Liberalizm gospodarczy po 89r...Zarządzanie ryzykiem kursowym.

Wysłane przez NYSE 

22-04-2009 - 20:12:52

Odnośnie debaty z prof.Winieckim i konkretnie zabezpieczeniu się przed ryzykiem kursowym to pan Winiecki nie byłby dla pana Janusza godnym przeciwnikiem, gdyby dyskusja mogła potrwać dłużejsmiling smiley) Chyba nawet nie ma sensu wyjaśniać dlaczego lepiej dywersyfikować portwel jeżeli idzie o duże transakcje...

Po tym, co p.Winiecki powiedział nt.kosztów transakcyjnych jestem już chyba całkowicie przekonany, że poza pewną makroekonomiczną wiedzą i wiedzą z zakresu bankowości nie orientuje się, jeżeli chodzi o pozostałą część gospodarki.Czystej gospodarki a przede wszystkim rynkom finansowym.

Założenie p.Janusza polega na mniej więcej równej dywersyfikacji w pewnym ujęciu procentowym, którego jedyne koszty to koszty kupna.Pan Winiecki nie rozumie chyba całkowicie pojęcia handlu a już napewno handlu zagranicznego.Przecież żeby firma produkcyjna A, która sprzedaje wyroby gotowe mogła je w ogóle wyprodukować, musi najpierw kupić produkty.

Czyli.

Kupuje - produkuje - sprzedaje - kupuje - produkuje - sprzedaje.

To skąd u p.Winieckiego jakieś koszty.

Jeżeli kupuje waluty i płace za nie troche więcej ponosząc jakiś 1-2% większych kosztów to przecież mój kontrahent wzbogaca się za "free" kosztami które początkowo ponosze i odwrotnie jeżeli to ja komuś chcę coś sprzedać.Co wręcz przeciwnie do myślenia p.Winieckiego może go zachęcić do kupowania i sprzedawania na tego typu zasadach oferowanych dóbr .Więc w dłuższym okresie pod warunkiem więcej niż jednej transakcji no ale firmy raczej tych transakcj mają więcej odchylenie wynosi 0. Więc skąd u p.Winieckiego tego typu myślenie?

Większośc ludzi w biznesie jak i w handlu to glównie osobniki starej daty.Firmy ponoszące największe straty są kierowane przez ludzi nie potrafiących dobrać i wykorzystać przychodów operacyjnch i finansowych i bardzo często prognozowane przychody operacyjnie lądują na koncie zapasy, gdzie tracą na wartości jeżeli nie produkujemy np.Winsmiling smiley)
Żeby być rekinem nie wystarczy produkować piwa, którym po dwóch łykach upijemy doświadczonego menela.Bo po pewnym czasie owy menel się przeje naszym dobrem i będziemy musieli podjąć odpowiednie kroki i o te kroki właśnie chodzi.
Łatwo można zauważyć , że część profesorów pomimo wysokiego stopnia naukowego nie posiada kreatywnego myślenia, które może nas uchronić przed pewnymi trendami lecz jedynie stek teorii, którymi kierują się managerowie nierentownych film, bądź przedsiębiorcy starej daty dla których pojęcie r-ki finansowe powoduje gęsią skórkę.

Co jest najlepsze to fakt,że tak naprawde nie trzeba znać się w tym przypadku na wszystkich rynkach wchodzących w skład r-ków fin.Lecz jedynie na prostej istocie, że waluty fluktuują względem siebie.Profesorzy jednak wolą doszukiwac się skomplikowanych teorii i sprzecznych rozumowań, by w pewnym momencie stwierdzić.Nasze rozwiązanie jest dobre ale istnieje obawa, że może skończyć się to źle.A to co powiedział p.Janusz nt ryzyka kursowego jest najlepszym rozwiązywaniem tego problemu.Szkoda, że tytułów profesorskich i doktorskich nie daje się za kreatywne myślenie lecz jedynie za czas poświęcony na wypełnieniu pewnych przypisanych w ustawie praw pozwalających na osiągnięcie wyznaczonego tytułu.

p.Gwiazdowski powiedział nawet kiedyś, że Polscy przedsiębiorcy są lepsi od pozostałych jeżeli chodzi o rynek europejski.Jakoś tego nie widać.Bo ani produkty nie należą do najlepszych lub nawet średnich ani oferowane usługi pomijając towarzyskie które cieszą się wysokim uznaniem smiling smiley).Istota tego bierze się w tym, że mało który przedsiębiorca potrafi utrzymać cykl dojrzałości firmy.I nie chodzi tutaj nawet o dobro czy prestiż danego dobra lecz o umiejętne i elastyczne zarządzanie tego typu rzeczami. W tym rynek Tajwański jest bardzo dobrysmiling smiley) Np.Pod względem np. produktów niskiej jakości.Chyba za 200 lat na rynku dalej będzie pełno zniekształconych w nazewnictwie marek produktów aka." podróbek". Jak to jest, że w większości firm przyjeła się zasada, że firma produkcyjna polega na wypracowaniu w głównej mierze zysku operacyjnego kiedy na spekulacjach można zbić majątek.

