17 czerwca 2010: Ciężarnym się nie ustępuje?

Wysłane przez elb 

22-06-2010 - 13:53:42

Cytuj
Nad tym problemem zastanawiają się ludzie w ONETcie. Odpowiedziałem: Prosty efekt "równouprawnienia". Podziękujcie, kobiety, feminazistkom!

To jest jeszcze głupsze niż pomysł z tym, że eksplozja w Czarnobylu jest efektem rzekomego pędzenia bimbru na reaktorze spinning smiley sticking its tongue out
Facet wali takie głupoty, a potem się dziwi, że go w TV nie chcą pokazywać.
Jeżeli nawet nieustępowanie miejsca jest jakimś prostym efektem czegokolwiek i ma to coś wspólnego z feministkami, to jest to prosty efekt rozumowania tłumoków, którym się feministki nie podobają i w związku z tym odgrywają się oni na wszystkich kobietach jak leci.

22-06-2010 - 19:36:33

Ależ Pani Elb, tu nie chodzi o żadne odgrywanie się. Feministki jako samozwańcze przedstawicielki wszystkich kobiet, uznane przez "rząd" "wywalczyły" "równouprawnienie". Dlatego kobiety powinny im dziękować za wszystkie aspekty tegoż "równouprawnienia", również zmniejszenie męskiego szacunku do ciężarnych kobiet do poziomu szacunku dla nieciężarnego mężczyzny. Trzeba zrozumieć, że każdej akcji towarzyszy reakcja, więc jak będziecie wymuszać przywileje pod pretekstem równouprawnienia, to w społeczeństwie muszą zajść zmiany w drugą stronę.

P.S. Dla jasności: ja osobiście mam gdzieś "osiągnięcia" feministek i wciąż ustępuję miejsca ciężarnym paniom.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

23-06-2010 - 15:46:42

Cytuj
fiend
Ależ Pani Elb,
No nieźle...

Cytuj
fiend
tu nie chodzi o żadne odgrywanie się. Feministki jako samozwańcze przedstawicielki wszystkich kobiet
Feministki są raczej przedstawicielkami kobiet jako takich a nie wszystkich w ogóle. Ja np. mogę być przedstawicielem mężczyzn w jakiejś grupie ale czy wszystkich mężczyzn to raczej nie za bardzo.

Cytuj
fiend
uznane przez "rząd" "wywalczyły" "równouprawnienie". Dlatego kobiety powinny im dziękować za wszystkie aspekty tegoż "równouprawnienia", również zmniejszenie męskiego szacunku do ciężarnych kobiet do poziomu szacunku dla nieciężarnego mężczyzny.
Równouprawnienie a równe traktowanie to nie są tożsame pojęcia. Różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami są oczywiste, ale nie warunkują wielu różnic legislacyjnych pomiędzy nimi jakie miały miejsce kiedyś a teraz zostały zniesione. Dla przykładu nijak z anatomi nie wynika, że kobieta nie powinna mieć prawa wyborczego. To są zresztą sprawy marginalne. Ruch feministyczny ma swój początek w wieku XIX i w dużej mierze dzięki niemu to co dziś jest w statusie kobiet normalne, takie właśnie jest. Czy tamte inicjatywy również są "współodpowiedzalne" za dzisiejszą niechęć do zwolnienia miejsca?

Cytuj
fiend
Trzeba zrozumieć, że każdej akcji towarzyszy reakcja, więc jak będziecie wymuszać przywileje pod pretekstem równouprawnienia, to w społeczeństwie muszą zajść zmiany w drugą stronę.
Innymi słowy trzeba domagać się anarchii by wreszcie zapanował porządek :]

23-06-2010 - 16:18:41

Cytuj
elb
No nieźle...
Założyłem w ciemno - spudłowałem, przepraszam.

Cytuj
elb
Feministki są raczej przedstawicielkami kobiet jako takich a nie wszystkich w ogóle. Ja np. mogę być przedstawicielem mężczyzn w jakiejś grupie ale czy wszystkich mężczyzn to raczej nie za bardzo.
W swojej firmie możesz reprezentować wszystkich mężczyzn w tej firmie, ale feministki samozwańczo nazywają się właśnie przedstawicielkami wszystkich kobiet w Polsce i na podstawie tego przedstawicielstwa żądają przywilejów na całą Polskę, nie na "jakąś grupę."

