Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64093 komentujących
27762 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

18-05-2009 23:54:00

Dlaczego wzrost cen jest szkodliwy?

Ludzie często czytają to, co ja (i inni uczeni tej szkoły) piszę o gospodarce – i bez protestu łykają argument: „Jeśli ceny samochodów wzrosną, to ludzie kupią albo mniej samochodów, albo mniej ubrań, butów itd. - a więc spowoduje to spowolnienie gospodarki, utratę miejsc pracy..” itp. itd.

W rzeczywistości wcale tak nie jest!

Gdyby pieniądze z podwyżki ceny np. butów trafiały do producentów butów – to nie byłoby żadnego problemu. Zamiast Kowalskiego, inżyniera, dodatkową koszulę kupiłby sobie Wisniewski, szewc – co w niczym nie narusza interesów producentów bielizny!

W rzeczywistości jest nawet korzystne, by złotówka w tym samym czasie mogła obiedz nie dwóch, trzech czy dziesięciu – a np. 40 ludzi. Gospodarka dzięki temu lepiej pracuje. Ludzie szybciej wymieniają się swoją pracą, usługami itd.

Problem w tym, że jeśli ceny wzrastają, to państwo zbiera z tego podatek. Tymczasem pieniądze w ręku państwa oznaczają, że 40% ich znika: po prostu się marnuje, bo urzędnicy albo je marnotrawią, albo wydają nieefektywnie.

I to TO jest problemem!

Podatek dochodowy to największe zło, jakie może przytrafić się krajowi.

Pomijając takie rzeczy, jak związki zawodowe, wojna, równouprawnienie kobiet, trzęsienie ziemi i inne nieszczęścia...

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • Właśnie... Ludzie myślą, że tak czy tak ktoś ukradzione pieniądze wyda, więc dla gospodarki nie ma znaczenia kto to zrobi. Ale tak nie jest. Ważne jest kto wydaje pieniądze.
    Menel wydaje pieniądze inaczej niż człowiek, który wie jak je zarobić. Ten pierwszy myśli tylko o bieżącej konsumpcji, ten drugi natomiast o tym jak pieniądze pomnożyć.

    Dlatego redystrybucja dochodów poprzez kasę państwa (czytaj odbieranie tym, którzy wiedzą jak zarobić i rozdwanie wszystkim) jest niekorzystna dla wzrostu gospodarczego.

    Zdrówko!
  • 19-05-2009 02:25:09 | odpowiedz
    Najgorsze jest ,ze zarobki minimalne przestały u nas rosnąć.
    Sam żyje czasami 'do Iwszego'.
    A co taki donek i jego brygada mogą wiedzieć o zwykłych ludziach?
    Przyjmiemy euro to u nas za zwykłą prace na najniższym szczeblu polak dostanie powiedzmy 500e za miesiąc pracy ,a w Holandi za taką samą prace dostanie 1200e.
    Obserwuje jak eurosceptycy próbują bronić nas przed tym ,żebyśmy nie stali się osadą służebną dla europy zachodniej ,ale widze ,ze musi minąć jeszcze pare lat zanim pokolenia GW i TVN przejżą na oczy.
    • 19-05-2009 06:03:37 | odpowiedz
      Najgorsze jest to, iz jest pojecie zarobkow minimalnych nazucanych przez urzednikow.
    • 19-05-2009 08:50:30 | odpowiedz
      już się staliśmy taką osadą.
      zobacz na nas, emigrantów. tu się za podstawowe zarobki żyje dużo wygodniej, ale zobacz że praca dla Polaków do głównie na kiju. Niesamowicie trudno jest zdobyć lepszą. odzyskanie posady na poziomie z Polski, młodszej księgowej, zajęło mi półtora roku ciągłego zmieniania prac.
      Ludzie którzy daja się zaszczuć po prostu ciągle myją tam podłogi.
      No i trzeba jeszcze słuchać jak to Polacy są narodem niewolników ale wzbogaconym przez krew Szwedów bo Szwecja kontolowała Polskę.
      Polecam gorąco zrezygnowanie z propagandy o zaborach - dla przeciętnego analfabety z zachody oznacza to prze*felenie - skoro raz były zabory to zanczy że ten naród jest od zabierania mu ziemi.
      A wojnę przegraliśmy więc jest to najlepszy dowód na słabość.
    • 19-05-2009 21:36:33 | odpowiedz
      A kto dziś zarabia minimalną??

