mediów – opanowanych przez rządzącą naszą cywilizacją „klasę polityczną”. I ludzie niby widzą i słyszą – ale to, co „powinni” słyszeć.

    Ciekawe, że jeśli nawet widzą i słyszą – to nie potrafią właściwie zinterpretować. Bo maja wbitą w głowy jedyną poprawną interpretację. A przede wszystkim wbija się im w głowy, że jacyś źli ludzie szerzą „spiskowe teorie historii” - a wiara w „teorie spiskowe” dyskwalifikuje myślącego człowieka.

    „Myślący człowiek” to ktoś, kto ma założone końskie okulary i widzi tylko to, co mu położą przed nosem. Jak to napisałem na Twitterze: „Pierwszym zadaniem Diabła jest przekonanie ludzi, że Diabeł nie istnieje.  Gdy ktoś powie: »Eee, to spiskowa teoria dziejów«  - nie dajcie się nabrać: spiski NAPRAWDĘ istnieją. Ot –w grudniu: spisek dekabrystów. Był? Był... A dziś, przy totalnym odmóżdżeniu, spiski są dość łatwe do przeprowadzenia...”

    Dziś też widzimy oczywisty spisek: mają być wybory do Unio-Parlamentu – i stają do nich dwie siły: zwolennicy Unii i przeciwnicy Unii. Otóż tych drugich media w ogóle nie zauważają! Konferencje prasowe sojuszu WOLNOŚCI (partia KORWiN i Ruch Narodowy, wzmocnione kilkoma osobistościami, jak WWCCzc. Piotr „Liroy” Marzec, Grzegorz Braun, Kaja Godek) zostają w ogóle przemilczana. Przecież normalnie dziennikarze rzucają się na takie cos, drążą, robią wywiady...

    Nic. Cisza. Jak to nie jest spisek – to co to jest?

    Ten sojusz Wolności bynajmniej nie jest jednolity. RN chce PolExitu, my twierdzimy, że „Unia musi być zniszczona”, a środowisko Piotra „Liroya” Marca chcą ją cofnąć do stanu embrionalnego, czyli do EWG z lat 60-tych. W tej sprawie pisałem:

    Prędzej nastąpi PolExit, prędzej Unia się rozpadnie – niż zdołamy zawrócić obecną machinę poruszającą instytucje unijne. Dlaczego? Dlatego, że Unia jest stworzona przez grono świadomych spiskowców, którzy bardzo starannie przerabiali Europejską Wspólnotę Węgla i Stali na wspólny rynek, czyli EWG, potem na federację państw, czyli Wspólnotę Europejską, obecnie na państwo federacyjne, czyli Unię – i planują po BrExicie przeróbkę tego państwa na państwo scentralizowane, gdzie poszczególne kraje nie będą mogły blokować postanowień Centrali – a pilnować wykonania tych postanowień będzie unijne wojsko.

    Ci spiskowcy to względnie niewielka grupa. To (1) wykonawcy idei „długiego marszu przez instytucje” śp.Rudiego Dutschke , (2) „federalistycznej idei zjednoczonej Europy” śp.Altiero Spinelliego, (3) rządzącego niemal niepodzielnie Francją i mającego wpływy w wielu krajach „Wielkiego Wschodu” - oraz innych grup lewicowych intelektualistów. Są oni znakomicie uplasowani w instytucjach unijnych (sama „Grupa im.Altiero Spinelliego” to 130 CEPów w PE) , planują swoje ruchy na wiele lat do przodu, manipulują rozmaitymi grupami typu ruchy (tfu!) „gejowskie”, organizacje feministyczne, ekologiczne. Mają ogromne pieniądze pochodzące m.in. z „walki z Globalnym Ociepleniem”, mają opanowane media – a także poparcie Wielkiego Przemysłu i Wielkich Banków. Są wspierane przez rozmaite jawne i tajne ruchy z USA dążące do budowy Nowego Porządku Świata. (...) ludzie, którzy poświęcili kilkadziesiąt lat życia na jego realizację, przenigdy nie zgodzą się na zawrócenie z drogi!!

