Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64093 komentujących
29161 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

18-02-2012 23:50:00

Dziwna sytuacja w'okół Persji – czyli meandry d***kracji


 

Z jednej strony – jak donosi p.Jerzy Mędoń, nasz czujny obserwator - „niemal identycznie formułowane tezy i opinie były nagłaśniane przez różne osoby w różnych stacjach telewizyjnych w USA w ostatnich dniach”. Chodzi o opinie anty-irańskie. Z drugiej strony CIA publikuje komunikaty, że „Iran w obecnej chwili jest niegroźny i nie planuje żadnych agresywnych poczynań”.
Wygląda na to, że pro-izraelskie lobby usiłuje oddolnie wymódz na JE Baraku Husseinie Obamie decyzję o uderzeniu na Iran (lub przynajmniej zapaleniu Izraelowi zielonego światła – w połączeniu ze wsparciem informacyjnym i logistycznym) – a potężne siły w administracji się temu sprzeciwiają.
W monarchii sprawa była prosta. Jak trzeba było uderzyć - to się uderzało; a jak nie trzeba było – to się o tym w ogóle nie mówiło. Król nie miał potrzeby uzyskiwać zgody poddanych – w związku z czym nie trzeba było rozhuśtywać opinii publicznej do wojny i denerwować tym ludzi.
Popatrzmy jednak na sprawę z drugiej strony. ( http://asbarez.com/100963/iran-urges-baku-to-stop-mossad%E2%80%99s-anti-iran-espionage-operations/ ) Teheran oskarża Baku, że Republika Azerbejdżanu wspiera anty-irańskie działania Państwa Izrael. M.in. udzielając pomocy zamachowcom, którzy zabili irańskich naukowców od programu atomowego. Baku z kolei wypomina Teheranowi, że utrzymuje w Azerbejdżanie siatkę szpiegowską.
Trudno się temu dziwić. Cała północ Iranu to nie Persowie, tylko Azerowie (26% obywateli Iranu!)  i Kurdowie (7%). Póki Iran był monarchią (a Azerbejdżan  był okupowany przez Związek Sowiecki) nie miało to większego znaczenia. Gdy jednak odtwarzają się państwa narodowe, a Iran stał się republiką – zanikło spoiwo w osobie Króla Królów i wielu Azerów zaczyna orientować się na Baku. Ważnymi elementami są: rosnące bogactwo Republiki Azerbejdżanu (proszę popatrzeć na projekt sztucznych Wysp Chazarskich – wzorowanych na Dubaju: http://turystyka.wp.pl/gid,11237455,title,khazar-islands--nowy-dubaj,zdjecie,rsqqmlsp,galeria_zdjecie.html ) - i nadzieja na pomoc Stanów Zjednoczonych.
Iran, w odróżnieniu od Afganistanu, jest potężnym, historycznym państwem. W przypadku wojny Stany Zjednoczone z pewnością starałyby wyrwać spod okupacji Islamskiej Republiki Iranu tereny zamieszkałe przez Azerów i Kurdów, przyłączając je do tych państw (Kurdystan iracki jest już praktycznie niepodległy), pozostawiając sobie na głowie tylko etniczną Persję (50% obywateli Republiki).
Nie wchodzi chyba w grę oderwanie ostanów beludżyjskich ani pasztuńskich. Zarówno Afganistan jak i Pakistan, formalnie związane sojuszami z USA, dosłownie z tygodnia na tydzień stają się coraz bardziej anty-amerykańskie – i nawet niedawno odbyły z Iranem wspólną konferencję. Zresztą Pakistan wcale nie chce przyłączenia irańskiego Beludżystanu do swojego Beludżystanu – obawiając się rosnących tendencyj separatystycznych Beludżów.
Rysuje się więc sojusz Syrii (rządzonej przez mniejszość alawicką) i Iranu – przeciwko Azerbejdżanowi i Turcji.  Republika Turecka sprzyja Azerom – ale z drugiej strony tym ostrzej zwraca się przeciwko Państwu Izrael, by nie stwarzać wrażenia, że wprzęgła się w rydwan Tel-Avivu.
Trzeba pamiętać jeszcze o jednym: wojna USA z Syrią i Iranem to nie tylko problem dla Azerów i Kurdów – ale i dla alawitów. Ta mniejszość religijna (bliższa szyitom, niż sunnitom - i sprzyjająca chrześcijaństwu) rządzi obecnie Syrią – i jeśli obecna władza zostanie obalona, zostanie po prostu wyrżnięta przez  sunnicką większość.
I CIA przed tym też ostrzega.
Ciekawe: czy p.Prezydent weźmie to wszystko pod uwagę? 

 

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 19-02-2012 07:25:01 | odpowiedz
    W związku z opóźnieniem zapraszam na http://liberalzgory.bloog.pl/
    temat na dziś:
    Honor czy takie "ZWIERZĘ" jeszcze występuje w przyrodzie...?
    PLUS ANKIETA: Barca czy Real a może...
    Liberał z Góry
  • 19-02-2012 11:17:30 | odpowiedz
    http://www.euroislam.pl/index.php/2012/02/chcial-wysadzic-kapitol-fbi-dalo-mu-lewa-bombe/

    Co myślicie o takich akcjach? Podejrzewam, że 11 września został zorganizowany na podobnej zasadzie.
  • 19-02-2012 15:27:09 | odpowiedz
    Bardzo bym chciał dowiedzieć się, Panie Januszu, jaką monarchię ma Pan na myśli, co jakiś czas wtrącając do swoich wpisów dygresję typu "w monarchii inaczej by było", "w prawdziwej monarchii inaczej bywało". Jeżeli ta monarchia jest tylko abstrakcyjnym bytem w Pańskim programie, nie jest więcej warta niż idealny ustrój - komunizm, którego też nie udało się osiągnąć przecież przez ułomności natury ludzkiej, ale jak tylko zbudowalibyśmy nowego człowieka, to aż...

