5.12.2011 Proszę to koniecznie zobaczyć!

Wysłane przez mario 

05-12-2011 - 14:16:58

Link do wpisu: [korwin-mikke.pl]

W tym artykule (http://www.bibula.com/?p=47770) autor ma parametry pliku:
Tytuł: “More Europe”
Autor: Charles Crawford
Utworzony: 2011-11-28 18:24:52
Zmieniony: 2011-11-28 18:24:52

Ja pobrałem przed chwilą (5.12.2011 14:10) i mam:
“More Europe”
Charles Crawford
środa, 30 listopada 2011 10:51:12
środa, 30 listopada 2011 10:51:12

Warto to chyba śledzić i zapisywać.

05-12-2011 - 15:26:28

Biorąc pod uwagę sprawę potencjalnego autorstwa tego przemówienia ta hipoteza:
[prawica.net]
staje się całkiem prawdopodobna.

Pozdrawiam

05-12-2011 - 16:44:02

Zanim przeczytałem wyjaśnienia Bibuły to przekonany byłem, że Radkowi napisała to żona bo nie było ani jednej wzmianki o Afganistanie...winking smiley
Trzeba przyznać, że bardzo dobrze napisane. Dobra analiza sytuacji i przyczyn. Wnioski i sugestie już znacznie mniej mi się podobają ale generalnie to mało co mi się podoba a szczególnie prawo powszechnego ciążenia gdy np mam lecieć samolotem.

06-12-2011 - 01:17:16

tu jest troche o autorstwie tego dokumentu
[tv.rp.pl]

06-12-2011 - 04:08:19

Cytuj
JKM
i proszę mi łaskawie wytłumaczyć, jak to jest technicznie, że na ekrenie nie widać autora tekstu - a po skopiowaniu do siebie to nazwisko się pojawia.
Panie Januszu, w dokumentach takich jak PDF czy word, te programy wstawiają w niezbyt widocznym miejscu programu, nazwę komputera lub zalogowanego użytkownika. Mało kto o tym wie i to już nie raz było przyczyną wielu afer w różnych firmach smiling smiley
Informatyzacja urzędów jest godna pożałowania, dlatego podejrzewam, że powodem jest niewiedza kilku osób przez których ręce ten PDF przeszedł.
Mnie to wcale nie dziwi, co druga strona rządowa (gov.pl) od strony technicznej wygląda jak pisana przez kompletnie niedoświadczonego praktykanta.

Jeszcze co do aspektów technicznych to wiekszość formatów plików posiada ukryte "meta dane" np. zdjęcia czy filmy zawierają nazwę sprzętu na jakim zostały wykonane, czasem też nazwę komputera/użytkownika.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-12-2011 04:09 przez PrzemoBB.

06-12-2011 - 09:06:22

Panie Januszu nazwisko nie pojawia się po skopiowaniu pliku. Można po wciśnięciu prawego przycisku myszki obejrzeć właściwości dokumentu i tam jako autor także pojawia się Pan Crawford.

pozdrawiam

06-12-2011 - 09:25:44

Ja tylko uzupełnię, bo pyta Pan o szczegóły techniczne. W Windows (jak sądzę w Linuksie jest analogicznie) za kopiowanie nie odpowiada sam system, tylko program, z którego Pan "kopiuje", a ściślej: w którym wciska Pan przycisk z etykietką "kopiuj", wybiera odpowiednią pozycję z menu lub wciska kombinację klawiszy Ctrl-C. Jest tak dlatego, że umówiono się/przyjęło się, że Ctrl-C, "kopiuj" i przycisk z dwoma dokumentami będą w każdej aplikacji robiły to samo. Po kliknięciu tego przycisku (kombinacji klawiszy itd.) system Windows informuje program, że doszło do takiego i takiego zdarzenia (wciśnięcia przycisku o numerze XXX). Co program z tym zrobi, to jego sprawa, może np. po wciśnięciu Ctrl-C wydrukować stronę. W większości aplikacji jest to jednolicie, to znaczy program (upraszczając) najpierw sprawdza, czy w ogóle można coś kopiować (np. nie zaznaczono tekstu), umieszcza w Schowku Windows pewne dane, umówiono się (przyjęło się), że w przypadku dokumentów tekstowych programy będą umieszczać tam zaznaczony tekst *). W tym wypadku jest nieco inaczej, widocznie Adobe Reader umieszcza dodatkowe informacje, których Pan nie widzi. Zasadniczo nie ma w tym nic nadzwyczajnego, jest to odrobinę bardziej skomplikowane niż zwykła operacja "kopiuj", ale nawet początkujący programista sobie z tym poradzi. Istotą jest, że kopiowania nie dokonuje system Windows, a program. Windows tylko informuje program o zdarzeniu oraz udostępnia mu do dyspozycji Schowek.