I bardzo dobrze,że p.Janusz walczy z faszystowskimi zasadami i równością intelektów !!!



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 26-04-2009 10:37 przez NYSE.
Anonimowy użytkownik

27-04-2009 - 20:18:29

Problem w tym, ze:

- proces produkcja-sprzedaż-kupno-itd itp istnieje w teorii. Większosc firm nie działa wg. tego schematu, choćby firmy usługowe - one sprzedają swój czas/know how/informacje. A kontrahenci płacą im w walucie, której koszt wymiany jest realny.

Po pierwsze - firmy fakturują usługę jednego dnia, a walutę otrzymują w innym. Weźmy firmę transportową. Klient zleca usługe, transport 20 000 kg bananów z Antwerpii do Warszawy. Płaci 1000 euro (taki jest mniej więcej realnie koszt, teraz mniej bo eur/pln poszło w górę). Zamawia usługe 1 stycznia 2009. Płatnosci na zachodzie to z reguły 30 dni lub 45 dni. Na południu Europy jest to tylko teoria, bo praktyka to pół roku często, lub więcej (południowcy to MEGA bałaganiarze, wiem bo pracowałem z kazdym klientem z Europy, z kazdziutką jedną nacją). Towar przyjechał do Polski 3 stycznia , ale firma transportowa otrzymuje płatność np 20 kwietnia! I niestety, otrzymuje ten 1000 euro, czy było ono w styczniu po 3,5 a teraz po 5 zł , albo odwrotnie. Jesli eur/pln idzie w górę - otrzymujący zapłatę w euro naturalnie zyskuje. Jesli eur/pln spadnie, jak przez ostatnie 3-4 lata - to traci. I mozna sobie wymyslać tysiące argumentów, ze mógł część płatnosci brać w jenach, euro , rublach, yuanach i dolarach. Można. Ale ktokolwiek prowadził firmę wie na ile to mozliwe. Jest to NIEMOZLIWE. Dlaczego? Bo to są koszty, kolejne. W jednej ze znanych mi firm, logistyka, do rozliczania VAT, stawek podatku i innych głupo było z 10 księgowych (firma 50 osób). A to tylko po to by zmiescić się w przepisach polskich dotyczących euro do pln. Każdy kto mówi, ze mozna to zafiksować w 10 walutach by mieć koszyk walut - jest fantastą i nie widział jak wygląda księgowośc w chorej rzeczywistosci III RP.

Oczywiście, jest rozwiązanie - mozna zatrudnić speca od swapów, opcji walutowych itd. Sam pogrywam na opcjach, ale to jest detal. Osoba, która zajmuje się zawodowo np. opcjami, mają tak z 5-7 lat doświadczenia bierze GRUBĄ kasę za swoje usługi. Bardzo gruba. Stać na to duże firmy, a jak widać i te dały ciała i takich ludzi nie zatrudnili, cwaniakując na callach i putach na eur/pln. Co skonczyło się dla dziesiątek firm tragicznie.

Także - to są realne koszty, a w teorii - w teorii mozna miec koszyk 100 walut, zerowe koszty księgowości, zerowe koszty speców od forwardów/opcji/wpisz co pasuje.

W teorii wszystko jest piękne. Ale w realu z kosztów transakcyjnych cieszą się głównie banki ,a a dokładniej - ich działy skarbowe czyli dealerzy , siedzą na tablicy , tablica im czesze kasę na spreadach, i już, 100 000 000 rocznie zysku z samych spreadów. Oni drżą na mysl o zniesieniu złotówki i wprowadzeniu euro. A maluchy - maluchy o tym marzą. Uwierzcie.

27-04-2009 - 22:26:45

Cytuj
leiho
Na południu Europy jest to tylko teoria, bo praktyka to pół roku często, lub więcej (południowcy to MEGA bałaganiarze, wiem bo pracowałem z kazdym klientem z Europy, z kazdziutką jedną nacją). Towar przyjechał do Polski 3 stycznia , ale firma transportowa otrzymuje płatność np 20 kwietnia!