    Ujawnienie tego spisku (a sięga on podobno nawet, poprzez Stowarzyszenie Fabianów, do masonerii angielskiej i szkockiej) spowodowałoby szok i gigantyczny wstrząs, który zmiótłby całą obecną „klasę polityczną” w Europie. Dlatego uruchomiony mechanizm będzie działał nadal – aż do końca, czyli do bankructwa tej „Chorej idei lewicowych intelektualistów” - jak określiła Unię śp.Małgorzata Thatcherowa.

    I  10-XIII dopisałem na Twitterze:

    „Przyszło mi do głowy piekielne przypuszczenie: a może ten para-BrExit został starannie zaplanowany - tak, by Londynu nie było podczas podejmowania decyzji o utworzeniu wspólnej armii - a teraz może już wrócić...”

    I teraz zobaczymy: karty na stół!

  • 25-02-2019 15:02:00

    Prawda o ZSRE

    Ministerstwo Prawdy w słynnej dystopii śp. Jerzego Orwella „1984” istnieje w oparciu o zasadę: „Kto panuje nad przeszłością – panuje nad przyszłością; kto panuje nad Przeszłością, panuje nad Przyszłością”. Panując absolutnie nad teraźniejszością Ministerstwo Prawdy bezczelnie fałszuje całą historię – tak, aby potem tymi fałszywymi informacjami podpierać każdorazowe decyzje władzy. 

    Bo, jak to był ujął słynny konserwatysta, śp.Józef Jerzy Szujski: „Fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki”.

    Dzisiejsze rządy nie tylko kształtują historię na uniwersytetach (np. Wydział Historyczny na Uniwersytecie Warszawskim jest właściwie w całości opanowany przez masonerię i Wielki Wschód – na szczęście te dwie organizacje walczą ze sobą!!); fałszywa historia jest doprowadzona do szkół i nawet do przedszkoli. Np. dzieci uczone są, że Unia Europejska oparta jest o idee śp. Jana Monneta, Roberta Schumana, Alcyda de Gasperiego – czasem bezczelnie powołuje się też na śp.Konrada Adenauera czy śp.Winstona Churchilla. W rzeczywistości Unia opiera się w 90% na ideach  Altiero Spinelliego.

    Tu ilustracja. Parę tygodni temu p. Aniela Merkel zrobiła nam, unio-sceptykom, piękny prezent, ujawniając, że Jej celem jest zniszczenie wszystkich obecnych państw i zrobienie z nich jednego państwa. Bezczelnie przy tym kłamała: Unia (w odróżnieniu od istniejącej do 1-XII-2009 Wspólnoty Europejskiej) już jest państwem: ma organy ustawodawcze: Parlament i  Radę Europejska, ma rząd (Komisje Europejską), ma prezydenta, premiera – ale, co najważniejsze: prawo unijne ma pierwszeństwo przed prawem poszczególnych byłych państw. Polska czy Niemcy są już państwami (ang. states) tylko w takim sensie, w jakim państwem jest the State of Massachussetts czy the State of Texas (Teksas ma nawet prawo wystąpienia z Unii!!). Cała ta zabawa w kolejne traktaty to tylko maskowanie faktu, że po cichu odebrano państwom suwerenność. Najpierw tłumaczono, że Unia „właściwie już istnieje” (w rzeczywistości istniała wtedy Wspólnota!), a utworzenie Unii to tylko drobna zmiana nazwy. Trudno nawet przeczytać Traktat Lizboński, bo jest on świadomie napisany całkowicie mętnie, w dodatku tylko jako poprawki do nieważnej (bo odrzuconej w referendach we Francji i Holandii) tzw. Konstytucji Europejskiej!! Przeczytanie tego ze zrozumieniem to co najmniej trzy tygodnie ciężkiej pracy inteligentnego człowieka – bez gwarancji zrozumienia, bo po przeczytaniu połowy człowiek zapomina, co było na początku.

    Pamiętajmy: Dekalog mieści się na jednej kartce, Konstytucja Stanów Zjednoczonych na czterech kartkach, Konstytucja III RP na 40 kartkach, Traktat Lizboński na 400 kartkach. Jak mawiali Rzymianie: „Corruptissima Respublica Plurimæ legis” (Najbardziej skorumpowana jest republika mająca najliczniejsze prawa). Unijne „Porozumienie o warunkach przewożenia miąszu truskawkowego” zajmuje 4000 stron... Proszę się nie dziwić, że gdy już po czterech latach negocjacji podpisano „Porozumienie w sprawie produkcji dżemów owocowych” i Portugalia przypomniała sobie, że u nich dżemy robi się też z marchewki, ludzie woleli uznać, że marchewka jest owocem, niż na nowo renegocjować to wszystko.  

