Kilka pytań co do programu UPR

Wysłane przez pawelm 

30-07-2009 - 13:35:42

a) co z takimi kosztownymi i długotrwałymi projektami jak np. eksploracja kosmosu, które profity mogą dać dopiero w przyszłości? Prywatnych inwestorów raczej nie zachęca.
Czy więc w 'państwie minimum' każdy mógłby się tego podjąć, ale w praktyce bez pomocy państwa (czytaj: całego społeczeństwa) nie będzie takich aspiracji?
(Wiem że to mało istotne na dzień dzisiejszy, ale...)

b) co z dzieleniem leków na receptę / dostępnych od ręki? Jak wyglądałaby kwestia ograniczeń, jeśli w ogóle?

c) czy jeżeli np. alkohol jest sprzedawany teraz osobom od 18 roku życia, to jest to dobry pomysł, czy raczej można powiedzieć, że państwo niepotrzebnie wtyka nos w działania młodych?

d) jak mogłaby być regulowana sprawa elektrowni jądrowych bądź czegokolwiek poważnego z np. użyciem uranu? Jeżeli jakaś bogata grupa chciałaby takową wybudować, czy podejście państwa do projektu byłoby inne, niż do konwencjonalnych elektrowni?

e) czy posiadanie broni jądrowej przez Polskę jest w strefie zainteresowań wg UPR?

f) jeżeli wraz z postępem technologii coraz większą część pracy będą wykonywały maszyny, kosztem zwolnień ludzi, to czy wciąż wszystko powinien regulować wolny rynek, czy w jakimś momencie państwo będzie chciało zainterweniować i zmianami prawa chronić społeczeństwo przed potężnym bezrobociem?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 30-07-2009 13:43 przez pawelm.
Anonimowy użytkownik

30-07-2009 - 14:48:33

pawelm Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> a) co z takimi kosztownymi i długotrwałymi
> projektami jak np. eksploracja kosmosu, które
> profity mogą dać dopiero w przyszłości?
> Prywatnych inwestorów raczej nie zachęca.
> Czy więc w 'państwie minimum' każdy mógłby
> się tego podjąć, ale w praktyce bez pomocy
> państwa (czytaj: całego społeczeństwa) nie
> będzie takich aspiracji?
> (Wiem że to mało istotne na dzień dzisiejszy,
> ale...)

JKM coś kiedyś pisał że najlepiej by było żeby NASA była prywatna a rząd sfundował zwrot kosztów firmie która pierwsza postawi bazę na księżycu.
W sumie to trochę zajeżdża funduszami europejskimi, kwestia do obgadania.

> b) co z dzieleniem leków na receptę /
> dostępnych od ręki? Jak wyglądałaby kwestia
> ograniczeń, jeśli w ogóle?

A podaj mi jeden argument dla którego należy mi odebrać prawo do zakupu zajebi***e silnego antybiotyku i otrucia się na własne życzenie? Dlaczego mam pytać lekarza o zgodę? A może mam przekonanie że lekarz to konował i nie ma racji i ja wiem lepiej - a ja (z domu) mam przykład że się zdarza.

> c) czy jeżeli np. alkohol jest sprzedawany teraz
> osobom od 18 roku życia, to jest to dobry
> pomysł, czy raczej można powiedzieć, że
> państwo niepotrzebnie wtyka nos w działania
> młodych?

Granica 18 lat jest sztuczna, ale jakaś być musi i sprawiedliwej nie znajdziesz. O ile powinien być zakaz sprzedaży narkotyków, alkoholu, niektórych leków (tych z dzisiejszej recepty), papierosów i broni nieletnim, o tyle jak ojciec da synowi zajarać to to nie powinno być penelizowane.

> d) jak mogłaby być regulowana sprawa elektrowni
> jądrowych bądź czegokolwiek poważnego z np.
> użyciem uranu? Jeżeli jakaś bogata grupa
> chciałaby takową wybudować, czy podejście
> państwa do projektu byłoby inne, niż do
> konwencjonalnych elektrowni?

Dobrze że przypomniałeś bo miałem założyć temat o polityce energentycznej. Sam mam masę pytań.

> e) czy posiadanie broni jądrowej przez Polskę
> jest w strefie zainteresowań wg UPR?

Na chwilę obecną UPR przejawia większe zainteresowanie raczej w wyposażeniu armii polskiej w normalne transportery opancerzone, niż w głowice jądrowe.

> f) jeżeli wraz z postępem technologii coraz
> większą część pracy będą wykonywały
> maszyny, kosztem zwolnień ludzi, to czy wciąż
> wszystko powinien regulować wolny rynek, czy w
> jakimś momencie państwo będzie chciało
> zainterweniować i zmianami prawa chronić
> społeczeństwo przed potężnym bezrobociem?

Po primo to political fiction totalne. A po secundo to w XIXw też się syuacja zmieniła po wejściu maszyny parowej. Po prostu - zamaist w fabryce ludzie pójdą pracować w zakładzie fryzjerskim czy zostaną rzeźbiarzami.

31-07-2009 - 19:46:20

@b:
Oczywiście niech każdy z sobą robi co chce. Ale!

Paczki semtexu, czy działa przeciwlotniczego, raczej nie powinno się sprzedawać na rynku cywilnym.
Rewolwery można, z zachowaniem pewnych sensownych formalności. Wszystko jest dla ludzi...

...Ale co z różnymi proszkami i substancjami, jak to można uregulować?
Wolny dostęp do środków odurzających, wszystkich lekarstw...
A co np. z 'pigułką gwałtu', która klasyfikuje się chyba jako używka, z tym że zazwyczaj wykorzystywana do czynienia tragedii innym ludziom? Albo co z truciznami?

Jak mogłoby wyglądać rozdzielenie obiektów zakazanych, od tych dostępnych na jakichś zasadach, a także dostępnych każdemu?
Co byłoby kryterium? Podatność przedmiotu do 'niewłaściwego' użycia?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 31-07-2009 19:48 przez pawelm.

31-07-2009 - 20:31:51

pawelm Napisał(a):
-------------------------------------------------------

(odpowiem w swoim imieniu - jako sympatyk UPR)

> a) co z takimi kosztownymi i długotrwałymi
> projektami jak np. eksploracja kosmosu, które
> profity mogą dać dopiero w przyszłości?
> Prywatnych inwestorów raczej nie zachęca.
> Czy więc w 'państwie minimum' każdy mógłby
> się tego podjąć, ale w praktyce bez pomocy
> państwa (czytaj: całego społeczeństwa) nie
> będzie takich aspiracji?
> (Wiem że to mało istotne na dzień dzisiejszy,
> ale...)

niejaki Branson prywatnie buduje sobie jakieś tam statki kosmiczne smiling smiley
Dziś NASA stanowi nieuczciwą konkurencję i tylko bardzo bardzo bogaci pasjonaci (czyli jeden pasjonata) robią takie akcje prywatnie.

> b) co z dzieleniem leków na receptę /
> dostępnych od ręki? Jak wyglądałaby kwestia
> ograniczeń, jeśli w ogóle?

Nie było by recept smiling smiley

> c) czy jeżeli np. alkohol jest sprzedawany teraz
> osobom od 18 roku życia, to jest to dobry
> pomysł, czy raczej można powiedzieć, że
> państwo niepotrzebnie wtyka nos w działania
> młodych?

Ma to dobre strony , ale jak zwykle jak państwo chce dobrze to wychodzi źle i na dziś dzień ponad 50 % 14 latków i ze 90 % 17 latków
miało kontakt z alkoholem i papierosami - troszkę mniej z narkotykami.
95% nałogowych palaczy stało się nałogowcami w wieku 15-17 lat - przyczyna jest prosta kiedy byli(-śmy) nastolatkami chcieliśmy być bardziej dorośli a to się kojarzyło z paleniem. Papieros=dorosłość.(z alkoholem jest bardzo podobnie)
Gdyby nie ten głupi zakaz pewnie dziś mielibyśmy mniej uzależnionych.

> d) jak mogłaby być regulowana sprawa elektrowni
> jądrowych bądź czegokolwiek poważnego z np.
> użyciem uranu? Jeżeli jakaś bogata grupa
> chciałaby takową wybudować, czy podejście
> państwa do projektu byłoby inne, niż do
> konwencjonalnych elektrowni?

Dlaczego miało by być inne ?

> e) czy posiadanie broni jądrowej przez Polskę
> jest w strefie zainteresowań wg UPR?

Powinno

> f) jeżeli wraz z postępem technologii coraz
> większą część pracy będą wykonywały
> maszyny, kosztem zwolnień ludzi, to czy wciąż
> wszystko powinien regulować wolny rynek, czy w
> jakimś momencie państwo będzie chciało
> zainterweniować i zmianami prawa chronić
> społeczeństwo przed potężnym bezrobociem?

Wolny rynek - zawsze (za wyjątkiem wojny może , choć i tu nie jestem pewien :-))


> A co np. z 'pigułką gwałtu', która klasyfikuje się chyba jako używka, z tym że zazwyczaj wykorzystywana do czynienia tragedii innym > ludziom? Albo co z truciznami?

Podobnie jak do broni tak dostęp trucizn i innych uranów powinien być kontrolowany - nie mylić proszę z akcyzami czy innymi VAT-ami
Kontrolowany - koncesje , rejestry te klimaty

(Nie chodzi przecież o wprowadzanie anarchii tylko normalności smiling smiley)

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

01-08-2009 - 00:16:29

pawelm Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Paczki semtexu, czy działa przeciwlotniczego,
> raczej nie powinno się sprzedawać na rynku
> cywilnym.
> Rewolwery można, z zachowaniem pewnych sensownych
> formalności. Wszystko jest dla ludzi...

No to ja poproszę:
a) definicję od jakiego kalibru/rozmiaru/rodzaju broń spełni "wymogi" przykładowego działka przeciwlotniczego?
b) co znaczy "raczej" nie powinno się sprzedawać na rynku cywilnym; to znaczy tak czy nie?
c) co to jest rynek niecywilny (skoro jest cywilny)
d) co to są "sensowne formalności" w przypadku rewolwerów.

