wolny rynek w dzisiejszych czasach

Wysłane przez corvax 

10-01-2010 - 08:40:42

Witam!
Zastanawiam sie nad pewnym problemem. W jednym z watkow rozpisuja sie panstwo o producentach proszkow do prania korporacjach itp... Ja sie zastanawiam czy przy takim oglupieniu spoleczenstwa da sie wygrac z wielka korporacja? Wiadomo ze wiekszaosc jest "mniej madra" i kupuje to co w reklamie tv widzi nie myslac nawet o tym zeby sprawdzic co lepsze. Jak niewielka firma nie majaca tylu srodkow na kampanie reklamowa w stylu wielkich korporacji ma sie przez to przebic? Cena chyba nie powalczy bo korporacje moga zawsze dac nizsze bo je na to stac przez rok albo dluzej, Jakoscia moze powalczyc tyle ze korporacja znow moze zrobic towar podobny i cene dac nizsza do tego znow reklame i mala firma pada. Oczywiscie dobrze ze pojawia sie nowe produkty z korporacji ale czy nie zabija to konkurencji? Na pokazanie sie w mediach potrzeba sporo kasy a jak sami wiemy nie kazdego na to stac. Do tego wielkie firmy zatrudniaja cala mase socjologow psychologow ktorzy sa w stanie wmowic Kowalskiemu poprzez reklame powtarzana do znudzenia ze ich towar jest lepszy. Oczywiscie moze przyjsc pan X z grubym portfelem i chciec wygryzc czesc rynku tylko po co skoro jest jeszcze troche firm ktore sa male i mozna z nich zrobic korporacje nie walczac z inna wielka korporacja( zakladam ze pan X ma gdzies na czym bedzie zarabial on poprostu chce zarobic jak najwiecej majac przy tym jak najmniej problemow). Czy w obecnej sytuacji kapitalizm nie bedzie dazyl jakby samoistnie do powstania gigantow, ktore z konkurencja (dla tych ktorzy nie posiadaja fortuny i lepszych psychologow) nie beda mialy wiele wspolnego? W zadnym wypadku nie jestem socjalista tylko zastanawiam sie nad problemem bo panstwo socjalistyczne moze robic rozne kampanie ale robi to nieudolnie a korporacje sa w stanie wyprac mozg wiekszosci. Problem widze w psychologii, etyce sprzedazy, bo dzis zeby cos komus sprzedac trzeba wyprac mozg i powiedziec ze bedzie bielsze niz biel najbielsza... Oczywiscie mozna stwierdzic ze tv nie jest wolnorynkowa i ze gdyby byla mozna by zrobic kampanie reklamowa malej firmy w mniejszej tv ale czy wieksza tv nie bedzie znow dazyla do pochlaniania mniejszych i tworzenia giganta? Zyjemy w czasach prania mozgu przez media lub przez tych co im za to zaplaca. Czy da sie utworzyc wolny rynek w takich warunkach?
Pozdrawiam

10-01-2010 - 09:52:17

ten argument był poruszany w tym samym wątku do którego sie dowołujesz, to znaczy że monopolista kosi konkurencję bo daje niższe ceny, ma lepsze reklamy itp.
proponuję jeszcze raz sięgnąć do tej dyskusji.
co do określenia który produkt jest lepszy? to może stwierdzić tylko konsument, bo to jest czysto subiektywna ocena. twoja opinia że dany produkt jest dobry ogranicza się tylko do cech fizyczny, konsumenci biorą masę innych czynników przy wyborze produktu, każdy ma swoją skale który czynnik jest ważniejszy, nikt nie jest w stanie posiąść takiej wiedzy. nie można zatem obiektywnie stwierdzić co jest lepsze dla konsumenta, tylko konsumenci indywidualnie są w stanie dokonać takiej oceny, tym samym nieuprawnione jest twierdzenie że ludzie doknują złych zakupów produktów.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-01-2010 09:57 przez Balcerek.

10-01-2010 - 10:51:39

Nie do konca o to mi chodzilo. Raczej o to jak wyglada reklama i caly marketing w dzisiejszych czasach, w jaki sposob dziala na podsiwadomosc ludzi ktorzy nie maja pojecia o "psychologii zakupow" bo sa szaraczkami i zarazem wiekszoscia. Czesto podejmuja wybory wedlug mnie nieswiadomie! Giganty przedstawilem bardziej jako skutek. W dzisiejszych czasach zatrudnia sie sztab ludzi zeby reklama (lub inna forma) naklonic konsumenta do zakupu a konsument nawet nie wie ze ktos go wciaga w chora gierke bo jest za glupi poprostu i nie zna sie na marketingu. Bardziej mi o etyke chodzi w tym wszystkim jako przyczyne. Czy obecny marketing nie za daleko sie posowa i jak sie to ma do wolnego rynku? Gdzie konczy sie moja wolnosc a zaczyna ich? Prnie mozgu... a wtedy wybor konsumenta juz nie jest swiadomy i mimo ze wybiera wedlug niego produkt najlepszy dla siebie to w rzeczywistosci kupuje kierujac sie tym co mu ktos wcisnal do glowy.

ps
Moze zle zamiescilem watek poniewaz raczej chodzi mi o "wolny rynek i marketing kontra wolny czlowiek"



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-01-2010 10:53 przez corvax.

