9 października 2013: UWAGA: Wrocław: drobna zmiana! A ja odszczekuję "sekcie smoleńskiej"...

Wysłane przez VOTE_UPR 

09-10-2013 - 14:36:02

[korwin-mikke.pl]



W świecie polityki uznaje się, że Ruskich stać na wszystko. Czyli też na zgładzenie przywódcy innego państwa, a nawet wielu jego funkcjonariuszy na raz. Ciągnie się ta opinia za Ruskimi jeszcze od czasów sowieckich. Można powiedzieć, że winni są Sowieci. Ale można też powiedzieć, że spuścizna również ma swoje znaczenie. W końcu po ojczyźnie światowego proletariatu pozostały rządy zbliżone do mafijnych, zresztą jak i u nas, no bo i zwyczajnie nie można się spodziewać, żeby służby wyparowały. Gdyby nie miały uprzednio swoich interesów, no to jeszcze, ale widocznie miały, skoro z sitwy przetrwały i pociągnęły. Dalej trzeba dodać, że konsekwentnie za Sowietami powinna Rosja ciągnąć tamtą niewydolność. Armia sowiecka może i była liczna, np. 3 do 1 w broni pancernej, ale nie była nowoczesna - to względnie, bo nowoczesność jest też względna. O Sowietach sporo się można nasłuchać i naczytać, o tych dziwactwach niestworzonych, nie do wyobrażenia dla cywilizowanej części świata. I chociaż Rosja oficjalnie rozwija się w tempie 7 czy 8%, to ja bym nie zakładał, że Ruskich stać na obalenie samolotu magnesem, pęcherzem gazu lub podobnymi metodami. Nie mówię, że nie istnieje zbrodnia doskonała. Ona istnieje jak najbardziej, bo wystarczy, że jest tak dobra, aże aparat śledczy nie da rady jej rozpracować, bo nie jest sprytniejszy od danego zbrodniarza - i już jest "doskonała". Ale wyrafinowane metody w dość dużej jednak skali wymagają poważnej aparatury. I jeszcze ważne jest, że tu nie idzie o samo podłożenie bomby - bo to zupełnie inna jest koncepcja. Zestrzelenie samolotu pasażerskiego też nie przekracza możliwości najmniejszej armii świata. Ale naprowadzenie samolotu na odpowiednią boczną ścieżkę, aby tam zadziałać na niego magnesem ukrytym pod ziemią, to już wygląda na scenariusz filmu z Jamesem Bondem. Już by się dawno miejscowi kapnęli, gdyby Ruscy coś takiego chcieli zakopać na podejściu do pasa.

Można jeszcze dodać, że Brytyjczycy w czasie II Wojny wpadli na koncepcję zbudowania wielkiego elektromagnesu do zakłócania lotu niemieckich rakiet, co to wtenczas spadały na Londyn. Patent zakładał użycie połączonych szyn kolejowych wokół stolicy. Nie został wdrożony jednak w życie, zapewne z tej przyczyny, że trzeba by zasilić taką pętlę potężnym wręcz prądem. To miało chronić cały Londyn. Na małym obszarze oczywiście nie potrzeba by było tak gigantycznej konstrukcji, ale i tak dla wytworzenia tak silnego pola magnetycznego, żeby ściągnąć samolot, potrzeba względnie dużej cewki i dużego prądu. Trzeba by zakopać w ziemi bardzo grube kable i doprowadzić je do silnego źródła energii elektrycznej, najpewniej do dużego transformatora zasilanego z ogólnej linii. Wybudowanie takiego urządzenia jest zwyczajnie bardzo trudne do ukrycia. Nagłe pobranie dużej energii z sieci też łatwo może wyjść na jaw. Dochodzą zakłócenia w okolicznej aparaturze elektronicznej i zapewne ktoś by zauważył je na ekranie swojego telewizora w postaci pasków, a na kineskopie nawet przez przebarwienie, zachwianie obrazu, lub usłyszał w radiu jako trzaski, albo komuś by stanęło serce z rozrusznikiem. Ponadto są jeszcze pozostałości po zabawie z silnym elektromagnesem, gdyż elementy stalowe w pobliżu mogą namagnesować się trwale, i to w stopniu zauważalnym nawet przypadkowo. Impulsy magnetyczne mogą być też odebrane przez pętlowe anteny łączności radiowej, reagujące na składową magnetyczną, bardzo popularne wśród radioamatorów. Niee, magnes jest przesadzony.


