Odpowiedzialność producenta/wykonawcy za sprzedawany towar.

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

08-07-2009 - 10:35:20

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Witam,
> no właśnie o to chodzi, że skoro ktoś osądza
> ("nie osądzajcie a nie będziecie sądzeni" winking smiley )
> to musi to zrobić w sposób jak najbardziej (nie,
> nie sprawiedliwy!) ale satysfakcjonujący dla
> ofiary i sprawcy, żeby ofiara była 'zadowolona'
> a i sprawca przyjął, że 'to mu się należy'.
> Czy można kogoś karać jeżeli nikt nie wnosi
> 'pretensji'?

Jeżeli chodzi o to czy można ścigać z urzędu przestępców to można, ale tylko w nielicznych przypadkach.

> Tak jak z tym przykładowym 'oblaniem się kawą',
> jest ofiara, która zarazem jest sprawcą! Więc
> czemu z mojej kieszeni 'wypłaca się
> odszkodowanie'? Sąd (skoro jest wniosek o proces)
> powinien obciążyć 'sprawcę' (czyli zarazem
> ofiarę) odszkodowaniem i kosztami postępowania
> sądowego!

Chodziło o brak ostrzeżenia. I bardzo dobrze że można kogoś oskarżyć o to że np. nie ostrzegł o potencjalnym niebezpieczeństwie. Ale sąd musi sie wykazywać większą racjonalnością przy osądzaniu, bo w tym przypadku trudno naprawdę imać że ktoś może kupować kawe i nie wiedzieć że jest gorąca. Niedługo ktoś się udałwi śrubokrętem i będzie trzeba dawać ostrzeżenia "nie połykać" na każdym śrubokręcie. Ale załóżmy sytuację że w tej kawie byłby jakiś silny alergen, którego zazwyczaj nie ma w kawie (a bo mcdonald wprowadził nowość na rynek) i ktoś doznałby poważnego uszczerbku na zdrowiu. To można by było już dyskutować nad odszkodowaniem. Ale to sąd musi wytoczyć granicę.

> A o to czy 'ułomna' istota ludzka potrafi
> 'sprawiedliwie' osądzić to mógłbym się
> sprzeczać...

Bo nie osądzi sprawiedliwie! Zawsze będzie jakaś tam niesprawiedliwość. Ale nic lepszego nie wymyślono. Zresztą zawsze jest kilka instancji.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-07-2009 11:38 przez xsior.

08-07-2009 - 10:52:32

cyt "Chodziło o brak ostrzeżenia." a może było, tylko, że gostek jest analfabetą albo niewidomym lub Polakiem i nie zna Angielskiego? (więc jeszcze może pozwać 'firmę' o dyskryminację), nie można w końcu przesadzać bo 99% opakowania to będą ostrzeżenia typu: nie wylawać na siebie, nie oblewać innych, uwaga na kofeinę, brudzi ubrania, nie podawać dzieciom, łapać tylko za uchwyt (a jak ktoś nie ma rąk?), pić 'delikatnie' (można i język sobie poparzyć), zawiera cukier, nie prowadzić auta pijąc kawę, nie jechać rowerem z kawą w ręku, zapiąć pasy itd itp. a i tak znajdzie się ktoś kto wypije kawę przez nos to pozwie ich za poparzenia nosa!

Wg mnie powinna być tylko jedna klauzula (a najlepiej zapis w Konstytucji) -> widzisz co kupujesz i ponosisz pełną odpowiedzalność za to co będziesz z tym wyprawiał -> a jak nie wiesz co to jest po cholerę to bierzesz!
Anonimowy użytkownik

08-07-2009 - 11:36:28

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Wg mnie powinna być tylko jedna klauzula (a
> najlepiej zapis w Konstytucji) -> widzisz co
> kupujesz i ponosisz pełną odpowiedzalność za
> to co będziesz z tym wyprawiał -> a jak nie
> wiesz co to jest po cholerę to bierzesz!

Czyli jak ktoś dosypie wąglika do produkowanych przez siebie cukierków to nie poniesie żadnej konsekwencji. Nikt nikomu nie każe dawać jakiś ostrzeżeń. Ale producent towaru musi się liczyć z tym że może ponieść konsekwencje za straty poniesione przez stosowanie jego produktu.