    Tak, że Unia już jest państwem - tyle, że federalnym, jak USA. Teraz federastom chodzi o to, by przerobić ja na państwo scentralizowane, jak Francja, gdzie Normandia, Lotaryngia, Prowansja, Gaskonia, Bretonia i inne kraje nie maja już żadnej autonomii.

    Oczywiście wykorzystuje się wyjście Zjednoczonego Królestwa – bo Brytyjczycy razem z Polakami wsadzali federatom kij w szprychy. Decyzję podjęto – o czym pisałem – w Berlinie, 27-VI-2016, na drugi dzień po referendum w sprawie Brexitu.

    Szybcy są!

    Pisałem też, że nikt nie zauważył, że 22-VIII-2016 premier Włoch Mateusz Renzi, prezydent Francji Franciszek Hollande oraz kanclerzyna Niemiec spotkali się na wyspie Ventotene. Nie przypadkiem: złożyli kwiaty pod tablica upamiętniającą śp.Altireo Spinelliego, Czerwonego Marzyciela, wywalonego z Włoskiej Partii Komunistycznej za lewicowe odchylenie. Mussolini zamiast komucha powiesić, karmił Go – a On tam spłodził „Manifest z Ventotene” przewidującym budowę wielkiej socjalistyczne Europy i likwidacje wszystkich obecnych państw.

    Pismo Święte mówi: „Maja oczy – a nie widzą; maja uszy – a nie słyszą”. Naprawdę nie widzicie Państwo, że ja tu krzyczę – a grupka spiskowców spokojnie buduje Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

    Naprawdę tego nie widzicie?

  • 22-02-2019 09:51:00

    Wyssanie

    P. Izrael Kac, minister transportu, wywiadu, a ostatnio spraw zagranicznych Państwa Izrael wygłosił oficjalnie tezę, że „Polacy wysysają anty-semityzm z mlekiem matki”. Jeśli tak jest rzeczywiście, to proszę się od nas odstosunkować. Nic na to nie możemy poradzić – poza, oczywiście, zakazem karmienia dzieci piersią. Zamiast tego dzieci powinny, w takim razie, odżywiać się mlekiem w proszku – koszernym, rzecz jasna.

    Zupełnie inaczej rzecz ma się z anty-polonizmem. Nikt nie twierdzi, że jest on wysysany z mlekiem matki. Skąd zatem ta – coraz częstsza – nienawiść do Polski?

    Odpowiedz jest prosta: tego antypolonizmu nie było dawniej – a przynajmniej: nie było go w takim nasileniu. Jego występowanie spowodowane było tym, że byli na świecie Żydzi skrzywdzeni przez Niemców – i Żydzi skrzywdzeni przez Polaków. Z tym, że wystąpiła selekcja: Żydzi skrzywdzeni przez Niemców nie żyją, bo zostali pomordowani – natomiast Żydzi skrzywdzeni przez Polaków żyją. I dobrze pamiętają, że jakiś ONR-owiec im przewrócił stragan, stłukł szybę w sklepie lub zdzielił palką po plecach.

    Jak to był napisał śp. Mikołaj Machiavelli: przeciwnika trzeba zabić, a nie krzywdzić – bo skrzywdzony będzie pamiętał krzywdę do końca życia.

    Pół wieku temu połowę mieszkańców Izraela stanowili Żydzi z terenów polskich. Ci ludzie z jednej strony mieli ogromny sentyment do stron rodzinnych – z drugiej niechęć do Polaków. Nie było żadnej zoologicznej nienawiści, jaka prezentują Izraelczycy młodszego pokolenia.

    Skąd się ona bierze? Z wychowania. Izraelskie szkoły (państwowe) i telewizja (państwowa) szerzą antypolonizm i uczą tego młodych ludzi. Dochodzi do tego, że Izraelczycy przyjeżdżający do Polski by zobaczyć Oświęcim są przekonani, że Polacy marzą o tym, by ich skopać i pobić. Umacnia ich w tym przekonaniu ochrona państwowa, przydawana tym wycieczkom.

    Dlaczego w Izraelu istnieje państwowa polityka anty-polska?