*) co więcej, te dane muszą być tak umieszczone, żeby przy wklejaniu np. do Worda pojawiły się odpowiednie formatowania, a do Notatnika - nie.

06-12-2011 - 13:54:49

Czytam sobie takie teksty "W niewidocznych na pierwszy rzut oka właściwościach dokumentu zawierającego przemówienie ministra jako autor jest wpisany Charles Crawford. To znaczy, że ktoś, kto się tak nazywa, jest autorem tego dokumentu - ocenia Łukasz Bigo, szef portalu internetowego se.pl." i zastanawiam się dlaczego ktoś wypisuje takie głupoty ?
Taki wpis nic nie musi oznaczać. Równie dobrze, Charles mógł spojrzeć na dokument czy nie zawiera błędów stylistycznych czy innych trudnych do uchwycenia przez kogoś innej narodowości i po poprawieniu odesłać z powrotem. Jedyne o czym informuje wpis, to tylko o tym, że program na którym dokonywano konwersji do formatu pdf. był zarejestrowany na Charlesa Crawforda i tyle.

A dlaczego nie wykasowali ? Bo ktoś zapomniał lub nie umiał sprawdzić, albo mu się nie chciało, albo to olał. Tak czy inaczej data konwersji dokumentu to i tak już kilka dni po terminie przemówienia.

06-12-2011 - 14:46:09

P. Radkowi błędy stylistyczne po angielsku mogła poprawić Jego Żona dziennikarka z Pulitzerem, po Yale i Oxfordzie, jeśli w ogóle mielibyśmy uwierzyć, że sam nie umie po angielsku.
Moim zdaniem można by się czepiać, gdyby p. Crawford znał tekst przemówienia przed jego wygłoszeniem; tutaj takiego dowodu nie mamy. Równie dobrze akurat wszyscy tłumacze w MSZ byli chorzy i p. Radek poprosił p. Charlesa "tu masz nagranie mojej mądrej przemowy, weź mi to przepisz, zrób pdf-a, bo ciągle za mało mamy urzędników".

06-12-2011 - 19:23:14

Cytuj
1084
Równie dobrze, Charles mógł spojrzeć na dokument czy nie zawiera błędów stylistycznych czy innych trudnych do uchwycenia przez kogoś innej narodowości i po poprawieniu odesłać z powrotem.

Wtedy nie zmieniłoby się pole autora. To pole zapisywane jest przy tworzeniu dokumentu. Później trzeba to zmienić ręcznie.

06-12-2011 - 19:49:56

E tam, czepianie się drugorzędnych detali. Ktoś taki jak Minister SZ ma prawo mieć sztab ludzi: doradców, podpowiadaczy, recenzentów... Skoro p. Radek wygłosił osobiście ten tekst (chyba nie pod przymusem?), to znaczy że uznał go za swój, bez względu na to, kto mu go pisał / podpowiadał / tłumaczył / poprawiał / konwertował do pdfa.

06-12-2011 - 22:37:21

Cytuj
Szwejk
P. Radkowi błędy stylistyczne po angielsku mogła poprawić Jego Żona dziennikarka z Pulitzerem, po Yale i Oxfordzie, jeśli w ogóle mielibyśmy uwierzyć, że sam nie umie po angielsku.
Moim zdaniem można by się czepiać, gdyby p. Crawford znał tekst przemówienia przed jego wygłoszeniem; tutaj takiego dowodu nie mamy. Równie dobrze akurat wszyscy tłumacze w MSZ byli chorzy i p. Radek poprosił p. Charlesa "tu masz nagranie mojej mądrej przemowy, weź mi to przepisz, zrób pdf-a, bo ciągle za mało mamy urzędników".