08-07-2009 - 12:50:16

cyt "ktoś dosypie wąglika do produkowanych przez siebie cukierków", ale niech o tym napisze w wykazie składników! Dla jednego wąglik jest zabójczy, dla drugiego aspartam, dla trzeciego cukier - zawsze komuś coś zaszkodzi. Dlatego producent pisze wyraźnie co 'wkłada' do produktu, ile daje czasu gwarancji i tu się jego odpowiedzialność za skutki nieodpowiedniego użycia kończy. Przecież sprzedawca oferuje towar taki na jakim chce się wzbogacić - a 'zabijając' ludzi traci klientelę i naraża się na 'zemstę'.
Zresztą dziś szkodzi 'jedno' jutro 'drugie' - swego czasu Promienie X były 'lecznicze'! Szkoda, że nie było 'przymusu' leczenia poprzez napromieniowanie winking smiley - chodzi mi tylko o to, że to klient powinien decydować i być świadomym co kupuje, a Natura wiadomo: wyselekcjonuje mniej 'bystre' jednostki (to chyba dobrze, że kolejne pokolenia były by bardziej inteligentne?)

Zawsze może producent napisać na każdym produkcie (jak firma z Redmond), że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za spożywanie swojego produktu! (albo umieści to w swoim Prawie - a nieznajomość Prawa...).
Czy umieszczając klauzulę o zrzeczeniu się odpowiedzialności za ew 'skutki' przekazuje odpowiedzialność na nabywcę?

Równie dobrze można by obciążyć producentów noży za 'okaleczenia' - bo na nożach (przynajmniej wiszących na regale w sklepie) nijak nie pisze, że są ostre i mogę wykłuć komuś oko!
Biorąc coś 'do ręki' staję się tego 'panem' i biorę odpowiedzialność na siebie, a jak nie wiem co robię to 'nie ruszam'! Takie jest prawo Natury - jedz co Natura daje ale uważaj co zjadasz!

A jak kupię krzesło elektryczne gdzie będzie napisane 'nie podłączać do sieci 110V' (Anglia?) a ja podłączę u nas do 230V i usmaże sobie zad to mam prawo o odszkodowanie? Przecież mnie nie ostrzegł producent o nie podłączaniu do 230V!

ps. można też 'opakowanie' potraktować jako swego rodzaju Umowę pomiędzy sprzedającym i nabywającym! Jest tam opis towaru i tyle! Każdy Sąd powinien zajrzeć do zawartej Umowy i na jej podstawie rozpatrywać roszczenia.
Chodzi mi o to, że nie da się przewidzieć i odnotować wszystkich 'zagrożeń' ze strony produktu a jedynie opisać cechy jakie producent zawarł?
Anonimowy użytkownik

08-07-2009 - 13:05:28

Jeżeli producent da napis że nie ponosi odpowiedzialności za użytkowanie towaru to zgoda. Ale teraz: da on ten napis w wymairach kilka mikromentrow na kilka mikrometrow. I co?
Chodzi o to że jeżeli np. samochód rozpadnie się w czasie jazdy i ja złamię kregoslup w wypadku to moge zaskarzyc producenta. I sąd ma ocenic czy producent rzecyzwiscie jest mi cos winien. Sąd rozpatruje skargi na podstawie dowodów. I z pewnoscia inny werdykt wyda kiedy bedzie mial w papierach auta:
SUPER BEZPIECZNE AUTO, BEZAWARYJNE[[/color] a inny jak będzie wyraźne ostrzeżenie np: przy zbyt syzbkiej jeździe samochód może się rozpaść w czaise jazdy.

08-07-2009 - 13:20:23

No ale jaki producent auta podaje, że ono się rozpadnie przy zbyt szybkiej jeździe? Przecież jak ferrari weźmie mojego fiacika na hol i rozniesie mi auto na strzępy to kto ponosi odpowiedzialność?
I nie wyobrażam sobie 'listy' ostrzeżeń producenta auta, który miałby sprostać wymaganiom ostrzeżenia nabywcy przed skutkami użytkowania i sposobami eksploatacji! Auto by się rozpadło ale 'ze starości' zanim bym to przeczytał!
Jak rozpędzę się ze skarpy i wpadnę w przepaść tym autem - a producent nie ostrzeże mnie, że 'jego produkt nie lata'? winking smiley
Albo czemu producent nie napisze, że jego auto nie zatrzyma się samo przed przechodniem tym samym stwarzając niebezpieczeństwo?

