Zniszczmy system - zostańmy menelami lub urzędnikami!

Wysłane przez Neosofista 

11-01-2011 - 21:39:30

Przeczytałem dziś taką notkę na portalu: [korwin-mikke.pl] i naszła mnie taka oto refleksja, jaką wyraziłem pod notką:

"A ja ich rozumiem! To czyste frajerstwo, robić i mieć tyle samo albo mniej (bo się wypruwa żyły), od tych, co nie robią nic! Zamiast potępiać "nierobów" - dołączmy do nich! Pomyślcie? Przecież kto będzie na nas pracował jak i my zostaniemy - czy to urzędnikami, czy (uczciwiej) beneficjentami opieki społecznej?! Jak to powtarza za Kisielewskim JKM, ustroje upadały nie dlatego, że były złe, ale że bankrutowały! Zagłódźmy bestię! Zostańmy lumpenproletariatem!

Radosław Herka"

Konkludując: aby doprowadzić do bankructwa ten chory ustrój, należy przestać go karmić. Niech wszyscy więc zostaną albo "pracownikami" sfery budżetowej (którym się płaci z podatków - a przez to fikcja jest ich opodatkowywać, wszak podatki państwo ściąga z "prywaciarzy" i tych "zatrudnionych w sektorze gospodarki" - lol, co za neologizm. Pracują (w sensie ekonomicznym) tylko ci, co wytwarzają PKB, wszyscy inni albo rekreacyjnie machają łopata - jeśli nikt im za to nie płaci, albo służą - gdy pełnią służbę publiczną/pobierają kasę z budżetu), albo właśnie poszerzą grupę beneficjentów opieki socjalnej państwa!

Oto mój manifest!

Radosław Herka

11-01-2011 - 23:22:25

Pomysl stary, bo Johna Galta on tez chcial zagalodzic bestie ale to chyba nie lezy w ludzkiej naturze, bo bez wzgledu jak zle sa warunki czlowiek sie dostosowuje i walczy nawet jezeli dzieki temu, ze sam przetrwa ma uratowac swoich oprawcow to i tak bedzie chcial przetrwac co jest dosc logiczne. To chyba nasza wada ale i nasza najwiekasz sila.

17-01-2011 - 07:28:41

@kolchoznik

Wszystko zależy od tego, kiedy podejmujesz się wyrzeczenia/trudu zbankrutowania systemu. Obecnie Polsce niewiele potrzeba. Może warto zostać "kroplą przepełniającą czarę tej goryczy"...? winking smiley))

17-01-2011 - 12:16:52

Ja realizuje ten program opierniczając sie we własnej firmie! NIe ma zysku, nie ma podatku, Bestia zginie!
Ja też, zginę, ale niech tam!Trzeba sie poświecić dla sprawy! Hej!

18-01-2011 - 14:49:17

Cytuj
baca351
Ja realizuje ten program opierniczając sie we własnej firmie! NIe ma zysku, nie ma podatku, Bestia zginie!
Ja też, zginę, ale niech tam!Trzeba sie poświecić dla sprawy! Hej!

Eee... prywatna firma to nie to samo. Tam, aby zagłodzić system, to trzeba by po prostu nie płacić podatków a majac legalną firmę, nie możesz tego robić - bo chociażby ZUS odstawiać musisz;/ Weź się lepiej, jeśli już koniecznie chcesz gdzieś opie...ać, to na urzędzie. Ostatnio zatrudnili 10% więcej - bo 10% mieli zwalniać. Weź się zatrudnij gdzieś, byle gdzie, czy to w szkole, czy w urzędzie lub szpitalu i tam się opylaj! Opylając się nie będziesz szkodził obywatelom, a biorąc kasę z budżetu, będziesz zwiększał deficyt finansów publicznych. Pomyśl, dzięki Tobie i Twemu poświęceniu, Vincent zawiśnie na latarni! Nie zwlekaj, zarejestruj się jako bezrobotny lub zatrudnij w budżetówce! A jak chcesz pracować, pracuj na czarno!

Hej!

25-01-2011 - 17:24:00

Kolejny kamyczek do mego ogródka (że jednak warto się zastosować do tego, co radzę): [korwin-mikke.pl]

25-01-2011 - 19:12:35

Ja myślę tak samo i dlatego mając wybór dostawać ponad 900 zł socjala, i studiować dziennie za darmo a iść do roboty za 1300 (tyle bym dostał w jakiejś fabryce ..) i studiować zaocznie za kilka tys. za semestr wybieram pierwsze.
I uważam, że z tych 900 zł miesięcznie nie należy mi się ani złotówka, ale jak dają to biorę ... A gdy starszy, zwolennik komuchów z LSD mi to wypomina, to mu odpowiadam właśnie argumentem, że przyczyniam się do szybszego bankructwa III RP tongue sticking out smiley

25-01-2011 - 22:09:53

MarcinSzewczyk, właśnie dzięki takim obłudnikom i hipokrytom cały ten interes jeszcze się kręci. Skoro zdajesz sobie sprawę, że nie masz prawa do tych pieniędzy, bo stanowią owoc grabieży, to czymś na wskroś obrzydliwym jest w pełni świadome proszenie się o nie (tak, tak - proszenie, nikt tu niczego nie "daje" ) przy jednoczesnym zasłanianiu się prymitywnym argumentem, że dzięki temu szybciej zdechnie system. Otóż pragnę Cię uświadomić: nie, nie zdechnie, bo państwa od samej tzw. redystrybucji (czyli rozdawania pieniędzy rozmaitym żebrakom) co do zasady nie bankrutują (w każdym razie ciężko to sobie wyobrazić). Za to te swoje (pardon: nasze) 900zł w dużej mierze i tak oddasz spowrotem.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 25-01-2011 22:11 przez kwantl.

26-01-2011 - 16:16:19

Cytuj
kwantl
MarcinSzewczyk, właśnie dzięki takim obłudnikom i hipokrytom cały ten interes jeszcze się kręci. Skoro zdajesz sobie sprawę, że nie masz prawa do tych pieniędzy, bo stanowią owoc grabieży, to czymś na wskroś obrzydliwym jest w pełni świadome proszenie się o nie (tak, tak - proszenie, nikt tu niczego nie "daje" ) przy jednoczesnym zasłanianiu się prymitywnym argumentem, że dzięki temu szybciej zdechnie system. Otóż pragnę Cię uświadomić: nie, nie zdechnie, bo państwa od samej tzw. redystrybucji (czyli rozdawania pieniędzy rozmaitym żebrakom) co do zasady nie bankrutują (w każdym razie ciężko to sobie wyobrazić). Za to te swoje (pardon: nasze) 900zł w dużej mierze i tak oddasz spowrotem.