Biały Człowiek

09-10-2013 - 17:19:34

Podejrzenia o agenturalność JKM już się pojawiały. Chyba nie ma polityka w naszym kraju, który by nie był podejrzewany. Jedni podejrzewani są trafnie, a nawet słusznie, inni nietrafnie. Właściwie tu może się opowiedzieć głównie sam JKM.


Dodam do tego, że nie wszystko krajowej scenie kręci się wokół bezpieki. Agentów nie brakuje, w końcu na czymś konkretnym musi się ten układ zasadzać. Ale kombinowanie zbyt daleko idące jest zwodnicze. Tu konkretnie wypada spostrzec, że JKM rozkręcił machinę, którą kieruje symbolicznie - właściwie rzecz rozumiejąc. Tzn. JKM jest szefem, rozkazy JKM należy wykonywać itd., ale ta machina jest większa od wszystkich wpływów JKM. To znaczy, że została zbudowana uczciwie, z dbałością o podstawę ideową, a nie personalną. Nie jesteśmy wieczni, kuloodporni, a jednak kiedy dowolny z działaczy KNP dostanie powołanie do lepszego świata, ta machina będzie działać dalej, z dokładnie tą samą koncepcją ideową i w tym samym celu - oficjalnym, a nie innym.



Biały Człowiek

12-10-2013 - 02:24:04

Sam JKM pogrąża się podejmując ten temat. A lepiej by forum swoje poczytał.
Tzn pogrążą go prymitywizm - powtarza brednie skompromitowane totalnie. Miałem tu inne - racjonalne wytłumaczenie. Że na fali antysmoleńskiej liczy, że go Olejnik weźmie do TVN żeby mógł te bzdety powtarzać.
Wzywałem go publicznie żeby wskazał tezy Zespołu Parlamentarnego o bąbie, mągnesie, mgle itp. Nie wskazał i ja wiem, że pisząc ten text wiedział, że nie ma. I on wie, że niema. Jaki wniosek może być?

Swoja drogą pisałem kiedyś, że JKM uskarżał się kiedyś na manipulacje mediów, że go zniekształcają. Na podstawie swoich własnych doświadczeń powinien założyć, że podobnie postępują z pisiorami. A nie zakłada. Ciekawe czemu?
I skąd wie, że Rosjanie? Oficer prowadzący przekazał wytyczne?

Przypominam podstawowy problem badawczy:

Przypominam podstawowy problem badawczy, który jakże trafnie sformułowałem:

Proszę objaśnić, jak zawarte o Raporcie Millera (o Anodinie nie wspominam nawet) i wskazywane w innych miejscach błędy załogi mogły spowodować odpadnięcie końcówki lewego skrzydła w powietrzu. Wiadomo wszak, że do kontaktu samolotu z brzozą nie doszło. A owa końcówka skrzydła odpadła, znaleziono ją w sporej odległości od samolotu.

Jakby się okazało, że jednak skrzydło odłamało się na brzozie to jakoś inne rzeczy ujdą. A tymczasem albo skrzydło odpadło samo z siebie (co jest mało prawdopodobne), albo był wybuch (przynajmniej jeden).