      Chyba tylko położne w państwowej służbie zdrowia.
  • 19-05-2009 07:19:28 | odpowiedz
    Ja się zastanawiam jak żyć w kraju gdzie kilkanaście tysięcy związkowców jest bardziej uważane niż kilkaset tysięcy przedsiębiorców...Odechciewa się wszystkiego.Proponuje stworzyć jakąś "federacje konsumentów" i od tej strony ich atakować.Jeżeli juz istnieje jakaś komisja trójstronna to należy domagać się uczestnictwa tam osób, które występują jako konsumenci i rozwalić to wszystko od środka.
  • 19-05-2009 07:54:36 | odpowiedz
    Ja też podatków nie lubię, ale czegoś tu nie rozumiem - drugiej części Pana wypowiedzi tej o podatku. Przyjmijmy, że jestem urzędnikiem i wpływa podatek od obywateli część z tego podatku przeznaczone zostanie na urzędników (którzy kupią za te pieniadze jedzenie, ubrania, napełnią bak samochodu, zapłacą za mieszkanie itd - czyli pieniądze wrócą do obiegu (do rolnika, karawca itd). Część z tych pieniędzy ja jako urzędnik ukradnę i co - kupię sobie telewizor - dzięki czemu producent telewizorów zarobi, część z tych pieniedzy jako urzędnik przeznaczę na budowę mostu wzdłuż rzeki, który nigdy nikomu nie będzie potrzebny, ale dam pracę i pieniadze robotnikom, producentom materiałów budowlanych itd - czyli pieniądze z podatku nie znikną, a będą identycznie ktrążyć - jak te pozostawione ludziom.
    • 19-05-2009 08:40:46 | odpowiedz
      jak wydaje na koszule to mam koszule, a jak na "urzędnika" to co mam? na pewno mniej pieniędzy..
      • 19-05-2009 11:07:32 | odpowiedz
        Oczywiście - że jak państwo zabierze Panu pieniądze, to nic pan nie będzie miał - jednak pieniądz ten z gospodarki nie znika jak pisze Pan Korwin "Tymczasem pieniądze w ręku państwa oznaczają, że 40% ich znika"
        • 19-05-2009 12:02:22 | odpowiedz
          Typowy błąd. Pieniądze nie znikną, ale znika praca. Jeden człowiek musi robić i na siebie i na urzędnika.
          Podobny błąd popełniają narodowcy chcący by "pieniądze zostawały w Polsce".
    • 19-05-2009 12:58:27 | odpowiedz
      Ale wtedy ten któremu ukradniesz będzie miał mniej pieniędzy i ograniczy bardziej wydatki a jak wybudują most wzdłuż rzeki to nie będzie tego mostu w innym miejscu gdzie przyczynił by się do większego ruchu i rozwoju okolicy.