10-01-2010 - 11:31:56

Ludzie często podejmują wybór pod wpływem czegoś, np. znajomych, mody, reklamy. I co z tego? Taka nasza natura. Nie ma nic złego według mnie w tym że ktoś kupi jakiś przedmiot dlatego że jego znajmy/znajoma ma coś podobnego, albo spodobało mu się coś gdy zobaczył reklamę. Czy to ma być dowodem na to że mamy do czynienia z niebezpieczną manipulacją? jeśli sam fakt dokonania zakupu pod czyimś wpływem traktujemy jako groźną rzecz to w takim razie trzeba się wystrzegać rodziny i otoczenia bo oni też mogą na nas wpłynąć i kupimy coś nieświadomie.
Anonimowy użytkownik

10-01-2010 - 11:51:31

Cytuj

Oczywiscie dobrze ze pojawia sie nowe produkty z korporacji ale czy nie zabija to konkurencji?
Przecież to sprzeczność...
Patrzysz na rzecz trochę ze złej strony - monopolista jest monopolistą (czy tam zajmuje dominującą na rynku pozycję) nie dlatego że go stać na speców od reklamy a dlatego że państwo stwarza mu swoim działaniem możliwości zajmowania takiej pozycji.
Najbardziej precyzyjnie skierowana reklama sporządzona w oparciu o ostatnie odkrycia psychologii, socjologii i innych -logii nie skłoni nigdy wszystkich do kupna produktu gorszego ale za to droższego a w miarę upływu czasu udział konkurencji w rynku będzie rósł - nie da się w nieskończoność ładować kasy w marketing i jednocześnie zaniżać ceny.
Celem przedsiębiorcy jest zysk (w normalnych oczywiście warunkach) zysk a nie zdobycie dominacji bo dominacją ciężko posmarować chleb.
Samochody produkcji chińskiej czy indyjskiej nie dlatego są mało w Europie popularne (mimo znacznie niższej ceny) że są gorsze a dlatego, że "starzy" producenci aut cieszą się niezasłużonymi przywilejami i wsparciem rządów.
Gdyby nie zaporowe cła i wyśrubowane wymogi niby-bezpieczeństwa - fordy, ople i peugoty by po prostu wyzdychały w starciu z Chińczykami czy Hindusami.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-01-2010 11:52 przez Leszek.

10-01-2010 - 15:54:51

@ Balcerek
Nie zupelnie. nie mozna porownac reklamy lub innej formy wepchniecia towaru do sklepowego koszyka stworzonej przez fachowcow do wymiany zdan ze znajomkiem o jakims produkcie. Zdaje sobie sprawe ze czlowiek podejmuje decyzje zawsze pod wplywem czegos. Tyle ze to "cos" jest teraz tworzone przez fachowcow a czlowiek przecietny na psychologii nie zna sie wiec mu wcisna cos czego nie chcial nawet. Przyklad Andrzej Lepper...

@Leszek
Mam wrazenie ze te "logii" daja sobie swietnie rade bo masa kupuje to co w reklamach a przeciez oczywiste jest ze jakby firma nie wydala na reklame to stac by ja bylo na lepszy produkt zamiast wydawac miliony na kampanie reklamowe. A jednak sie tak nie dzieje ze produkty niereklamowane sa kupowane. Wolnym rynkiem rzadzi wiekszosc czyli szara masa ktora nie jest rozgarnieta.
"Celem przedsiębiorcy jest zysk (w normalnych oczywiście warunkach) zysk a nie zdobycie dominacji bo dominacją ciężko posmarować chleb" - Wydaje mi sie ze jest sporo jednak ludzi chorych na wladze, mimo ze wladza nie posmaruja chleba...

Moim celem nie jest droczyc sie z wami...

Czy czytaliscie cos kiedys o tym jak sie w dzisiejszych czasach tworzy reklamy?, organizuje markety? jakies badania? Markety np organizuja specjalisci od psychologii zakupowej!

Pytam bo czytalem troche i nie jest wcale oczywiste ze nie maja wplywu reklamy, lub to gdzie akurat stoi coca-cola w sklepie... A jezeli uznamy ze reklama i marketing jest nie fair i pierze sporej wiekszosci mozgi to znaczy ze nas pozbawiaja wolnego wyboru.
To tak jakbym gonil z pistoletem za ludzmi i zmuszal ich do kupna czegos. Pistolet nie nabity, do nikogo niby nie strzelam, tylko wymachuje sobie nim. To duze uproszczenie ale chodzi mi o to ze w dzisiejszych czasach marketingowcy dysponuja takimi narzedziami ze nam sie o tym nie snilo nawet... a ludzie nie obronia sie przed tym bo nawet nie wiedza ze cos ich atakuje...
A jezeli uznamy ze przez tak nachalna reklame wiekszosc ludzi ma ograniczona zdolnosc do podejmowania decyzji to zaczyna byc problem.
Anonimowy użytkownik

10-01-2010 - 16:24:45

Ja przecież nie twierdzę, że reklama nie ma wpływu na kupującego - ma i to większy niż się zdaje.
Napisałem tylko że jeśli państwo prawodawstwem eliminuje konkurencję to siłą rzeczy tworzy monopole, nawet jeśli jest to monopol kilku przedsiębiorstw konkurujących między sobą.
"Dzięki" temu współcześnie cena nie jest odzwierciedleniem wartości towaru a jest "ustalana" na podstawie badań mających wskazać ile skłonni za nowy produkt skłonni są zapłacić potencjalni nabywcy.
Sytuacja postawiona na głowie - w normalnej sytuacji przedsiębiorca czując na plecach oddech konkurencji będzie szukał obniżenia ceny produktu i podwyższenia jego jakości a nie projektował produkt "pod cenę".
Nic złego nie ma też w napychaniu np. aut rozmaitymi elektronicznymi cudami których działanie nikt ani nie rozumie ani nawet nie odczuwa ich działania pod warunkiem że państwo nie zakazuje sprzedaży aut co prawda mniej przez brak owych elektronicznych cudów nowoczesnych ale za to o połowę tańszych.
Poziom życia wzrasta, zatem ludzie z natury rzeczy szukają rzeczy wyższej klasy godząc się płacić więcej ale też żadne przedsiębiorstwo na świecie nie wytrzyma zbyt długo uczciwej konkurencji łożąc krocie na marketing i sprzedając towar poniżej własnych kosztów - nie da się i tyle,