Nie Mój Drogi, nie zgadzam się z Tobą. Ten system kręci się dzięki takim obłudnikom jak TY! Masz pretensję do Marcina, że wykorzystuje system. Otóż, gdyby Marcin nie wykorzystywał systemu, wtedy mniej osób korzystałoby z socjalu państwa i wtedy ten chory system socjalistyczny rzeczywiście by działał (jako tako). Ty jesteś z grona tych Socjalistów, co to chcą zachować socjalizm jeno jego wypaczeń (vide Marcin) nie tolerują! A Marcin pokonuje wroga jego własną bronią! I słusznie! Popieram go i podobne działania! Albowiem jeśli nie on, to kto inny by skorzystał - kosztem jego! W PRL była maksyma: "kto nie kradnie, okrada rodzinę"! W III RP, czyli w PRL BIS, gdzie jest 5x więcej urzędników jak za PRLu, powiedzenie to jest co najmniej 5x bardziej trafne! Trzeba walczyć z tym państwem ile wlezie - bo to państwo, mimo, że w nazwie ma "Polska" jest wrogie nam - Polakom. Jako tako traktuje tylko urzędników, związkowców i na doczepkę, emerytów - jako grupy nacisku. Wszyscy inni mają w tym kraju przesr...e i dlatego właśnie, mają do wyboru, albo stąd wyjechać i nawet o zmywaka w UK zaczynać normalne życie, albo s.ać na system tu, będąc w kraju!

Pozdrawiam!

Radosław Herka

26-01-2011 - 21:50:42

Walczyć z systemem zanosząc w pysku podanie o udział w podziale łupów... Ładnie. Wiecie, ilu takich czeka w kolejce? Zawsze będzie więcej chętnych niż tortu. Gadanie, że "gdyby Marcin nie wykorzystywał systemu, wtedy mniej osób korzystałoby z socjalu państwa" jest myśleniem życzeniowym stworzonym na potrzeby tej nędznej wymówki pod tytułem "walczymy z systemem korzystając z socjału". Gratuluję Wam dobrego samopoczucia.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

27-01-2011 - 16:02:46

Cytuj
fiend
Walczyć z systemem zanosząc w pysku podanie o udział w podziale łupów... Ładnie. Wiecie, ilu takich czeka w kolejce? Zawsze będzie więcej chętnych niż tortu. Gadanie, że "gdyby Marcin nie wykorzystywał systemu, wtedy mniej osób korzystałoby z socjalu państwa" jest myśleniem życzeniowym stworzonym na potrzeby tej nędznej wymówki pod tytułem "walczymy z systemem korzystając z socjału". Gratuluję Wam dobrego samopoczucia.

No właśnie! Taka jest natura ludzi - "gdy dają, to bierz, gdy biją, to uciekaj". Przeto zawsze będzie ktoś, kto będzie brał - skoro dają. Dlaczego zatem mam być tym, który daje, nic w zamian nie dostając, zamiast tym, co bierze, nic w zamian nie dając? JKM często pisze, że w Starożytnym Rzymie niewolnik pracował na swego pana - wtedy było jasne kto jest kim. Dziś też tak jest - ci co pracują i płaca podatki, ci są niewolnikami tych, co z nich żyją! Przeto ci walczą z systemem, którzy go wykorzystują i czyniąc to go osłabiają (zwiększają wydatki), miast ci, co jak ostatnie głupki, harują dobrowolnie na te podatki! Jak Ty, (wybacz, tu chciałem rzucić epitetem odnoszącym się do Twego nietęgiego umysłu) wyobrażasz sobie walkę z tym systemem?!!!! Poprzez dalsze płacenie podatków i piętnowanie takich jak Marcin?!!!! A walcz se tak z tym ustrojem Robaczku do zas.anej śmierci a tacy jak Marcin będą żyć w tym czasie z Twych podatków! I dobrze! Boś głupi po prostu! Gdybyś był mądry, skalkulowałbyś, że jak masz do wyboru harować nawet za te 2 kafle na rękę a siedzieć i nic nie robić i nie umierać przy tym z głodu to wybrałbyś to drugie - na koszt tych jełopów, co wolą po 8 i więcej godzin dziennie pracować na tych "nierobów". Jesteś "Przyjacielu"(friend) niewolnikiem Marcina (zdaniem nawet JKMa) i masz czelność pogardzać swym Panem?! A pogardzaj se - piętnuj - on ma to i Ciebie w d... Ważne, abyś płacił dalej na niego podatki!

Natomiast, gdyby niewolnicy się ocknęli, a nie jak Ty, piee.....ły pisali w sieci. I gdyby wszyscy niewolnicy nagle zarejestrowali się jako panowie - czy to zatrudniając w budżetówce, czy w pomocy społecznej się rejestrując, wtedy nie byłoby dość niewolników aby wyżywić wszystkich panów i wtedy dopiero ten system by upadł - ku uciesze takich, jak ja i ku wielkiemu rozczarowaniu wszelkiej maści biurw i meneli. I pewnie takich jak Ty - Niewolników Naturalnych (vide Arystoteles). Otóż uświadom sobie, że lepiej być "menelem" i nic nie robic - skoro tylko ktoś chce Cię finansować, niźli niewolnikiem i wypruwać sobie żyły dzień w dzień a nawet w weekendy za co miałbyś w większości przypadków tylko tyle kasy, by opłacić rachunki i coś zjeść. Póki opłaca się nic nie robić, a nie opłaca pracować - póty ten system będzie trwał. A będzie trwał tak długo, jak długo będą tacy idio...i co zamiast rejestrować się jako Klasa Panów, będą, choćby zgrzytając zebami, robić na nich... winking smiley

Od niedawna Pan,
Radosław Herka

27-01-2011 - 16:28:18

Ależ ja nie twierdzę, że moje podejście jest mądre. Po prostu nie byłbym sobie w stanie wmówić, że podejście Wasze jest czymś moralnie dobrym, bo jest to bzdura. Cel nie uświęca środków. Zwłaszcza, gdy środki polegają na podpięciu się pod nieodłączną wadę systemu, która sama z siebie musi system rozwalić, czyli są zwykłą wymówką. Dlatego gratuluję i zazdroszczę dobrego samopoczucia, mój Panie. Cieszę się, że korona nie spadła Waszej Wysokości od spoglądania na mnie w czasie naszej rozmowy i dziękuję za audiencję.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

27-01-2011 - 18:48:10

Cytuj
fiend
Ależ ja nie twierdzę, że moje podejście jest mądre. Po prostu nie byłbym sobie w stanie wmówić, że podejście Wasze jest czymś moralnie dobrym, bo jest to bzdura. Cel nie uświęca środków. Zwłaszcza, gdy środki polegają na podpięciu się pod nieodłączną wadę systemu, która sama z siebie musi system rozwalić, czyli są zwykłą wymówką. Dlatego gratuluję i zazdroszczę dobrego samopoczucia, mój Panie. Cieszę się, że korona nie spadła Waszej Wysokości od spoglądania na mnie w czasie naszej rozmowy i dziękuję za audiencję.