08-07-2009 - 13:30:16

Chyba zaskarżę producenta mojego monitora, że nie ostrzegł mnie przed treściami wyświetlanymi na jego ekranie i tym samym naraża moje zdrowie psychiczne! winking smiley

Pozdrawiam
Anonimowy użytkownik

08-07-2009 - 14:24:03

Apophisie
Widzę że się nie rozumiemy.
Nie chodzi o to żeby producent przyczepy napisał na niej że przyczepa nie lata. Chodzi mi o to że jeżeli producent przyczyepy napisał że przyczepa przewiezie ładunek 1,5 tony, ja zachęcony ofertą kupię przyczepę po czym włożę na nią 500kg, po czym przyczepa załamie się. To ja w tej sytuacji idę do sądu. Chodzi o to żeby po zniesieniu atestów (a to jest warunek wolnego rynku) konsument miał prawo się odwołać jeżeli kupił bubel który był zachwalany jako superprodukt. Albo przykład bliższy kawie z mcdonalda: rower chinskiej marki w ktorym na polnej drodze odpadaja koła. Niby wina uzytkownika - bo mogl tam nei wjezdzac. Ale teraz sąd musi ocenic czy rower rozpadl sie dlatego ze byl do dupy czy dlatego ze uzytkownik postanowil sobie zrobic rajd Giewont 2009: szczyt-podnóże i żaden normalny rower by tego nei wytrzymał. Po prostu - sąd musi ocenić czy winą producenta jest że wypuścił bubel, czy winą użytkownika że jest pieprznięty i używa sprzętu niezgodnie z przeznaczeniem.
A czy idąc przez prywatny park (zaplaciles za wstep oczywiscie) wpadniesz w dziure w chodniku ktora bedzie nijak nie oznakowana i zlamiesz noge - masz prawo do skargi do sadu czy nie?

08-07-2009 - 16:04:41

cyt "wpadniesz w dziure w chodniku ktora bedzie nijak nie oznakowana i zlamiesz noge - masz prawo do skargi do sadu czy nie?" tak jeżeli właściciel chodnika pobiera pieniążki za jego utrzymanie w należytym stanie (chociaż dobrym przykładem jest rodzic, który przetrzepie dziecku skórę, jeżeli to będzie 'łaziło po dziurach w chodniku')

Wiem o co chodzi, chciałem tylko napisać, że nie da się wszystkiego przewidzieć i opisać. Ale można napisać, że przyczepa przewiezie X ton (o czym pisałem wcześniej), lub że producent napisze, że nie wie ile ton ona wytrzyma (lub nie poda na ten temat informacji jak np w przypadku taczki).
Nie może ponosić każdej odpowiedzialności za głupotę użytkownika typu 'poparzenia kawą'.
Anonimowy użytkownik

08-07-2009 - 16:52:05

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Wiem o co chodzi, chciałem tylko napisać, że
> nie da się wszystkiego przewidzieć i opisać.
> Ale można napisać, że przyczepa przewiezie X
> ton (o czym pisałem wcześniej), lub że
> producent napisze, że nie wie ile ton ona
> wytrzyma (lub nie poda na ten temat informacji jak
> np w przypadku taczki).
> Nie może ponosić każdej odpowiedzialności za
> głupotę użytkownika typu 'poparzenia kawą'.

Ale ja się zgadzam! Ale mamy do wyboru albo robić na wszystko przepisy - jak eurokomuchy, albo odebrać odpowiedzialność producentów za to że robią tandetę i pozostawić pokrzywdzonych w wypadkach samych sobie. Więc ja proponuję przepis że za straty poniesione przez nieoznakowaną wadliwość lub szkodliwość produktu ponosi producent, chyba że w umowie kupna\sprzedaży zapisano inaczej. A problem wysokich odszkodowań za oblanie się kawą nie leży w ostrzeżeniach tylko w głupocie sędziego który taki wyrok wydał, bo normalny sędzia by orzekł że strata nie została poniesiona ze względu na brak oznakowania kubka, a przez totalną głupotę konsumenta.