    Otóż Państwo Izrael uważa siebie za reprezentanta nie tylko swoich obywateli, ale i wszystkich Żydów na świecie. Jest to skrajny nacjonalizm. Jest on zapisany w konstytucji Państwa Izrael: każdy, kto ma przynajmniej jednego z dziadków narodowości żydowskiej ma prawo pojawić się w Izraelu i jest automatycznie obywatelem Państwa Izrael.  Nacjonalizm jest zły – chyba, że jest to nacjonalizm żydowski.

    Państwo Izrael ma tez brzydki zwyczaj dzielenia się łupami z Żydami, którzy obrabowali innych ludzi. Jest to tradycja biblijna: przypominam, że Żydzi przed opuszczeniem Egiptu mieli polecenie pożyczenia od sąsiadów jakich złotych lub srebrnych naczyń – by ich nigdy nie oddać. Jeśli dziś Żyd okradnie jakieś inne państwo, to ucieka z łupem do Izraela – a ten nigdy Żyda nie wyda za granice, bo nie pozwala na to konstytucja. Jak dzieli się zagrabionymi pieniędzmi? Nie wiemy: konstytucja nic na ten temat nie mówi. Na pewno: „sprawiedliwie” - sensie Starego Testamentu.

    I oto istnieje w USA Przedsiębiorstwo „Holokaust” - czyli mafia stworzona przez Żydów zajmujących wyłudzaniem pieniędzy pod pretekstem Holokaustu. Pojęcie to stworzył p.prof.Morman Finkelstein – Żyd zresztą. I to przedsiębiorstwo potrafi wyłudzać miliardy – napuszczając prasę i telewizję, w której rej wiodą Żydzi, pod hasłem: „Nie dajesz pieniędzy – jesteś anty-semitą, pomocnikiem Hitlera i Himmlera!”

    I zastraszeni ludzie – w tym i państwa – płacą!!

    „Holokaust” - spółka z nieograniczona bezczelnością – wytrenowała wycyganianie pieniędzy głównie od Niemców, którzy maja głębokie poczucie winy za poczynania niemieckich socjalistów spod znaku Hitlera. Co prawda ogromna większość Niemców nic o Holokauscie nie wiedziała – ale żydowska machina propagandowa cały czas wmawiała im winę i domagała się: „Płaćcie!”

    I oni potulnie płacili

    Proszę tu zauważyć, że Żydzi pomordowani przez Niemców nie mieli nic wspólnego z Żydami siedzącymi bezpiecznie w Ameryce, z Żydami-bolszewikami, którzy przenieśli się do USA z ZSRS, ani z Państwem Izrael!!! To byli obywatele II Rzeczypospolitej – a nie Państwa Izrael, które zresztą wtedy nie istniało – ale gdyby istniało, niczego by to nie zmieniało. To byli wykształceni w Polsce handlowcy, przedsiębiorcy, lekarze, prawnicy... To Polska poniosła stratę – a nie Izrael czy „światowe żydostwo”!!!

    Tym niemniej propaganda Przedsiębiorstwa „Holokaust” używała argumentacji nacjonalistycznej – nieodmiennie z sukcesem. I po tych sukcesach, gdy RFN oświadczyła, że Niemcy zapłacili już dosyć i więcej pieniędzy nie dadzą, postanowiło wyciągnąć pieniądze od Polski.

    Pretekstem było to, że po pomordowanych Żydach pozostał majątek – konkretnie: nieruchomości. Oczywiście: spadkobiercy pomordowanych powinni je odzyskać (po opłaceniu stosownego podatku spadkowego, rzecz jasna...). Jednak Przedsiębiorstwu „Holokaust” chodzi o mienie tych, którzy nie pozostawili spadkobierców. I to mienie powinno przypaść „innym Żydom”; Którym? Przedsiębiorstwu „Holokaust”, oczywiście.

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że szefostwo Przedsiębiorstwa jest w porozumieniu z rządem Państwa Izrael. A ponieważ chodzi o sumę co  najmniej $65 miliardów (a mówi się o sumach znacznie większych) to Państwo Izrael zaczęło przestawiać zwrotnicę: winnymi Holokaustu są również Polacy. Co wymagało, niestety, wychowywania młode pokolenia w nienawiści do Polski.

    Czego się nie robi dla 65 miliardów dolarów.