Słusznie prawisz mój poddańcze... Musimy to rozważyć w swej wspaniałości... Zaprawdę godna to i moralna postawa, jaką głosicie...

No! A teraz, paszoł won do roboty! Ktoś musi pracować, aby ktoś inny mógł odpoczywać!

;Pozdrawiam!

Radosław I gratia Dei (Vox Populi vox Dei) Subhomani Rex

27-01-2011 - 21:20:28

Cytuj
Neosofista
MarcinSzewczyk, właśnie dzięki takim obłudnikom i hipokrytom cały ten interes jeszcze się kręci. Skoro zdajesz sobie sprawę, że nie masz prawa do tych pieniędzy, bo stanowią owoc grabieży, to czymś na wskroś obrzydliwym jest w pełni świadome proszenie się o nie (tak, tak - proszenie, nikt tu niczego nie "daje" ) przy jednoczesnym zasłanianiu się prymitywnym argumentem, że dzięki temu szybciej zdechnie system. Otóż pragnę Cię uświadomić: nie, nie zdechnie, bo państwa od samej tzw. redystrybucji (czyli rozdawania pieniędzy rozmaitym żebrakom) co do zasady nie bankrutują (w każdym razie ciężko to sobie wyobrazić). Za to te swoje (pardon: nasze) 900zł w dużej mierze i tak oddasz spowrotem.

Nie Mój Drogi, nie zgadzam się z Tobą. Ten system kręci się dzięki takim obłudnikom jak TY! Masz pretensję do Marcina, że wykorzystuje system. Otóż, gdyby Marcin nie wykorzystywał systemu, wtedy mniej osób korzystałoby z socjalu państwa i wtedy ten chory system socjalistyczny rzeczywiście by działał (jako tako). Ty jesteś z grona tych Socjalistów, co to chcą zachować socjalizm jeno jego wypaczeń (vide Marcin) nie tolerują! A Marcin pokonuje wroga jego własną bronią! I słusznie! Popieram go i podobne działania! Albowiem jeśli nie on, to kto inny by skorzystał - kosztem jego! W PRL była maksyma: "kto nie kradnie, okrada rodzinę"! W III RP, czyli w PRL BIS, gdzie jest 5x więcej urzędników jak za PRLu, powiedzenie to jest co najmniej 5x bardziej trafne! Trzeba walczyć z tym państwem ile wlezie - bo to państwo, mimo, że w nazwie ma "Polska" jest wrogie nam - Polakom. Jako tako traktuje tylko urzędników, związkowców i na doczepkę, emerytów - jako grupy nacisku. Wszyscy inni mają w tym kraju przesr...e i dlatego właśnie, mają do wyboru, albo stąd wyjechać i nawet o zmywaka w UK zaczynać normalne życie, albo s.ać na system tu, będąc w kraju!

Pozdrawiam!

Radosław Herka

Odpowiem krótko: niczym się to nie różni od postawy gestapowca, który by się tłumaczył "no bo jak bym się nie zgłosił to i tak by wzięli kogoś innego, a z czegoś przecież trzeba żyć". Nie potępiam tego, że ktoś się szmaci padając na kolana i żebrząc o jałmużnę, która mu się - jak sądzi - należy - bo nie uważam, abym miał do tego prawo. Jednak, na miłość boską, nie karzcie panowie nazywać tego czymś godziwym! (O rojeniach, jakoby ssanie państwowego cyca miało doprowadzić do upadku tego systemu już nie wspominając).

Imputacji, jakobym pragnął zachować socjalizm i innych bzdetów nie zamierzam komentować, bo to poniżej pewnego poziomu przyzwoitości.

Z uszanowaniem.

27-01-2011 - 23:58:16

Cytuj
kwantl
Odpowiem krótko: niczym się to nie różni od postawy gestapowca, który by się tłumaczył "no bo jak bym się nie zgłosił to i tak by wzięli kogoś innego, a z czegoś przecież trzeba żyć".

Nadmienię jeszcze krócej: idiotyzm tej paraleli dokumentuje zdolności poznawcze jej autora.
Wobec powyższego ośmielam się zaniechać tłumaczenia dlaczego Waszmości jest w błędzie - czytelnik bardziej refleksyjny na podstawie pow. dyskusji i tak zmiarkuje...

Cytuj
kwantl
Nie potępiam tego, że ktoś się szmaci...

Taaa... to bardzo "merytoryczny" argument w tej dyskusji. Rzekłbym, że to arguemnt ad personam - a jak to Schopenhauer stwierdził, argumentum ad personam, to ostatni chwyt, po który sięgnąć może interlokutor w sporze - kiedy wyczerpią mu się wszystkie merytoryczne.

Waszmości pisze od rzeczy a nie do rzeczy - próbuje grać na emocjach, podpiera się jakąś "moralnością", "godnością" - a ja tylko zwykłą matematyką. Ja pisze 2+2=4 a Waszmości że to niemoralne, niegodne i szmacenie się - tak dodawać. Winszuję winking smiley

Cytuj
kwantl
...padając na kolana i żebrząc o jałmużnę, która mu się - jak sądzi - należy - bo nie uważam, abym miał do tego prawo.

Z całym szacunkiem, ale

1. G.wno Waszmości wie o sposobie dochodzenia swoich praw (także socjalnych, ale jakicholwiek - w ogóle) przed organami administracji.

2. G.wno a nie znaczenie ma Waszmości zdanie, czy ktoś ma do czegoś prawo czy nie. To, czy ktoś ma do czegoś prawo, czy nie, określają USTAWY. I Waszmości "uważam" ma tu g.wno a nie jakiekolwiek znaczenie.

Konkludując:

ad1) Aby cokolwiek dostać od państwa (czyt. urzędników) musisz występować z pozycji silniejszego. Wtedy uzyskasz decyzję administracyjną - nie tylko korzystną, ale i na czas etc. Kiedy przyjmujesz postawę, jaką Waszmości kreśli - błagalną, wtedy, zwłaszcza jeśli wiąże się to z wydatkiem z budżetu danej instytucji, g.wno można dostać - a nie to, co się komuś należy. Dlatego aby cokolwiek uzyskać, trzeba znać prawo i mieć odwagę iść do Sądu! A kiedy i Sąd będzie karkołomnie łamał prawo, aby nie postąpić w zgodzie z nim - należy odwoływać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, oraz równolegle do Komisji Europejskiej. I to wcale nie jest jakieś żebranie, a ciężka, wytężona praca, wymagająca znajomości prawa! A właśnie...

ad2) Nie ja ani nie Waszmości ustanawia prawo - ono po prostu jest i tworzy rzeczywistość w jakiej przyszło nam żyć. Wobec prawa można zachowywać się w trojaki sposób (czego mnie uczył dr Jan Majchrowski na Wstępie do prawoznawstwa):
a) cum legem - zgodnie z prawem,
b) contra legem - sprzecznie z prawem
c) preter legem - obok prawa (co jest sprzeczne z doktryną Racjonalnego Ustawodawcy nota bene).