10-01-2010 - 17:15:06

Widzisz... a ja nie napisalem ze panstwo powinno w to mieszac lapy. Ja sie tylko zastanawiam czy w dzisiejszych czasach jest mozliwa nadal zdrowa konkurencja i ja nie mowie o samochodach (te zakupy akurat chyba sa w miare przemyslane) tylko o codziennym zyciu(chleb, maslo, wedliny) w dzisiejszych czasach wedliny kupujemy po 20z za kgl ludzac sie ze to te same wedliny ktore relatywnie drozej kupowalismy po ukladach od rolnika w prl, i cieszymy sie ze jest taniej... Ale nic bardziej mylnego! W tych wedlinach jest jakies 30-50% wody ktora wstrzykuja producenci wiec taniosc jest zludzeniem bo wedlina taka jak kupowalismy kiedys kosztuje nadal 40-50zl. To przyklad ale po prostu nie mowie tu o towarach luksusowych tylko o tym co ludzie kupuja na co dzien. do tego dolozymy marketing ktory pierze mozgi i tworzy sie cos chorego a nie wolny rynek...

10-01-2010 - 17:57:54

Zdrowa - niezdrowa, to tylko nazwy, ważne by była to wolna konkurencja. Nikt nikogo nie zmusza do oglądania reklam. Ja od kilku lat nie oglądam telewizji, czasem przypadkiem mi się zdarzy (i widzę, że nic się tam nie zmieniło), i już widzę efekty: nie rozumiem często z czego nabijają się ludzie w internecie. Reklamy w necie blokuję, oprócz stron, które chcę symbolicznie wesprzeć, np ta. Czyli da się. Zresztą i tak na mnie nie działają, za to bardzo denerwują.

Co do wędlin, to kogo chcesz uszczęśliwić? Ludzie wiedzą, że to woda. Po prostu przyzwyczajenie. Są tacy co ich nie kupują, bo wolą jajka, mleko itd. od czasu do czasu jaką gęś, kurczaka czy rybę. Dobre wędliny są drogie, ale, do diabła, dziś wszystko jest drogie, bo połowa ludzi z nabitymi fikcyjną wiedzą łbami, siedzi na fikcyjnych stanowiskach, nic nie robiąc pożytecznego, doi resztę. Tu jest problem.

10-01-2010 - 18:16:00

@Ixian
oczywiscie ze nikt nikogo nie zmusza do ogladania reklam (sam nie ogladam tv od kilku lat). Ale nie chodzi tu tylko o tv tylko o cala bande psychologow ktora siedzi nad glowami szaraka... Ja wiem ze wiekszosc z was nie da sie zmanipulowac ale to srodowisko jest w mniejszosci! Bylem przerazony kiedy kolega z pracy powiedzial mi ze nie powinismy pic z jednej butelki napoju i witac sie przez podanie reki bo panuje swinska grypa!!! kolega zony ktory jest lekarzem i powiedzial ze "nie ma zartow". To swiadczy o tym ze my, ja, ty wiemy dobrze jak sie zachowac ale wiekszosc spoleczenstwa nie!!! Bo wierzy mediom!!! Lekarz (powinien znac sie na rzeczy a pod wplywem mediow pieprzy glupoty) ktory tak potrafi nastraszyc szaraka pod wplywem tv, o czyms to swiadczy!! Media mysla za wiekszosc spoleczenstwa!!! Nie ludzie dokonuja wyborow przy zakupie tylko media za nich to robia!!! I nie chodzi mi tylko o reklame w tv . Raczej to, jak marketingowiec ktory sie tego uczyl jest w stanie nam spirzedac rzecz ktorej nie potrzebujemy!!! Bo on jest madrzejszy w tym wzgledzie!!!
i uwierz mi ze ludzie czyli ponad polowa spoleczenstwa nie wiedza ze wedlina jest zrobiona z wody z dodatkiem miesa!

10-01-2010 - 18:22:25

Cytuj
corvax
Nie zupelnie. nie mozna porownac reklamy lub innej formy wepchniecia towaru do sklepowego koszyka stworzonej przez fachowcow do wymiany zdan ze znajomkiem o jakims produkcie.
A czy nie jest tak że producenci po prostu odgadują nasze potrzeby, które czasami mogą być nieuświadomione? No bo czy reklama jest w stanie przekonać kogoś do jedzenia czegoś czego nie lubi? Idąc twoim tokiem rozumowania, należało by powiedzieć że projektanci mody wymyślający co roku nowe trendy to mistrzowie manipulacji. Gdyby nie oni to nie kupowalibyśmy co rusz nowych ciuchów, fabryki nie musiałby przestawiać produkcji na nowe wzory, mogłaby by się skupić na usprawnianiu produkcji i obniżaniu kosztów. Sądzisz że tak było by lepiej?

Cytuj
corvax
Wolnym rynkiem rzadzi wiekszosc czyli szara masa ktora nie jest rozgarnieta.
Absolutnie nie. wolnym rynkiem rządzi każdy z nas z osobna. Jeśli nie podoba ci się np. wędlina w sklepie, to możesz przekonać producenta aby ten wyprodukował dla ciebie specjalną kiełbasę według twojego przepisu, za odpowiednią cenę na pewno to zrobi. Nie potrzebujesz do tego większości konsumentów.
Anonimowy użytkownik

10-01-2010 - 18:54:47

Cytuj
corvax
Ja sie tylko zastanawiam czy w dzisiejszych czasach jest mozliwa nadal zdrowa konkurencja i ja nie mowie o samochodach (te zakupy akurat chyba sa w miare przemyslane) tylko o codziennym zyciu(chleb, maslo, wedliny)
Napisałeś - przeciwstawiając niewielką firmę wielkiej korporacji w aspekcie środków jakie te ostatnie mogą przeznaczyć na reklamę.
Rzecz pierwsza - korporacje są nie tylko gospodarczo nieefektywne i mają trudności w podejmowaniu decyzji z powodu faktycznego braku właściciela. Wielkie korporacje powstawać mogą i utrzymać się jedynie w warunkach państwowego interwencjonizmu.
I choć wydaje się że niewielkie przedsiębiorstwa są bez szans w konfrontacji z gigantami - to jest to nieporozumienie - mimo rozkładu kosztów na większą pulę produktu korporacja generuje z samego faktu swojego istnienia ogromne koszty a jeśli dołożyć do tego nieuchronnie wielkie inwestycje konieczne dla masowej produkcji na naprawdę wielką skalę i fakt, że taka inwestycja przed zaniechaniem czy zmianą profilu produkcji musi się zwrócić i jeszcze przynieść zysk (choćby na pokrycie kosztów reklamy) to już widać, że jednak w wolnej gospodarce nie jest tak prosto.