    Jak Przedsiębiorstwo chce podzielić się z Państwem Izrael tym łupem – nie wiemy. Jedno jest pewne: trzeba jasno powiedzieć, ze nie trafili na frajerów.

    Do tej pory rządy „okrągło-stołowe” były nieodmiennie pro-semickie, a PiS już bił rekordy filo-semityzmu. {Przedsiębiorstwo uznało, że wycyganienie tych pieniędzy będzie łatwe. Tym bardziej, że maja ogromne stosunki w USA, gdzie po cichu wprowadzono do ustawy 447 pozornie niewinna klauzule o „monitorowaniu procesu zwrotu własności”. No, jak monitorować – to widocznie jest to proces sprawiedliwy. Przy następnej okazji spróbują wmówić naiwnym Amerykanom, że maja nie tylko „monitować”, ale i perswazja lub siła zmusić Polskę do oddania tego mienia macherom z Przedsiębiorstwa.

    Wiec trzeba jasno powiedzieć: nie będziemy frajerami. Nie damy ani grosza. Nie dlatego, ze nie mamy pieniędzy: mamy! Nie dlatego, że USA zobowiązały się wypłacić odszkodowania obywatelom Stanów. Nie: nie damy, bo jest to niesprawiedliwe. Bo jest to przeciwko zasadom naszej cywilizacji.

    A jak jakiś Żyd będzie chciał od nas pożyczyć złotą łyżeczkę – to sprawdźmy, czy nie zamierza w najbliższym czasie wyjechać do Izraela...

  • 21-02-2019 23:24:00

    Polak potrafi!

    Polska była pod okupacją rozmaitych socjalistycznych reżimów. Zaczęło się od sanacji, która twierdziła, że jesteśmy „Silni, Zwarci, Gotowi” i Centralny Okręg Przemysłowy wyprodukuje tyle broni, że „Nie oddamy nawet guzika!”. Tym bardziej, że niemieckie czołgi marki DKW to „Dykta-Klej-Woda”.

    Potem okłamywał nas dr Józef Goebbels, używający potężnej perwersyjnej propagandy – a wynikało z niej, że Niemcy zaraz opanują cały świat. Potem była potężna, głupia i tępa machina stalinowska. Potem przyszła szczęśliwie epoka p. Jerzego Urbana, który działał z polotem i jego kłamstwa były bardzo przekonujące – a był znacznie tańszy od Reichspropagandaministerium. Potem byli ludzie spod znaku śp. gen. Czesława Kiszczaka, przekonujący nas, że im więcej w Polsce socjalu, tym bardziej walczymy z socjalizmem – a Rosja i Chiny to zdychające komunistyczne monstra.

    Jednocześnie tuby z Brukseli dowodziły, że mężczyźni i kobiety niczym się nie różnią, a w rodzinach homoseksualnych dzieci żyją świetnie (i w ogóle rodzi się ich więcej niż w rodzinach normalnych!). Z Waszyngtonu, na szczęście, dochodziły tylko niewyraźne strzępy wyczynów CIA (której rekordem było stwierdzenie, że „Saddam Hussein oczywiście miał broń atomową, bakteriologiczną i chemiczną – i CIA nawet wie, gdzie On ją ma: trzyma ją na czarnym (sic!) statku pływającym po Oceanie Indyjskim; CIA wie, gdzie on jest, ale nie powie, bo to zagrażałoby bezpieczeństwu świata”). 
    Ostatnio CIA zaczęła zbliżać się do tamtych osiągnięć – twierdząc, że Stany bez trudności dadzą sobie radę z Rosją (16 tys. głowic atomowych na rakietach), natomiast groźbę stanowi Korea Płn. (dwie bomby na trzech – być może – rakietach... Kto wierzy CIA, sam sobie jest winien. Bo nawet stalinowska propaganda starała się o jakiś, choćby minimalny, sens.

    Teraz jednak pobiliśmy rekord. My – Polacy – bo Polak potrafi! Ustanowił ten rekord JE Jacek Czaputowicz, minister Spraw Zagranicznych, który z radia dowiedział się, że od trzech godzin organizuje w Warszawie konferencję nt. Iranu. Więc zorganizował. Po czym wiceprezydent USA oświadczył, że przyjechał tu omówić wojnę z Iranem, wszyscy posłusznie napsioczyli na Iran (z którym mamy obowiązujący Traktat o Przyjaźni!), a p. Minister z miedzianym czołem dał oficjalne oświadczenie: „Sprawy Iranu nie były przedmiotem konferencji”.
    Ten rekord będzie naprawdę trudny do pobicia!