Pamiętaj: Qui iure suo utitur, neminem laedit. Skoro prawo przewiduje, że się komuś coś należy (adresat normy jest określony generalnie) i ten ktoś po prostu spełnia te kryteria formalne, wtedy zachowuje się jak najbardziej CUM LEGEM! W zgodzie z prawem! Nullum crimen sine legem! Nulla poena sine legem! - tutaj nie tylko coś nie jest prawem zakazane - tu wręcz jest coś prawem dozwolone/przewidziane!

Cytuj
kwantl
Jednak, na miłość boską, nie karzcie panowie nazywać tego czymś godziwym!

A co to k....a jest za kategoria prawna "godziwość" bo ni grzyba nie znam takiej - nie ma jej w ŻADNEJ ustawie!

Waszmości myli prawo z moralnością. I zapomina (a może nie wie?), że prawo to minimum minimori moralności (publicznej). Ustawodawca określił co jest moralne: moralne jest brać zasiłki, niemoralne jest się bogacić (podatek już nawet nie dochodowy a progresywny). Jak się z tym Waszmości nie zgadzasz, to Waszmości masz problem - patrząc na sytuację polityczną i jej ewolucję w Polsce od lat, problem ten jest nierozwiązywalny... :] Więc albo Waszmości ścierpisz, że system jest, jaki jest, albo zapraszam na najbliższe drzewo - z przyjemnością pożyczę sznura Koledze:]

Cytuj
kwantl
(O rojeniach, jakoby ssanie państwowego cyca miało doprowadzić do upadku tego systemu już nie wspominając).

Ach, to wypisz wymaluj przypadek, jak ten, opisany przez JKMa na blogu niedawno: że jak powie, że to Polak kopnął Rosjanina to zarzucają mu rusofilizm! Otóż ja pisze 2+2=4 a Waszmości zarzuca mi "szmacenie się", "błaganie na kolanach o jałmużną" i jeszcze "że mi się coś roi" w kwestii prostego rachunku. Otóż uświadom sobie Waszmości, że obecnie jedynie coś ponad 40% PRACUJĄCYCH - czynnych zawodowo Polaków, pracuje w "sektorze przedsiębiorstw" - czyli tym, który wytwarza PKB. Pozostała cześć pracujących "pracuje" (nie w sensie ekonomicznym) w sferze budżetowej (która konsumuje PKB zebrane w podatkach od tej pierwszej grupy). Wychodzi z tego, że pracuje w sensie ekonomicznym jedynie coś ponad 6 mln Polaków - reszta z 38 mln (dzieci, emeryci, renciści, nauczyciele, urzędnicy, lekarze i pielęgniarki państwowej służby zdrowia etc.) jest więc de facto na ich utrzymaniu. I to dlatego się zadłużamy i to dlatego mamy kryzys finansów publicznych i to dlatego Tusku z Vincentem żonglują kasą z OFE! Niech tylko te pół miliona głosujących na JKMa ludzi, przestanie nagle być donatorami tego systemu a stanie się z dnia na dzień beneficjentami, a rachunek w kasie Vincenta zacznie się nie zgadzać. Wszystko przestanie sztymować i je.ud! Pier.olnie z dnia na dzień! Już ledwo zipie! Aby tak się stało, wystarczy, że ludzie przestaną płacić - czy to wyprowadzając się z Polski i płacąc podatki zagranicą, czy to zapisując się w kolejce do MOPS (tu wcale nie jest tak łatwo, jak się Panu wydaje, dostać to, co się należy - zdechnąć z głodu można zdając się na urzędników), albo jeszcze lepiej, zostać urzędnikiem, nauczycielem a chociażby tylko pielęgniarką i brać kasę z budżetu pełną gębą! Osłabiając przez to jeszcze bardziej ten chory system. Matematyka jest nieubłagana i wbrew keynsistom, ekonomia jest z nia bardzo silnie związana. Ostatecznie 2+2 musi dać wynik 4. Aby tak się stało, jedyne, czego trzeba, to zacząć RESTRYKCYJNIE respektować przepisy tego durnego prawa. Bo muszę Pana zmartwić - urzędnicy CELOWO go nie przestrzegają. A piszę to, ponieważ moja przygoda z systemem i w konsekwencji zamiar "zostania Panem" zostały podjęte na skutek mych perypetii z Powiatowym Urzędem Pracy i próbą otrzymania dotacji. Niech Pan poczeka - niedługo sprawa znajdzie się w Strsbourgu:>

Cytuj
kwantl
Imputacji, jakobym pragnął zachować socjalizm i innych bzdetów nie zamierzam komentować, bo to poniżej pewnego poziomu przyzwoitości.

Głupota podobno nie boli. Szanowny Kolega nawet nie dostrzega konsekwencji swojego rozumowania. Nie umie dodać 2 do 2. A przecież konsekwencją przyjęcia postawy, "to niemoralne - ja będę fair i będę pracował, potępiając nierobów" przy obecnym systemie (prawnym) i braku szans na jego zmianę, skutkować musi trwaniem tego systemu. Socjalizm to gra. Grają weń donatorzy i beneficjenci. Gra działa, dopóki donatorów jest więcej, jak beneficjentów. W momencie, w którym beneficjentów jest więcej jak donatorów, system zaczyna się walić. Donatorzy zaczynają odczuwać ciężar nałożony nań, aby obdarować beneficjentów. Obecnie skala całkowitego opodatkowania przeciętnego donatora liczona po stronie konsumpcji, przekracza 83% - tyle z tego, co wypracowuje donator zabiera mu państwo, aby oddać beneficjentom. Powoli donatorzy zaczynają więc dostrzegać to zjawisko i unikać podatków - czy to wchodząc w "szarą strefę" czy też emigrując - ew. zaprzestając donacji i zamieniając się z beneficjentów. Aby uratować taki system należy:

1. Zwiększyć skalę obciążeń i wyzysku donatorów, aby utrzymać dotychczasowy poziom świadczeń dla beneficjentów,
2. Zmniejszyć wysokość świadczeń, aby nie nakładać dodatkowych obciążeń na donatorów, (albowiem te skutkować muszą redukcją ich liczby - coraz mniej chętnych do bycia donatorem),
3. Zmniejszyć ilość beneficjentów (np. podnosząc wiek emerytalny),
4. Zwiększyć liczbę donatorów (np. podnosząc wiek emerytalny i aktywizując bezrobotnych).

Konkludując, moja postawa jest a contrario wszystkim powyższym receptom na ocalenie socjalizmu. Pana postawa, to punkt 4 - im więcej osób takich jak Pan, tym lepiej dla systemu. A niech se utyskują na system, póki płacą, póty beneficjenci (wbrew pozorom, wcale nie bezrobotni i klienci MOPSów, ale przede wszystkim sfera budżetowa - urzędnicy, nauczyciele, lekarze, policja - wsio rawno, ważne, że biorą kasę z garnuszka państwa), są more than happy!