Cytuj
elb
Równouprawnienie a równe traktowanie to nie są tożsame pojęcia. Różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami są oczywiste, ale nie warunkują wielu różnic legislacyjnych pomiędzy nimi jakie miały miejsce kiedyś a teraz zostały zniesione. Dla przykładu nijak z anatomi nie wynika, że kobieta nie powinna mieć prawa wyborczego. To są zresztą sprawy marginalne. Ruch feministyczny ma swój początek w wieku XIX i w dużej mierze dzięki niemu to co dziś jest w statusie kobiet normalne, takie właśnie jest. Czy tamte inicjatywy również są "współodpowiedzalne" za dzisiejszą niechęć do zwolnienia miejsca?
To prawda, ale tylko jeśli będziemy traktować równouprawnienie dosłownie. Czyli w ten sposób, że prawo traktuje identycznie kobiety i mężczyzn, i tak oczywiście powinno być. Jednak feministki ciężko posądzić o racjonalne podejście: zasłaniają się one równouprawnieniem przy każdej sytuacji i zrobili z tej dobrej przecież rzeczy zwykłą szmatę do wycierania podłogi. "Równouprawnienie" jest dla nich wtedy, kiedy pracodawca nie ma prawa zwolnić kobiety, a faceta może zastrzelić. Inicjatywy XIXw natomiast mają swoje pozytywne osiągnięcia, jak najbardziej, ale też zaowocowały zmianą nie tylko prawa, ale również mentalności w drugą stronę. Nie da się inaczej.

Cytuj
elb
Innymi słowy trzeba domagać się anarchii by wreszcie zapanował porządek :]
He he - to oczywiście przesada. Wystarczy, żeby prawo było identyczne dla wszystkich oraz nie uginało się żądaniom grup nacisku, samozwańczym przedstawicielstwom typu feministki.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

23-06-2010 - 18:00:38

Cytuj
fiend
W swojej firmie możesz reprezentować wszystkich mężczyzn w tej firmie, ale feministki samozwańczo nazywają się właśnie przedstawicielkami wszystkich kobiet w Polsce i na podstawie tego przedstawicielstwa żądają przywilejów na całą Polskę, nie na "jakąś grupę."

Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Żeby miało to być prawdą, musiało by być tak żeby każda feministka (kobieta uważająca się za taką) uważała sama siebie za przedstawicielkę wszystkich kobiet w Polsce. Nawet gdyby tak jakimś cudem było, to i tak cieżko tego będzie dowieść bo trzeba by dotrzeć do każdej uwarzającej się za feministkę kobiety i ją o to zapytać. Feministki nie są przecież członkinami jakiejś oficjalnej ogólnopolskiej organizacji która mówi jednym głosem a więc generalnie nie powinno się o nich tak myśleć. Inna sprawa, że na pewno istnieje grupa pomylonych kobiet, która uważa się za feministki, za przestawicielki wszystkich kobiet i domaga się przywilejów. Może neologizm "feminazistki" jest określeniem zarezrwowanym specjalnie dla nich, z pominięciem feministek jako takich. Wtedy wszystko gra :-)

Pozdrawiam

23-06-2010 - 18:01:15

Oczywiście, że ustępujmy miejsca kobietom! Ciężarnym szczególnie. Bądźmy wobec nich rycerscy niezależnie od ich feministycznych słabości, witajmy je pocałunkiem w rękę (niezależnie od ich wieku), tak jak robili to nasi Ojcowie i Dziadowie. Róbmy to elegancko i taktownie - nie tak jak J.Kaczyński, który "ciągnie" rączkę kobiety "do góry", zamiast się pochylić. Nie przejmujmy się głupotą kobiet, bo sami nie jesteśmy mądrzejsi. Nie dajmy się sprowadzić do pułapu tzw "równości". Odpowiadajmy za nasze kobiety, brońmy je przed wszelką agresją (ze strony feministek również) a przede wszystkim KOCHAJMY JE.

23-06-2010 - 20:12:03

Nie do końca, elb. Feministki żądają zawsze przywilejów dla wszystkich kobiet, a nie tylko dla samych siebie. Co prawda są napewno takie, które działają lokalnie, ale chodzi o ideę ruchu feministycznego. Pojedyncza feministka nie powie być może, że jest osobiście przedstawicielką wszystkich kobiet, ale na pewno powie to o ruchu, którego jest członkinią. Gdyby nie powiedziała byłoby to tak, jakby gej-aktywista zarządał przywilejów dla siebie, Włodka i Stasia i otwarcie stwierdził, że pozostałych homoseksualistów ma gdzieś. Nie ma tak. Tworzenie się takich grup wynika ze zwykłej słabości demokracji, mianowicie im większy jakaś grupa zajmuje procent społeczeństwa, tym większe prawdopodobieństwo, że powstanie klika próbująca ten procent sprzedać politykom, a żeby to zrobić muszą najpierw być uznani za przedstawiciele tego procenta. To jest nieuniknione, ponieważ żadna z takich grup nie ma naturalnego przedstawicielstwa, które by się sprzeciwiło. Między innymi dlatego sympatycy idei wolnościowej rządają, aby traktować człowieka jako jednostkę, a nie procent, członka jakiegoś płynnego kolektywu. Każdy człowiek jest inny i każdy taki podział będzie sztuczny, niestety w demokracji nie liczy się jednostka, a procent właśnie.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