     

    Super Ekspress, 19. II.2018 

  • 18-02-2019 19:57:00

    To o Izraelu. O p.Izraelu Kacu. Bo mogą zdjąć z FB

    Czytanie ze zrozumieniem dotyczy też m.in. postu o wypowiedzi p.Izraela Kaca. Napisał On: "Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami". Jest to opinia p.Kaca, zresztą prawdziwa - podobnie jak opinia: "Było wielu Żydów, którzy współpracowali z narodowymi socjalistami". Było - i co z tego? 
    Następne zdanie: "Polacy wyssali anty-semityzm z mlekiem matki" - to opinia p.Kaca. Nie do sprawdzenia - podobnie jak pytanie, skąd p.Kac wyssał anty-polonizm. No, trudno - wyssał... 

    Natomiast skandalem jest pierwsze zdanie: "Nie zapomnimy i nie przebaczymy". Gdyby p.Kac powiedział to od siebie - to znów byłaby to Jego opinia. Niestety: p.Kac mówi to w liczbie mnogiej - a pełni obowiązki ministra wywiadu Izraela. Z czego wynika, że to państwo Izrael nie zapomni (o co mniejsza) i nie wybaczy. 
    Więc pytam p.Kaca: "Komu Izrael nie wybaczy?". Tym Polakom, którzy współpracowali z niemieckimi socjalistami? Oni już nie żyją. Więc chyba chodzi o wszystkich Polaków - bo przecież wszyscy wyssaliśmy podobno ten anty-semityzm? 
    No, to odradzam wyjazdy do Izraela. I doradzam staranne przeszukiwanie przybyszów stamtąd. Izraelskie bojówki potrafią urządzać niezłe masakry, jak w Deir Yassin - na przykład - a nawet dziś podległy p.Kacowi izraelski wywiad potrafi zabijać "wrogów Izraela" na terenie obcych państw. Dopóki Izraelem kierują ludzie chorzy z nienawiści trzeba po prostu zacząć traktować Izrael jako wrogie państwo - i tyle.


     

  • 14-02-2019 20:55:00

    Ludzie w eleganckich skarpetkach

    Pamiętacie być może Państwo, jak to p. Lech Wałęsa obiecywał „puścić aferzystów w skarpetkach?” I co, puścił? Nie puścił...Za „komuny” kursowało powiedzenie: „Jak partia mówi, że bierze – to bierze! Jak partia mówi, że daje – to mówi!”. I nic się w tej materii nie zmieniło.

    PO obiecywało rozliczyć koalicję PiS-LPR-Samoobrona. Oczywiście: nie rozliczyła. PiS obiecywało rozliczyć PO razem z PSL- em. I co? Obiecywało... Przypadek?

    Żaden przypadek. Taka była umowa „Okrągłego Stołu”. Brzmiała: „Raz rządzimy my raz wy; niech głupi Polacy myślą, że mają jakiś wybór. Kto wygra wybory, ten bierze kasę i kradnie, ile potrafi. Reszta kasy czeka na zwycięzcę. Natomiast niezależnie od tego, kto wygra, idziemy do Unii Europejskiej i budujemy euro-socjalizm”.

    Pewnie, że budują! Gdyby nie socjalizm, nie można byłoby tyle kraść. Jakby wszystko było prywatne to właściciel nie dawałby się okradać. Jak większość jest państwowa lub „społeczna” to można kraść ile wlezie... że co? Że to można kontrolować? „A kto skontroluje kontrolujących?” - pytali roztropnie Rzymianie.

    Cala ta „afera Srebrnej” to żadna afera. To znaczy: teraz, to żadna afera. 25 lat temu to była poważna afera, gazety opisywały dokładnie ile PC (przodek PiS) ukradło, były publikowane schematy, jak PC to kradło. I co? I nic.

    Teraz to już przedawnione.

    Przedawnione, więc PO i PiS uzgodniły, że prasa ma o tym bębnic przez kilka tygodni – tak długo, by ludzie zapomnieli o prawdziwej mega-aferze: z Polską Grupą Zbrojeniową.