Chodzi mi oczywiście o Twoje definicje. No chyba, że posiadasz wiedzę o jakichś obiektywnych.

01-08-2009 - 08:12:20

Ortodoks Napisał(a):
> No to ja poproszę:
> a) definicję od jakiego kalibru/rozmiaru/rodzaju
> broń spełni "wymogi" przykładowego działka
> przeciwlotniczego?
> b) co znaczy "raczej" nie powinno się sprzedawać
> na rynku cywilnym; to znaczy tak czy nie?
> c) co to jest rynek niecywilny (skoro jest
> cywilny)
> d) co to są "sensowne formalności" w przypadku
> rewolwerów.
>
> Chodzi mi oczywiście o Twoje definicje. No chyba,
> że posiadasz wiedzę o jakichś obiektywnych.

a) Wszystko posiadające przenośny ładunek wybuchowy i/lub mające kaliber ponad 0.5 cala mogące razić cel na znaczną odległość używając wystrzału spowodowanego spalaniem materiału miotającego. Coś w tym stylu.
b) Czy sam bym kupił, gdyby było dostępne? Może tak, na "czarną godzinę". Jak dla mnie, powinna być albo ostra selekcja przy zakupie, albo zakaz. Ale nie mi o tym decydować.
c) Może źle się wyraziłem. Cywilny = niewojskowy.
d) Mniej więcej nawiązujące do Europejskiej Karty Broni.
* Broń palna historyczna, sportowa, hukowa itp. dostępne od wieku 21 lat, niekaralności oraz zdrowia psychicznego
* Współczesna broń palna do posiadania w domu po (dodatkowo) rejestracji i egzaminie z teorii (np. prawa używania)
* Możliwość noszenia przy sobie broni krótkiej na (dodatkowo do poprzedniej gwiazdki) egzamin praktyczny na strzelnicy i powtarzanie egzaminu co kilka lat
* A na posiadanie w domu broni automatycznej by się dodatkowo jakąś regulację nałożyło.

W każdym razie chciałem się skupić na końcówce mojej poprzedniej wypowiedzi, nie na tym fragmencie. Ale proszę smiling smiley



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 01-08-2009 10:01 przez pawelm.

01-08-2009 - 11:39:14

@ pawelm

Prywatnie pozwolę się z tymi definicjami nie zgodzić. Raz, że definicją nie zadowolisz wszystkich (wolałbym np od kalibru 0.4 smiling smiley), dwa (co ważniejsze), ktoś-państwo musiałby tego pilnować. A to skończy się jak zawsze, czyli VATami, akcyzami etc.

Jestem zatem, jak zwykle, za całkowitą deregulacją - tj. zniesieniem ustaw w tym obszarze - sfery dostępu do broni. Jakiejkolwiek. Nie żeby mi coś to dało - na działko przeciwlotnicze i tak mnie nie stać winking smiley
Anonimowy użytkownik

01-08-2009 - 17:57:01

pawelm Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> @b:
> Oczywiście niech każdy z sobą robi co chce.
> Ale!
>
> Paczki semtexu, czy działa przeciwlotniczego,
> raczej nie powinno się sprzedawać na rynku
> cywilnym.
> Rewolwery można, z zachowaniem pewnych sensownych
> formalności. Wszystko jest dla ludzi...

Polemizowałbym, ale na chwilę obecną problem dopuszczenie do rynku cywilnego dział przeciwlotniczych jest że tak powiem... mało istotny smiling smiley

> ...Ale co z różnymi proszkami i substancjami,
> jak to można uregulować?
> Wolny dostęp do środków odurzających,
> wszystkich lekarstw...
> A co np. z 'pigułką gwałtu', która klasyfikuje
> się chyba jako używka, z tym że zazwyczaj
> wykorzystywana do czynienia tragedii innym
> ludziom? Albo co z truciznami?

To jest bardzo proste. Pigułka gwałtu stanowi zagrozenie zdecydowanie mniejsze niż pistolet, a pistolety chcemy dopuścić, nieprawdaż? Nie narzędzie jest złe tylko człowiek i nie należy zakazywać narzędzi a karać ludzi któzy ich niewłaściwie użyli.

> Jak mogłoby wyglądać rozdzielenie obiektów
> zakazanych, od tych dostępnych na jakichś
> zasadach, a także dostępnych każdemu?
> Co byłoby kryterium? Podatność przedmiotu do
> 'niewłaściwego' użycia?

j.w.

02-08-2009 - 09:37:01

To ja dodam swoje:

g) Czy UPR popiera decentalizacje państwa i autonomizację regionów w ich historycznych granicach?

h) Stosunek Unii do mniejszości narodowych / etnicznych / wyznaniowych / językowych

•••
Svoboda! 자유! Kalayaan! Libertà! !آزادی Vabadus! Слобода! Uhuru! Freiheit! 自由!Rhyddid! อิสรภาพ!

02-08-2009 - 09:55:01

ozigs Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> To ja dodam swoje:

Odpowiem od siebie

> g) Czy UPR popiera decentalizacje państwa i
> autonomizację regionów w ich historycznych
> granicach?

jestem na tak (pod warunkiem że nie będzie to tylko Śląsk ale cała Polska winking smiley )

> h) Stosunek Unii do mniejszości narodowych /
> etnicznych / wyznaniowych / językowych

zupełnie neutralny

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

03-08-2009 - 16:15:04

Ja też mam pytanie dotyczących programu UPR:
domyślam się (a wręcz jestem pewny), że UPR jest za zniesieniem refundacji lekarstw przez państwo. Co więc z osobami, których nie stać na zakup droższych leków (takich na rzadkie choroby, które nie mają tańszych zamienników) albo z kosztami rehabilitacji, na przykład po wypadkach, albo leczenie osób niepełnosprawnych od na które wiele osób w Polsce nie stać?

03-08-2009 - 18:23:15

Ano nic z tymi osobami. Pozostaje "jedynie" dobroczynność (kiedyś potężna, dziś znikoma i koniunkturalna), rodzina, przyjaciele, fundacje etc. A może byłoby ich jednak stać gdyby nie płacili tak horrendalnych podatków?

Poza tym niesłuszna jest ukryta w Twoim pytaniu teza, jakoby teraz (za socjalizmu) problem nie występował, tj że wszyscy w opisanej przez Ciebie sytuacji otrzymują należytą pomoc od państwa.

Jeśliby - teoretycznie - przyjąć, że zarówno za socjalizmu, jak i na wolnym rynku podobna ilość ludzi nie dała rady zorganizować sobie/otrzymać właściwej pomocy to niech tak będzie. Nie będzie co prawda lepiej, za to uczciwiej, bo nikt nie będzie żył w fałszywej nadziei, że jakby co to mu państwo da.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-08-2009 18:25 przez Ortodoks.

03-09-2009 - 00:43:04

Chciałbym poznać plan - krok po kroku - przejścia w Polsce na pełne finansowanie opieki zdrowotnej z kieszeni pacjentów.Wyobrażmy sobie,że UPR ma 70% w parlamencie,prezydenta itd.Jak planujecie tego dokonać? Kiedyś pytałem o to , ale odpowiedź była mgliście niekonkretna.Proszę mnie odurzać hasłami w stylu - oddamy pieniądze,które się teraz kradnie ludziom, bo jak przestaniecie pobierać składki i podatki w dzisiejszej formie to nie będziecie mieli pieniędzy do rozdawania.Więc proszę - 9 milionów emerytów,10 milionów ubogich wieśniaków, i ze 3-4 miliony trwale deficytowych pracowników. Jak zostanie przeprowadzony proces zmiany systemu? Czy ktoś wie, ma plan, czy to taka wydmuszka programowa?Bardzo mnie ucieszy jak usłyszę coś sensownego...
Anonimowy użytkownik

03-09-2009 - 11:33:12

Więc proszę - 9 milionów emerytów,10 milionów ubogich wieśniaków, i ze 3-4 miliony trwale deficytowych pracowników.
Emerytom należy wypłacać należne pieniądze - zostało co nieco jeszcze "państwowego" majątku na sprzedaż - powinno wystarczyć.
Jeśli nie - ich emerytury sfinansujemy wszyscy - tak jak dzieje się to teraz tyle że w wielokrotnie mniejszej skali.
Nie ma 10 milionów ubogich wieśniaków - to mit.
Tak się składa, że ostatnio mieszkam w takim rejonie Polski który od zawsze uważany jest za "zagłębie nędzy" i jakoś nie widzę by ludzi tu byli szczególnie biedni.
Niczym zresztą nie różni się "ubogi wieśniak" od ubogiego mieszkańca Warszawy, Wrocławia czy Gdańska - ma nawet nad nimi przewagę w postaci własności i kilku umiejętności których tamci nie posiadają - coś stoi na przeszkodzie by zaczęli pracować?
"Trwale deficytowi pracownicy" przestaną być natychmiast "trwale deficytowymi pracownikami" a jeśli nawet z własnej woli takimi zechcą pozostać to nie ma żadnego powodu by ktoś prócz nich samych i ich rodzin się tym martwił.

Jak zostanie przeprowadzony proces zmiany systemu?
To szczegół - jest kilka sprawdzonych wzorców i nie trzeba odkrywać Ameryki tylko je przyadaptować - powojenne Niemcy, azjatyckie tygrysy, Chile, Nowa Zelandia - wybór jest spory.
Jak się zresztą zdaje - "rozpisany" plan istnieje ale o szczegóły trzeba pytać UPR albo i JKM.

03-09-2009 - 12:34:21

Po pierwsze coś mi się nie zgadza w Twoich liczbach.
9 milionów emerytów,10 milionów ubogich wieśniaków, i ze 3-4 miliony trwale deficytowych pracowników.
Przypominam, że dorosłych ludzi w Polsce jest ok. 25 mln. Ty już wymieniłeś jakieś 22-23 mln. Mimo, że wygląda mi to na populizm to na razie to tak zostawię. Generalnie zaś polecam dane GUS czy choćby Diagnozy społecznej 2007. Przytaczać tego tu nie będę bo to ponad 400 stron lektury. Natomiast ani emeryci ani rolnicy do najbiedniejszych nie należą.