23-06-2010 - 21:28:03

Cytuj
fiend
Nie do końca, elb. Feministki żądają zawsze przywilejów dla wszystkich kobiet, a nie tylko dla samych siebie.
No tak, ale chyba inną sprawą jest w czyim imieniu występują a czym innym o czyje przywileje walczą. Feministki są jak partia polityczna, która nie musi być reprezentacją wszystkich obywateli danego kraju aby domgać się prawa, które obejmie wszystkich. Przeciwnie: prawdopodobnie istnieje jeszcze inna partia która również nie występuje w imieniu wszystkich, a domaga się zupełnie innego (sprzecznego z tamtym) prawa, które to również ma dotyczyć wszystkich obywateli.
Anonimowy użytkownik

24-06-2010 - 07:39:50

Właśnie dokładnie tak jest - feministki działają w imieniu MASY - w imieniu wszystkich kobiet. Nie pytają choćby mnie czy chcę być pozbawiona przywilejów na rzecz równouprawnienia. A jednak o ile wywalczą zrównanie wieku emerytalnego to będzie on dotyczył też i mnie. Mimo iż się do feminazistek nie zaliczam i nie interesują mnie równouprawnienia.
I choćby z tego powodu należy coś z tym zrobić i zmienić. Bo niedługo to feministki będą musiały mężczyznom ustępować.
Swoją drogą - nie macie wrażenia, że te feministki mają coś z hormonami i to bardziej "chłopy som"? smiling smiley

Pozdrowionka smiling smiley

24-06-2010 - 10:53:02

Cytuj
Adminka
Właśnie dokładnie tak jest - feministki działają w imieniu MASY - w imieniu wszystkich kobiet.
No ale skąd takie przekonanie? Skąd takie informacje? No chyba nie z TV co? Tam przecież i z JKM robią idiotę ;]

Cytuj
Adminka
Nie pytają choćby mnie czy chcę być pozbawiona przywilejów na rzecz równouprawnienia. A jednak o ile wywalczą zrównanie wieku emerytalnego to będzie on dotyczył też i mnie.
To w końcu jak? Feministki walczą o przywileje czy o ich zniesienie?

24-06-2010 - 12:19:18

Każdy, kto występuje o jakieś przywileje czy prawa dla jakiejś grupy występuje w imieniu tej grupy. Gdyby powiedzieli, że chcą zrobić danej grupie ładny prezent, ale nie są z nią związani, to nikt by ich w demokracji nie słuchał. Muszą dysponować tym procentem, zaoferować go w imieniu tej grupy. Tak samo robią aktywiści gejowscy,a w USA bojownicy o równość czarnych.

Cytuj
elb
No chyba nie z TV co? Tam przecież i z JKM robią idiotę ;]
No widzisz - w przypadku feministek jest odwrotnie. Tam z idiotek robią poważny ruch.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

24-06-2010 - 15:08:33

Cytuj
fiend
Każdy, kto występuje o jakieś przywileje czy prawa dla jakiejś grupy występuje w imieniu tej grupy. Gdyby powiedzieli, że chcą zrobić danej grupie ładny prezent, ale nie są z nią związani, to nikt by ich w demokracji nie słuchał.
Jako że był przykład gejów-aktywistów to warto zauważyć, że sporo heteroseksualistów walczy o prawa dla nich. Podobnie się ma z prawami zwierząt, o które występują przecież ludzie. Czy ich ktoś słucha "w demokracji" to sprawa osobna i nie mająca tu związku. Feministki jak wiemy są kobietami (choć przecież istnieją sympatyzujący z nimi mężczyźni-feminiści). Występują o prawa dla wszystkich kobiet, ale nie oznacza to, iż uważają jakoby wszystkie kobiety się z nimi zgadzały. Przecież gdyby tak było, ni było by wówczas w zasadzie o co walczyć, prawda?

Cytuj
fiend
No widzisz - w przypadku feministek jest odwrotnie. Tam z idiotek robią poważny ruch.
Nie czerpie swojej wiedzy na temat feminizmu z TV i dlatego też nie odnoszę takiego wrażenia.

