Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64103 komentujących
4937 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

19-03-2019 20:26:00

AIRBUS-380

Już kilka razy pisałem o kompromitacji unijnych programów kosmicznych – teraz o czymś łatwiejszym do zrozumienia.

Jest na świecie wiele dobrych prywatnych fabryk produkujących samoloty. Jest też trochę fabryk państwowych, robiących oczywiście samoloty gorsze bądź droższe. Jeśli jednak jest coś gorszego od firmy państwowej, to jest nim państwowa firma socjalistyczna.

A jeszcze coś gorszego?

Międzypaństwowa firma socjalistyczna!

Taką właśnie jest Grupa AIRBUS. Jak przystało na firmę państwową i socjalistyczną postanowiła stworzyć kolejną Wielka Budowlę Socjalizmu – czyli właśnie AIRBUSa-380

Ten gigant zabiera 460 pasażerów – z  tego to powodu jeszcze o nim napiszę. Miano go sprzedawać po €400 milionów – niestety: klientów było mało, więc AIRBUS obniżył cenę o... połowę!

Co oznacza, że chciał klientów golić równo – albo, co znacznie bardziej prawdopodobne: zaczął sprzedawać go ze spora stratą.

Opinia o tym arcydziełem europejskiej myśli technicznej i ekonomicznej, w które utopiono €25 miliardów (!!) jest mniej-więcej tak: „Jest to samolot z definicji nie-ekonomiczny, chyba, że jest się subsydiowanym przedsiębiorstwem państwowym” (p.Ryszard H.Anderson z „Delta Air Lines”); na szczęście „LOT” nie kierował się unijną solidarnością, tylko kupił „Dreamlinera” od prywatnego amerykańskiego Boeinga; „Jest to handlowa katastrofa; w tym samolocie jest ucieleśniony każdy zły pomysł, który mógłby kiedykolwiek przyjść do głowy komukolwiek z przemysłu lotniczego” (p.Ryszard Abulafia, analityk z firmy konsultacyjnej Teal Group). Cóż: jak się zebrało do kupy ludzi z tylu państw, to i głupich pomysłów nie brakowało.

Dlaczego firma państwowa jest zła – to wiemy. Dlaczego firma socjalistyczna jest jeszcze gorsza – to oczywiste: bo zamiast wypieprzyć złego pracownika na zbity pysk, trzyma go, bo ma pięcioro dzieci – albo dlatego, że przeciwko zwolnieniu protestują związki zawodowe (i potem z powodu niedbalstwa tego pracownika giną ludzie). Dlaczego firma międzypaństwowa jest jeszcze gorsza?

Z tej prostej przyczyny, że nie jest w niej wybierane rozwiązanie najlepsze – tylko „uzgodnione”. Nie można zatrudnić Niemca, bo już jeden Niemiec tu pracuje, trzeba zatrudnić Polaka lub Portugalczyka; nie można użyć rozwiązania brytyjskiego, bo 18% musi być robione w fabryce włoskiej. Do tego, cytuję: „Samolot  był opóźniony o całe lata z powodu kłopotów produkcyjnych, gdy Airbus walczył o zmniejszenie wagi samolotu i starał się skoordynować jego skomplikowany projekt z tuzinami dostawców z całej Europy”.

I tak dalej.

„Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki”? Mówiły? Mówiły...

Prywatny właściciel pracuje dla zysku – i tylko dla zysku. Producent nie może jednak wypuszczać tandety, bo byłaby to jego ostatnia produkcja. Wybiera więc najlepsze rozwiązanie w rozsądnej cenie. Firma państwowa ma cele polityczne, firma socjalistyczna ma cele socjalne – a firma międzypaństwowa ma do czynienia z potężnymi ambicjami poszczególnych państw i narodów. Dlatego jej produkcja musi być zła.

To nic: podatnicy w Unii (to znaczy: my...) zapłacili

Prywaciarz musiałby zapłacić z własnej kieszeni. Zapewne by go to zrujnowało. Dlatego nie robi głupstw. A jeśli zrobi – to nie my za to płacimy.

A poza tym sądzę, że Unia Europejska musi być zniszczona!

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 21-03-2019 21:27:58 | odpowiedz
    1. Skromnie zauważę, ze gdyby nie pojawienie się Airbusa, prywatna kompania Boeing nie miałaby na rynku współzawodnika - a zatem skazani bylibyśmy na monopol jednego producenta, ze wszystkimi tego cenowymi konsekwencjami. A tak, ta niedobra państwowa spółka przez swoja obecność wymusiła na B rabaty sięgające 50%.

    2. Spadek zapotrzebowania na pasażerskie olbrzymy dotknął cały rynek lotniczy, bez względu na formę własności - nie było mądrego, który by to przewidział.

    3. Ze prywatne, oznacza lepsze można powątpiewać po ostatnich 2 katastrofach "Max-ów" (w których zginęło łącznie ~300 osób): w oprogramowaniu latających egzemplarzy brak było zaawansowanych opcji zabezpieczających, oczywiście ekstra płatnych.

    4. Prywatny Boeing również chętnie przytula państwową kasę (kontrakty zbrojeniowe, dopłaty do projektów naddźwiękowych, ulgi w podatkach), co było zresztą przedmiotem sporów z Airbusem w WTO.

    5. O zaletach związanych z rozwojem technicznym wskutek WSPÓŁZAWODNICTWA nie będę nawet i pisać, bo Pan Janusz nie uważa tego za argument godny uwagi (liczy się tylko dochodowość przedsięwzięcia). Część rozwiązań w ogóle nie byłaby testowana i wdrażana, gdyby nie "społeczne" pieniądze. Taki np. projekt Concorde (też państwowy i też niedochodowy) przyniósł niezły skok jakościowy.