Po drugie
Teraz też mamy pełne finansowanie opieki zdrowotnej z kieszeni pacjentów. Różnica jest taka, że nie tych chorych tylko potencjalnych (tj. wszystkich). Chodzi tylko o to, żeby każdy płacił za siebie.
Nie jest niesprawiedliwe to, że jeden jest zdrowy i bogaty, a drugi biedny i na dodatek zachorował na ciężką chorobę. To przykre i smutne ale nie niesprawiedliwe. Jedni nazywają to decyzją Boga, inni przeznaczenia, a jeszcze inni przypadku. Niesprawiedliwość zaczyna się wtedy kiedy temu pierwszemu siłą zabiera się pieniądze na leczenie tego drugiego. A być może sam by dał z dobrej woli? W końcu po osiągnięciu wysokiego statusu majątkowego człowiek pragnie zaspokajać wyższe potrzeby, w tym altruizmu vide piramida Maslowa.

Po trzecie
Obecny system wcale nie zapewnia pełnego leczenia. To oczywiste kłamstwo. Chorzy wciąż umierają na choroby, na które umierać nie powinni. Na zabiegi czekają latami. Generalnie zatem mamy wszyscy po równo – po równo biednie i nędznie. Nie wiem dlaczego ludzie wierzą, że likwidacja służby zdrowia coś pogorszy w ich sytuacji. Moim zdaniem gorzej być nie może.

A teraz do rzeczy.
Chciałbym poznać plan - krok po kroku
Jak zostanie przeprowadzony proces zmiany systemu?
Krok pierwszy - ustawa likwidująca tzw służbę zdrowia
Krok drugi - ustawa gwarantująca realizację podjętych już przez tzw służbę zdrowia zobowiązań (realizacja praw nabytych). Przykładowy wariant wymyślony przez mnie ad hoc: płaciłeś składki zdrowotne 5 lat - jesteś objęty ochroną przez kolejne 5 lat albo jakiś inny parytet tego typu. Ten kto jeszcze nie zaczął płacić składek tej ochrony by nie miał. Płaciłby wyłącznie podatki i to coraz niższe. O zdrowie musiałby troszczyć się sam.
Krok drugi byłby opłacany z reszty prywatyzacji z licytacji i podatków, które z dnia na dzień by nie znikły. Byłby natomiast coraz niższe aż do całkowitego wygaśnięcia większości z nich. Zajęłoby to może kilka lat.

ps
w trakcie gdy płodziłem swoją odpowiedź co-nieco napisał już Leszek więc jeśli w czymś się powtórzyłem to przepraszam

03-09-2009 - 14:22:01

Może i przesadziłem z liczbami,ale w Polsce są nie tylko ludzie w wieku produkcyjnym,wiec te dwadziesciaparę milionów na utrzymaniu reszty chyba jest całkiem dobrą liczbą.
W sprawie nr dwa nie podajesz , poza ładnym wywodem logicznym , żadnego sposobu.Jeśli nawet jesteś bogaty, to przeszczep serca czy dializowanie przez 10 lat będzie ponad Twoje siły finansowe.Jak będziesz miał pecha i stanie się to konieczne.Pieniądze na leczenie trzeba skądś wziąć.Jedyne rozwiązanie to ubezpieczenie się,bo chyba nie wierzysz w kredyt dla kogoś , kto trwale nie będzie zdolny do pracy zarobkowej.
Nr3.Nie jestem zainteresowany obroną obecnego stanu rzeczy,więc mozesz dać spokoj z charakterystyką teraźniejszości.
No i 4. Co to jest? Poważny jesteś? Krok pierwszy?Bomba?Odłączenie prądu? Co masz na myśli pisząc "likwidacja"?Krok drugi.Dobra dobra - prawa nabyte.Ale kto i za co?Już "zlikwidowaleś" obecny system.Już nie masz forsy ze składek.Podatki obniżasz.Super.Pieniądze z prywatyzacji? Potrzeba 40 miliardów rocznie przy dzisiejszych kosztach.Spadną 5 razy koszty?Gratulacje!Wpływy roczne z prywatyzacji ostatnio oscylują w okolicy jednego miliarda rocznie.Więc brakuje 8 razy więcej,lub 40 razy jak koszty nie spadną.
I co z tymi,którzy już nie pracują?Po tych paru latach nadal nie będą pracowali,ale żyć będą.ZUS już też zlikwidowaliśmy.Z jakiego żródła dostaną emerytury?Bo chyba z niej mają płacić samodzielnie za leczenie ,tak?Też z prywatyzacji?Leszek to proponuje.
Panowie! Nie udzieliliście mi odpowiedzi na pytanie w najmniejszym stopniu."Proces zmiany systemu to szczegół" - napisał Leszek.Fajnie.Właśnie diabeł tkwi w szczegółach.I ich brak skutecznie odstrasza słuchających projektu likwidacji państwowego nadzoru nad opieką zdrowotną.Ludzie widzą tylko perspektywę chaosu.
Nadal wierzę,że sprawa jest przemyślana.Upewnijcie mnie więc w tym i przedstawcie rzetelne szczegółyNie oczekuję odpowiedzi natychmiast i napisanej w emocjach i "na kolanie".Jestem poważnym człowiekiem i na prawdę mnie to interesuje.Na razie niestety czuję się zbywany ogólnikami i nie mam obrazu Waszej wizji.
Pozdrawiam.

03-09-2009 - 17:11:37

@ Osmioł

Rozumiem, że do mnie pijesz - warto by było to napisać, bo nie mam pewności.

Może i przesadziłem z liczbami,ale w Polsce są nie tylko ludzie w wieku produkcyjnym,wiec te dwadziesciaparę milionów na utrzymaniu reszty chyba jest całkiem dobrą liczbą.
Tylko że ok 13 mln z tych dwudziestuparu to dzieci. I one są oczywiście na utrzymaniu rodziców, bo niby czyim?

W sprawie nr dwa nie podajesz , poza ładnym wywodem logicznym , żadnego sposobu.
Chodzi o to, że każdy płaci za siebie? A dlaczego mam Ci podawać sposób jak ktoś tam ma leczyć woje choroby? To raczej indywidualna sprawa i chyba trudno żebym kombinował za miliony innych? Podaj jeden argument dlaczego ma mnie obchodzić jak ktoś inny planuje swoje leczenie.

Sam zresztą piszesz w następnym zdaniu: Jedyne rozwiązanie to ubezpieczenie się. Nie rozumiem więc twojego dysonansu. Jak ktoś chce niech się ubezpieczy. I tyle.

Nr3.Nie jestem zainteresowany obroną obecnego stanu rzeczy,więc mozesz dać spokoj z charakterystyką teraźniejszości.
A skąd niby miałem wiedzieć czym jesteś zainteresowany?

No i 4. Co to jest? Poważny jesteś?
Bez takich tekstów, ok? Nie o mnie one bowiem świadczą lecz o Tobie. A rzekomo jesteś poważnym człowiekiem.

Krok pierwszy?Bomba?Odłączenie prądu? Co masz na myśli pisząc "likwidacja"?
Nie żadna bomba tylko ustawa - taki akt prawny. Likwidacja w drodze ustawowej i ustanowienie Likwidatora służby zdrowia (na kształt syndyka). Mam Ci napisać treść takiej ustawy? Będę miał w weekend chwilę to może ją napiszę. Jak będę miał ochotę oczywiście. Natomiast nikt z dnia na dzień nie zamierza zamykać przychodni i zwalniać lekarzy.

Dobra dobra - prawa nabyte.Ale kto i za co?
Zacytuję więc jeszcze raz sam siebie: "Krok drugi byłby opłacany z reszty prywatyzacji z licytacji i podatków, które z dnia na dzień by nie znikły. Byłby natomiast coraz niższe aż do całkowitego wygaśnięcia większości z nich. Zajęłoby to może kilka lat."
Czego konkretnie tu nie rozumiesz? Mam Ci dokładnie policzyć jakie wysokie te podatki miałyby być? Do której cyfry po przecinku?
Wysokość podatków byłaby dyktowana potrzebami likwidowanego systemu. Nie odwrotnie. Likwidator służby zdrowia przedstawiałby te wyliczenia np raz w roku. Tyle.

Już nie masz forsy ze składek.
No to kolejny cytat z samego siebie: "Krok pierwszy - ustawa likwidująca tzw służbę zdrowia". Jest to równoznaczne z niepodejmowaniem kolejnych zobowiązań przez podmiot zarządzający zlikwidowaną służba zdrowia. Działał by on tak długo jak długo żyłby ostatni beneficjent starego systemu. Nowych składek by nie było, a stare zobowiązania byłyby spłacane z podatków. Pisałem przecież o tym.

Podatki obniżasz.
Oczywiście, że systematycznie by spadały. A niby jak? Skoro nowych zobowiązań likwidator służby zdrowia nie podejmuje, a stare systematycznie wygasają, to jak miało by to wyglądać? Szło by to w parze oczywiście.

Spadną 5 razy koszty?
Jak piszę wyżej - tak. Docelowo ich by po prostu nie było. Tylko nie od razu.

I co z tymi,którzy już nie pracują?
??? A co mnie to obchodzi ???

Z jakiego żródła dostaną emerytury?
Z żadnego. Nie płacili składek to czemu mają coś dostać? Może działali w szarej strefie i odłożyli więcej niż inni? Jeszcze raz - co mnie to obchodzi? Podaj jeden argument czemu miałoby mnie to interesować?

Panowie! Nie udzieliliście mi odpowiedzi na pytanie w najmniejszym stopniu."Proces zmiany systemu to szczegół" - napisał Leszek.Fajnie.Właśnie diabeł tkwi w szczegółach.
No pewnie, że szczegół. Konkretne rozporządzenia wykonawcze mamy Ci tu wypisywać? W sprawie każdej przychodni z osobna? Bez przesady.