    Te wieżowce na Srebrnej... Albo inwestycja by się udała i PiS zarobiłoby parę milionów albo, by się nie udała i klienci banku straciliby parę milionów. Natomiast zbrojenia to afera na kilkanaście miliardów rocznie. To jest jedna Wielka Afera. W której maczają paluszki WSZYSTKIE partie „Okrągłego Stołu”. I Banda Czworga (PSLD i POPiS) panicznie boi się, że przez te głupią aferę p. Bartłomieja Misiewicza ktoś zacznie zaglądać w rachunki PGZ.

    I będzie klops.

    Możecie Państwo oczekiwać, że będą teraz odpalane kolejne petardy tak silne, że nawet mój foksterier by się przestraszył. Będzie wiele hałasu o nic. Byle był hałas, zamęt i zgiełk.

    I byleby nikt nie pytał, ile miliardów zmarnowali politycy, urzędnicy i generałowie po to, by politycy, urzędnicy i generałowie mogli ukraść paręset milionów.

    Bo aby ukraść milion, trzeba dziesięć milionów zmarnować...

    I to jest dopiero tragedia!

     

    Super Ekspress, 12. II. 2019. 

  • 12-02-2019 00:37:00

    O rejestracji KORWiNy - Wyrok Sądu Apelacyjnego

    Poniżej – wyrok Sądu Apelacyjnego. Jednak najpierw opis zdarzeń. Gdy wraz z kol.kol.Robertem Jarosławem Iwaszkiewiczem i Przemysławem Wiplerem mieliśmy rejestrować partię p/n KORWiN – Koalicja Obrony Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja trzech Panów (za pod'uszczeniem czwartego) postanowiło nas uprzedzić i zaniosło do Sądu Rejestrowego wniosek o zarejestrowanie tej partii (popełnili błąd w nazwie – oni wnieśli o: „KORWIN – Koalicja Obrony Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja” – proszę znaleźć dwie różnice...) podpierając to podpisami zbieranymi dla zarejestrowania naszej partii!! I powołując się na to, że to my trzej się tego domagamy (jawna malwersacja dokumentu).

    Sąd jednak zarejestrował nas - a Sąd Apelacyjny, do którego się odwołali, dodał kilka zdań o niedopuszczalnych działaniach. Dobrana Trojka, niczym nie zrażona, wniosła jednak o kasację do Sądu Najwyższego, który – ku naszemu zdumieniu – uznał, że ich prawa zostały naruszone, bo jednak oni pierwsi pojawili się w sądzie – i cofnął sprawę do Sądu Apelacyjnego, który (też ku naszemu zdumieniu) cofnął postanowienie Sądu Rejestrowego, polecając mu rozstrzygnięcie sprawy raz jeszcze.

    Zgodnie z interpretacją PKW, oznacza to, że partia została wyrejestrowana, a więc nie istnieje. Jest to interpretacja błędna. W takich przypadkach wpis pozostaje w rejestrze – i grozi nam co najwyżej, że Sąd Rejestrowy uzna racje tych trzech Panów i wezwie nas do zmiany w ciągu trzech miesięcy nazwy partii.

    Tak nawiasem: przy ew. zmianie nazwy na WOLNOŚĆ już czeka na nas pozew przyjaciółki tego czwartego pana, która zarejestrowała nazwę „Partia Wolności”!! Będziemy wtedy musieli wymyślić inną nazwę – ale na razie nazywamy się KORWiN.

    W tym wszystkim zdumiewa stanowisko Sądu Najwyższego, który zajął stanowisko skrajnie formalistyczne, powołując się przy tym (str. 6 ) na „Dalekowzroczność ustawodawcy, który zamierzał zapobiegać przypadkom nieuczciwego zgłaszania do ewidencji partii politycznych inicjatyw politycznych powołanych do życia, celem zablokowania możliwości uzyskania wpisu do ewidencji wcześniej utworzonej (ale nie zgłoszonej dostatecznie szybko) partii politycznej”. Czyli dokładnie odwrotnie: zdaniem SN to ja chciałem zablokować tym trzem Panom możliwość zarejestrowania partii KORWIN !!!!