    A tak wreszcie zdecydowałem się zapytać, ponieważ nie czytałem o żadnej monarchii (starożytnej ani średniowiecznej, europejskiej, azjatyckiej, czy amerykańskiej), w której władca nie musiałby ubiegać się o poparcie odpowiedniej warstwy, dla wywołania i przeprowadzenia wojny. Toż nawet car-samodzierżca, czy Wujek Soso, wciąż uzależnieni byli od (czasem niedużej) grupy kluczowych wykonawców - trzeba było najpierw spełnić ich marzenia (np. sadystyczną katownię dla Berii), aby zapewnić sobie ich współpracę. Bez tego nic.

    Wojna to ukierunkowane działanie dużej grupy (zwykle) mężczyzn - w jakiś sposób trzeba ich do tego przekonać. Abstrakcyjna wizja walki ku chwale króla działała tylko w propagandzie, prawdziwe motywacje zawsze były inne. I różnorakie.

    Zapewne zignoruje Pan mój wpis, ale kto wie, może jednak wreszcie dowiem się, jakaż to monarchia Panu za wzór przyświeca?

    Z ukłonami
    • 19-02-2012 17:31:43 | odpowiedz
      Kiedyś na czacie, JKM napisał, że byłby za Monarchią Absolutną lub Oświeconą (z tego co pamiętam).
      • 19-02-2012 17:45:44 | odpowiedz
        Mnie chodzi o konkretny wzornik - państwo, które istniało. Abstrakcyjne modele są wszystkie siebie warte - to czysta teoria. A takich preferencjach JKM wiem od dawna. W powyższym tekście jednak pisze, że w jakiejś monarchii 'było inaczej', znaczy, ma na myśli konkretne państwo, a nie teoretyczny ustrój, który nigdy nie zaistniał i nie zaistnieje, albo wiem tym właśnie się różni teoria od praktyki, że praktyka istnieje, a teoria nie. Zaś praktyka od teorii różni się tym, że nie pasuje do teorii.
        • 19-02-2012 22:32:41 | odpowiedz
          Einstein powiedział "Nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria". Nie miał racji?

          A tak wogóle to przecież na Zachodzie nie ma stroju demokratycznego, ale jest oligarchia. a to co widać to tylko echo echa prawdziwych wydarzeń.
          • 21-02-2012 11:16:39 | odpowiedz
            Nie nie miał. On nie zawsze miał rację. Ale, jak każdy inteligentny człowiek (vide JKM) miał talent do tworzenia bon motów.
    • 19-02-2012 19:42:30 | odpowiedz
      Gdybym nie był leniwy to też bym się o to zapytał...

      ps a tak wygląda zobrazowana "niewidzialna ręka rynku" -
      http://www.newscientist.com/article/mg21228354.500-revealed--the-capitalist-network-that-runs-the-world.html
      • 20-02-2012 09:27:15 | odpowiedz
        glupi0ludzie - taka sieć była możliwa do zbudowania tylko dzięki "pomocy" państw, czyli właśnie braku wolnego rynku.
        • 20-02-2012 18:24:45 | odpowiedz
          "Niewidzialna ręka wolnego rynku" jest ręką Matki Natury (nie wiem tylko czy jest to prawa czy lewa ręka) czyli była (jedna albo druga) przyłożona także do tejże "pomocy".
    • 19-02-2012 21:49:45 | odpowiedz
      Generalnie bardzo słuszne spostrzeżenia - możliwość wypowiedzenia wojny opierała się raczej na autorytecie i poparciu wśród wpływowych osobistości, jakimś zapleczu. Prawdą jest, że mogło być ono (i najczęściej było) wielokrotnie węższe, niż we współczesnym państwie demokratycznym, jakieś zawsze było jednak potrzebne.

      Gdyby jednak szukać przykładów, gdzie władca toczył wojny i prowadził politykę według uznania przy znikomym poparciu, zastraszeniu ludności, to przypomina mi się jeden władca, być może całkiem zabawny wzór do naśladowania we współczesnym świecie.

      Vlad Palownik.
    • 19-02-2012 21:51:02 | odpowiedz
      Dobre pytanie. Przy okazji: czy komukolwiek z odwiedzających tę stronę wolnościowców kojarzy się pozytywnie ten (abstrakcyjny jak na razie) przykład monarchii, w której o rzeczach niepotrzebnych "się nie mówi" - co implikuje przecież totalną cenzurę?
    • 19-02-2012 23:10:25 | odpowiedz
      ...swietne!WIELKI SZACUN za ten wpis!
  • 19-02-2012 16:30:20 | odpowiedz
    Nie Persji, tylko Iranu, http://pl.wikipedia.org/wiki/Iran#Nazwa
  • 19-02-2012 17:29:45 | odpowiedz
    Ja osobiście jestem za Iranem.
    Izrael jest największym zagrożeniem dla pokoju.
    Wmawiają nam, że to Iran jest zagrożeniem, kiedy tak na prawdę największym zagrożeniem są terroryści z Ameryki, którzy zabijają tysiące ludzi w imię 'walki z (nieistniejącym) terroryzmem".
  • 19-02-2012 20:07:19 | odpowiedz
    Śmiem zauważyć, że jeżeli Sunnici wytną w pień frakcję przychylną chrześcijanom to będzie to na rękę Izraelowi(?), więc wcale nie jest przesądzone, że JE Barak Hussein Obama nie ugnie się pod żydowskim lobby.