Ludzie widzą tylko perspektywę chaosu.
Ludzie widzą różne rzeczy. Uważasz, że jak podasz im te szczegóły, w których diabeł tkwi, to ktokolwiek z tych ludzi w ogóle je pojmie? Może z 5% jest do tego zdolnych. Weź do ręki dowolne rozporządzenie, daj to swoim znajomym i sprawdź co z tego zrozumieli.
Ludzie nie patrzą na szczegółowe rozwiązania tylko na emocje które się z nimi wiążą. A jak sobie z tym poradzić to już nie do mnie pytanie. Generalnie należy ludzi zapewnić, że szpitale czy przychodnie nie znikną z dnia na dzień i ci co swoje składki zapłacili mają gwarancję leczenia jak dotychczas. Dotrzeć trzeba do nowych - nieubezpieczonych. Ci zaś zarabiali by netto coraz więcej (podatki!) i powinni sami zadbać o siebie.

Na razie niestety czuję się zbywany ogólnikami i nie mam obrazu Waszej wizji.
Uwierz mi, nikt tu nikogo nie zbywa. Nie ten adres. Staramy się jak możemy. Natomiast chętnie zapoznam się z Twoją wizją (jeśli ją posiadasz) i może je wówczas skonfrontujemy.
Anonimowy użytkownik

03-09-2009 - 19:14:27

.Pieniądze z prywatyzacji? Potrzeba 40 miliardów rocznie przy dzisiejszych kosztach.Spadną 5 razy koszty?Gratulacje!Wpływy roczne z prywatyzacji ostatnio oscylują w okolicy jednego miliarda rocznie.Więc brakuje 8 razy więcej,lub 40 razy jak koszty nie spadną.
Bardzo ładnie - przy dzisiejszych kosztach.
Skoro koszty zostaną drastycznie obcięte to jasnym jest że o zadnych 40 miliardach mowy być nie może, prawda?
Przy tym - całkowicie nieistotne jest to wokół jakiej kwoty "oscylują" dochody z prywatyzacji bo sprzedane będzie wszystko co pozostaje w rekach państwa (wyjąwszy majątek podlegający reprywatyzacji)

"Proces zmiany systemu to szczegół" - napisał Leszek.Fajnie.Właśnie diabeł tkwi w szczegółach.
Leszek napisał też:
Cytuj
Leszek
jest kilka sprawdzonych wzorców i nie trzeba odkrywać Ameryki tylko je przyadaptować - powojenne Niemcy, azjatyckie tygrysy, Chile, Nowa Zelandia - wybór jest spory.
Jak się zresztą zdaje - "rozpisany" plan istnieje ale o szczegóły trzeba pytać UPR albo i JKM.
Anonimowy użytkownik

03-09-2009 - 19:45:22

Cytuj
Leszek
Skoro koszty zostaną drastycznie obcięte to jasnym jest że o zadnych 40 miliardach mowy być nie może, prawda?
Przy tym - całkowicie nieistotne jest to wokół jakiej kwoty "oscylują" dochody z prywatyzacji bo sprzedane będzie wszystko co pozostaje w rekach państwa (wyjąwszy majątek podlegający reprywatyzacji)

No ładnie.
Tyle tylko że:
[www.money.pl]
i:
[www.zus.pl]

Policzmy na ile emerytur to wystarcza.
SAMYCH emerytur.
Zakładając że wypłacamy tylko emerytury i pomijając renty i inne świadczenia, odjęcie majątku podlegającego reprywatyzacji i odszkodowań dla tych co nie można reprywatyzować starczy kasy na 8-12 lat. Po podsumowaniu wyjdzie że mamy kasy na 3-4 lata, luźno szacując.
Anonimowy użytkownik

03-09-2009 - 20:43:38

No i?
Cytuj
Leszek
Emerytom należy wypłacać należne pieniądze - zostało co nieco jeszcze "państwowego" majątku na sprzedaż - powinno wystarczyć.
Jeśli nie - ich emerytury sfinansujemy wszyscy - tak jak dzieje się to teraz tyle że w wielokrotnie mniejszej skali.

Nie chodzi o to wcale i nikt nie utrzymuje że kilka minut po objęciu władzy przez UPR (czy jakąkolwiek normalną partię) zajaśnieje słoneczko i przy pomocy kilku haseł Polska zmieni się w krainę miodem i mlekiem płynącą.
Chodzi tylko i wyłącznie o to, że
a) drastycznie obnizona zostanie skala grabieży fiskalnej jakiej poddawani są obywatele.
b) zobowiązania ciążące na Polsce (a więc na obywatelach) zostaną zaspokojone kilkakrotnie mniejszym kosztem
c) zatrzymany zostanie proces degeneracji życia publicznego
d) ludzie odzyskają wolność działania a przez to - rozwoju.
e) kilka innych, równie ważnych rzeczy o których nie miejsce tu pisać.
W CIĄGU KILKU LAT
Utrzymanie obecnych stosunków gwarantuje w ciągu tych samych kilku lat zapaść społeczną, gospodarczą i polityczną Polski co z całą pewnością odbije się na poziomie życia ludzi ją zamieszkujących.

Martwicie się o nieszczęsnych emerytów w przypadku wprowadzenia wolnego rynku?
Ja raczej martwię się tym, że już teraz dokładać trzeba do debilnego systemu emerytalnego niemal 50 miliardów rocznie i kwota ta rośnie od kilku lat nieprzerwanie i bankructwo tego ustrojstwa już nie to że widać wyraźnie ale z coraz większym trudem odsuwane jest z roku na rok.
Powinniśmy wszyscy spytać raczej o to z czego emerytury będą wypłacane za lat dziesięć czy dwadzieścia..
Swego czasu poprosiłem przedstawiciela ZUSu o określenie jakie mianowicie "świadczenia" otrzymam w zamian za odprowadzaną co miesiąc składkę - innymi słowy żeby określił co będę miał z tego.
Odpowiedź była brutalna - nikogo nie interesuje to co będzie za lat kilka - istotne jest jedynie to aby na bieżąco pokryć wydatki a w przyszłości zobowiązania będą wypełniane według aktualnych możliwości
I już po kilku latach widać jak to biegnie - po osiągnięciu górnego pułapu wysokości składek gigantyczny szwindel z OFE, postulaty podnoszenia wieku emerytalnego, majstrowanie przy wypłatach emerytur i ograniczanie zakresu świadczeń.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-09-2009 20:44 przez Leszek.

03-09-2009 - 20:56:07

@ Xsior

To prawda, że większość dawno została przeżarta albo oddana za bezcen. Tego się nie odkręci, a z czegoś płacić trzeba. Pozostają podatki.

Generalnie przejściowy "system wyjścia" powinien dotyczyć wyłącznie dwóch tematów służby zdrowia i emerytur. Pozostałe wydatki budżetowe (nauka, szkolnictwo, inspekcje pracy, rozwoje wsi, pomoce społeczne itp) powinny być wycięte do zera z mininalnym okresem przejściowym powiedzmy 1-3 lata. Armia, policja, sądy i administracja rzecz jasna zostawiamy przy optymalizacji wydatków.
Budżet zszedł by z ok 300- mld do 30-50 mld docelowo. Czyli zetnie się 250-270 mld. Z tych cięć blisko 100 mld to jednak SZ + ZUS. I to rzeczywiście jest problem. Daleko to jak widać zaszło.

Wracając do służby zdrowia widzę to tak: [Identyczny mechanizm dotyczyć winien moim zdaniem emerytur]
- Po zlikwidowaniu SZ kontrolę nad tym przejmuje likwidator.
- Dostaje on pieniądze z budżetu w postaci a) kolejnych składek ludzi objętych nadal wygasającym starym systemem, b) podatków (tak jak do tej pory).
- Zarządza on majątkiem pozostałym po SZ (szpitale, przychodnie etc).
- Świadczy usługi medyczne na starych zasadach (zapewne ze znacznie większą efektywnością) aż do ich wygaśnięcia.

Co do postępowania wobec konkretnych ludzi. Na początek każdemu powinno się dać możliwość "wykupu" swoich składek. Obecnie roczne wydatki na SZ per capita to ok 1350 zł. Tę kwotę przemnożoną (plus ew bonus za podjecie ryzyka) oferujemy obywatelowi. Jeśli weźmie => wypada ze starego systemu i musi radzić sobie sam. Jeśli nie weźmie =>
- wg parytetu rok/rok obywatel jest objęty starym systemem tak długo jak długo płacił składki
- w okresie, w którym "wyjściowo" korzysta ze starego systemu dalej płaci składki po staremu
- po tym okresie radzi sobie sam
Jest to sensowne rozwiązanie, bo trudno twierdzić, że prawem nabytym dożywotnio staje się ubezpieczenie po zapłaceniu np pierwszej i jedynej składki. Taki parytet naturalnie jest moim pomysłem i być winien być inny ale zasadę uważam za dobrą.

Wg takich zasad można by wymienić kilka przykładowych sytuacji:
1. Osoby do 18-roku życia lub nawet do 24-go pod warunkiem kontynuowania nauki i będących na utrzymaniu rodziców.
Korzystają z ubezpieczenia rodziców i wtedy zależy ile lat ci rodzice odprowadzali składki. Patrz dalej.
2. Po ukończeniu 18 lat (lub 24) przechodzi na własny rachunek i sam decyduje jak, od czego i czy w ogóle się ubezpieczyć. W razie choroby to ubezpieczyciel zgodnie z umową zapewnia mu leczenie.
Te osoby nie są objęte starym systemem służby zdrowia.
3. 30 latek płacący składki 5 lat.
Przez 5 kolejnych lat przysługuje mu prawo do korzystania ze służby zdrowia „w likwidacji” (zakładam parytet 1/1 ale może właściwszy byłby inny; nie jestem specjalistą w tej sprawie).
Po upływie 5 lat nie jest objęty starym systemem służby zdrowia. Jak widać ma aż 5 lat na to, żeby podjąć decyzję co dalej.
4. 50 latek płacący składki 30 lat.
Byłby objęty starym systemem do 80 roku życia. Ma aż 15 lat (do emerytury, co jest osobną kwestią – tego systemu z dnia na dzień też się nie zlikwiduje – ale można to zrobić na zasadach analogicznych do służby zdrowia) na to, żeby w międzyczasie:
- odłożyć pieniądze na kolejne lata
- ubezpieczyć się dodatkowo
- olać sprawę i zdać się na los/rodzinę/Boga, bo może nie dożyje.
5. 60 latek płacący składki 40 lat.
Sytuacja jw. tyle że ma gwarancję do 100 lat. Praktycznie dożywotnie.
6. Emeryci
Dla nich nie zmienia się nic. Napracowali się już w swoim życiu. I niestety dotyczyłoby to też emerytur wcześniejszych – cóż pacta sun servanda.