24-06-2010 - 17:09:41

To prawda - ci ludzie często nawet nie są członkami tych grup. Zwykli oszuści. Są też sympatycy spoza tych grup, którzy albo zostali oszukani (widzą miłych ludzi zasłaniających się górnolotnymi hasełkami i myślą "ale fajnie, jak demokratycznie!"winking smiley, albo mają nadzieję, że im też coś skapnie.

Pamiętaj też, że im nie chodzi o prawa, a o przywileje. Gdyby chodziło im o prawa, to mówili by to samo co wolnościowcy. Większość forumowiczów tutaj poprze postulat, że każdy człowiek ma dokładnie takie same prawa dlatego tylko, że jest człowiekiem, a nie kobietą czy heteroseksualistą. Walka o wyróżnienie jakiejś grupy jest odwrotnością takiego poglądu i nie jest walką o prawa, tylko o przywileje właśnie. Żeby osiągnąć równouprawnienie w klasycznym rozumieniu tego słowa wystarczy z całego ustawodawstwa, konstytucji, rozporządzeń, słowem prawa usunąć wszystkie wyrażenia określające płeć, rasę, religię, orientację seksualną, co jest całkowicie logiczne oraz popieram z całego serca, a feministek po prostu nie mogę poprzeć, bo one (oni? ony?) robią coś odwrotnego, zachowują się jak związek zawodowy kobiet, tylko taki głupszy.

Odnoszę też wrażenie, że mnie całkowicie nie rozumiesz - pisząc No widzisz - w przypadku feministek jest odwrotnie. Tam z idiotek robią poważny ruch miałem na myśli, że gdybym czerpał wiadomości o feministkach tylko z TV, to uznałbym je za poważny ruch, może by mnie coś zaswędziało tylko z tyłu głowy. Na szczęście mam Internet i mogę wyrobić sobie własną opinię o tej bandzie idiotek. Telewizję oglądam rzadko a jak mi się zdarzy, to głowa zaczyna mi walić już po paru minutach od tej wyczuwalnej niemalże wszystkimi zmysłami propagandy i obłudy.

Walka o prawa zwierząt jest czym innym. Zwierzęta nie mają tych samych praw, co ludzie, z tego powodu tylko, że nie są ludźmi. Istnieje natomiast grupa ludzi, którzy uważają, że powinny mieć. Jest też zapewne grupa ludzi żądająca przywilejów w imieniu wegetarian, przynajmniej bym się nie zdziwił. Trzeba rozróżniać takie rzeczy.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

24-06-2010 - 18:00:41

Cytuj
fiend
To prawda - ci ludzie często nawet nie są członkami tych grup. Zwykli oszuści. Są też sympatycy spoza tych grup, którzy albo zostali oszukani (widzą miłych ludzi zasłaniających się górnolotnymi hasełkami i myślą "ale fajnie, jak demokratycznie!"winking smiley, albo mają nadzieję, że im też coś skapnie.
Czyli albo oszuści, albo oszukani albo łapczywi na coś bliżej nieokreślonego? Hmmm niezła teoria spiskowa. A opcja, że po prostu mają swoje zdanie i o nie walczą nie wchodzi w grę? spinning smiley sticking its tongue out

Cytuj
fiend
Pamiętaj też, że im nie chodzi o prawa, a o przywileje.
Adminka twierdzi coś odwrotnego. Muszą się państwo dogadać jak to w końcu jest.

Cytuj
fiend
Gdyby chodziło im o prawa, to mówili by to samo co wolnościowcy. Większość forumowiczów tutaj poprze postulat, że każdy człowiek ma dokładnie takie same prawa dlatego tylko, że jest człowiekiem, a nie kobietą czy heteroseksualistą. Walka o wyróżnienie jakiejś grupy jest odwrotnością takiego poglądu i nie jest walką o prawa, tylko o przywileje właśnie.
No to przecież sądze, że np. gdyby geje-aktywiście wygrali to myślę że i my heteroseksualni mężczyżni moglibyśmy tak samo jak geje zawierać związki partnerskie jednołciowe tongue sticking out smiley Nie wiem w zasadzie o jakich przywilejach dla feministek rozmawiamy (mało w naszej rozmowie konkretów), ale jeżeli chodzi np. o przywileje związane z urlopem macierzyńskim to myślę też, że mężczyzna może się tak samo o nie starać pod warunkiem że uda mu się urodzić dziecko tongue sticking out smiley

Cytuj
fiend
Odnoszę też wrażenie, że mnie całkowicie nie rozumiesz - pisząc No widzisz - w przypadku feministek jest odwrotnie. Tam z idiotek robią poważny ruch miałem na myśli, że gdybym czerpał wiadomości o feministkach tylko z TV, to uznałbym je za poważny ruch, może by mnie coś zaswędziało tylko z tyłu głowy. Na szczęście mam Internet i mogę wyrobić sobie własną opinię o tej bandzie idiotek.
Chodzi mi o to, że widząc jak ukazywane są feministki w TV nie odnoszę wrażenia, że są one ukazywane jako ruch poważny. Dziwie się więc, że Ty odnosisz takie wrażenie. Na szczęście literatura feministyczna jest ogólnie dostępna i jeśli ktoś ma ochote, to może tematyke zgłebiać we własnym zakresie.