Prosty przykład - II wojnę światową w dużej mierze wygrała gospodarka i to był gospodarka USA dlatego właśnie, że była zdolna przestawić się w bardzo krótkim czasie na całkowicie inną produkcje.
W Stanach wówczas mimo początków interwencjonizmu gospodarka była jednak o wiele bardziej wolna niż gospodarki innych państw.

10-01-2010 - 19:16:40

Corvax to moja ulubiona postać z Muzzy in Gondoland, ale napiszę coś w związku z poruszonym tematem, bo mnie też interesuje.
Otóż wydaje mi się,że masz rację.Korporacje są nie do pokonania w kwestii ceny i dominacji na rynku.To cena rozwoju cywilizacji, którą płacimy.Firma produkująca miliony samochodów musi pokonać w konkurencji nawet najbardziej zaawansowany technicznie i estetycznie pojazd małego producenta.Bo przy mniejszym jednostkowym zysku globalnie ma większy i stać ją na te wszystkie reklamy,gwarancje, obsługi posprzedażne itd. Zwróć uwagę,że nawet niszowe fabryki superbryk są ostatnio kupowane przez wielkie koncerny, bo nie dają rady.
To samo dotyczy masowych producentów pieczywa, skarpetek czy komputerów.Ludzie kupują taniej i to co się im podtyka,bo akceptują określony poziom jakości i tyle.Każdy chciałby pewnie jeździć ferrari, ale tylko nieliczni pozwolą sobie na jego zakup, głównie dla szpanu , ale tez z tego powodu, że mierzalne parametry tego samochodu są o kilkanaście procent lepsze od aut kilkakrotnie tańszych.Nie dziwię się więc ,że ktoś kupi np forda mondeo za 20 tys funtów zamiast bmw serii 5 za 40 tys,bo uzyska raptem 8 sekund do setki zamiast 10 i 250km na godzinę max zamiast 235 powiedzmy.
Mnie martwi coś innego.
Korporacje i unifikowanie dostępnego towaru pozbawia nas różnorodności "wykaszając" potencjalną konkurencję lub wymuszając na niej obniżenie lotów.
Nie ma mozliwości,żeby sklep z wędlinami za 200zl za kilogram miał rację bytu w sensie długoterminowym w okolicy sklepu z "polędwicą", " szynką"i innymi wędlinopodobnymi produktami po 15zł za kilogram. Bo zakoszty działania poszczególnych sklepów placi się gotówką a nie procentami od przychodu.Stąd przy zysku 1zł na kilogramie dziadostwa sprzedanego w ilości 10 tysięcy kilogramów mamy 5 razy więcej zysku niż ze sprzedaży z zyskiem 20zł z kilograma w ilości 100kg. I z tego zysku opłaca się czynsze, pensje pracowników i wydaje go na własne potrzeby.Naturalnym odruchem przedsiębiorcy jest więc dostosowanie się do "jakości" konkurencji celem zwiększenia przychodu i ostatecznie zysku. Nie można oczekiwać,że różnorodność zapewni nam grupka pasjonatów , co to zdecydują się zarabiać byle jak w imię wartości uniwersalnej swoich działań. Uzyskanie kredytu czy sprzedaż akcji przedsiębiorstwa wiąże się z jego potencjałem uzyskania zysku a nie szlachetnością produkcji.
Jak to przełknąć?
Obawiam się,że nieuchronnie dążymy do jakiegoś idiotycznego "zamknięcia" potencjalnych potrzeb człowieka.Rozglądam się wokoło i właściwie nie widzę żadnych innowacji de novo.Ok. Auta są trochę szybsze czy oszczędniejsze,mają dwu- trzy- itd strefowe klimy, komórka potrafi wyprowadzić psa na spacer, a odkurzacz zrobić obiad.Niemniej nie ma w tym nic nowego tak od zera.Producenci telewizorów podurnieli - coraz większe ,trójwymiarowe,niedługo dołożą nadmuch smrodu spoconego Bruce Willisa w Die Hard 5, ale czy to w jakikolwiek sposób podnosi wartość artystyczną oglądanych filmów?Ot rozdziawimy gębę przez pierwsze 15 minut po to żeby pamiętać pół godziny po wyjściu z kina,że tam w ogóle byliśmy.
Tak trochęmi ta globalizacja przypomina problemy ze sztucznym przerzucaniem różnych gatunków pomiędzy kontynentami w wyniku odkryć geograficznych wieku XVII i XVIII. Nagle grypa wykańczała Indian, króliki wyżarły trawę w Australii, a psy wyrżnęły nieloty na wyspach Pacyfiku. No więc teraz chińskie produkty z taśmy wykończą konkurencję na całym świecie, tanie linie lotnicze pozwola nam na stojąco latać na drugi kontynent, a tanie wakacje na Seszelach będzie obsługiwać Tesco.Na Księżycu wakacji na razie nie ma.
Dlatego morderstwo różnorodności i możliwości wyboru jest największym problemem zglobalizowanego świata korporacji.
Anonimowy użytkownik