Panimaju Tawarisz?!

Z uszanowaniem (ach, jak to ładnie Waszmości dopisał - pozwoliłem sobie wykorzystać),

Radosław Herka

28-01-2011 - 13:56:09

Mało mnie bawi dyskusja z sofistami, zwłaszcza jeśli swoją pseudointelektualną argumentację prezentują w impertynencki sposób. Ponieważ wszystko, co należało napisać na temat już napisałem - odniosę się jedynie do kilku przykładów, które są tak porażające, że mimo braku czasu muszę je skomentować.

Cytuj
Sofista
Taaa... to bardzo "merytoryczny" argument w tej dyskusji. Rzekłbym, że to arguemnt ad personam - a jak to Schopenhauer stwierdził, argumentum ad personam, to ostatni chwyt, po który sięgnąć może interlokutor w sporze - kiedy wyczerpią mu się wszystkie merytoryczne.
...
2. G.wno a nie znaczenie ma Waszmości zdanie, czy ktoś ma do czegoś prawo czy nie. To, czy ktoś ma do czegoś prawo, czy nie, określają USTAWY. I Waszmości "uważam" ma tu g.wno a nie jakiekolwiek znaczenie.

Otóż rozumiem, że na studiach prawniczych tak bardzo był Pan pochłonięty wkuwaniem na pamięć łacińskich formułek (o czym za chwilę), że na czytanie ze zrozumieniem czasu już nie stało? Jeśli zechce Pan przeczytać komentowane zdanie raz jeszcze a dokładnie, to przy odrobinie szczęścia i dobrego światła być może zauważy, że ani nie kieruję zarzutu "szmacenia się" konkretnie do Pana - ani w ogóle zresztą takiego zarzutu nie formułuję. Przeciwnie.

Cytuj
Sofista
ad1) Aby cokolwiek dostać od państwa (czyt. urzędników) musisz występować z pozycji silniejszego. Wtedy uzyskasz decyzję administracyjną - nie tylko korzystną, ale i na czas etc. Kiedy przyjmujesz postawę, jaką Waszmości kreśli - błagalną, wtedy, zwłaszcza jeśli wiąże się to z wydatkiem z budżetu danej instytucji, g.wno można dostać - a nie to, co się komuś należy. Dlatego aby cokolwiek uzyskać, trzeba znać prawo i mieć odwagę iść do Sądu! A kiedy i Sąd będzie karkołomnie łamał prawo, aby nie postąpić w zgodzie z nim - należy odwoływać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, oraz równolegle do Komisji Europejskiej. I to wcale nie jest jakieś żebranie, a ciężka, wytężona praca, wymagająca znajomości prawa! A właśnie...

Doceniam próbę błyśnięcia znajomością przepisów (nie pierwszą i nie ostatnią). Niestety, znów czyni to Pan w kompletnym oderwaniu od meritum. Aby cokolwiek od państwa "dostać" trzeba się o to postarać, czyli krótko mówiąc zgłosić się po kasę. Co ciekawe żadna z form owych zgłoszeń w przypadku "świadczeń socjalnych" (o niczym innym nie było mowy) nie przybiera postaci innej niż wniosek, podanie itp. Ergo: trzeba o "sobie należne" ładnie poprosić łaskawego urzędaska, który trzyma forsę. A jeśli Pan sądzi inaczej, to bardzo chętnie zobaczę skan np. wniosku o zapomogę, który rozpoczyna się słowami "Na podstawie X stanowczo żądam przyznania należnej mi...", i który w takiej postaci zostanie zaaprobowany. Bajdurzenie o sądach i trybunałach pomijam, bo tu już zupełnie Pana poniosło.

A teraz najlepsze:
Cytuj
Sofista
Pamiętaj: Qui iure suo utitur, neminem laedit. Skoro prawo przewiduje, że się komuś coś należy (adresat normy jest określony generalnie) i ten ktoś po prostu spełnia te kryteria formalne, wtedy zachowuje się jak najbardziej CUM LEGEM! W zgodzie z prawem! Nullum crimen sine legem! Nulla poena sine legem! - tutaj nie tylko coś nie jest prawem zakazane - tu wręcz jest coś prawem dozwolone/przewidziane!
...
Waszmości myli prawo z moralnością. I zapomina (a może nie wie?), że prawo to minimum minimori moralności (publicznej). Ustawodawca określił co jest moralne: moralne jest brać zasiłki, niemoralne jest się bogacić (podatek już nawet nie dochodowy a progresywny).

[to jest miejsce na kpiny i obelgi, których Panu łaskawie oszczędzę w trosce o zachowanie kultury dyskusji przynajmniej ze swojej strony]
Bardzo ładnie przytoczył Pan zdanko po łacinie i jeszcze kilka innych zwrotów, nawet objaśnił Pan o co chodzi - słusznie, nie przeczę. Problem polega na tym, że to Pan myli zupełnie prawo z moralnością - ba, utożsamia je ze sobą (explicite zresztą, czy też, jakby Pan zapewne wolał: expressis verbis - w tym drugim fragmencie )! Otóż cywilizacja, do której przynależymy - cywilizacja łacińska (to trochę więcej niż tylko łacińskie sentencje) - zawsze charakteryzowała się tym, że moralność stała ponad prawem - innymi słowy: prawo wypływało z moralności. Zgodnie z Pańskim poglądem (czy też tym, co Panu wtłoczono do głowy - nie wiem), jeżeli Racjonalny Prawodawca (a może bardziej: Wszechmogący) ustali, że w każdy pierwszy wtorek miesiąca ma Pan złożyć w urzędzie własnoręcznie odrąbaną głowę blondwłosej dziewicy - to będzie to działanie moralne! (w domyśle: moralnie dobre, bo jak sądzę to miał Pan na myśli; jeśli nie, to jest to bezrozumny bełkot) Trochę to żenujące, że trzeba absolwentowi (? może skończyło się na wstępie do prawoznawstwa...) studiów prawniczych tłumaczyć podstawowe zagadnienia z pogranicza prawa i etyki, i to tak drastycznymi przykładami, no ale co zrobić, może pomoże.

Cytuj
Sofista
Konkludując, moja postawa jest a contrario wszystkim powyższym receptom na ocalenie socjalizmu. Pana postawa, to punkt 4 - im więcej osób takich jak Pan, tym lepiej dla systemu. A niech se utyskują na system, póki płacą, póty beneficjenci (wbrew pozorom, wcale nie bezrobotni i klienci MOPSów, ale przede wszystkim sfera budżetowa - urzędnicy, nauczyciele, lekarze, policja - wsio rawno, ważne, że biorą kasę z garnuszka państwa), są more than happy!