Każdy poza tym mógłby przecież w każdej chwili ubezpieczyć się dodatkowo.

Jak to by się przekładało na budżet?
Kilka założeń demograficznych:
- struktura wiekowa przyjęta za GUS
wiek liczba ludności
18-24 5 000 000,00
25-34 5 000 000,00
35-44 5 500 000,00
45-59 7 500 000,00
60-64 1 500 000,00
od 65 5 000 000,00
- średni wiek dożycia Polaka 75 lat
- dzieci pomijamy (korzystają z zasad przysługującym rodzicom)

układając wg powyższej systematyki daty wyjścia poszczególnych roczników z systemu i zakładając niezmienne (od dziś) nakłady na SZ per capita wyjdą takie wartości zaczynając od 2010)

2010 39 825 000 000,00
1 2011 37 800 000 000,00
2 2012 35 775 000 000,00
3 2013 33 750 000 000,00
4 2014 31 725 000 000,00
5 2015 29 700 000 000,00
6 2016 28 350 000 000,00
7 2017 27 000 000 000,00
8 2018 25 650 000 000,00
9 2019 24 300 000 000,00
10 2020 22 950 000 000,00
11 2021 21 870 000 000,00
12 2022 20 790 000 000,00
13 2023 19 710 000 000,00
14 2024 18 630 000 000,00
15 2025 17 550 000 000,00
16 2026 16 132 500 000,00
17 2027 14 715 000 000,00
18 2028 13 297 500 000,00
19 2029 11 880 000 000,00
20 2030 10 462 500 000,00
21 2031 9 045 000 000,00
22 2032 7 627 500 000,00
23 2033 6 210 000 000,00
24 2034 4 792 500 000,00
25 2035 3 375 000 000,00
26 2036 2 700 000 000,00
27 2037 2 025 000 000,00
28 2038 1 350 000 000,00
29 2039 675 000 000,00
30 2040 0,00

Poprawiając efektywność obecnego systemu o 30% (uważam, że to i tak ostrożne założenie) wyjdzie nam to:

2010 28 025 000 000,00
1 2011 26 600 000 000,00
2 2012 25 175 000 000,00
3 2013 23 750 000 000,00
4 2014 22 325 000 000,00
5 2015 20 900 000 000,00
6 2016 19 950 000 000,00
7 2017 19 000 000 000,00
8 2018 18 050 000 000,00
9 2019 17 100 000 000,00
10 2020 16 150 000 000,00
11 2021 15 390 000 000,00
12 2022 14 630 000 000,00
13 2023 13 870 000 000,00
14 2024 13 110 000 000,00
15 2025 12 350 000 000,00
16 2026 11 352 500 000,00
17 2027 10 355 000 000,00
18 2028 9 357 500 000,00
19 2029 8 360 000 000,00
20 2030 7 362 500 000,00
21 2031 6 365 000 000,00
22 2032 5 367 500 000,00
23 2033 4 370 000 000,00
24 2034 3 372 500 000,00
25 2035 2 375 000 000,00
26 2036 1 900 000 000,00
27 2037 1 425 000 000,00
28 2038 950 000 000,00
29 2039 475 000 000,00
30 2040 0,00

To wszystko zakładając, że nikt nie skorzysta z wcześniejszego wykupu składek na SZ. Gigantyczną ulgę odczulibyśmy już po kilku latach. W 2015 budżet wyniósłby pewnie ok 100-120 mld z czego 30-50% szło by na właściwe wydatki docelowe. O tyle niższe mogły by być podatki. Niższe ponadto o wspomnianą już prywatyzację. A potem byłoby jeszcze lepiej.

Miłej analizy cyferek życzę smiling smiley
Jak coś mi się pomerdało to czekam na konstruktywne uwagi smiling smiley

03-09-2009 - 21:55:43

Odpowiadam Leszkowi!
1.Dzieci na utrzymaniu dorosłych bez żródeł dochodu też stanowią problem ekonomiczny.I też niestety chorują
2.Nie pytam jak leczyć chorych, bo to akurat wiem.Pytam o to jak przejść z systemu, w którym chory staruszek z marną emeryturą idzie , może i kiepskiego, lekarza, ale nie płaci.Bo bez emerytury i z cennikiem za poradę na gabinecie lekarskim bedzie kłopot.A pytam może nie indywidualnie Ciebie - skoro Cię to nie obchodzi , lub nie wiesz jak ma to wyglądać. Pytam zwolenników UPR,którzy znają program tejże partii.Staram się posiąść wiedzę na temat sprawy, która mnie zajmuje od partii, która mnie ciekawi. Mam naturalną chęć poznania w sobie.Nie lubię pozostawać w niewiedzy.
3.Zadałem chyba jasne pytanie o program przejścia od systemu dzisiejszego do UPR-owskiego.Stąd możesz wiedzieć czym jestem zainteresowany.Nie prosiłem o recenzję stanu dzisiejszego.
4.Placówki ochrony zdrowia są najczęściej samodzielnymi placowkami.Prywatne, samorządowe,kościelne itp.Cóż to za ustawa ma je "zlikwidować"?Lekarze jak nie dostaną pensji to sami odejdą z pracy. Zwalniać ich nie trzeba.
5. Rozumiem,że proponujesz odejść od składki zdrowotnej.Jasne. Prywatyzacja nie wystarczy do sfinansowania opieki zdrowotnej.Więc dorzucić chcesz z podatków.Nie wiem co to za różnica czy zabrane mi pieniądze nazwiesz składką czy podatkiem, ale jak lepiej brzmi , niech będzie.Niestety wysokość podatków nie byłaby podyktowana kosztem likwidacji tylko kosztem leczenia.Jak ma się zmniejszać?Bo wpływy z prywatyzacji i podatki będą coraz mniejsze..."Likwidator" - śliczna nazwa! Kiedyś krzyczano zlikwidować Kasy Chorych, teraz zlikwidować NFZ. Ciekawe kto będzie wołał"zlikwidowac "Likwidatora" a potem likwidatora "Likwidatora" i tak ad mortam defecatum. Każda propozycja oznacza bandę urzędników i nowy "system". Niczego nie zmieniłeś tylko przemianowałeś przyjacielu.
6.Co to znaczy "nie podejmować kolejnych zobowiązań"?Kto ma ich nie podajmować? I o jakie zobowiązania chodzi?Dziś NFZ ma ustawowe zobowiązanie zapewnienia określonej liczby usług medycznych dla populacji ludzkiej w ramach posiadania środków i ich potrzeb zdrowotnych.A w nowym systemie?Likwidator systemu będzie płacił z pieniędzy uzyskanych z podatków od wszyskich i prywatyzacji majątku państwowego za jakąś część usług dla częsci społeczeństwa przez ograniczony czas...Zaczynam wątpić w swoją inteligencję! Prosze jaśniej, bo się rozpłaczę.
7.Nie żartuj ze mnie - koszty opieki zdrowotnej spaść do zera nie mogą.Chodzi o to kto je ponosi.Jak dziś do kupy kosztuje to ponad 40 miliardów złotych, to czy te pieniądze zapłacą ludzie indywidualnie czy poprzez jakąś państwową instytucję może i obniży koszty, no ale nie do zera;-)))Musielibyśmy wszyscy trwale wyzdrowieć!Nie zanosi się.
8.Mówiąc o tych co już nie pracują myślałem o emerytach i rencistach.Może Cię i nie obchodzą, ale mnie tak.I dlatego chcę wiedzieć jak mają się znaleźć w proponowanym przez Ciebie systemie.A składki płacili w większości.Tylko już ich nie ma.więc z bieżących składek dziś wypłaca się emerytury i renty i dosypuje z podatków.Ty chcesz zlikwidowac składki i płacić z podatków i prywatyzacji.Niewielka różnica.Semantyczna właściwie.
9.Jeden argument dlaczego UPR miałoby to obchodzić?Proszę: ta partia chce zdobyć władzę, do tego potrzeba wyborców przekonanych o skuteczności pozytywnej zmian.Jeśli UPR nie obchodzą ci wyborcy , to wyborców nie obchodzi UPR.Popatrz na wyniki wyborów.Dobry argument?
10.Tu mnie zaskoczyłeś.Przychodni nie jest potrzebna ustawa.Żadna.Przychodnia potrzebuje forsy.I ktoś , kto korzysta z jej usług w jakiś sposób musi zapłacić - sam czy przez NFZ.