Cytuj
fiend
Walka o prawa zwierząt jest czym innym. Zwierzęta nie mają tych samych praw, co ludzie, z tego powodu tylko, że nie są ludźmi. Istnieje natomiast grupa ludzi, którzy uważają, że powinny mieć.
Takie jak ludzie? Co to za grupa?
Anonimowy użytkownik

26-06-2010 - 22:40:21

Cytuj
elb
Cytuj
Adminka
Nie pytają choćby mnie czy chcę być pozbawiona przywilejów na rzecz równouprawnienia. A jednak o ile wywalczą zrównanie wieku emerytalnego to będzie on dotyczył też i mnie.
To w końcu jak? Feministki walczą o przywileje czy o ich zniesienie?
Udaje Pan? Czy rzeczywiście Pan nie łapie?
Feministki walczą o kilak rzeczy - np. o zrównanie wieku emerytalnego, aby kobiety nie były poszkodowane.
Niższy wiek emerytalny to był PRZYWILEJ.
Walczą o to aby być traktowane tak samo jak mężczyźni w pracy, czyli np. móc pracować w nocy, w zaawansowanej ciąży i inne.
Takie udogodnienia jak zwolnienia macierzyńskie i inne to był PRZYWILEJ.

Więc - odsyłam Pana najpierw do zaznajomienia się z tym, o co walczą feminazistki - i O ZGROZO! - co udaje im się wywalczyć dla tych cierpiących kobiet w Polsce. Cierpiących na zbyt duży poziom męskich hormonów oczywiście.
Zabierają przywileje na rzecz RÓWNOUPRAWNIENIA. Robią z kobiet mężczyzn, zabierają cała niezwykłość płci pięknej bo same nie mają ani krzty kobiecości w sobie. Wystarczy taką Senyszyn zobaczyć i inne "Człowieki płci żeńskiej" - Barbary Labudy.

Panu to odpowiada, że są babochłopy wyzwolone z okowów kobiecości - na zdrówko. Nie ma to jak związek z babą z jajami.

Pozostałych panów i fanów prawdziwych kobiet serdecznie pozdrawiam.
Anonimowy użytkownik

26-06-2010 - 22:48:28

No jednak o przywileje też - na przykład o to, żeby administracyjnie (parytety) uznać, że są równie durne co faceci i zamiast zająć się życiem - zawracają sobie głowę polityką - co jest oczywiście nieprawdą.
Znaczy - w ich "rozumieniu" to się nazywa, że "równie odpowiedzialne i zdolne do podejmowania właściwych decyzji" co jednak bez względu na nazwę istoty rzeczy nie zmienia.

Jest to przywilejem, skoro trzeba aż pana policjanta do tego, by wymusić takie postępowanie, prawda?

27-06-2010 - 22:16:41

Cytuj
Adminka
Feministki walczą o kilak rzeczy - np. o zrównanie wieku emerytalnego, aby kobiety nie były poszkodowane.
Niższy wiek emerytalny to był PRZYWILEJ.
Nie łapie dlaczego uważa Pani za przywilej coś co jak sama Pani wspominiała krzywdzi kobiety.

Cytuj
Adminka
Walczą o to aby być traktowane tak samo jak mężczyźni w pracy, czyli np. móc pracować w nocy, w zaawansowanej ciąży i inne.
A to kobiety nie mogą obecnie pracować w nocy? Pierwsze słyszę. Z tą pracą w zaawansowanej ciąży, też mi się jakoś nie obiło wcześniej o uszy. Byłbym wdzięczny za namiary na postulaty jakiejś reprezentatywnej organizacji feministycznej, która to postuluje.
Cytuj
Adminka
Takie udogodnienia jak zwolnienia macierzyńskie i inne to był PRZYWILEJ.
Jak wyżej Nie słyszałem, żeby jakiekolwiek feministki chciały odebrać urlopy macierzyńskie. To czemu się sprzeciwiają to zwolnienia z pracy z tego powodu.