Po pierwsze: dzięki za dobrą porcję śmiechu - sfera budżetowa more than happy. Naprawdę znakomite.
Po drugie: zejdźże człowieku na ziemię. Nie masz Pan pojęcia kim jestem i co robię, więc możesz sobie darować sugerowanie, że zaliczam się do którejś z ubzduranych przez siebie grup. Być może doję ten system tak, że Pan może sobie tylko o czymś takim pomarzyć - czy muszę od razu o tym pisać pogrubioną czcionką?

Sedno problemu leży w tym, że pomysł zatrudniania się w sferze budżetowej czy dojenia wymion opiekuńczej krasuli jest o tyle dobry, co zupełnie odrealniony. Do swojej skuteczności wymagałby bowiem jednego zasadniczego warunku: masowego charakteru. To znaczy, że w wyniku pospolitego ruszenia w budżetówce gwałtownie, w przeciągu kilku miesięcy, musiałoby przybyć kilkadziesiąt procent pracowników. Pytam się: niby jak do tego doprowadzić? A jeśli nawet byłoby to możliwe, to pytanie: po co? Skoro można zmobilizować taką rzeszę ludzi, to dlaczego nie skłonić ich do przejścia w "szarą strefę"? To zdecydowanie lepsze rozwiązanie, dużo skuteczniejsze i w porównaniu do opłacania kolejnych urzędasów bardzo korzystne dla gospodarki. Nie wspomnę już, że można by po prostu zebrać ten tłum w jednym miejscu i ruszyć na sejm z widłamismiling smiley

Na koniec jeszcze pytanko do MarcinSzewczyka, choć widzę że pan Herka bawi się tu w adwokata, więc może odpowiedzieć w jego imieniu: czy pieniądze z "pomocy społecznej" bierzesz dla siebie, czy też rozdajesz potrzebującym/wyrzucasz w błoto? Wydaje się, że skoro ma to służyć wyłącznie gnojeniu systemu, a nie własnemu zyskowi, to "wsio rawno" co się z kasą stanie - byle ją wyciągnąć z budżetu. No więc?

28-01-2011 - 16:01:27

Cytuj

No! A teraz, paszoł won do roboty! Ktoś musi pracować, aby ktoś inny mógł odpoczywać!

I co, nie można tak było od razu? To jest uczciwe postawienie sprawy. Bajeczki o poziomie bzdurności porównywalnej z demagogią polskiej klasy politycznej o rzekomej "walce z systemem" mam nadzieję że pójdą teraz w odstawkę, bo bardzo jestem uczulony na takie chrzanienie.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

28-01-2011 - 16:13:39

Cytuj
kwantl
Mało mnie bawi dyskusja z sofistami, zwłaszcza jeśli swoją pseudointelektualną argumentację prezentują w impertynencki sposób. Ponieważ wszystko, co należało napisać na temat już napisałem - odniosę się jedynie do kilku przykładów, które są tak porażające, że mimo braku czasu muszę je skomentować.

Za przeproszeniem, a cóż takiego Szanowny Kolega wie o Sofistach? Bo mnie za to poraża owa (nie)wiedza...
Co do mnie i co do bycia prze mnie Sofistą (a nawet Neosofistą) to odsyłam tutaj: [fatalnezauroczenie.blog.onet.pl]

Cytuj
kwantl
Otóż rozumiem, że na studiach prawniczych tak bardzo był Pan pochłonięty wkuwaniem na pamięć łacińskich formułek (o czym za chwilę), że na czytanie ze zrozumieniem czasu już nie stało? Jeśli zechce Pan przeczytać komentowane zdanie raz jeszcze a dokładnie, to przy odrobinie szczęścia i dobrego światła być może zauważy, że ani nie kieruję zarzutu "szmacenia się" konkretnie do Pana - ani w ogóle zresztą takiego zarzutu nie formułuję. Przeciwnie.

Gdyby Pan siebie słyszał...

Per analogiam: "Nie twierdzę, że jest Pan ku.wą, ale nie pochwalam ku.estwa - to niegodziwe postępować tak, jak Pan zaleca/czynni to Marcin Szewczyk" - tak z j. polskiego na nasze można przełożyć Pana słowa.

Nadal nie rozumie Pan co Pan napisał? Tłumaczyć dalej...?

Cytuj
kwantl
Doceniam próbę błyśnięcia znajomością przepisów (nie pierwszą i nie ostatnią). Niestety, znów czyni to Pan w kompletnym oderwaniu od meritum.

???
A cóż niby jest meritum Szanowny Kolego, bo zgłupiałem czytając owo zdaniewinking smiley)

Cytuj
kwantl
Aby cokolwiek od państwa "dostać" trzeba się o to postarać,

Ależ ja to napisałem! To ciężka praca walczyć o swoje. De iure jesteśmy - wedle zapisów konstytucji i ustaw, państwem socjalnym! De facto urzędnicy mają zapisy prawa w głębokim poważaniu. Aby cokolwiek otrzymać z urzędu, i nie pisze tego bynajmniej TYLKO o pomocy społecznej, czy jakiejkolwiek innej formie wsparcia (dotacja) należy o to walczyć! Ja dla przykładu w 2005 czy w 2004 roku musiałem począć panią G - dyrektorkę powiatowego inspektoratu ZUS w (...) o przepisach KPA bo owa indolentna baba nie chciała mi wydać zwykłego zaświadczenia na uczelnię! Odmawiała mi tego bajdurząc jakieś głupoty - rozmawiała ze mną przez zamknięte drzwi a jej pracownicy dosłownie zgłupieli. Powiedziałem jej podwładnym co zrobię jak mi nie wydadzą zaświadczenia - wedle KPA i pani G. pouczona przez podwładnych mi je podpisała i przekazała przez podwładnego. Pani G. była do ostatnich wyborów przynajmniej, członkiem zarządu Powiatu. I takich kwiatków doświadczyłem o wiele wiele więcej. Gdybym nie miał 5tki z prawa administracyjnego pewnie o wiele trudniej byłoby mi o cokolwiek zawalczyć, ponieważ fikcją jest, że urzędnik informuje obywatela o przysługujących mu prawach.

Cytuj
kwantl
czyli krótko mówiąc zgłosić się po kasę. Co ciekawe żadna z form owych zgłoszeń w przypadku "świadczeń socjalnych" (o niczym innym nie było mowy)

Jak to "o niczym innym" - a spójrz Pan na temat! Tytuł tego wątku! Sprawa dotyczy wszelkich metod zostania beneficjentem a nie donatorem systemu! Czy to poprzez zostanie "pracownikiem" "sfery budżetowej", czy poprzez zostanie klientem MOPSu etc.

Cytuj
kwantl
nie przybiera postaci innej niż wniosek, podanie itp. Ergo: trzeba o "sobie należne" ładnie poprosić łaskawego urzędaska, który trzyma forsę.