      Jeżeli mnie ktoś okrada to staję się nieufny wobec niego i staram się jak najwięcej ukryć zamiast zajmować się tym żeby jak najwięcej zarobić...
    • 19-05-2009 16:57:37 | odpowiedz
      Istotnie pieniadze beda krazyc z punktu widzenia gospodarki mniej wiecej tak samo, ale TY bedziesz mial mniej rzeczy, bo zamiast kupic np stolik DLA SIEBIE, ty (i tysiace innych) bedziesz musial zrzucic sie poprzez podatki na place urzednika ktory sobie za to umebluje mieszkanie. Wiec z punktu widzenia gospodarki te pieniadze tak czy inaczej trafia do stolarza ale meble zamiast do ciebie (i tysiaca innych produktywnych ludzi) trafia rowniez do bezproduktywnych urzednikow.
  • 19-05-2009 08:04:35 | odpowiedz
    I jeszcze jedno, kiedyś ucząc się makroekonomi zdaje się John Maynard Keynes podawał taki przykład: "Gdyby Ministerstwo Skarbu napełniło stare butelki banknotami i następnie zakopało je głęboko pod ziemią w starych kopalniach, po czym pozwoliło prywatnym przedsiębiorstwom je wydobywać na bazie sprawdzonych zasad laissez-fairyzmu, (...) bezrobocie skończyłoby się i w rezultacie realny dochód obywateli byłby znacznie wyższy niż dzisiaj".
    • 19-05-2009 13:10:49 | odpowiedz
      Keynes to na pewno powiedział kiedyś coś takiego:
      "Skuteczną walką z bezrobociem będzie gdy Państwo w czasie rosnącego bezrobocia przeznaczy kosztem deficytu budżetowego pieniądze na roboty interwencyjne, gdzie jedna grupa ludzi będzie kopać doły, a druga grupa będzie chodzić i je zakopywać"
      Cytat z pamięci, ale tak to mniej więcej szło
  • 19-05-2009 08:35:37 | odpowiedz
    Cytat z tvnu "Minister Czuma dał do zrozumienia, że nie miał wpływu na nominację Zalewskiego..."
  • 19-05-2009 09:30:23 | odpowiedz
    Panie Januszu, ale szkodliwy jest nie tylko podatek dochodowy, ale każdy inny również. Co za różnica, czy pieniądze przyjdą z podatku dochodowego, od czynności cywilno-prawnych, podatku od towarów i usług (VAT), akcyzy itd.? Pomijając większy negatywny wpływ podatku dochodowego na ludzi (działanie demotywacyjne do bogacenia się oraz wgląd jakiegoś urzędnika w to, ile zarabiam) to jaka jest różnica, który pieniądz jest marnowany? To wszystko są pieniądze.

    Co do "łykania" informacji, że wzrost cen jest szkodliwy, bo się mniej czegoś kupi... Sam Pan czasami stosuje uproszczenia, a innym razem oburza się Pan, że ktoś inny coś upraszcza. W wielu dyskusjach można to zauważyć, że uproszczenie, które Pan zastosuje jest w porządku, z przeciwnym się Pan nie zgadza.