Cytuj
Adminka
Cierpiących na zbyt duży poziom męskich hormonów oczywiście.
Brzmi to troche jak bajdurzenie hitlerowskich paranaukowców.
Cytuj
Adminka
Zabierają przywileje na rzecz RÓWNOUPRAWNIENIA. Robią z kobiet mężczyzn,
A to się Pani bez przywilejów przestaje czuć kobietą?

Cytuj
Adminka
Wystarczy taką Senyszyn zobaczyć
Heh no Pani Senyszyn też nie lubię. Nie traktowałbym jej jako reprezenatywną personę.

Cytuj
Adminka
Panu to odpowiada, że są babochłopy wyzwolone z okowów kobiecości - na zdrówko. Nie ma to jak związek z babą z jajami.
Nie wie Pani tak na prawdę czym jest feminizm, tak więc nie może Pani zgadnąć co mi w zasadzie odpowiada.

Cytuj
Adminka
Pozostałych panów i fanów prawdziwych kobiet serdecznie pozdrawiam.
Ta... pradziwa kobieta... prawdziwy Polak... cóż za wyszukana retoryka.

Cytuj
Leszek
No jednak o przywileje też - na przykład o to, żeby administracyjnie (parytety) uznać, że są równie durne co faceci i zamiast zająć się życiem - zawracają sobie głowę polityką - co jest oczywiście nieprawdą.
Ale co jest nieprawdą???
Anonimowy użytkownik

28-06-2010 - 15:18:26

Fachowiec od feminizmu widzę - gratuluję braku problemów (poza tym z czytaniem ze zrozumieniem zdań wielokrotnie złożonych)
Pomogę:
No jednak o przywileje też - na przykład o to, żeby administracyjnie (parytety) uznać, że są równie durne co faceci i zamiast zająć się życiem - zawracają sobie głowę polityką - co jest oczywiście nieprawdą.

Otóż powyższe zdanie mówi:
- O tym, że feministki domagają się przywileju.
Jest bowiem w ich mniemaniu przywilejem stanowienie prawa lub jego wykonywanie.
(Wtręt "w ich mniemaniu" ma wskazać, że tak w istocie nie jest)
- Przywilej ten polega na tym, żeby umieścić w prawie zapis stwierdzający mniemaną równość kobiet i mężczyzn.
Jest przywilejem - w innym przypadku nie domagano by się przecież przymusowego wprowadzenia.
Następnie w zdaniu tym jest sugestia:
- że zajmowanie się polityką nie mając w istocie na nią żadnego wpływu jest głupotą.
Gorące a jałowe dyskutowanie o czymś o czym nie ma się wielkiego pojęcia i na co nie ma się wpływu jest bowiem marnowaniem czasu.
Kobiety myśląc racjonalniej - wiedzą, że ważniejsze jest pranie czy zrobienie obiadu niż spory o rzeczy leżące daleko poza ich zasięgiem.
Proponowana ustawa o parytetach narzuca i to siłą racjonalnie myślącym kobietom zajmowanie się czymś, co ich w ogóle nie interesuje.
- Zmusza ich tym samym do zachowań nieracjonalnych.
- Ergo - wcześniej były racjonalnie myślącymi ludźmi a po wejściu parytetowej ustawy część z nich ZMUSZONA będzie do zachowań nieracjonalnych.
Co więcej - proponowana ustawa każe przyjąć, że kobiety CHCĄ zajmować się jałowymi sporami o rzeczy leżące poza ich zasięgiem.
Wynika więc z niej to, że KAŻE uznać kobiety za równie głupie w tej mierze co mężczyzn.
- I to właśnie jest nieprawdą.

28-06-2010 - 21:48:25

Cytuj
Leszek
Fachowiec od feminizmu widzę
Bycie feministą bądź feministką sprowadza się generalnie do podzielania poglądu, iż patriarchat nie jest optymalnym/naturalnym modelem społecznym. To wszystko. Nic więcej nie łączy tych ludzi. Państwo natomiast o całej grupie wyrabiają sobie zdanie na bazie poglądów i zachowań wybranych jednostek, zaliczających się do tej grupy. To jest błąd logiczny.
Cytuj
Leszek
gratuluję braku problemów (poza tym z czytaniem ze zrozumieniem zdań wielokrotnie złożonych)
Pomogę:
No jednak o przywileje też - na przykład o to, żeby administracyjnie (parytety) uznać, że są równie durne co faceci i zamiast zająć się życiem - zawracają sobie głowę polityką - co jest oczywiście nieprawdą.
Zdanie jest po prostu źle sformuowane i umiejętność czytania ze zrozumienie zdań wielokrotnie złożonych nie ma tu wiele do rzeczy. Na bazie tego zdania jak i Pańskich wyjaśnień wnioskuję, że Pana zdaniem mądra kobieta to taka, która siędzi przy garach, bo z definicji kobiety do niczego innego się nie nadają. Durna kobieta to za to taka, której marzy się to, co w starożytnej Grecji było realizowaniem własnej wolności - czyli aktywne uczestniczenie w sprawach państowych. Nie ma co wchodzić w polemikę, bo nie ma nadzieji na porozumienie w przypadku tak odmiennych zapatrywań nie tylko na sprawy państwa ale i także na naturę ludzką.
Anonimowy użytkownik