A słyszał Pan o "zasadzie kompetencji"? Jeżeli obywatel ma do czegoś prawo, to jednocześnie po stronie wskazanego urzędu powstaje OBOWIĄZEK zaspokojenia roszczenia z tego tyt. prawnego. :>

Cytuj
kwantl
A jeśli Pan sądzi inaczej, to bardzo chętnie zobaczę skan np. wniosku o zapomogę, który rozpoczyna się słowami "Na podstawie X stanowczo żądam przyznania należnej mi...", i który w takiej postaci zostanie zaaprobowany.

A wniosek o dotację z PUP może być? Mniej więcej w tej treści i formie złożyłem takowy, pouczając urzędników PUP, którzy od lat robią niezłe lody (mogę sypać nazwiskami i formami defraudacji środków), w jaki sposób naruszają prawo. Oczywiście wniosek nie został uwzględniony - wezwano mnie do usunięcia braków formalnych na co adekwatnie zareagowałem. Nie mogąc doczekać się odpowiedzi, wezwałem PUP do wydania decyzji. Odpisali, że domawiają, wobec czego odwołałem się do Starosty - i tutaj zaczynają się jeszcze większe jaja. Dość powiedzieć, że mam ZŁOTE AKTA SPRAWY, które z chęcią upublicznię - ale musi Pan na to poczekać chwile. Zgodnie z zapisami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka akt spraw postępowań toczących się przez Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasbourgu są jawne. Kiedy je wyślę do Strasbourga, z wielką przyjemnością wykonam PEŁNE skany wszystkich dokumentów i je opublikuję na oddzielnej stronie. Aktualnie mam 3 pisma do napisania: a) Skargę - ETPCz odpisał mi, że w załączniki przesyła dokumenty aplikacyjne, ale list był pusty, ez załączników, więc muszę jeszcze raz do nich napisać, b) Skargę do RPO, c) Skargę na czynności WSA w Kielcach do NSA (z wnioskiem o kontrolę, bo, słowo daję, jaja jak berety Sąd odstawił!). Z przyjemnością udostępnię Panu i wszystkim innym te akta - jak tylko zostaną one de iure "odtajnione" winking smiley

Cytuj
kwantl
Bajdurzenie o sądach i trybunałach pomijam, bo tu już zupełnie Pana poniosło.

Nie. Za przeproszeniem, ponawiam swoje twierdzenie: g.wno Pan wie. Bez drogi Sądowej nic Pan nie wskóra. Aktualnie 2 lutego ma się odbyć przed NSA rozprawa ze Skargi kasacyjnej mego Ojca (maczałem w tym palce) - bardzo ciekawa sprawa:> Jak tylko zapadnie wyrok i opublikują go w lexie, też z przyjemnością Panu podlinkuję. A jak będzie niesatysfakcjonujący, będę miał argument w rękach: aby napisać Skargę do ETPCz w Strasbourgu i aby napisać do Komisji Europejskiej. :] I proszę mi wierzyć, to jak ja argumentuję, nie jest "szmaceniem się i błaganiem na kolana o cokolwiek" - wskazuję konkretne normy prawne prawa krajowego i międzynarodowego i domagam się ich respektowania a jeśli to nie następuje, wtedy skarżę odpowiednie organa (a ostatecznie RP) za ich złamanie.

Cytuj
kwantl
A teraz najlepsze:

> (...)

Bardzo ładnie przytoczył Pan zdanko po łacinie i jeszcze kilka innych zwrotów, nawet objaśnił Pan o co chodzi - słusznie, nie przeczę. Problem polega na tym, że to Pan myli zupełnie prawo z moralnością - ba, utożsamia je ze sobą (explicite zresztą, czy też, jakby Pan zapewne wolał: expressis verbis - w tym drugim fragmencie )!

Nie, to Pan je myli - na co wskazałem. Ja napisałem, "a co to za kategoria prawna, godziwość?" - Pan się powołuje na jakieś zasady moralne a ja stwierdzam - mamy takie prawo, jakie mamy. Dura lex sed lex. Moralność nie ma tu nic do rzeczy! Zgodnie z doktryną nawet, "prawo to minimum minimori moralności (publicznej)" - wszyscy są zobligowani do jego przestrzegania. System norm prawnych jest określony i za jego złamanie grozi sankcja prawna. Moralność zaś - każdy ma własną. To, ex definicja, względnie trwały zbiór norm obyczajowych, społecznych etc, wyznawanych przez jednostkę! Osobnicza moralność tworzy etyka - która może być albo zbiorem uniwersalnych norm aksjologicznych, albo nauką o takich systemach aksjologicznych, określających granice dobra i zła.

Proszę mi wierzyć, jako Klasyczny Pozytywista Prawniczy, wielbiciel Pana Jelinka, nie popełniam i nigdy nie popełniłem tego błędu, aby mieszać prawo z moralnością, co Pan mi zarzuca. Co więcej, ja przedkładam literę prawa nad moralność a Pan na odwrót!

Cytuj
kwantl
Otóż cywilizacja, do której przynależymy - cywilizacja łacińska (to trochę więcej niż tylko łacińskie sentencje) - zawsze charakteryzowała się tym, że moralność stała ponad prawem

O LOL! Znajdź mi Pan taki ustęp w podręczniku Gajusa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wręcz przeciwnie! Rzymianie ZAWSZE przedkładali prawo nad moralność. Mawiali DURA LEX SED LEX! - Twarde prawo (moralność nakazuje być łagodniejszym) ale prawo (więc trzeba je egzekwować). Nawet JKM się na to niedawno powoływał przywołując przykład, że instrumenta vocale furiosi zabił kiedyś swego Pana i zgodnie z prawem trzeba było zabić wszystkie instrumnenta vocale należące do owego patrycjusza, niezależnie od tego, że ten, który dopuścił się zbrodni był furiosi (niepoczytalnym). Otóż to doskonały przykład! Czy moralnym jest zabijać wszystkich niewolników właściciela tylko dlatego, że jeden z nich zabił swego pana? Toż to odpowiedzialność zbiorowa! Nie! To nie jest moralne - mówili sami Rzymianie. Ale DURA LEX SED LEX - a większa niemoralnością jest nieprzestrzeganie prawa!

Cytuj
kwantl
- innymi słowy: prawo wypływało z moralności.