10-01-2010 - 21:09:27

Bardzo to roztropnie osmiole wywiodłeś i ze wszystkim się zgadzam z wyjątkiem jednej rzeczy - na jakiej to podstawie twierdzisz tak stanowczo że "Korporacje są nie do pokonania w kwestii ceny i dominacji na rynku."?
Zapewne - wielkie fabryki produkujące tani (relatywnie tani) szajs będą dominować, jednak przez dominację należy raczej rozumieć tyle tylko, że "obsługiwać" będą powiedzmy 50% rynku.
Czemu tak twierdzę?
Ano - na przykładzie - żyję już na tyle długo, że mogłem obserwować wielu młodych ludzi i to, jakich dokonują "konsumenckich" wyborów w miarę podnoszenia się poziomu ich zamożności.
I o ile większość z nich na początku drogi życiowej zadowalała się kupnem byle czego, taniego i masowego (ulegając pędowi do "mieć"winking smiley nawet nie rozpatrując możliwości kupna czegoś wyższej jakości o tyle po kilku latach niczym niezwykłym było nabycie pióra wysokiej klasy o ręcznie robionych butach nie wspominając.
To leży po prostu w ludzkiej naturze - lepsze jest zawsze wrogiem dobrego.
I warto pamiętać o jednej rzeczy - masowa, a co za tym idzie - o niewygórowanej jakości produkcja to wynalazek stosunkowo niedawny i dopiero co - na przykład w zakresie żywności udało się zaspokoić ciągły jej niedobór.
Kosztem właśnie jakości i unifikacji, również gustów.
A byle jaka z racji masowości produkcja nie jest w stanie zaspokoić naturalnego pragnienia rzeczy innych, "lepszych".
O to właśnie chodzi głownie w całym tym wstecznym i zachowawczym konserwatywnym liberalizmie - o opór przed przekształceniem ludzi w kukły z Nowego, wspaniałego świata a do tego nieuchronnie dąży obecny porządek świata i władza prostaków.

10-01-2010 - 23:13:51

Cytuj
corvax
Oczywiscie dobrze ze pojawia sie nowe produkty z korporacji ale czy nie zabija to konkurencji?
Wolna konkurencja nie zabija konkurencji. Niesamowite, prawda?

Cytuj
corvax
Bardziej mi o etyke chodzi w tym wszystkim jako przyczyne. Czy obecny marketing nie za daleko sie posowa i jak sie to ma do wolnego rynku? Gdzie konczy sie moja wolnosc a zaczyna ich? Prnie mozgu... a wtedy wybor konsumenta juz nie jest swiadomy i mimo ze wybiera wedlug niego produkt najlepszy dla siebie to w rzeczywistosci kupuje kierujac sie tym co mu ktos wcisnal do glowy.
Wolność to także swoboda wymiany informacji - a więc coś co niektórzy "obiektywnie" uznają za pranie innym mózgu.

Jeżeli dziewczynie więcej przyjemności sprawi kupienie sukienki reklamowanej niż takiej niereklamowanej to trza reklamować! O to chodzi!

A jeżeli my uznajemy się za mądrzejszych i odpornych na reklamę to powinniśmy się cieszyć że robią ludziom pranie mózgu i kupują oni w wielkich sklepach, dzięki temu małe sklepy tracą klientów, mają mniejszą sprzedaż, a więc obniżają ceny, dzięki temu my mądrzejsi, odporni na reklamy mamy taniej.

Cytuj
corvax
tylko o codziennym zyciu(chleb, maslo, wedliny) w dzisiejszych czasach wedliny kupujemy po 20z za kgl ludzac sie ze to te same wedliny ktore relatywnie drozej kupowalismy po ukladach od rolnika w prl, i cieszymy sie ze jest taniej... Ale nic bardziej mylnego! W tych wedlinach jest jakies 30-50% wody ktora wstrzykuja producenci wiec taniosc jest zludzeniem bo wedlina taka jak kupowalismy kiedys kosztuje nadal 40-50zl
To przyklad ale po prostu nie mowie tu o towarach luksusowych tylko o tym co ludzie kupuja na co dzien. do tego dolozymy marketing ktory pierze mozgi i tworzy sie cos chorego a nie wolny rynek...
Ale jeśli człowieka szynka z wodą satysfakcjonuje tak samo jak zwykła szynka to trzeba wstrzykiwać wodę!
To świetnie że ludzie mają złudzenie szczęścia. Taki nieszkodliwy narkotyk.
Jest w ogóle takie coś jak złudzenie szczęścia? nie!
Produkt ma spełniać swoją rolę, a jego jedyną rolą jest usatysfakcjonowanie nabywcy.
Jeżeli ktoś ci sprzeda samochód bez silnika, a ty biedny oszukany będziesz nim jeździł i zadowolony będziesz z zakupu, że taniej kupiłeś i w ogóle to świetnie! Sprzedający jest zadowolony, kupujący jest zadowolony - o to chodzi!


A co do żywności - istnieją sklepy (nie wiem czy w Polsce) gdzie jest normalna, zdrowa, ekologiczna, droga żywność.

Cytuj
corvax
Czy w obecnej sytuacji kapitalizm nie bedzie dazyl jakby samoistnie do powstania gigantow, ktore z konkurencja (dla tych ktorzy nie posiadaja fortuny i lepszych psychologow) nie beda mialy wiele wspolnego?
Temat wałkowany na forum sto razy już chyba.

Najpierw socjaliści mówią że wolnym rynku nie ma konkurencji, bo monopole powstają, a potem zaraz chcą dawać dopłaty upadającym oplom itp gigantom żeby nie zwolniły biednych pracowników, lub nie obniżyły im pensji poniżej "należących im się minimum". Czy jak oni sobie dotowanie tych koncernów tłumaczą.