29-06-2010 - 11:02:32

Cytuj

Bycie feministą bądź feministką sprowadza się generalnie do podzielania poglądu, iż patriarchat nie jest optymalnym/naturalnym modelem społecznym.
Wspólnoty łowieckie to też nie jest szczyt organizacji społecznej a jakoś nikt przeciwko nim nie protestuje.
Może dlatego, że we współczesnym świecie niemal - a w Europie wcale - nie występują?
Dokładnie taka sytuacja jest i z patriarchatem - feminizm to wojowanie z czymś, czego w istocie nie ma z wyjątkiem być może niektórych państw afrykańskich.
Po cóż więc zawracać tym głowę w Europie?

Cytuj

Na bazie tego zdania jak i Pańskich wyjaśnień wnioskuję, że Pana zdaniem mądra kobieta to taka, która siędzi przy garach, bo z definicji kobiety do niczego innego się nie nadają.
Wnioskowanie absolutnie nieuprawnione - i niestety dobitnie dowodzi tego, że nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem.
Otóż wbrew temu co Pan roi - "aktywne uczestniczenie w sprawach państwowych" w żaden sposób nie jest wyrazem dążeń natury ludzkiej, z tej choćby przyczyny, że natura ludzka wraz ze swoimi dążeniami i pragnieniami ukształtowała się i to zupełnie na długo przed tym, zanim pojęcie państwowości powstało.
Co więcej - debata (obojętnie czy przy garach czy przy kowadle) na temat zawiłości systemu podatkowego czy też niuansów polityki zagranicznej JEST całkowicie pozbawiona sensu - po prostu dlatego, że debatujący nie mają zwykle najmniejszego pojęcia o czym w ogóle rozmawiają.
Bo czy to się Panu podoba - nawet człowiek trawiący większość dnia na studiowanie prasy codziennej przy włączonym radio a nawet i zatrudniony w ministerstwie spraw zagranicznych nie ma dostępu do kluczowych informacji (o koniecznej wiedzy historycznej i dogłębnej znajomości ogólnej sytuacji na świecie nie wspominając).
Nie mając zaś takiej wiedzy - wszystko co powie jest kompletnie nieistotne bo prawdopodobieństwo wydania prawidłowej opinii jest bliskie zeru.- i może być jedynie owocem przypadku.
Po cóż więc tym się parać?
Rzecz jasna - nikomu nawet do głowy nie przychodzi zakazywanie wielogodzinnych debat o wyższości jednego typu bomby atomowej nad drugim ale niekoniecznie wcale trzeba zaraz pozwalać Panu i Pańskim interlokutorom grzebać w tychże bombach, prawda?
I - proszę sobie wyobrazić - nie jest to przejaw żadnej dyskryminacji.

Dziękuję - z mojej strony EOT.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-06-2010 11:05 przez Leszek.

01-07-2010 - 13:59:42

Kobiety miały swego czasu przywileje naturalne, niepoparte prawem, wynikające z etyki. Teraz feministki żądają innych przywilejów nazywając je "równouprawnieniem", prawnych tym razem, pogrzebując tym samym te naturalne przywileje. Czyli: Żądając "równouprawnienia" w prawie osiągają równouprawnienie w społeczeństwie, gdzie wcześniej miały przywileje.

Dawno dawno temu mój ojciec zatrudniał dwie osoby: pewnego pana i pewną panią. Pensja podstawowa była taka sama, ale: Ten pan parał się zadaniem dodatkowym polegającym na rozładowywaniu towaru podczas gdy owa pani siedziała na zapleczu jarając fajki, więc mój ojciec uznał, że za każdą rozładowaną pralkę czy lodówkę ów pan dostanie dziesięć złotych powiedzmy premii. Wypłata okazywała się więc wyższa w przypadku owego pana niż owej pani, co oczywiście bardzo zbulwersowało ową panią, która od razu nazwała to dyskryminacją i zażądała podwyżki. Dążę do tego, że bzdurą jest
Cytuj