    Przykład z brzegu: kiedyś na blogu (onet.pl) napisał Pan, że mając milion złotych, rodzinę na utrzymaniu oraz możliwość wzięcia udziału w loterii, która daje bardzo duże prawdopodobieństwo wygranej (podwojenie kwoty) zagrałby Pan va banque. Później, że obecnie mężczyźni są tchórzami, bo by tego nie zrobili. Ale kawałek dalej pisze Pan, że zostawiłby Pan 10% z miliona na wszelki wypadek, a resztę postawił, a nuż wygrałoby się 900 tys. zł. Stosuje Pan uproszczenie, by za chwilę wejść w szczegóły i dziwić się, że jak to, tak prostej i oczywistej rzeczy ludzie nie rozumieją.
  • 19-05-2009 14:55:27 | odpowiedz
    jeszcze D***Kracja
  • 19-05-2009 15:44:36 | odpowiedz
    Zgoda co do pierwszej części, niewielka inflacja skłaniając do szybszych zakupów przyspiesza działanie gospodarki. Za duża inflacja powoduje że staramy się kupić tak szybko że zakupy są nietrafione, nie mamy czasu na wyszukiwanie najlepszych ofert.
    Co do drugiej części - wzrost cen nie powoduje wzrostu opodatkowania liczonego procentowo, chyba że podatek jest progresywny i nie następuje aktualizowanie (stosownie do inflacji i wzrostu średniego dochodu) progów podatkowych.
    • 19-05-2009 21:14:24 | odpowiedz
      INFLACJA (wikipedia)"nadmierna emisja pieniędzy (możliwa tylko w systemie pieniądza dekretowego) nieproporcjonalna do wzrostu gospodarczego, prowadzona poprzez 1. dodruk banknotów niemających pokrycia, 2. oprocentowanie pieniędzy 3. działalność kredytową banków komercyjnych (tzw. "bankowa kreacja pieniądza")" W skrócie, robimy na "elity". Brzmi populistycznie, a w rzeczywistości jest to fakt. Wiem, to jest bardzo skomplikowane, niepojęte są te mechanizmy bankowo-finansowe itp, itd.. Prawda jest taka, że to działa tak, że ktoś robi na kogoś, bardzo proste.. Przerąbane jest to zmienić, i tyle. Bank światowy, centralny, fed, co to za twory? Co produkują? Pieniądze? Jednym słowem, mamy nieprzyjemnie.
  • 19-05-2009 18:31:22 | odpowiedz
    Więcej urzędników! Większa bieda!
  • 19-05-2009 21:33:04 | odpowiedz
    A jeśli cena butów wzrośnie, ale szewc Wiśniewski powie "a na ki penis mi następna koszula, mam już 3 i wystarczy" i zamiast wpompować tą złotówkę z powrotem w gospodarkę schowa ją w banku ziemskim?

    W takim przypadku wzrost cen jest szkodliwy, bo wstrzymuje obieg złotówek.
  • 19-05-2009 21:33:49 | odpowiedz
    Wydaje mi się, że jednak dbając o dobro konsumentów nie chcę aby rosły ceny (np. prądu w związku z CO2 ) nie dla tego, że przez to więcej podatków pójdzie do Państwa i 40% z nich się zmarnuje, lecz dla tego, że to ja konsument nie będę mógł pozwolić sobie na cośtam...

    Raczej takiego argumentu używam w ten sposób, iż to źle dla konsumentów są różne przepisy (np. obowiązek pasów w samochodzie) bo tu chodzi o konsumenta że może się znaleźć taki, który przez to nie kupi samochodu.


    Aha a mam pytanie może ktoś tu lepiej wie:
    1)Pieniądze z podatków gdzieś się rozchodzą, więc one gdzieś są, więc też powinny kogośtam zasilić, więc w czym problem? (nie mówię o datkach na np. bezrobotnych - to zmniejsza chęć pracy, mówię o tych pieniądzach co się marnują)

    Pozdrawiam
    rychu88
    • 20-05-2009 11:11:34 | odpowiedz
      Rychu88 ,Twoja kasa rozchodzi się miedzyinnymi na urzędników. Nie jednego ale wszystkich z Polski i z Eurobabilonu(czyt.europarlament). Twoja kasa ,przejdzie więc przez kilkadziesiąt urzędników których uwierz mi ,że nie potrzebujesz ,żeby być szczęśliwym. Zapłacisz też za urzędnika który odda reszte Twoich pieniądzy jakiemuś 'przedsiębiorcy' po liceum który postanowił założyć sobie firme z 'funduszy unijnych' (Twoich pieniędzy) i wzioł na ten cel 40 000zl.
      Jak się myle to niech ktoś mnie poprawi:)
      Pozdrawiam
  • 19-05-2009 22:47:36 | odpowiedz
    dochodowy? może bardziej VAT?
    • 20-05-2009 12:46:41 | odpowiedz
      dochodowy, on obciąża pracę. vat obciąża konsumpcję. najgorszy jest dochodowy. konsumpcję możesz sobie ograniczyć do minimum jak jesteś biedny, ale masz szansę jakąś się odbić.

      najlepiej płacić od łebka.
  • 20-05-2009 15:45:34 | odpowiedz
    Każdy z nas może wydać swoje pieniądze na trzy zasadnicze cele:
    - konsumpcja – zwiększa moje bogactwo i szczęście teraz
    - inwestycje i oszczędności – zwiększają moje bogactwo i szczęście w przyszłości
    - marnotrawstwo – nic nie zwiększa, ani teraz ani w przyszłości.