12-10-2013 - 02:31:12

I jeszcze raz:
Do JKM i innych.
Janusz Korwin-Mikke był łaskaw spłodzić kilka textów o Katastrofie Smoleńskiej, fortunnie na Nowym Ekranie, gdzie nie mam konta. Więc tutaj specjalnie dla niego opracowałem syntezę twórczą [1], przestawiającą zarys obecnego stanu wiedzy. Jak najszybciej przechodzę zatem do meritum:

Od strony formalnej hipoteza zamachu samolotu o statusie HEAD powinna być traktowana niezwykle poważnie od pierwszych chwil dochodzenia, bo właśnie takie loty są szczególnie narażone. Dlatego podejmowane są, a przynajmniej być powinny szczególne środku ostrożności. Decyduje tu brak sprawdzenia lotniska przez BOR. Jak wiemy (a wiemy, co nie?) po co jest to sprawdzenie to wiemy, czym grożą zaniedbania.
Następnie musimy znaleźć jakichś wiarygodnych śledczych. Albo takich, co do których nie ma wątpliwości, że nie są zamieszani. Albo - jeśli takich poza wszelakim podejrzeniem nie możemy z różnych przyczyn wskazać - bierzemy pięciu różnych niech się pilnują. Oddanie śledztwa Rosjanom z automatu eliminuje możliwość wykluczenia zamachu - no bo jeśli oni są zamieszani to sami się nie obciążą nie? [2] Należało włączyć expertów NATO i UE i jeszcze obserwatorów jakich się da.
Czemu ich nie włączyli? Bo od razu zaczęliby robić dym widząc, co się dzieje i jak partaczone jest dochodzenie [3].
W takich wypadkach śledczy zobowiązani są do podjęcia określonych czynności wyjaśniających, nawet w ramach tzw. postępowania przygotowawczego. Oględziny miejsca, zabezpieczenie dowodów, sekcje itp. [4]. W tym śledztwie nie zachowali procedur nawet na poziomie samozachowawczym, na tyle żeby uniknąć postępowania dyscyplinarnego o niedopełnienie obowiązków.
Nie przypadkiem ustawodawca wymaga przeprowadzenia sekcji, chociaż w większości wypadków nic nie stwierdzają [5].
I teraz oświadczam z cała mocą:
Nie ma racjonalnego powodu który by uzasadnił zaniechania śledcze. Po prostu nie ma. Tak się
nie robi szczególnie jeśli nie mamy do czynienia z kradzieżą paru słoików ogórków kiszonych z piwnicy a z bezprecedensową katastrofą o gigantycznym znaczeniu.

Nikt nie niszczy dowodów niewinności.

Zgodnie z Brzytwą Ockhama nikt dowodów swojej niewinności nie niszczy i nie ukrywa. Czyli jeśli ktoś dowody niszczy i ukrywa to są to dowody winności. Taki jest logiczny tok myślenia, bardzo mi przykro. W tej części pokażę, jak łatwo można było wykluczyć zamach z olbrzymim prawdopodobieństwem. Nie wciskajcie mi tu kitu, że pisiorów nic nie przekona itp. Tezy zamachowe w szerokim odbiorze społecznym karmią się wyjątkową i nie do pojęcia nieudolnością śledztwa. Jeśli jakość prac śledczych nie ulegnie dramatycznej poprawie to zwolenników zamachu będzie przybywać. Dramatycznie tez wzrośnie zbiór nie wierzących w oficjalną narrację. Proporcjonalnie do tejże narracji skompromitowania. Proste sposoby wyjaśnienia katastrofy są następujące:

Sekcja. Zakładam teraz, że sekcja wykluczy działanie osób trzecich, śmierć w wyniku pożaru, zatrucia (dwu)tlenkiem węgla itp wybuch. No to skoro sekcja wykluczy to czemu nie przeprowadzili? A skoro nie przeprowadzili to znaczy, że te przyczyny nie zostały wykluczone. No i dlaczego? Zrobiliby sekcje, ściągnęli Badena, on by dodatkowo potwierdził jej wyniki jako expert o międzynarodowej renomie znający się na specyficznych obrażeniach powstających w katastrofach lotniczych. A tu nie. Jak wiadomo sekcje robi się z urzędu jeśli mamy wypadek. Albo podejrzenie działalności kryminalnej. Dodatkowo jeśli do zdarzenia doszło poza granicami kraju, tamci robią sekcje u siebie a my u siebie powtarzamy. Jest to standard cywilizacyjny, do którego rządy Tuska nie dorosły. Sekcję robi się nie tylko po to, żeby potwierdzić wystąpienie, ale i wykluczyć. Wiemy, że sekcji w Rosji praktycznie nie było. W 12 czy 16 godziny przeprowadzono badania 96 osób na 4 stołach. Poważna sekcja zaś trwa nawet i 3 dni.
Badania pirotechniczne, w sumie sfingowane. Jakąś parasolkę badali, nie wiadomo skąd, na obecność kilku rodzajów materiałów wybuchowych a nie 300, wraku nie zbadali, laboratorium bez akredytacji do takich badań, profilaktycznie bo żaden sąd takiego dowodu nie przyjmie jak przyjdzie co do czego. Węglowodory znaleźli więc ukręcili sprawie łeb.
Badania struktury wraku, uszkodzeń mikroskopowych, także szyb, na których mogły się zachować ślady gwałtownych przeciążeń, powstałych po explozji. Dlatego szyby wybijali.
Dokładne badania obszaru katastrofy połączone z stworzeniem odpowiedniej dokumentacji filmowej, fotograficznej, geodezyjnej. Przecież oni obliczają właściwości gruntu, bo nie chciało im się wysłać paru geodetów co by pomierzyli.Opierają się na filmikach zajumanych z jutupki i zdjęciach niejakiego Amielina. Porażka.
Wyodrębnić trzeba Pancerną Brzozę, która dorobiła się własnej sekty. Jak widzę, JKM aspiruje tam do godności akolity, stąd sieczka, jaką nas raczy na Nowym Ekranie. Udowodnienie, że nasza Tutka w nią uderzyła jest, tj było trywialne. Mikroślady skrzydła na drzewie, drzewa na skrzydle i sprawa jasna.
Czemu mówili, że gen Błasik był w kokpicie skoro wiedzieli, że go nie było?


Żaden, powtarzam żaden leming nie próbował się do tych problemów odnieść merytorycznie. Porykują tylko wylewając pianę, czego nawet nie będę cytował. Nie ma innego uzasadnienia braku sekcji, badań, brzozy jak zamach. Nie mogli przeprowadzić rzetelnego dochodzenia, bo ciała noszą ślady wybuchu (pęcherzyki płucne, błona bębenkowa, do stwierdzenia z 90% pewnością), szyby - działania typowych sił dla wybuchu, na wraku są ślady materiałów wybuchowych, brzoza nie została ścięta przez samolot. [6]

Tutaj dochodzimy opierając się jedynie na wartościach cywilizacji chrześcijańskiej, tradycji prawnej rzymskiej, dorobku kulturowym. Przebieg śledztwa to zaś dowód na tryumf barbarzyństwa i dziczy. Przechodzę jednak do następnego działu:

Proki

Nikogo jakoś nie zastanawia, czemu prokurator Przybył palnął se w łeb z kapiszona? Zwykle JKM ma tyle do powiedzenia o broni palnej a tu nic. Z taśm Klicha wiemy dowodnie, że śledztwo było kierunkowane nie na wyjaśnienie katastrofy, ale na szukanie winy pilotów, gen Błasika i prezydenta Kaczyńskiego. Prokuratura i komisje działają według prostego algorytmu: jeśli coś tam nie jest dowodem przeciw pilotom, Błasikowi, prezydentowi to nie jest istotne dla sprawy. I na wszelki wypadek nie tworzymy rzetelnej dokumentacji medycznej, geodezyjnej, materiałowej bo nawet za kilkanaście lat ktoś to by mógł zacząć studiować i wywnioskuje różne nieprzyjemne rzeczy, których proki nie dostrzegają, bo po co?