Gdy pisałem pewien scenariusz, moje błędy również mogła poprawić moja żona i 20 innych osób, a ja jednak wolałem najpierw przesłać tekst dobremu koledze, i usłyszeć jego opinie.


Cytuj
szydlot
Wtedy nie zmieniłoby się pole autora. To pole zapisywane jest przy tworzeniu dokumentu. Później trzeba to zmienić ręcznie..

Pod warunkiem, że zostało by to wysłane w postaci załącznika a nie jako otwarty tekst w mailu czy zwykły plik tekstowy. Wiele osób, w tym ja stara się minimalizować objętość wiadomości. To pozostałość po czasach gdy internet raczkował, wtedy w złym tonie było wysyłanie wiadomości z postaci html czy dodawanie załączników.

07-12-2011 - 00:10:47

no i co w tym nadzwyczajnego, o co chodzi? Raduś nie ma polotu i tyle

07-12-2011 - 01:33:34

Cytuj
1084
Pod warunkiem, że zostało by to wysłane w postaci załącznika a nie jako otwarty tekst w mailu czy zwykły plik tekstowy. Wiele osób, w tym ja stara się minimalizować objętość wiadomości. To pozostałość po czasach gdy internet raczkował, wtedy w złym tonie było wysyłanie wiadomości z postaci html czy dodawanie załączników.

Już widzę jak Raduś ręcznie kopiuje tekst do maila, który wcześniej skonfigurował, żeby tworzył wiadomości w czystym tekście, żeby zaoszczędzić transfer.
A najpierw sam pisze tekst przez kilka godzin, jak jakiś uczniak, który nie ma nic lepszego do roboty.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-12-2011 01:36 przez Ixian.

07-12-2011 - 09:24:27

Cytuj
1084
Cytuj
Szwejk
P. Radkowi błędy stylistyczne po angielsku mogła poprawić Jego Żona dziennikarka z Pulitzerem, po Yale i Oxfordzie, jeśli w ogóle mielibyśmy uwierzyć, że sam nie umie po angielsku.
Moim zdaniem można by się czepiać, gdyby p. Crawford znał tekst przemówienia przed jego wygłoszeniem; tutaj takiego dowodu nie mamy. Równie dobrze akurat wszyscy tłumacze w MSZ byli chorzy i p. Radek poprosił p. Charlesa "tu masz nagranie mojej mądrej przemowy, weź mi to przepisz, zrób pdf-a, bo ciągle za mało mamy urzędników".

Gdy pisałem pewien scenariusz, moje błędy również mogła poprawić moja żona i 20 innych osób, a ja jednak wolałem najpierw przesłać tekst dobremu koledze, i usłyszeć jego opinie.

Myślę, że będąc szefem MSZ nie wysłałby Pan tego tekstu (a nie jakiegoś - z całym szacunkiem - scenariusza) szpiegowi obcego państwa, nawet gdyby to był Pana dobry kolega. Pp. Kwaśniewski i Oleksy też się z p. Ałganowem "przyjaźnili całymi rodzinami", a jaka afera była. A p. Crawford jest niewątpliwie, jako były dyplomata, szpiegiem, choć niekoniecznie Zjednoczonego Królestwa.

W którejś książce ("Akwarium"?) Wiktor Suworow napisał, że najważniejszą osobą w ambasadzie [ZSRR] wcale nie jest ambasador, tylko szef GRU. Ambasador jest mu podległy i wypełnia jego polecenia, głównie robi awantury, że złapano innego "dyplomatę". Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby podobne reguły nie obowiązywały w MI5, a przynajmniej, że p. Crawford się na tym nie zna. Jeśli p. Sikorski nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie powinien korzystać z usług p. Crawforda, to niestety, ale jest głupi, i aż strach to napisać, ale jest Jego podwładnym, mam nadzieję, że chociaż nieświadomym.

Faktem jest, że p. Crawford miał dostęp do tego pliku, przed przemówieniem, czy po, wszystko jedno. Jeśli po, to niby wszystko w porządku. Smutne jest to, że z jakiegoś powodu tego pliku nie wygenerował urzędnik w MSZ, tylko ktoś, kto wpisał w pole "autor" tekst "Charles Crawford". Oczywiście, jest szansa, że jakiś referent Jan Kowalski dla wygłupu wpisał taki tekst (może to postać z jego ulubionego komiksu) i równie dobrze mógłby wpisać "Barack Obama", "Myszka Miki" czy "Clark Gable". Ale to jest MSZ a nie Ministerstwo Pracy, tu nie ma miejsca na wygłupy.