Rotacja zobowiązań to rzeczywiście mankament z którego realizacji cieszą się chyba tylko Hipermarketysmiling smiley

Cytuj
leiho

W jednej ze znanych mi firm, logistyka, do rozliczania VAT, stawek podatku i innych głupo było z 10 księgowych (firma 50 osób). A to tylko po to by zmiescić się w przepisach polskich dotyczących euro do pln. Każdy kto mówi, ze mozna to zafiksować w 10 walutach by mieć koszyk walut - jest fantastą i nie widział jak wygląda księgowośc w chorej rzeczywistosci III RP.

Widzisz tutaj nie tylko chodzi o samą Polskę.Bo w przypadku mniej zagmantwanych prawnie gospodarkek takie zróżnicowanie naprawdę byłoby bezpieczniejsze od godzenia się na fluktuacje kursowe czy obstawianiu ryzykownych kontraktów przy dzisiejszych możliwościach spekulacyjnych.

Jest więc pytanie?
Co się bardziej opłaci wejść do ERM2 więdząc kto ustala tam warunki a w dodatku przyjąc zcentalizowaną politykę monetarną i uzależnić się jeszcze bardziej . Czy nacisnąć na kontahentów bądź ewentualnie ustalać bardzo konkretne warunki?

Lewactwo wiedziało co trzeba zmieniać w prawie dewizowym.Może zamiast wystawiać im drugi policzek warto się wstrzymać? I poczekać aż może to wszystko pierd***e. Łatwiej jest negocjować z kontrahentami niż z bandą urzędasów w Brukseli...Jak szlag trafi kilka firm to też się nic nie stanie.

Fakt, że produkując roślinki chcesz wykorzystać maksymalnie swoje zasoby.Ale czasami warto jest jednak nastawić się na mniejszy ale pewniejszy zysk niż później płakać bo CŚP wyniosło + ... ??... Logistyka też powinna wiedzieć o tym..



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 27-04-2009 22:27 przez NYSE.
Anonimowy użytkownik

27-04-2009 - 23:51:42

NYSE Napisał(a):
> Jest więc pytanie?
> Co się bardziej opłaci wejść do ERM2 więdząc
> kto ustala tam warunki a w dodatku przyjąc
> zcentalizowaną politykę monetarną i uzależnić
> się jeszcze bardziej . Czy nacisnąć na
> kontahentów bądź ewentualnie ustalać bardzo
> konkretne warunki?

najbardziej opłaciłoby się wrócić do normalności, czyli standardu złota. I tyle, wszelkie problemy kursowe rozwiązane. Myslę, ze my do tego wrócimy, bo fiat money jest nie do utrzymania. Pieniadz wirtualny tez nie. To potrwa 50-100, moze 200 lat. W koncu i tak nastapi wielkie spięcie na łączach czy rozkład papieru jak w "Pamiętniku znalezionym w wannie" Lema smiling smiley) I wrócimy do starego dobre złotka. smiling smiley

27-04-2009 - 23:58:58

leiho Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> I wrócimy do starego dobre złotka. smiling smiley


leiho taką mam prośbę - postaraj się mnie przekonać - w jakimś nowym temacie "o walucie złotej" na przykład...

G.
Lewartow, Kohne, Stoltzman, Kalkstein, Szechter, Dikman, Bucholtz, Berman etc...

28-04-2009 - 12:12:03

Cytuj
leiho
najbardziej opłaciłoby się wrócić do normalności, czyli standardu złota.

A tam grinning smiley precz, ze standardem złota grinning smiley Przed nami kilkadziesiąt lat, niekończących się spekulacji walutowych, inflacja $,£ i €, prawdopodobnie kryzys gospodarczy, spadek wartości akcji i masowe bankructwa przedsiębiorstw.W dodatku złoto po ponad $900 i niedowartościowane kontrakty terminowe.A po kilkunastu latach rozpad WE, fuzje i przejęcia przez azjatyckie firmy i tworzenie się firm typu jv..Kto się w tym odnajdzie zarobi fortune, a kto nie, będzie pracował do końca życia na nieświadomce i przeklinał jaki ten świat jest okrutny grinning smiley

Odstawiając na bok ideologie to dzięki Żydkom można naprawde pić do końca życia drinki z parasolką jeżeli wie się co robić.Wprowadzenie standardu złota jest niemożliwe.Jak myślisz dlaczego Chiny zwiększają swój parytet?

Jak mówił p.Janusz w dzisiejszym świecie jest mnóstwo bogactwa.