Cytuj
corvax
Widzisz... a ja nie napisalem ze panstwo powinno w to mieszac lapy. Ja sie tylko zastanawiam czy w dzisiejszych czasach jest mozliwa nadal zdrowa konkurencja i ja nie mowie o samochodach (te zakupy akurat chyba sa w miare przemyslane)
No, przemyślał to już za mnie mój kochający mniej (bez wzajemności) rząd który zadbał żeby nic mi się nie stało i nałożył grzywny/zakazy/podatki za kupowanie i jeżdżenie niektórymi aut żebym niektórych nie kupował. Albo ten rząd mnie tak kocha albo moje pieniądze. Hmm...

A gdyby reklamy samochodów nie miały wpływu na liczbę sprzedanych samochodów to firmy by ich nie reklamowały.

----------------------------------
liberalne prawo, ale prawo

11-01-2010 - 01:16:10

@solstafir
Wybacz ale starasz sie wywazyc otwarte drzwi... Nigdzie nie atakuje wolnego rynku i panujacych w nim zasad! Staram sie tylko podyskutowac o tym jak sie to ma do dzisiejszych czasow.

@Osmiol
Dziekuje smiling smiley wyobraz sobie ze nie mam zielonej skory i spiczastych uszu winking smiley
Troche trafiasz w problem ktory chce tu poruszyc. Tylko to juz rozpatruje jak juz wczesniej napisalem jako skutek czegos co jest problemem czyli manipulacje marketingowe. Co do unifikacji czy tez globalizacji to sa i dobre strony. Takie USB jest wykorzystywane przez prawie wszystkich producentow i to jest dobre. Jak widze jakies wynalazki ktore trzeba podlaczac za pomoca "specjalnego" kabla to mnie krew zalewa winking smiley

@Leszek
Mnie tez chodzi o opor przd przeksztalceniem ludzi w kukly! tyle ze masy staja sie kukielkami w rekach wielkich korporacji a co za tym idzie wypieraja z rynku towary dobrej jakosci lub podnosi sie cena tych towarow.

Tu np badania marketingowe:

Eksperymenty przeprowadzone były przez dwóch badaczy: Amosa Tversky’ego i Daniela Kahnemana, profesorów psychologii na uniwersytetach w Stanford i Kolumbii Brytyjskiej

Studium wyboru I

Wyobraź sobie, że twój kraj przygotowuje się na nieunikniony wybuch niezwykłej azjatyckiej epidemii, która – jak się oczekuje – zabije 600 osób. Proponowane są dwa alternatywne programy zwalczenia epidemii. Załóżmy, że naukowcom udało się dokładnie określić konsekwencje wdrożenia każdego z tych programów i są one następujące:

Jeśli zostanie wdrożony program A, uratowanych zostanie 200 osób.

Jeśli zostanie wdrożony program B, jest prawdopodobieństwo jak 1 do 3, że 600 osób zostanie uratowanych i prawdopodobieństwo jak 2 do 3, że nikt nie zostanie uratowany.

Studium wyboru II

Wyobraź sobie, że twój kraj przygotowuje się na nieunikniony wybuch niezwykłej azjatyckiej epidemii, która – jak się oczekuje – zabije 600 osób. Proponowane są dwa alternatywne programy zwalczenia epidemii. Załóżmy, że naukowcom udało się dokładnie określić konsekwencje wdrożenia każdego z tych programów i są one następujące:

Jeśli program C zostanie wdrożony, 400 osób umrze.

Jeśli zostanie wdrożony program D, jest prawdopodobieństwo jak 1 do 3, że nikt nie umrze i prawdopodobieństwo jak 2 do 3, że 600 osób umrze.

Oto rezultaty badania:

Studium wyboru I: Program A wybrało 72% badanych, program B 28%

Studium wyboru II: Program C wybrało 22% badanych, program D 78%.


Jak widac jest to czysta manipulacja. W reklamach stosuje sie jeszcze lepsze "sztuczki" i problem tkwi w tym czy ktos zmanipulowany to nadal osoba "wolna"? I czy dokonuje wyboru dzieki temu ze chce kupic dla siebie tanio i dobrze, czy kupuje to co mu sie wciska do glowy.

ps
Natknalem sie jeszcze na ciekawa dyskusje na temat wolnosci:
[www.racjonalista.pl]

I chcialbym rozwinac dyskusje bardziej w kierunku tego, czym jest "wolnosc" i jak sie ma do nachalnego wszechobecnego marketingu i swiadomych wyborow a to wszystko w kontekscie wolnego rynku



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-01-2010 01:48 przez corvax.