    Do tej pory śmialiśmy się z tych trzech Panów do rozpuku – a okazało się, że w Polsce jest wszystko możliwe. Świadczy o tym casus PO, która nazywa się (proszę sprawdzić!) „Platforma Obywatelska Rzeczypospolitej Polskiej” bo nazwę „Platforma Obywatelska” zarejestrował był wcześniej p.Adam Słomka z partii KPN – Obóz Patriotyczny!! Choć wydawałoby się, że użycie nazwy KORWIN jest jawnym zawłaszczeniem...

    Prawnicy mają teraz na czym robić doktoraty. A my mamy problem: jak przekonać PKW, że jej interpretacja jest błędna!

    A oto i wyrok:

     

     

     

      

  • 01-02-2019 15:43:00

    Developer Kaczyński

    Walcząc (nieuczciwie) o fotel prezydenta m.st.Warszawy WCzc.Patryk Jaki grzmiał na developerów. Nie mogłem tego zrozumieć: przecież developer to człowiek, który starannie wyszukuje jakieś miejsca nadające się do zamieszkania (nie przez niego przecież – lecz przez ludzi!) starannie wyszukuje możliwie dobre i tanie firmy budowlane, ryzykuje swoimi (lub pożyczonymi w banku) pieniędzmi, by takie domy wybudować... Dlaczego ten człowiek jest Złem Wcielonym – w opinii tow.Jakiego?

    A, zresztą: kto tam słucha komunisty? Wiadomo – bredzenie idioty...

    A tu okazuje się, że nie!

    Po prostu WCzc.Jarosław Kaczyński postanowił zabawić się w developera – i WCzc.Jaki po prostu zwalczał Mu konkurencję!

    Pisząc poważnie: robiąca bokami „Gazeta Wyborcza”, najprawdopodobniej w porozumieniu z PiSem (chodzi o odwrócenie uwagi od afery z Polską Grupą Zbrojeniową) opublikowała tekst, który miał „zniszczyć Kaczyńskiego”. W rzeczywistości tekst pokazał, że ten starszy pan, „nie posiadający nawet konta w banku”, chciał robić interesy idące w miliardy!

    I TO jest właśnie afera: ludzie, którzy nie zaczynali od budowy szopy na narzędzia, biorą się za budowę wieżowców!!!

    Proszę zwrócić uwagę na daty: Jarosław Kaczyński w ramach „repolonizacji banków” każe odkupić PKO S.A. Zaraz potem każe temu bankowi pożyczyć 1400 milionów, bez żadnych zabezpieczeń, PiSowskiej spółce, która ma wybudować w Warszawie dwa wieżowce. Przy stole mówi: „Musimy wygrać wybory [na prezydenta Warszawy] bo inaczej nie pozwolą nam wybudować tych wieżowców”. I po przegranych wyborach rezygnuje rozsądnie z tej budowy.

    Proszę zrozumieć: jeśli coś jest państwowe, tu nie jest „nasze”; to jest ICH, Właścicieli III Rzeczypospolitej. Co gorsza: chwilowych właścicieli! Bo właściciel dba o swoje. Gdy ktoś jest „właścicielem” przez cztery lata, do kolejnych wyborów – to stara się wyciągnąć z tego ile się da pieniędzy – bez dbania o przyszłość.

    I jeszcze jedna uwaga – o developerach.

    Otóż jedni developerzy robią duże, jak najbardziej zasłużone, pieniądze: wybudowali to, co ludzie chcą, tam gdzie ludzie chcą - i sprzedali im te mieszkania. A inni developerzy bankrutują.

    Bankrutują ci, co się nie znają na developerce.

    Gdyby PiS wygrało te wybory, tow.Jaki wydałby zgodę na budowę – i najprawdopodobniej ta inwestycja by zbankrutowała (jak. np. słynna TOYA – wieżowiec wybudowany przez tureckiego businessmana, który na developerce w Warszawie się nie znał). I kto by zapłacił? Ludzie, którzy nieopatrznie trzymali pieniądze w reżymowym PKO S.A.

    Albo też PiS by na tym zarobiło. Czyli zrobiłoby developerom nieuczciwą konkurencję.

    Fajnie jest robić inwestycje za państwowe, czyli cudze – pieniądze.

    Ni cholery nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy otwarcie głoszą, że dzisiejsi politycy to durnie i złodzieje – a jednocześnie chcą, by wielkie firmy były reżymowe; to jest, by zarządzali nimi ci durnie i złodzieje właśnie!!!