Ale nie każdy wie jak je zindentyfikować smiling smiley)



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 28-04-2009 12:14 przez NYSE.
Anonimowy użytkownik

28-04-2009 - 18:47:11

Gagman Napisał(a):

> leiho taką mam prośbę - postaraj się mnie
> przekonać - w jakimś nowym temacie "o walucie
> złotej" na przykład...



ale po co mam Cię przekonywać? do czego? w zasadzie debaty sieciowe mają to do siebie, że kazdy i tak "swoje wie", wiec wątpie byśmy się do czegokolwiek przekonali, ale podyskutować możemy, z tym ze nie gwarantuję odpowiedzi co minuta (raczej co tydzien lub wieczorami jesli nie jestem "na wyjeździe"winking smiley

28-04-2009 - 20:14:33

Leiho a odnośnie do ceny złota.To jak wysoka cena musialaby się ukształtwać za 31,1g AU999.Problemem polski jest to, że nie mamy złota a mamy za to długi.Przecież złoto w momencie wykorzystania go jako parytet, poszłoby cholernie do góry...I tak będzie ale nie teraz ani za 10 lat, lecz za kilkaset lat.Zna się ktoś na w ogóle wycenie i wymienialności? Bo to się inaczej zachowuje niż pieniądz fiducjarny.
Anonimowy użytkownik

28-04-2009 - 23:25:50

NYSE Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Leiho a odnośnie do ceny złota.To jak wysoka
> cena musialaby się ukształtwać za 31,1g
> AU999.Problemem polski jest to, że nie mamy
> złota a mamy za to długi.Przecież złoto w
> momencie wykorzystania go jako parytet, poszłoby
> cholernie do góry...I tak będzie ale nie teraz
> ani za 10 lat, lecz za kilkaset lat.Zna się ktoś
> na w ogóle wycenie i wymienialności?

a co tu się zastanawiać. RYNEK wyregulowałby to w kilka chwil. Czy przed 1989 rokiem ludzie zastanawiali się ile będzie kosztowac 1 kg mięsa jak uwolnią rynek mięsa? Nie... Uwolnili, ceny skoczyły na chwilę w niebo po czym wszystko wróciło do stanu równowagi i tak sobie trwa, nikt ceny mięsa nie reguluje bo nie musi... Pomijam tu kwestię inflacji wówczas, chodzi o mechanizm.

Oczywiscie, ze złoto skoczyłoby w górę, BARDZO. Tylko co z tego? I do czego odnosiłbyś to, skoro nie byłoby skali porównawczej, papieru? Przeciez zakładając , ze np. jutro znika cały papier ze swiata, tzn pieniadz tego typu - nie mialbys takich dylematów. John Smith ustaliłby, ze para butów kosztuje 1/10 uncji, Ty jako piekarz ustaliłbys, ze bochenek kosztuje 1/1000 uncji czy cos takiego. Zrobiłoby tak miliony ludzi, ten co dał za wysoko musialby zejsc z ceny, ten co za nisko podciagnałby - i tyle. Rynek.

W Wietnamie, rok temu, w zwiazku z szalejącymi cenami ropy i narastająca lawinowo inflacją (ale nawet w 1/100 nie tak lawinowo jak w Zimbabwe, po prostu rosła szybko) przedsiębiorcy, sklepikarze zaczeli się w duzej mierze rozliczac w .. złocie. Bo waluta przestała miec po prostu znaczenie. I nikt nie pytał czy taka cena jest dobra. Po prostu wyszło "w praniu"...

> Bo to się
> inaczej zachowuje niż pieniądz fiducjarny.

Problem jest taki, ze po prostu pieniadz fiducjarny to złudzenie. To jest umowa społeczna, a raczej rząd gwarantuje, mniej wiecej, ze pieniadz jest wart tyle a tyle. Gdyby dzis ludzie poszli do banków po swoje oszczednosci, 90 % wróciłoby z niczym. Tych pieniedzy po prostu NIE MA. To wszystko jest oszustwem. To całe bogactwo, które jest wytwarzane za pozyczane pieniadze, sprzedawane dłuznikom, którzy sprzedają znowu coś dłuznikom....

naturalnie, standard złota nie wejdzie ani za rok ani za 10 lat, jest to przy obecnym lewarowaniu świata niemozliwe praktycznie. Tzn jest mozliwe, ale bardzo wiele rzeczy musiałoby się zmienić, zniknąc musiałby cały lewar w swiecie finansów, a to oznaczałoby katastrofę. W zasadzie de-lewarowanie trwa własnie teraz, i prosze , najwiekszy kryzys od 80 lat.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6261, Posty: 45505, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.