11-01-2010 - 03:40:07

Dysputa rozwija się ciekawie, a po dyżurze wlaśnie dotarłem do domu, mózg jeszcze nie śpi, więc coś nowego dodam.
Leszku! Mozliwe ,że żyję na świecie jeszcze niezbyt długo, ale ostatnimi czasy zaobserwowałem niestety tendencję,która mnie przygnębia i obawiam się,że jest odmienna od Twojej obserwacji,którą nazwać mogę jedynie nadzieją,która prawdopodobnie skutecznie i systematycznie jest grzebana na cmentarzu globalizacji i postępu.
Pewnie,że w miarę wzrostu zamożności pojawia się apetyt na towar lepszy i teoretycznie po taki możemy sięgnąć.Pytanie tylko brzmi czy rzeczywiście możemy , bo czy rzeczywiście takowy istnieje?
Przez ostatnie kilka lat udało mi się znacznie podnieść swój poziom życia i pomału rozglądam się za produktami,o których jeszcze 10 lat temu mogłem pomarzyć jedynie. Będąc fanem motoryzacji będę skupiony na tej kwestii, choć wydaje mi się,że można odnieść ją do szerzej rozumianej kwestii zasobów wyboru na rynku.
Otóż jakieś 2 lata temu nabylem drogą kupna, jak mawiał mój kolega ze studiów Maciek, samochód volvo s40.Raptem roczny. Nowe takie autko kosztuje około 22tys funtów.W Polsce z 50% więcej,ale nasza ojczyzna jest pełna bogaczy, więc i auta muszą być droższe niż w biednej Wielkiej Brytanii - to jasne jak słońce.
Okazuje się po bliższym przyglądnięciu się,że właściwie kupilem sobie forda focusa z lekko inną w kształcie karoserią i troszkę elegantszym wykończeniem, ale o tej samej płycie podłogowej, silniku i układach jezdnych.Ma więc takie same osiągi, komfort jazdy i cechy bezpieczeństwa. Kosztuje zaś 30% więcej. Dla lepszego więc samopoczucia wydałem kwotę większą wystarczającą mi na własne potrzeby żywnościowe przez 2 lata zupełnie bez sensu. Nie kupiłem towaru lepszego tylko dałem się zmanipulować,że jest lepszy.A firma ford sprzedała mi nieistniejące auto volvo,bo jest to od dawna połknięty oddział produkujący te same produkty pod inną nazwą nieco inaczej wystylizowane.
Podobnie supermarket tworzy pododdziały zapewniające iluzję luksusu zmieniając ceny tych samych produktów i nieco opakowanie.
Inny przykład to zakupy codzienne.Koszyk produktów na tydzień w Tesco kosztuje mnie około 50 funtów, w Sainsbury( trochę wyższa półka) 70, w Waitrose 90,a na stacji benzynowej ponad 100. Tyle,że wszędzie sprzedają dokładnie to samo!Owszem jest mała różnica w opakowaniach.No i snoby wolą w Tesco się nie pojawiać. Niemniej wybór jest żaden.Ulegamy więc unifikacji w związku z wyjałowieniem rynku z różnorodności, bo nie mamy na nią żadnego wpływu.Żebym nie wiem jak bardzo się starał to nie kupie innych czereśni niż z Argentyny,baterii z Chin a majtek z Bangladeszu.Pewnie,że są niszowe sklepy, ale znikają w oczach!
Kolega Solstafir jest optymistą, a ja optymistów cenię.Ktoś okrutnie jednak stwierdził,że optymista to niedoinformowany pesymista. Możesz przyjacielu zapewnić wolność przepływu informacji.Ale jeśli nie ma o czym informować to co Ci z tej wolności? Poza tym małe sklepy nie mogą obniżać ceny w nieskończoność tylko upadają. Sugeruję się przejechać do skupiska ludzkiego poniżej 200tys obywateli, gdzie mieszka 70% ludności i zauważyć,że poza biedronką netto i lidlem brutto nie ma nic.Samo badziewie i second handy. Wybór jest zerowy.
A teraz odniosę się do tego co poruszył delikatnie Corvax.
Nie ja jestem taki mądry , więc przytoczę czyjeś słowa,że wolny to może być tylko człowiek bogaty. Nikt bogaty naprawdę nie kupuje ciuchów reklamowanych w gazecie, kosmetyków w telewizji czy samochodów na bilbordach. Czy widzieliście kiedyś reklamę lamborghini widoczną powszechnie? Albo jakiegoś znakomitego krawca w Twojej Przyjaciółce? Czy sprzętu grającego Bang&Olufsen w Super Ekspresie? Nie mają tam racji bytu, bo babcia z siatką w drodze z targowiska nie wpadnie po drodze do domu nabyć ekspresu do kawy za 50 tys złotych.
I to wszystko jeszcze jakoś się trzyma kupy.
Gorzej niestety gdy przyjrzeć się tanieniu i upowszechnianiu się w imię wolności,marketingu i dostępności rzeczy dotychczas niedostępnych dla większości. Wycieczka w Alpy czy spacer po Dzielnicy Łacińskiej były kiedyś dostępne nielicznym z racji ceny.Miały więc wartość nie tylko finansową ale sentymentalną z racji niedostępności i ekskluzywności.Dziś są już tylko inna formą hamburgera dostępną w każdym McDonalds na rogu.
Czemu mnie to martwi? Nie , nie temu,że spadły ceny i więcej ludzi może pozwolić sobie na więcej. Martwi mnie to,że nie ma nowej oferty.Dziś perspektywa zwiedzania Karaibów czy Peru, jazdy dobrym samochodem czy wizyty w porządnej restauracji jest tak samo powszednia jak spacer wśród półek z tanim cukrem w Geant.
Wolność zostaje zastąpiona dostępnością dóbr przy braku wyzwań estetycznych i wizji jakichś dalekosiężnych marzeń.
Efektem jest postępująca frustracja, bo wszyscy żyjemy w coraz bardziej bezbarwnej rzeczywistości i choć nadal stać nas na różne rzeczy z powodów majątkowych, to ich róznorodność maleje w wyniku unifikacji, obniżania kosztów, dostosowania do siebie.
Nawet w kwestiach obyczajowych wszystko stało się tak powszechne i pozbawione unikatowości,że straciło wartość.Młody człowiek nie musi uczyć sie sztuki uwodzenia ciekawej koleżanki,tańca, konwersacji,eleganckiego ubioru, savoir-vivre itd,bo komunikacja międzyludzka stała się zredukowana do beztreściowych smsów,seks jest dostępny powszechnie za darmoche lub niewielką opłatą,napawanie się emocjami pozytywnymi czy negatywnymi staniało do kwoty za durną gazetę ze zdjęciem gołej pani z panem czy urwanej głowy czterolatka w wyniku wybuchu.Żadnego wysiłku nie potrzeba,żeby poznać drugiego człowieka , bo wszystkie media "zagłebiają się" w niuanse osobowości "gwiazd" kina, mody , sztuki czy polityki, więc cóż ciekawszego może być w sąsiedzie spod nr 12?
Nic bardziej destruktywnego dla czlowieka niż monotonia i brak wyzwań.
Anonimowy użytkownik