Wiesz najgorsze jest to,że ja nie mam wizji.Rozglądam się i wszystkie systemy są do dupy.Miałem nadzieję, że macie jakiś fajny pomysł. No...nie bardzo.Ale spróbuję:
Nie uważam,że rozproszenie zarządzania służbą zdrowia przyniesie oszczędności i zwiększy jej skuteczność.Trochę dużo by gadać.Może innym razem.Jestem zwolennikiem małych konsekwentnych kroków poprawiających efektywność. Zacząłbym od oceny tego,co jest najtańsze jednostkowo.Myślę o poradach lekarza rodzinnego, stomatologii, konsultacjach specjalistów.W sumie kosztuje to około 20% budżetu NFZ teraz, a sądzę,że nie jest aż tak źle żeby nie można było zapłacić za poradę w sprawie kaszlu. Korzyści będą takie, że zamiast latać 4 razy w miesiącu po receptę na przewlekłą chorobę, pacjent przyjdzie raz.
Koszty leczenia szpitalnego i chorób przewlekłych są koszmarne.Da sie je oszacować.Czy formę ubezpieczenia będzie NFZ czy prywatna ubezpieczalnia - nie czuję różnicy.Prywatne firmy też rozbudują biurokrację.Poza tym 15 ubezpieczalni w jednym szpitalu, 15 umów, 15 cyklów negocjacyjnych i 15 rozliczeń,kontroli i odmienne zalecenia w sprawie postępowania z konkretnym pacjentem.No trochę to skomplikowane.Ale niech tam.Pewnie trzeba będzie w szpitalu stworzyć specjalny dział do prowadzenia tego.
Nie wierzę w ludzką mądrość.Wierzę w głupotę.Jest przepotężna.Widzę koszmar cywilizacyjny ludzi,którzy nigdzie sie nie ubezpieczą i będą żebrać o leczenie, którego nikt im nie podaruje.Są to miliony wymagajace setek złotych miesięcznie na insuliny, dializy,leki kardiologiczne, onkologiczne itd.Będą umierać.Ludzka hojność nie da rady z tym poradzić sobie.Bogaty przedsiębiorca pomoże paru biednym po wypadkach czy z białaczką, ale nie da rady zapłacić za leczenie tysięcy ludzi z okolicznych wiosek.I to nawet jakby chciał.
Pomiędzy pacjentem a chorym jest taki paternalistyczny stosunek - jeden mówi, drugi słucha.Bo dzieli ich dysproporcja wiedzy.Jeden wierzy, a drugi stara się najlepiej jak może.Prawo jednak stoi nad nimi,żeby nie naciągać nie krzywdzić i nie wymuszać.Trudno jednak latać do sądu w związku z konsultacją, ktorą sie jestem usatysfakcjonowany.Stąd kulawy system, który jest, coś tam proponuje.
Reasumując.Jestem wrogiem rewolucji dla rewolucji.Wolę ewolucję z myślą przewodnią.
i dlatego pytałem jak chce UPR przewoluować w lepszy system.
Anonimowy użytkownik

03-09-2009 - 22:31:42

@ Ortodoks
Akurat w temacie służby zdrowia "pacta" zobowiązują do BIEŻĄCYCH "gwarancji" opieki zdrowotnej.
Czyli argument "ale ja płaciłem przez X lat" można między bajki wsadzić, bo przez X lat dostęp (podobno) do służby zdrowia był.
Sprawa prosta - okres przejściowy na czas prywatyzacji - kilka miesięcy, po sprywatyzowaniu placówek dnia n wygasa ubezpieczenie, i jak ktoś chce to się może ubezpieczyć.
Oczywiście są długi szpitali - ale to zupełnie inna bajka.
A co do emerytury, nie zrozumiałem:
Czy jak ktoś płacił składki na ZUS przez 10 lat, to przez ile czasu mu będą wypłacać?
I, jeśli dobrze zrozumiałem "wykup" - będzie można wyjąć włożone składki?
@ osmiol
Wywal w końcu te gazet z lat 60-tych na makulaturę. W USA obowiązkowych ubezpieczeń nie ma i jakoś nie umierają ludzie masowo na ulicy.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-09-2009 22:34 przez xsior.

03-09-2009 - 22:34:11

Odpowiadam Leszkowi!
No nie chcę być złośliwy ale chyba jednak to do mnie - tak patrząc na kwestie, do których się odniosłeś smiling smiley Ale nie ważne
Mam nadzieję, że jeśli jednak odpowiadałeś Leszkowi, to nie będzie wielkim nadużyciem z mojej strony jak jakoś na to odpiszę.

1.Dzieci na utrzymaniu dorosłych bez żródeł dochodu też stanowią problem ekonomiczny.I też niestety chorują
Fakt. Ale nie jest rzeczą pozostałych ludzi aby pod przymusem kazać im za nich płacić. Tysiące lat działało to bez przymusu i jakoś przyrost naturalny był znacznie wyższy niż dziś. Na tę okoliczność poza dobroczynnością i różnymi fundacjami recepty nie ma.

Pytam o to jak przejść z systemu, w którym chory staruszek z marną emeryturą idzie , może i kiepskiego, lekarza, ale nie płaci.
8.Mówiąc o tych co już nie pracują myślałem o emerytach i rencistach.
O emerytów się nie bój. Patrz mój ostatni post. Nikt ich samym sobie nie zostawi.

skoro Cię to nie obchodzi ,
Pisząc, że mnie to nie obchodzi mam na myśli ludzi, którzy w życiu składki nie zapłacili (to z dotychczas ubezpieczonych) i ludzi, którzy do płacenia składek nie będą zmuszani (to dla przyszłych chorych gdy już nie będzie służby zdrowia). Vide mój ostatni post.

lub nie wiesz jak ma to wyglądać.
Wiem i dlatego któryś tam post piszę na ten temat.

3.Zadałem chyba jasne pytanie o program przejścia od systemu dzisiejszego do UPR-owskiego.Stąd możesz wiedzieć czym jestem zainteresowany.Nie prosiłem o recenzję stanu dzisiejszego.
To wcale nie takie oczywiste. Różni prowokatorzy mogą się trafić. smiling smiley

4.Placówki ochrony zdrowia są najczęściej samodzielnymi placowkami.Prywatne, samorządowe,kościelne itp.Cóż to za ustawa ma je "zlikwidować"?Lekarze jak nie dostaną pensji to sami odejdą z pracy. Zwalniać ich nie trzeba.
Nie będzie nikt likwidował placówek ani pozbawiał ich finansowania w zakresie dotychczas ubezpieczonych. Vide mój ostatni post.
Ustawa ma stanowić "grubą kreskę" oddzielającą stare od nowego.

5. Rozumiem,że proponujesz odejść od składki zdrowotnej.Jasne. Prywatyzacja nie wystarczy do sfinansowania opieki zdrowotnej.Więc dorzucić chcesz z podatków.Nie wiem co to za różnica czy zabrane mi pieniądze nazwiesz składką czy podatkiem, ale jak lepiej brzmi , niech będzie.
Nie chodzi o semantykę tylko o to, że nie ma innego wyjścia. Ktoś za to zapłacić musi - nie da się temu zaprzeczyć. Ważne, że takie postawienie tematu sprawi, że będzie to ostatni raz kiedy ktoś płaci za kogoś.

wysokość podatków nie byłaby podyktowana kosztem likwidacji tylko kosztem leczenia.Jak ma się zmniejszać?
Ma się zmniejszać bo coraz mniej osób będzie z tego korzystało. Vide mój ostatni post.

"Likwidator" - śliczna nazwa!
Ktoś się musi tym zająć. Pamiętaj, że taka zmiana byłaby tylko jednym z elementów szerszego programu reform. A poza tym byłby to urząd z określonym terminem istnienia a nie jakiś trwający na zawsze.

6.Co to znaczy "nie podejmować kolejnych zobowiązań"?Kto ma ich nie podajmować? I o jakie zobowiązania chodzi?
System zostanie postawiony w stan likwidacji. Jak nie przymierzając jakaś spółka. Zarządza nią syndyk/likwidator. I system ten obsługiwałby wyłącznie osoby, które wcześniej nabyły do tego prawo. Nie podejmować nowych zobowiązań = nie przyjmować nowych ubezpieczonych. Ci nowi muszą się ubezpieczać na własną rękę. Albo i nie jeśli nie chcą.

7.Nie żartuj ze mnie - koszty opieki zdrowotnej spaść do zera nie mogą.
Oczywiście, że koszty w ogóle spaść do zera nie mogą. Pewnie nawet wzrosną bo ludzie będą zamożniejsi.
Do zera za to spadną po iluś tam latach koszty opieki zdrowotnej w starym systemie. Vide mój ostatni post.

9.Jeden argument dlaczego UPR miałoby to obchodzić?Proszę: ta partia chce zdobyć władzę, do tego potrzeba wyborców przekonanych o skuteczności pozytywnej zmian.Jeśli UPR nie obchodzą ci wyborcy , to wyborców nie obchodzi UPR.Popatrz na wyniki wyborów.Dobry argument?
Argument dobry, tylko nie pod ten adres. Gdyby UPR miało obiecywać, że nie zlikwiduje służby zdrowia tylko coś tam w niej zmieni to mógłby zmienić nazwę na PO lub SLD. To, że takie stawianie sprawy nie cieszy się poparciem świadczy tylko o naiwności ludzkiej.


Co do dalszej części Twojej wypowiedzi to odniosę się tylko do jednego zdania.

Prywatne firmy też rozbudują biurokrację.Poza tym 15 ubezpieczalni w jednym szpitalu, 15 umów, 15 cyklów negocjacyjnych i 15 rozliczeń,kontroli i odmienne zalecenia w sprawie postępowania z konkretnym pacjentem.
Tak by było gdyby system dalej był koncesjonowany, jak np teraz banki. Prawdziwy wolny rynek, bez koncesji, raczej nie doprowadziłby do takiego rozpasania jak teraz.

Co do reszty to masz rację, może innym razem.

pozdrawiam

03-09-2009 - 22:43:53

@ Xsior

Sprawa prosta - okres przejściowy na czas prywatyzacji - kilka miesięcy, po sprywatyzowaniu placówek dnia n wygasa ubezpieczenie, i jak ktoś chce to się może ubezpieczyć.
Widzisz. Moim zdaniem nie taka prosta. Mimo wszystko wraz z wiekiem rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia drogich w leczeniu schorzeń. Dlatego taki 60 latek gdyby go pozbawić prawa do leczenia po staremu wpadłby w czarną dziurę. 40 lat płacił składki i co? Nic z tego nie ma? Przecież komercyjnie nikt go w tym wieku nie ubezpieczy bo to zbyt ryzykowne.
Moja propozycja parytetu rok/rok jest oczywiście kosztowna ale bierze pod uwagę właśnie takie sytuacje.

Czy jak ktoś płacił składki na ZUS przez 10 lat, to przez ile czasu mu będą wypłacać?
Jeśli zgodzi się wyjść z systemu i podjąć ubezpieczenie prywatnie od nowa to zgodnie z parytetem ileś tam lat. Tylko że w ubezpieczeniach nie powinien to być parytet rok/rok. Raczej 4 lata składek = rok emerytury albo coś koło tego.
Jeśli zgodzi się w systemie pozostać to dla niego nic by się nie zmieniło. Dalej płaciłby składki ZUS i czekał na emeryturę po staremu.
Coś mi mówi, że tych drugich byłoby tym mniej im krótszy staż w ZUS mieliby wcześniej.

