Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Statystyka
64093 komentujących
27762 czytających
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

Najnowsze wpisy z bloga JKM w Twoim czytniku RSS

08-05-2009 23:53:00

Dość nieoczekiwany zwrot

 

Jeśli przypomnieć sobie, z jaką ostentacyjną niechęcią Wspólnota reagowała na propozycje przyjęcia do Wspólnoty Ukrainy (a już wręcz z nienawiścią na propozycje przyjęcia Białorusi) zadziwia przyjęcie na szczycie w Pradze idei „Partnerstwa Wschodniego” - czyli nawiązania bliższych stosunków (np. „stowarzyszenia” - podobnie jak z b. koloniami francuskimi) z Armenia, Azerbejdżanem, Białorusią, Gruzja, Mołdawia i Ukrainą.

Pomysł ten najpierw „zatwierdził” tzw. Parlament Europejski – co jednak nie ma żadnego znaczenia (podobnie jak nie ma, niestety, znaczenia to, że „odrzucił” on pomysł umożliwienia dostawcom Sieci odcinania jej kawałków!). Na „szczycie” nie było również sporej części szefów państw – nie przyjechał JE Mikołaj Sárközy de Nagy-Bocsa, ani premierzy Austrii, Hiszpanii Włoch i Zjednoczonego Królestwa (bo miał przyjechać JE Aleksander Łukaszenka) – i nie przyjechał p.Łukaszenka, bo JE Wacław Klaus zapowiedział, że nie zaprosi Go na kolacje na Hrad. Z tej kolacji zrezygnował z kolei JE Radosław Sikorski.

Tym niemniej opinie PE i „szczytu” świadczą, że doszło do kolejnej wolty: Amerykanie nawiązują stosunki z Rosja – a WE w takim razie przyciąga europejskich (jeśli tak można pisać o Azerbejdżanie) sąsiadów Rosji.

Najśmieszniejsze, że 99,99% tzw. „obywateli Unii Europejskiej” („obywatelem UE” nazywa się każdego obywatela jakiegokolwiek państwa należącego do WE) nie ma w ogóle pojęcia, o subtelnościach tych rozgrywek. I chwała Bogu.

Oczywiście pytanie o to, CZYM jest „partnerstwo Wschodnie” jest nietaktem. Na razie jest to „mgławicowa idea”. Nie jest wykluczone, że w wyniku kolejnej wolty WE zacieśni stosunki z Rosją, a USA będą się starać, by te kraje nie stowarzyszały się z WE ani z FR... Jak w  książce "1984".

Wszystkie opcje są, w każdym razie, nadal otwarte.

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 09-05-2009 07:51:17 | odpowiedz
    Niezależnie od tego, co te d***ki wykombinują i tak głównym rozgrywającym stają się Chiny. A Chińczycy są nawykli do ciężkiej i żmudnej pracy. I to najbardziej uderzy w tą klasę próżniaków.
  • 09-05-2009 09:48:43 | odpowiedz
    Wszystko by się zgadzało,gdyby stosunek sił był zawsze taki sam.Niestety ulega zmianie,a my nie wiemy dokładnie w którym kierunku,a zwłaszcza w jakim tempie te zmiany przechodzą.Wydaje się,że Stany i Europa schodzą w dół,przy czy USA ma spory zapas i sobie radzi.Z Europą nieco gorzej.Chiny idą w górę,ale mają sporo do nadrobienia.To samo Indie.Zagadką jest nasz rejon i Rosja.Czy odbije sie od dna,zjednoczy i jak szybko pójdzie w górę.Wbrew pozorom obie strony - nasz rejon i Rosja - mogłyby tylko na tym zyskać (surowce,drogi przesyłu i silna pozycja wobec Europy,skłóconej z USA).Ewentualnie byłoby to USA i my kontra Europa i Chiny,ale zawsze to inny poziom.
    • 09-05-2009 09:56:42 | odpowiedz
      Chiny nie mają niczego do nadrobienia; Chiny mają wszystko - nieprzebrane zasoby taniej siły roboczej, technologie (transferowane przez ostatnie dziesięciolecia z zachodu) i cierpliwość. Ostatnie trzydzieści lat ciężkiej pracy przygotowały Chińczyków do roli lidera.
  • 09-05-2009 10:44:46 | odpowiedz
    Zbrojenia priorytetem w czasie kryzysu
    - Rosja mimo trwającego obecnie kryzysu nie zamierza dokonywać cięć budżetowych związanych z rozwojem broni nuklearnej - poinformował minister obrony Rosji Anatolij Serdiukow.
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20090508&id=sw99.txt