11-01-2010 - 12:28:59

Cytuj

Wolność zostaje zastąpiona dostępnością dóbr przy braku wyzwań estetycznych i wizji jakichś dalekosiężnych marzeń.
To prawda - ale przewrotnie wystąpię w obronie tejże dostępności - dzięki niej całkiem spora część populacji ma szanse zastanowić się nad tym co robi i czego chce, zyskała CZAS na takiego zastanowienie i narzędzia to zastanowienie umozliwiajacę - Internet, relatywnie tanie książki i możliwość zobaczenia "jak robią to inni" a więc - nauki.
Cóż z tego, że większość w sieci szuka taniej dupy, księgarnie odwiedzane są głównie tuż przed początkiem roku szkolnego albo z okazji premiery nowego Harry'ego Pottera a oglądanie "innych" sprowadza się do "zobacz jakie tu porządnie wysprzątane ulice"?
Nic zgoła - chodzi bowiem o MOŻLIWOŚCI - o to, że wcześniej nie było albo tych czy owych dóbr w ogóle albo nie były one tak szeroko dostępne.
Dam Ci kilka przykładów:
auto: twierdzę że po wyprodukowaniu Mercedesa 126 nie wymyślono w dziedzinie motoryzacji NICZEGO (poza być może tuningowaniem tegoż)
jedzonko - wytapiany ze słoniny smalec po zamordowaniu u chłopa na podwórku świni ma więcej smaku i zapachu niż wszystkie wędliny sprzedawane we wszystkich razem wziętych sklepach Tesco, Real i jak tam się jeszcze one nazywają.
O porządnie zrobionej kiełbasie czy uwędzonym w dymie z wiśniowego drewna boczku nie będę pisał, bo ich walory przenoszą i to znacznie wszystko co nie tylko klienci ale i właściciele Tesco, Realu et tutti quanti są w stanie sobie wyobrazić.
wycieczka - spędzenie dwóch tygodni choćby w Bieszczadach (ale i we Francji, Włoszech czy którymś z krajów Ameryki Południowej) ), mieszkając w byle budzie za kilkanaście złotych, stołując się u przygodnie poznanych ludzi czy w przydrożnych barach, rozmawiając z nimi i obserwując leniwie ich codzienne życie jest zarówno pouczające jak i daje rzetelny relaks - spędzenie dwóch tygodni w Sopocie czy zakopanym (ale i w którymkolwiek ze światowych kurortów) wylegiwanie się na przyhotelowym basenie, jedzenie w dowolnym kraju świata tego samego hamburgera w McDonaldzie czy befsztyka z polędwicy i wywleczenie jakiejś laski z miejscowej dyskoteki to są zaledwie "wczasy".
Do czego dążę?
Ano do tego, że tak naprawdę niczym nie różni się przekonywanie człowieka żeby nabył za swoje pieniądze forda focusa przebranego za volvo płacąc połowę więcej zamiast SAMOCHODU od tego, że urzędnik wie lepiej czego człowiek w życiu pragnie, przekonywanie człowieka do zaspokajania głodu kiełbasą z Tesco gdzie mięso stanowi 20% masy zamiast taką w której mięso to 69% jest tym samym co kłamstwo tym, że "wszyscy mają takie same żołądki" a opowieści że dzięki pobytowi na hotelowym basenie w Egipcie i pstryknięcie kilku fotek piramidom równa się poznaniu egipskiej kultury to taka sama prawda jak i to, że bez tabunu urzędników i stosów regulacji żadne ludzkie przedsięwzięcie się udać nie może.
Kilkanaście reklam w telewizji dziennie, dziesiątki mijanych bilboardów i cały ten zalew "informacji" reklamowej dotyczący butów czy proszku do prania jest dokładnie tym samym co równie nachalne stręczenie PO-PiSów, SLD et tutti quanti - I CO Z TEGO?
Czy i na jakiej podstawie zwalnia to kogokolwiek od myślenia?
Czy marudzenie nad rozlatującymi się po pierwszym deszczu butami nie jest TYM SAMYM jojczeniem, kiedy sterczymy jak kretyni przed jakimś okienkiem w jakimś urzędzie z kupą nikomu do niczego niepotrzebnych kwitów i garstką bardzo wszystkim potrzebnych NASZYCH pieniędzy?
Wszyscy patrzą do tyłu - że to panie w tym kapitalizmie ohydnym dzieci w kopalniach pracowały (co nawiasem pisząc było dla nich dobrodziejstwem) i nie potrafią się połapać, że warunki nieco się zmieniły i teraz mają realną możliwość wyboru czy będą żyć jak bydlęta kupując takie buty i "wybierając" takich polityków jak każą to robić kolorowe bilboardy czy też zaczną żyć jak ludzie domagając się elementarnego prawa dostania w zamian za swoje pieniądze tego, czego potrzebują.
Narzekacie na korporacje i na to że dymają was one przy pomocy na każdym kroku wciskanej reklamy, podprogowych przekazów, oszukańczych promocji i kto wie czego jeszcze?
Słusznie - bo to syf jest.
Ale - kto wam broni doprowadzić do tego, że w kraju rządzić będzie normalność która w naturalny sposób rozwali niewydolne i nieuczciwe korporacje a już z całą pewnością wymusi na nich dzięki dopuszczeniu swobodnej konkurencji zmianę stylu działania?
Bo ciężko parę minut pomyśleć co by było gdyby ?

Cytuj

Wolność zostaje zastąpiona dostępnością dóbr przy braku wyzwań estetycznych i wizji jakichś dalekosiężnych marzeń
Nieprawda mój drogi - nie zostaje zastąpiona tylko korzystając z niej dokonujemy takich a nie innych wyborów i każdy kolejny nasz wybór okazuje się być gorszym od poprzedniego z jednej, prostej przyczyny - godzimy się na to, żeby żyć w świecie bez elit i bez autorytetów stawiając w ich miejsce pozornie własne wzorce spersonifikowane w postaci czarnego, wytatuowanego i obwieszonego złotem byłego handlarza narkotyków po kilkuletnim wyroku w spodniach z krokiem w kolanach klecącego nieudolne rymy.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6261, Posty: 45505, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5204.