09-07-2009 - 09:50:07

Witam,
cyt "chyba że w umowie kupna\sprzedaży zapisano inaczej" - jako taką umowę ja traktuję 'etykietkę' na produkcie
cyt "Więc ja proponuję przepis że za straty poniesione przez nieoznakowaną wadliwość lub szkodliwość produktu ponosi producent"
podam skrajny przykład (słyszałem o takim przypadku z wyjątkiem odszkodowania): jeżeli kupię w sklepie broń, będę ją trzymał w domu w szufladzie, dziecko jako to dziecko, zaciekawione postrzeli się. Czy wobec tego skoro producent dając mi produkt przeznaczony do 'domowego użytku' i nie robiąc zabezpieczeń przed użyciem tego sprzętu przez dziecko (jak np 'nieodkręcalne' zakrętki na lekach) ponosi odpowiedzialność za jego szkodę? Przecież broń to jest 'niebezpieczne' narzędzie i producent nigdy nie będzie miał takiej wyobraźni jaką może mieć nabywca, żeby go ostrzec przed konsekwencjami.
Chodzi mi o to, że nie można obciążać producenta ot tak sobie bo 'skoczyłem z dachu z parasolką a ona się wywinęła do góry i przez to zostałem poszkodowany - a jakby była solidnie zrobiona to bym wychamował swój pęd'.
Najlepiej to o co chcę przekazać można zauważyć w przypadku kupna samochodu. Kupujący stara się sam dokładnie sprawdzić co tylko może (także przy pomocy diagnostów czy rejestru kradzionych pojazdów) czy to co kupuje jest TAKIE JAKIE JEST W STANIE ZAKCEPTOWAĆ i w żaden sposób NIE UFA sprzedającemu (no może z wyjątkiem znajomych)! Ale po co to ma robić skoro w 'razie czego' może sprzedającego/producenta pociągnąć do odpowiedzialności (wiem, że w Umowie kupna/sprzedaży jest odpowiedni zapis - ale 'etykietka' towaru jest właśnie Umową mówiącą co sprzedaje producent)?
Ale Prawo ustanawia sobie każde państwo swoje, więc nie ma problemu aby za każdy wypadek na drodze obciążyć producenta danego samochodu (że się drogi 'nie trzyma', że 'wgniotło' mnie w kierownicę, że 'nie wyhamowało' na danej odległości), tylko kto będzie chciał te auta produkować?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 09-07-2009 09:51 przez Apophis.
Anonimowy użytkownik

09-07-2009 - 14:28:16

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Witam,
> cyt "chyba że w umowie kupna\sprzedaży zapisano
> inaczej" - jako taką umowę ja traktuję
> 'etykietkę' na produkcie
> cyt "Więc ja proponuję przepis że za straty
> poniesione przez nieoznakowaną wadliwość lub
> szkodliwość produktu ponosi producent"
> podam skrajny przykład (słyszałem o takim
> przypadku z wyjątkiem odszkodowania): jeżeli
> kupię w sklepie broń, będę ją trzymał w domu
> w szufladzie, dziecko jako to dziecko,
> zaciekawione postrzeli się. Czy wobec tego skoro
> producent dając mi produkt przeznaczony do
> 'domowego użytku' i nie robiąc zabezpieczeń
> przed użyciem tego sprzętu przez dziecko (jak np
> 'nieodkręcalne' zakrętki na lekach) ponosi
> odpowiedzialność za jego szkodę?

W moim mniemaniu winę ponosi w 100% rodzic. Na 99% sąd powie to samo. I to właśnie sąd ma ocenić czy to konsument jest głupi i nieodpowiedzialny czy nabity przez oszusta w butelkę. Bo są sytuacje kiedy coś popsuje się z ewidentnej winy producenta, budynek zawali się przez głupiego projektanta, czy wpadniesz w dziurę w drodze której kompletnie nie widać czy zarazisz się HIVem w salonie tatuażu. Ponadto, jeżeli zniesie się możliwość dochodzenia roszczeń za straty poniesione z winy usługodawcy czy producenta to na rynek będzie bardzo bardzo trudno wskoczyć nowym firmom, zostaną tylko abrdzo sprawdzone marki i będziemy mieli zmianę monopolisty z państwowego na prywatny, a właśnie prywatne monopole są jednym z głównych powodów upadku kapitalizmu.
Anonimowy użytkownik

09-07-2009 - 16:05:38

O ile słuszna jest spora doza nieufności wobec jakości nabywanych towarów czy usług o tyle są dwie rzeczy o których należy jednak pamiętać:
zwykle producent/usługodawca nastawia się raczej na dłuższą działalność zatem to w jego interesie jest dbałość o jakość.
Jednak jako że oszuści byli, są i będą - kwestie sporne winien rozstrzygać sąd traktując jednak sprzedających buble właśnie jako oszustów i tyle.
Absurdem zaś zupełnym jest obciążanie producenta skutkami jakie wynikły z nieumiejętnego czy niezgodnego z przeznaczeniem obchodzenia się z jego produktem.

Trochę obok tematu ale swego czasu czynione były próby wyłudzenia kasy od bodaj IBM z powodu wykorzystywania ich maszyn liczących do ewidencjonowania żydów przez nazistów.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6242, Posty: 45418, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.