I, jeśli dobrze zrozumiałem "wykup" - będzie można wyjąć włożone składki?
Uważam, że jak najbardziej warto byłoby tak zrobić. Konsekwencje byłby oczywiście takie, że traci się prawo do leczenia/emerytury. Reszcie podatników sporo by to ulżyło.

03-09-2009 - 22:58:39

Odpowiadam @Xsior:
Bardzo dziękuję za te dane.Brzmią wiarygodnie.Ciesze się,że masz pomysł.Mam jednak wątpliwości, bo dostrzegam kilka wewnętrznych sprzeczności.
Będę teraz używał literek dla odmiany.
a.Likwidator dostaje składki nadal ubezpieczonych w wygasającym systemie...składki płaca tylko pracujący!Pozostałe miliony składek nie płacą nawet dziś.

b.Czemu Likwidator ma skuteczniej zarządzać placowkami opieki zdrowotnej niż dzisiejsze organy założycielskie? Bo mamy taką nadzieję?

c.Dajesz wybór człowiekowi w sprawie składki - dobrze.1350zł/obywatela - ok - statystyka.a konkretnie? Wygląda to następująco.Oddasz powiedzmy 50% składek zdrowym, pracującym itd.Wezmą.Co z tym zrobią - ich sprawa.Zgoda pełna.Tyle tylko,że z systemu wypadną zdrowi przyjacielu!

Pokażę to w skali mikro.Miałem przychodnię.6500 zapisanych pacjentow.Około 1500 porad miesięcznie.Dwóch lekarzy.Z NFZ około 30 tysięcy miesięcznie.60% koszty stałe.Badania,czynsze,raty leasingowe za sprzęt, diagnostyka laboratoryjna,pensje.Reszta do opodatkowania i na pół.Około 4800zł na łebka.Może i niedużo, ale pazerny nie jestem.Dorabiałem na dyżurach w szpitalu.

Około 30% wynosi tzw roczna chorobowość.Czyli 70% za których dostawaliśmy forsę nigdy u nas praktycznie się nie pojawiała.Można więc śmiało powiedzieć, że za tych potrzebujących płacili ci, co się nie pojawiali.Tyle,że to nieprawda.Pracujący i zdrowi płacili za wszystkich.Czyli gdyby połowa z nich przestała być do mnie zapisana, dostałbym 30% mniej , ale koszty miałbym te same.a to oznacza ,że zarobek spadlby mi o 75%.

Ale to tylko w mojej skali mikro, bo i tak ci , co ode mnie odeszliby przekazywaliby składki do NFZ i tenże miałby na opłacanie tych tylko chorych u mnie.

A teraz w sprawie makro - czyli Twój pomysł.10 milionów utrzymuje dziś system dla 40.Jak połowa odejdzie za stawkę obliczaną wg przelicznika koszt/ilość obywateli - oni zyskają - fakt.Ale Ty, czy jak wolisz Likwidator,dysponujesz połową środków.Nie może Ci to wystarczyć do utrzymania systemu nawet na krótką metę.1350zl składki to 120 zl miesięcznie , a to jest 8% od ...pensji 1500zł brutto.I to malo, bo chcesz mu oddać forsę wydawaną na dzieci.Więc nic prostszego - wypisuję się z systemu mając 2 dzieci i niepracująca 30-letnię żonę i dostaję miesięcznie dodatkowo 480zł.

Jasne,że za taką forsę trudno będzie się ubezpieczyć prywatnie.Durnego auta ubezpieczenie kosztuje więcej niż to , co oddasz.Ale wielu podejmie ryzyko.Może to i dobrze.ich sprawa.Tylko,że system koszty będzie miał nadal, bo chorzy się nie wypiszą.I z czego to utrzymasz?

Jeśli ludzie ponad 60 lat to 7.5 miliona wg GUS, to ich leczenie pewnie stanowi z 80% globalnych kosztów,ktore wynoszą z 50 miliardów.Czyli na łebka wyjdzie nie 1350zł a z 5000zł.Jako całość zakładam,że nie mniej niz z 35 - 40 miliardów.To oznacza,że musisz ściągnąć to z podatków.Czyli koło się zamknie.Jak się nie obrócim - tyłek zawsze z tyłu.

Ale kombinujesz w dobrym kierunku.Postaram sie sprawe przemyśleć i może razem coś spłodzimy! ( no, nie nie mialem na myśli nic z gatunku homo...raczej intelektualną płodność ;-)))

03-09-2009 - 23:31:49

@ Ortodox
Oczywiście ,że polemizuję z Tobą,trochę jestem padnięty po pracy.Padły nam dziś komputery i robiłem "ręcznie" i "z pamięci"przy pacjentach a po południu musiałem i tak wklepać w system, więc mi dekielek spostrzegawczości lekko sie obluzował.
Przepraszam
Anonimowy użytkownik

04-09-2009 - 09:20:18

@Ortodoks
Co do postępowania wobec konkretnych ludzi. Na początek każdemu powinno się dać możliwość "wykupu" swoich składek. Obecnie roczne wydatki na SZ per capita to ok 1350 zł. Tę kwotę przemnożoną (plus ew bonus za podjecie ryzyka) oferujemy obywatelowi. Jeśli weźmie => wypada ze starego systemu i musi radzić sobie sam. Jeśli nie weźmie =>
- wg parytetu rok/rok obywatel jest objęty starym systemem tak długo jak długo płacił składki
- w okresie, w którym "wyjściowo" korzysta ze starego systemu dalej płaci składki po staremu
- po tym okresie radzi sobie sam
Jest to sensowne rozwiązanie, bo trudno twierdzić, że prawem nabytym dożywotnio staje się ubezpieczenie po zapłaceniu np pierwszej i jedynej składki. Taki parytet naturalnie jest moim pomysłem i być winien być inny ale zasadę uważam za dobrą.

No jednak nie.
ŻUS prowadzi dla każdego ubezpieczonego indywidualne konta w rozbiciem na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne.
Nic nie stoi na przeszkodzie by każdy ubezpieczony dostał do ręki kwit z takim wyliczeniem (jak to zresztą się dzieje) z tym, że byłby to rodzaj papieru wartościowego z gwarancją państwa pokrycia w gotówce.
Rzecz jasna kwoty wpłat musiały by być zrewaloryzowane o stosowne odsetki od gromadzonego kapitału do dnia tej operacji.
Kwit taki stanowić mógłby udział wpłacany ubezpieczycielowi - czy to na ubezpieczenie emerytalne czy też zdrowotne.
Mógłby też być złożony w banku jako lokata z zastrzeżeniem wypłaty przez okres powiedzmy 10 lat.
OFE wydałoby takie kwity od ręki gwarantując ich pokrycie w gotówce - tu jednak trzeba by dokładnie przyjrzeć się ustawie o OFE.
Zapewne koniecznym byłoby zmuszenie działających w Polsce ubezpieczycieli do rewizji trybu w jakim zgadzają się przyjąć odpowiedzialność i jej realizację jednak przy zastrzeżeniu że "zmuszeni" by byli Ci jedynie którzy wyrażą na to zgodę nie sądzę by były z tym jakieś problemy - po prostu w nadziei przyszłych zysków obniżyliby nieco swoje wymagania bądź - co bardziej prawdopodobne - podnieśliby nieco zyskowność innych ubezpieczeń.
Reasumując - przeprowadzenie takiej operacji w ciągu załóżmy roku "rozwiązałoby" problem istnienia ZUSu i wypłacanych przezeń świadczeń bez potrzeby przedłużania jego istnienia.

Oczywiście, że koszty w ogóle spaść do zera nie mogą. Pewnie nawet wzrosną bo ludzie będą zamożniejsi.
Nie wzrosną - nie ma takiej możliwości.
Na dowód tego coś opowiem.
Kilka lat temu zachorował mi pies (zeżarł coś bałwan).
Pojechałem do lecznicy, gdzie w ciągu dwóch godzin psa zbadano, zrobiono mu USG, prześwietlenie, wykonano jakieś - nie pamiętam jakie - badania w laboratorium, zaaplikowane jakieś antybiotyki i tyle.
Zapłaciłem bodaj 300 złotych włącznie z tym, co kosztowały lekarstwa na dwutygodniowe leczenie.
Być może ktoś z was ma szczęście być traktowanym w przypadku choroby jak mój pies - gratuluję choć moje osobiste doświadczenia mówią mi coś innego - nie da się takiego czegoś załatwić w dwie godziny za trzysta złotych.
Wizyta u lekarza rodzinnego, skierowanie do specjalisty, wizyta u tego specjalisty (nieźle jeśli jeszcze w tym miesiącu) skierowanie na USG i samo USG, wycieczka po opis badania (lub spędzenie jakiegoś czasu czekając na nie) skierowanie na prześwietlenie, wycieczka po opis badania (lub spędzenie jakiegoś czasu czekając na nie) i samo prześwietlenie skierowanie do laboratorium (a jeśli badanie ma się odbyć na czczo to następnego dnia również), ponowna wizyta u specjalisty i spacerek do apteki (jeśli w dużym mieście to fajnie, jeśli w jakiejś dziurze - zwykle konieczny jest spacerek następnego dnia jako że leki dopiero trzeba sprowadzić).
Korzystając z komunikacji miejskiej same podróże będą kosztować z 50 złotych.
Chorować się odechciewa.

@osmiol
Pokażę to w skali mikro.Miałem przychodnię.6500 zapisanych pacjentow.Około 1500 porad miesięcznie.Dwóch lekarzy.Z NFZ około 30 tysięcy miesięcznie.60% koszty stałe.Badania,czynsze,raty leasingowe za sprzęt, diagnostyka laboratoryjna,pensje.Reszta do opodatkowania i na pół.
Niet - całość jest opodatkowana i to wysoko.
No i NFZ też co nieco kosztuje, prawda?
Ale jest gorzej - przy wprowadzeniu wolnego rynku ilość wizyt spadnie i to znacząco.