Czy sekcje obciążą pilotów? Nie. No to po co?
Czy dokumentacja wrakowiska obciąży pilotów? Nie. No to po co?
Czy badania pirotechniczne obciążą pilotów? Nie. No to po co?
Czy zeznania świadków obciążą pilotów? Nie. No to po co?
Czy symulacje obciążą pilotów? Nie. No to po co?


Prokuratura stara się ustalić jak najmniej, bo każdy nadmiarowy fakt może zmusić do podjęcia jakiś konkretnych działań śledczych. Np słynny film 1.43 ze strzałami. Strzały kłopotliwe no ot prokuratura ustala, że film autentyczny ale o strzały się nie pyta. Jeśli to pocisk explodował w ognisku to gdzie resztki magazynka? A jeśli nie to kto strzelał i po co? No że niby nie ma znaczenia dla wypadku? No bez żartów. Takie podejście do dowodów jest wynikiem linii postępowania "umorzone z powodu niewykrycia". Prokuraturze trzeba poświecić osobny wpis, a nawet serie wpisów, aby pokazać, do jakich poświęceń jest zdolna, aby ukręcić łeb śledztwu. Szczególnie wojskowa. Ale to jest już blogerstwo śledcze i kiedy indziej.

Zwracam uwagę, że nie napisałem o wielu rzeczach, bo tak wiele jest matactw, że wiele z nich umyka uwadze przy pisaniu pojedynczego textu. Co innego blog, zachęcam więc do lektury mojego bloga. JKM powinien teraz pojąć cywilizacyjne podejście do Smoleńska. Oparcie się o tradycyjnych wartościach konserwatywno-liberalnych pozwala trzeźwo spojrzeć na realia smoleńskie. Taka refleksja jest niedostępna nie tylko dla JKM ale i dla forumowiczów ze strony [korwin-mikke.pl] [8] W następnych częściach opiszę bardziej szczegółowo matactwa śledczych i ustalenia techniczne expertów Zespołu Parlamentarnego. Zajmiemy się też kwestia taką; Wassermanówna domaga się sekcji która jest obligatoryjna a jako kontrargument słyszy: a po co oni tam polecieli? Żałosne.

Kto ma konto na Nowym Ekranie to niech podlinkuje to z łaski swojej.

Przypisy:
1 - nie jestem też zadowolony do końca z poprzednich textów, że niby zbyt zawiłe.
2 - normalna cywilizowana praktyka prawna, że zainteresowany wyłącza się ze śledztwa, proszę się spytać Stanisława Michalkiewicza, to Pana objaśni. Sam zresztą się może Pan objaśnić, bo konieczność działania sędziego poza rejonem zamieszkania była przedmiotem uwagi.
3 - dla niezwykłego rozjaśnienia obrazu mianem śledczych obdarzam zarówno prokuratorów, jak i członków wszelakich komisji. Zespół Parlamentarny NIE.
4. Polecam [www.youtube.com]
5 - Raz na jakiś czas okaże się że np. babcię uraczono arszenikiem, a wtedy osoba protestująca przeciw sekcji stoi w niekorzystnym świetle.
6 - Jest i inne wyjasnienie. Wystarczy, że Putin podejrzewał Tuska a Tusk Putina. Dla każdego z nich znalezienie dowodów na zamach jest niewygodne dlatego tak ukierunkowali śledztwo, żeby przypadkiem nic nie znaleźć. A że przez to nic nie wiemy? No detal. Putin tak rozegrał sprawę że wszelakie nieścisłości Tuska obciążają przede wszystkim.
7 - Zwracam uwagę, że nie piszę tu nic o helu itp ujadaniach. O wykwitach ślepej furii lemingów też trzeba oddzielny wpis stworzyć.
8 - Zabanujcie w końcu Starego Bacę albo coś.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6243, Posty: 45422, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 714, Posty: 2051.