    Każdy samemu ustala proporcje, z reguły minimalizując marnotrawstwo. Im większy stosunek konsumpcji i inwestycji do marnotrawstwa, tym szczęśliwsi ludzie.

    Teraz państwo zabiera nam znaczną część pieniędzy. Państwo, rozumiane jako aparat urzędniczy, ma zdecydowanie wyższy stopień marnotrawstwa. Więc tylko część wróci do nas. W układzie zamkniętym całkowity stopień marnotrawstwa wzrośnie, więc my będziemy mniej szczęśliwi.

    Firmy prywatne działają efektywnie - optymalizują przepływ pieniędzy tak, aby zmaksymalizować zyski, zminimalizować marnotrawstwo. Zbiurokratyzowany aparat urzędnicy działa nieefektywnie - optymalizuje przepływ pieniędzy tak, żeby maksymalnie dużo zgarnąć dla siebie. Zyskowność czy unikanie marnotrawstwa jest mniej ważne.
    Dlatego krążenie naszego pieniądza w gospodarce między firmami jest pozytywne dla ludzi. Krążenie naszego pieniądza pomiędzy urzędami jest negatywne.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    P.S.
    Na pewno sporo osób może podać przykłady marnotrawstwa urzędniczego – zużywania pieniędzy, które nie dają ludziom szczęścia.
    - zlecanie kopania i zasypywania rowów
    - mosty wzdłuż rzek
    - drukowanie wszelakich formularzy, wypełnianie ich, podpisywanie i na końcu archiwizowanie
    - itp. itd.
    • 20-05-2009 22:51:49 | odpowiedz
      jaka jest rola państwa? dlaczego bank jest prywatny? co to w ogóle jest bank i dla czego kiedyś był nielegalny? co to jest pieniądz? Znajdując odpowiedzi na te pytania dowiadujesz się jak działa świat. Pieniądz rządzi, tylko pieniądz to już nie jest praca..
  • 20-05-2009 23:54:53 | odpowiedz
    A mi tu coś nie pasuje.
    Jeśli zwiększą się ceny, to znaczy, że spadnie wartość pieniądza, więc wyższa kwota podatku będzie realnie tym samym obciążeniem co wcześniej (tzn dla gospodarki jako cołości: nie dla Kowalskiego, który może nie mieć podwyżki pensji z okazji podwyżki cen, ale producent zarobi więcej, więc podatek stanowi NADAL ten sam procent od PKB). Inaczej: jeśli pieniądz jest jedynie miernikiem pracy, to obciążenia podatkowe się nie zmienią, dopóki nie zmieni się ilość pracy niewolników-podatników na rzecz naszych panów (vide: dzień wolności podatkowej).
    • 21-05-2009 22:08:52 | odpowiedz
      Patrząc logicznie ,jeżeli ceny wzrosną ,wartoś pieniądza też wzrośnie. Chyba ,ze sie je dodrukuje:P
      • 22-05-2009 02:06:08 | odpowiedz
        Nie. Jeśli ceny wzrosną to wartośc pieniądza spadnie, bo za 1PLN można będzie kupić mniej rzeczy. A jeśli się dodrukuje, to wartość pieniądza spada, a ceny rosną - to już wiadomo z praktyki.
        • 22-05-2009 16:31:12 | odpowiedz
          Ok:) Mądrze kiedyś P.JKM powiedział ,że jest za tym ,żeby pieniądze były pozłacane. Jaki to był by piękny cios dla całej finansjery!