Więc nic prostszego - wypisuję się z systemu mając 2 dzieci i niepracująca 30-letnię żonę i dostaję miesięcznie dodatkowo 480zł.
Jasne,że za taką forsę trudno będzie się ubezpieczyć prywatnie.Durnego auta ubezpieczenie kosztuje więcej niż to , co oddasz

W PZU za ubezpieczenie NW do kwoty 20 000 euro wynosi coś 20 złotych...
A biorąc pod uwagę to, że jest to ubezpieczenie dobrowolne i co za rym idzie - sporadyczne - musi być zawyżone.
Więc - da się jak widać.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 04-09-2009 09:27 przez Leszek.

04-09-2009 - 11:08:41

@ Leszek

Nic nie stoi na przeszkodzie by każdy ubezpieczony dostał do ręki kwit z takim wyliczeniem (jak to zresztą się dzieje) z tym, że byłby to rodzaj papieru wartościowego z gwarancją państwa pokrycia w gotówce.
Reasumując - przeprowadzenie takiej operacji w ciągu załóżmy roku "rozwiązałoby" problem istnienia ZUSu i wypłacanych przezeń świadczeń bez potrzeby przedłużania jego istnienia.
Na początek - napisałem o kwocie 1350 p/c natomiast nie dopisałem, że traktuję to tylko jako wartość średnią.Oczywiście zwroty byłby różne - proporcjonalne do składek. Tak czy inaczej im człowiek starszy tym mniej chętnie by na to szedł o czym za chwilę.
Co do dalszej idei (tzn likwidacja ZUS w np rok) to są dwa "ale".
1. Tylko część składki jest naliczana na indywidualnym koncie ZUS/OFE (niecała połowa - to szacunek, bo proporcje indywidualnie są bardzo różne). Reszta idzie do wspólnego wora i tego nie doliczysz. Dalej - ok 55-60% (!) budżetu ZUS i NFZ to nie składki tylko dotacja budżetowa. A tamte pieniądze już na 100% nie są "znakowane" indywidualnie. Konia z rzędem jeśli się tego doliczysz. Przepływy na linii ZUS-budżet-NFZ są tak zagmatwane, że ja wymiękłem. to chyba specjalnie tak zrobili.
2. Dotychczasowa umowa mówi tak: płacisz składki (choćby i 100 zł/rok), a my cię leczymy na cokolwiek byś nie zachorował oraz płacimy ci emeryturę w minimalnej kwocie X (ta kwota wynika z ustawy przecież). I człowiek żyje z tym przeświadczeniem np 35 lat. Zresztą i tak nie ma innego wyjścia. I nagle okazuje się, że oddajemy mu kilka-kilkanaście tysięcy zł i mówimy "radź sobie sam - z tamtą umową to żartowaliśmy". Za odzyskane pieniądze niestety ani nie poleczysz się zbyt długo (zwłaszcza w starszym wieku) ani też długo nie pożyjesz (na emeryturze). Ja takie postawienie sprawy traktuję analogicznie do masowych wywłaszczeń i braku późniejszej reprywatyzacji.
Ponadto jak pisałem wcześniej: "Mimo wszystko wraz z wiekiem rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia drogich w leczeniu schorzeń. Dlatego taki 60 latek gdyby go pozbawić prawa do leczenia po staremu wpadłby w czarną dziurę. 40 lat płacił składki i co? Nic z tego nie ma? Przecież komercyjnie nikt go w tym wieku nie ubezpieczy bo to zbyt ryzykowne." To samo dotyczy emerytur.

Niestety wprowadzanie zagmatwanego mechanizmu redystrybucji ma takie skutki, że nie da się tego w prosty i szybki sposób rozwiązać. Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie powiedzieć 50-60 latkom "dziękuję - dalej nie jedziemy".

Nie wzrosną - nie ma takiej możliwości.
Chodziło mi tylko o to, że wzrósłby popyt (bo ludzie zamożniejsi). Co prawda być może przestaliby chodzić po przychodniach zawracać gitarę ale może zaczęliby korzystać z leczenia innych-poważniejszych spraw.

W PZU za ubezpieczenie NW do kwoty 20 000 euro wynosi coś 20 złotych...
W 2007 dostałem z Danii ofertę ubezpieczenia zdrowotnego; składka ok 150-200€, suma ubezpieczenia medycznego 1,5-2 mln €. Zawarte w tym były konsultacje nawet u specjalistów w Japonii (!) i takie różne bajery. Po prostu full wypas.
No ale firma nie działa w Polsce i wynikało z tego mnóstwo komplikacji, nie mówiąc już o tym, że mnie nie stać, bo więcej nawet niż te 150-200€ to mi ZUS zbiera po przymusem. Dwa razy ubezpieczać się nie mam zamiaru.

04-09-2009 - 12:29:40

Do Leszka( no teraz na pewno)
Badanie , ktore kosztowalo 300zl to porada lekarza, usg, rtg, antybiotyk.OK - nie pamietasz jakie badania krwi.No wiec informuje Cie iz usg kosztuje przychodnie okolo 25-30zl za badanie, rtg to koszt rzedu 10-15 zlotych, badanie krwi biochemiczne to okolo 4zl za pojedyncze , morfologia 6-7 zl, a antybiotyk mozna kupic za 3 zl - oczywiscie zalezy jaki.Reasumujac - koszt leczenia Twojego psiaka dla lecznicy to okolo 100zl a 200zl zarobili.Nie jest to wiec wcale mniej niz za konsultacje specjalisty od ludzi.I za te 300zl mozesz miec to wszystko zrobione u czlowieka.Naprawde.A skoro chcesz placic , to po co leciec po skierowanie do specjalisty, jak wiesz ,ze badanie krwi ma byc na czczo no to w czym problem?Badz na czczo!Tak wiec nie przesadzajmy z ta mitrega, bo zaraz okaze sie,ze kupno gazety to heroizm.
W kwestii moich wyliczen.Po pierwsze sa prawdziwe.Nie mam powodu klamac - juz tego interesu nie prowadze.Przyklad moj mial zaprezentowac mechanizm - placa wszyscy,korzystaja chorzy.Jak zdrowym pozwolisz odejsc na swoje - koszty pozostana takie same , wplywy spadna.I podatki nie maja w tym mechanizmie nic do rzeczy.Choruje 30%, placi 100%;jak z 70% zdrowych przestanie placic 3/4 dostaniesz 45% dotychczasowej zaplaty, za prawie 100% tego samego wydatku.Wiec przy rentownosci interesu dzis na poziomie 40% od wplywu brutto dochodu nie ma.
No z tym PZU to chyba zartujesz! Od czego to ubezpieczenia? Jak zlamiesz sobie noge czy jak umrzesz.OK.Ale z tej kwoty nikt nie bedzie finansowal Twojego leczenia! Jednorazowa kwota i precz.To najprostsze z mozliwych ubezpieczen.Iles tam wypadkow czy zgonow jest w danej populacji, liczysz na ile chce sie klient ubezpieczyc i na jak dlugo , no i wyliczasz mu skladke.
Okolo 1000zl kosztuje ampulka antybiotyku na oddziale intensywnej terapii, nowoczesny chemoterapeutyk to kwota zblizona,operacja potrafi kosztowac kilkadziesiat tysiecy zlotych. I wszystkie te dzialania moga byc wielokrotne.Cykl leczenia z nowotworu to kwota dziesiatkow tysiecy zlotych.Wielospecjalistyczne leczenie cukrzyka z powiklaniami to tez tysiace zlotych rocznie.
Coz to wiec jest 20 tysiecy euro?

Do Ortodox:
Ciesze sie, ze podobnie do mnie problem rozumiesz. Mam tylko ale dotyczace Twoich wynurzen nt oferty ubezpieczeniowej.
Zawsze podkreslam,ze diabel tkwi w szczegolach.A wiec kilka prostych pytan.Ile ma osoba ubezpieczana lat, czy jest ogolnie zdrowa, co robi,czy oplata roczna/miesieczna jest stala czy moze sie zmienic,czy skorzystanie z uslugi zmienia wysokosc ubezpieczania lub oplate za nie,na jak dlugo jest zqawierana umowa.Itd itp.Chodzi o to, ze 25 letni zdrowy gosc ma szanse zachorowac w ciagu najblizszych 25 lat powiedzmy rzedu 10%.I koszt takiej choroby wyniesie z 300zl /miesiac.Powazne schorzenie przez te 25 lat to szansa/pech rzedu 1%.I koszt powiedzmy 100 tys zlotych.A do Japonii poleciec ma szanse jeden na 10 milionow ubezpieczonych.Wiec placac po 200 euro/miesiac przez 25 lat wydajesz ponad 60 tys euro przy 10% ryzyku zachorowania za kwote kilkuset euro i moze 1% za 30 tysiecy.Nic tylko zalozyc firme ubezpieczeniowa!
Poza tym te prywatne ubezpieczenia to tez nie do konca pelne ubezpieczenie.Tym bardziej w hipersocjalistycznej Skandynawii.W Wielkiej Brytanii akurat wyglada to tak, ze owszem,mozesz isc prywatnie do specjalisty.Ale musisz miec i tak skierowanie.Jak potrzebujesz jakiejs wyszukanej diagnostyki - zrobia, ale musisz udowodnic , ze w ramach bezplatnego systemu jest to niemozliwe. A jak wszystko juz pozalatwiasz, to po postawieniu nieciekawego rozpoznania taka Ci skladke zaproponuja, ze sam zrezygnujesz z ubezpieczenia.
Reasumujac - czym innym jest dodatkowe ubezpieczenie - taka w gruncie rzeczy ladniejsza pielegniarka, a czym innym ubezpieczenia od zdarzen, krote sie wydarzaja, wydarzaly i beda wydarzac i musisz sobie zapewnic mozliwosc pomocy medycznej gdy potrzebujesz.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6251, Posty: 45451, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 39, Posty: 495.