    Komentarz mój

    Jest to bardzo niedobra wiadomość. Broń nuklerna szczególnie w przeciwieństwie do konwencjonalnej głównie służy do ogromnego zniszczenia miast i masowego zabijania ludzi głównie cywili. Już wolał bym aby Rosja nas napadła i nawet niech by zajęła Polskę, szkody i krzywdy były by ograniczone - z okupantami ze wschodu już sobie raz poradziliśmy, natomiast jak duże miasta w Polsce z dużą ilością Polaków przestaną instnieć to będzie o wiele większa szkoda.
    Na ten temat pisałem: http://niepoprawni.pl/blog/404/wojny
    http://niepoprawni.pl/blog/404/armia-partyzancka
    • 09-05-2009 15:02:46 | odpowiedz
      Bzdura. Broń nuklearna, jak uczy nas historia, służy niemalże tylko do prężenia muskułów, odstraszania i utrzymywania status quo.

      Jej rola może się zmienić po wynalezieniu m.in. w miarę skutecznego systemu przechwytywania pocisków balistycznych i zastosowania go na skalę umożliwiającą zneutralizowanie sił atomowych ew. przeciwnika (a raczej przeciwników).

      Nie zdziwiłbym się, jeśli krajem który tego pierwszy dokona będzie ChRLD, a wtedy już tylko czekać na pomyłkę Rosjan (za pretekst może posłużyć np. "niepewna sytuacja polityczna w Rosji, która zagraża ludności chińskiej zamieszkałej na pograniczu z Rosją", czyli dowolny akt agresji Rosji wymierzony w jakikolwiek kraj/sojusz z bronią masowej zagłady) i pokojową granicę polsko-chińska na Bugu.
      • 09-05-2009 16:02:20 | odpowiedz
        Ja jestem zwolennikiem rozbrojenia nuklernego, bronią nuklerną nie można zwyciężyć. Gdybym był przywódcą mocarstwa nuklearnego rozbroił bym się jednostronnie, a za to wyszkolił bym takie szwadrony śmierci, które by były w stanie w akcji dywersyjnej zabić 2 tys. najbardziej znaczących osób w państwie, które mnie zaatakuje nuklernie. Podał bym oczywiście listy tych osób, a także zorganizował ćwiczenia, które polegały by na dostarczaniu przez nieuchwytnych kurierów osobom z listy bombonierek do ich biur, domów lub samochodów. Ponieważ były by to ćwiczenia bombonierki zawierały by... czekoladki.
        • 09-05-2009 16:15:27 | odpowiedz
          Na chwilę obecną nadal broń atomowa jest skuteczniejszym środkiem odstraszania. Ostatnie 60 lat względnego spokoju między mocarstwami atomowymi mówi samo za siebie.

          Doktryna MAD działa, bez niej konflikty między Rosją/USA/Chinami/Indiami/Pakistanem mogłyby się szybko rozwinąć w coś większego.
  • 09-05-2009 10:46:22 | odpowiedz
    Jasne jak słońce są dwie sprawy.
    UE potrzebuje sojuszników ale jednocześnie nie może pozwolić sobie większe partnerstwo bo skończyło bys ię to kolejnymi emigracjami.
    Z tąd wynikają takie na wpół ciepłe kontakty z zachodem.
    Jakiś poprzednik w komentarzach pisał o świetności Chin.
    Plan zrobienia służalczego narodu z nich wyszedł Ameryce bardzo dobrze i nie idzie nie zauważyć ,że prawie każdy chińczyk marzy ,zeby zamieszkać w USA lub UE.
    Niewiem jak można zachwycać się Chinami pod kontekstem politycznym podczas gdy kraj ten jest podzielony ,a nacjonaliści mają małą siłę przebicia.
  • 09-05-2009 14:58:11 | odpowiedz
    Tylko {UPR}!
  • 10-05-2009 23:37:19 | odpowiedz