07-12-2011 - 10:31:19

Cytuj
Szwejk
Jeśli p. Sikorski nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie powinien korzystać z usług p. Crawforda, to niestety, ale jest głupi, i aż strach to napisać, ale jest Jego podwładnym, mam nadzieję, że chociaż nieświadomym.
Dlaczego ma to być oznaką głupoty? Czy Sikorskiemu coś się stanie, po tej "aferze"? Pewnie nie pierwszy raz ktoś mu pisze przemówienie i dzięki temu oszczędził dużo czasu.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-12-2011 00:38 przez Ixian.

07-12-2011 - 15:19:29

No i co z tego? To chyba normalne, że zlecamy usługi komuś, kto je wykona lepiej od nas samych ..

07-12-2011 - 18:08:54

Cytuj
Szwejk
Myślę, że będąc szefem MSZ nie wysłałby Pan tego tekstu (a nie jakiegoś - z całym szacunkiem - scenariusza) szpiegowi obcego państwa, nawet gdyby to był Pana dobry kolega.

O to zależy, w pewnych okolicznościach mogło by to być wręcz świetnym pomysłem. Wszystko zależy od treści, sytuacji politycznej i tego co chcemy osiągnąć. Nie mamy żadnych bliższych danych na ten temat. Przecież tak naprawdę spekulujemy sobie wokół wpisu, który może zrobić niemal każdy kto miał dostęp do omawianego pliku.

08-12-2011 - 10:29:23

Cytuj
Ixian
Jeśli p. Sikorski nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie powinien korzystać z usług p. Crawforda, to niestety, ale jest głupi, i aż strach to napisać, ale jest Jego podwładnym, mam nadzieję, że chociaż nieświadomym.

Dlaczego ma to być oznaką głupoty? Czy Sikorskiemu coś się stanie, po tej "aferze"? Pewnie nie pierwszy raz ktoś mu pisze przemówienie i dzięki temu oszczędził dużo czasu.

Po TEJ nie, ta afera (w sensie tego, co p. Sikorski powiedział w Berlinie), jest sztucznie rozdmuchana.

Mnie tylko chodzi o to, że Minister Spraw Zagranicznych korzysta z (jakichkolwiek) usług szpiega obcego państwa. Szpiedzy mogą być "nielegalni", czyli utajnieni, i jeśli np. podsekretarz Jan Kowalski jest szpiegiem i tego nikt nie wie, to w porządku. Jednak p. Crawford był ambasadorem, miał do czynienia ze szpiegami, jak każdy ambasador i - jak piszą w każdej książce - szpiegiem się jest do końca życia. A jako ambasador był szpiegiem jawnym. Jeśli p. Sikorski o tym nie wie, to jest głupi - taka jest moja opinia.

Człowiek średnio wykształcony i kulturalny powinien nie tylko wiedzieć, kto to jest Mickiewicz, Beethoven czy Mendelejew, ale powinien się także orientować, kim był Pele (nawet jak nie lubi piłki), Adam Małysz, Dalaj Lama, Elvis Presley, Darth Vader, Roman Polański czy James Bond. Nie mówię, że trzeba to oglądać czy się tym zachwycać, ale ogólne pojęcie trzeba mieć. Nie wierzę, że p. Sikorski nie widział żadnego filmu szpiegowskiego, więc powinien wiedzieć, że ambasador nie może mieć wpływu na to, co robi minister. A jeśli nie wie, to ktoś mu był powinien to powiedzieć.

Tu nie chodzi o to, że p. Crawford napisał p. Sikorskiemu przemówienie, równie dobrze mógłby mu sprzedać samochód, załatwić wizytę pani z agencji towarzyskiej, zabrać na finał Pucharu Polski czy kupić lizaka. Od pewnych osób prezentów urzędnik nie powinien przyjmować ani robić z nimi interesów.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6254, Posty: 45467, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 717, Posty: 2055.