Bycie feministą bądź feministką sprowadza się generalnie do podzielania poglądu, iż patriarchat nie jest optymalnym/naturalnym modelem społecznym.
bo to sprowadza się to tego typu "myślenia", które przedstawiłem wyżej. Nie przeszkadza mi to szczerze mówiąc, ale my rozmawialiśmy o tych spośród tak "myślących", którzy idą z tym "problemem" do sądów oraz prawodawców. Bo widzisz, mój ojciec mógł powiedzieć tej idiotce, żeby się waliła (i tak zrobił), ale wszystko dąży do tego, że takie panie będą wygrywały wszystkie sprawy w sądzie jak leci, niezależnie od tego, czy zażądają podwyżki, czy żeby ściany w zakładzie były pomalowane na różowo.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING
Anonimowy użytkownik

01-07-2010 - 17:43:24

Mało, fiend.
Bo to fajnie brzmi - RÓWNOUPRAWNIENIE, każdy przecież w gruncie rzeczy chciałby, żeby PRAWO traktowało go RÓWNO z innymi.
Kłopot właśnie na tym polega, że już w warstwie czysto językowej jest to bezczelna manipulacja - bo żądanie RÓWNO uprawnienia oznacza żądanie na przykład tego by kobiety mogły sobie na równi z mężczyznami pracować - w kopalni na przodku.
Nie żebym miał coś przeciwko temu - co mnie to obchodzi, ale oznacza to W PRAWIE że bezrobotna, 30 letnia kobieta idąc do absurdalnego urzędu pracy po ofertę MUSI przyjąć skierowanie do wyrębu drewna pod grozą utraty zasiłku.Oznacza to zasadniczą służbę wojskową (jeśli taka w danym państwie istnieje) - ze wspólnymi kiblami i wspólną łaźnią bo dlaczego niby mają być osobno?
Ciekaw jestem czy pan feminista (co za idiotyczne określenie swoją drogą) zdaje sobie z tego sprawę czy tak tylko po feministycznemu ględzi?

Na marginesie - zanim dopadło mnie lenistwo z jednej strony i nieco więcej obowiązków nosiłem się z zamiarem obalenia baśni przyjmowanej niemal powszechnie jakoby pod rządami kobiet świat nie byłby tak brutalny a i wojen byłoby mniej.
Pewnie kiedyś do tego wrócę ale napiszę wam tyle - kiedy pogrzebałem w poszukiwaniu materiałów - włosy stanęły mi na głowie.
Rządy kobiet - to byłby HORROR przy którym "teksaska masakra piłą łańcuchową" jest niewinną igraszką.
Sprawdźcie sami - facet owszem, wojnę wywoła, będzie nawet dość bezwzględny choć przy zbytniej brutalności zawsze było słychać jak nie o "bezprzykładnych mordach" piętnowanych przez kogo się dało to o tym, że "to był jakiś psychopata" - Neron, Kaligula, wujkowie Stalin i Lenin czy inny Temudżyn.
O kobietach nikt nigdy nie napisał że to były psychopatki czy zbrodniarki a przecież to co wyprawiała choćby Liwia Druzylla czy trzymająca pół świata krótko za mordę królowa Wiktoria (i tak nadzwyczaj łagodna kobieta) o takiej Lukrecji Borgii będącej wręcz symbolem bezwzględności czy Sałtyczycha, która własnoręcznie pałką zamordowała stu trzydziestu ośmiu swoich chłopów, na trzydziestopięciostopniowym mrozie polewając ich wodą to jest niewiarygodne..
Tę Sałtyczyche - postawiono ją przed sadem ale Katarzyna II, niby to wstrząśnięta czynami Sałtyczychy zdecydowanie odmówiła, motywując to tym, iż Sałtyczycha jest szlachcianką i nie przystoi ją poniżać okrutnymi torturami. Natomiast w obecności morderczyni pozwoliła zastosować najwymyślniejsze tortury wobec diaka chłopskiego pochodzenia.

Zresztą - powiedzcie z ręką na sercu - wolicie kupić coś (dom, auto) od kobiety czy od mężczyzny?

01-07-2010 - 18:28:10

Mężczyźni są z natury silniejsi od kobiet, a skoro męska agresja może spowodować lekkie kuku, to powstały pewne niepisane zasady regulujące użycie siły fizycznej u facetów. Kobiety jako istoty wiotkie takich ograniczeń nie wytworzyły, więc nagle obdarzone władzą mogą zaszaleć. Nie oznacza to oczywiście, że facet to nigdy i nigdzie, ale pewną regularność można zaobserwować. Z resztą, we współczesnej wspaniałej cywilizacji i wśród płci brzydszej to zanika, wolniej jednak niż sama siła fizyczna.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6247, Posty: 45436, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 423, Posty: 1729.