Niekoniecznie. Ale nawet jeśli, to nie ma nic do rzeczy z czego wypływało prawo - czy było efektem ratio, czy recepcją fas. Kwiryci dzielili prawo na Fas i Ne fas. Ne fas to było Ius i Divini Iuris. Fas, to prawa boskie - w nie nie ingerowali. Divini Iuris, to były prawa ludzkie, ale dotyczące Sacrum i jego celebracji. Ius, to były prawa stanowione. Ius dzielono na Ius Civile i Ius Gentium. Ius Civile to prawa obywateli Rzymu. Ius Gentium to późniejsza kategoria wyszczególniona aby Rzymianie mogli uregulować swe stosunki z peregrynami, latynami a wreszcie wszystkimi ludami imperium (sami barbarzyńcy, zgodnie z zasada personalności prawnej, między sobą mogli stosować swoje prawa a do Sądów Rzymskich odwoływać się jedynie, jeśli tego chcieli - na podstawie ius gentium, lub kiedy mieli zatarg z Rzymianinem - wtedy ius gentium było obligatoryjne). Jak prześledzisz Ius Civile, począwszy od samej Ustawy XII Tablic, niechybnie stwierdzisz, że nie przynajmniej nie wszystkie zakazy i nakazy tam zawarte wynikają z "moralności". Moralność a prawo - fajny temat na dłuższą dyskusję. Pytanie, co ma na co większy wpływ: czy moralnosć na prawo, czy prawo na moralność...? To spór z serii co było pierwsza: jajko, czy kura? :]

Cytuj
kwantl
Zgodnie z Pańskim poglądem (czy też tym, co Panu wtłoczono do głowy - nie wiem), jeżeli Racjonalny Prawodawca (a może bardziej: Wszechmogący) ustali, że w każdy pierwszy wtorek miesiąca ma Pan złożyć w urzędzie własnoręcznie odrąbaną głowę blondwłosej dziewicy - to będzie to działanie moralne!

Fikcja racjonalnego ustawodawcy stanowi jedynie, że prawo to zespół nie sprzecznych ze sobą norm wzajemnie się uzupełniających i regulujących wszystko to, co miało być uregulowane. Jeśli coś nie jest uregulowane, to dlatego, że tak miało być. Na gruncie tej zasady, będącej fundamentem doktryny prawa, nie istnieje pojęcie luki prawnej, wprowadzonej do systemu przez marksistów. Prawo jest ZUPEŁNE. Wszelkie uwagi de lege ferenda na temat ew. "luk" w nim zawartych, mają jedynie charakter aksjologiczny: np. uważam, że to "luka prawna", że jeszcze tego a tego nie uregulowali. Otóż nie! Nie jest to luką prawną - jest, jak ma być. Tak głosi zasada racjonalnego ustawodawcy i powinna mieć ona zastosowanie w przypadku nawet tzw. "technicznych luk w prawie" - kiedy ustawodawca ustanowił tzw. "lex imperfecta" - gdzie np. zakazał czegoś lub coś nakazał, ale nie określił za to sankcji (wedle trójczłonowej teorii normy prawnej), albo też nie wydał przepisów wykonawczych do ustawy.

A wracając do casusu przez Pana zaproponowanego: jeśli prawo nakazuje mi w każdy pierwszy wtorek miesiąca złożyć w urzędzie głowę blondwłosej dziewicy którą muszę sam ściąć - to DURA LEX SED LEX. A nawet GDYBY prawo mi tego nie nakazywało a JEDYNIE na to ZEZWALAŁO: Qui iure suo utitur, neminem laedit - korzystanie ze swojego prawa jest jak najbardziej moralne!

Jak sam Pan widzi - ja nie mieszam prawa, z moralnością, gdyż kieruję się zasadą, że prawo to minimum minimori moralnościwinking smiley. To Pan ma z tym problem - Pan uważa, że czerpanie z kiesy Państwa jest niemoralne (choć legalne) i to Pan mnie a nie ja Pana za to piętnujesz.

Cytuj
kwantl
(w domyśle: moralnie dobre, bo jak sądzę to miał Pan na myśli;

To teraz jeszcze do moralności i prawa wprowadzamy kategorię dobra i zła... Tja... rzeczowe to:]

Otóż powtarzam po raz wtóry - dobro i zło, moralność i etykę, każdy z nas może rożnie pojmować. Samych systemów etycznych religijnych jest od ch... i ciut ciut. Tych natury objawionej znam co najmniej trzy: judaistyczny, chrześcijański i muzułmański. Każdy zeń trochę inaczej pojmuje co jest dobre a co złe - i inaczej to tłumaczy. Nawet tzw. "etyka chrześcijańska/vel moralność chrześcijańska" nie jest zbiorem jednolitym i niesprzecznym. Kierowanie się i powoływanie przeto na moralność, prawo naturalne etc. jest czymś DURNYM! Ma Pan dyspozycji PRAWO - zbiór prawa stanowionego. I je ma Pan przestrzegać (przede wszystkim) - co zapewni minimum minimori moralności publicznej. A jak Pan sobie chcesz, to przestrzegaj Pan sobie jeszcze jakiejś tam moralności. Za złamanie nakazów moralnych odpowiadać Pan może co najwyżej przed swoim sumieniem, kapłanem albo czczonym bóstwem. Za złamanie prawa odpowiadać Pan możesz przed Sądem. A prawo stanowi Państwo, które dysponuje jedynym legalnym aparatem przymusu bezpośredniego - więc jeśli prawo coś Panu nakazuje a moralność jednocześnie tego zakazuje, to ma Pan (i tylko Pan) problem.

Verstehen Sie?

Cytuj
kwantl
jeśli nie, to jest to bezrozumny bełkot)

... w Pana wykonaniu.

Cytuj
kwantl
Trochę to żenujące, że trzeba absolwentowi (? może skończyło się na wstępie do prawoznawstwa...) studiów prawniczych tłumaczyć podstawowe zagadnienia z pogranicza prawa i etyki, i to tak drastycznymi przykładami, no ale co zrobić, może pomoże.

Ale Pan pier...li - jak potłuczony. Zagadnienia z pogranicza etyki - weź Pan poczytaj o Jelinku, dobrze:
[pl.wikipedia.org]
[pl.wikipedia.org]

I wsadź se Pan swą moralność w buty!

I zapamiętaj Pan, że etykę to nawet różne zawody mają własną: jest etyka zawodu adwokata - zbiór norm, którymi "powinien" kierować się członek korporacji, jest etyka lekarska - et cetera., jest wreszcie nawet etyka zawodu prostytutki czy nawet etyka praskiego "zaciukacza"! Zaręczam Panu, że inną etyką zawodową kierują się lekarz i praski morderca :] Przeto powoływanie się przez Pana na jakąś nieokreśloną bliżej etykę a tym bardziej moralność - która ma charakter osobniczy, to czyste KURIOZUM!

A na marginesie, trafił Pan - nie skończyłem prawa. Zmieniłem kierunek studiów - na nauki politycznetongue sticking out smiley

Cytuj
kwantl
Po pierwsze: dzięki za dobrą porcję śmiechu - sfera budżetowa more than happy. Naprawdę znakomite.

Enjoy yourself!

Cytuj
kwantl
Po drugie: zejdźże człowieku na ziemię. Nie masz Pan pojęcia kim jestem i co robię, więc możesz sobie darować sugerowanie, że zaliczam się do którejś z ubzduranych przez siebie grup. Być może doję ten system tak, że Pan może sobie tylko o czymś takim pomarzyć - czy muszę od razu o tym pisać pogrubioną czcionką?

Możliwe, ale wtedy byłby Pan zwykłym hipokrytą, gardząc Panem Szewczykiem, który na bagatela 900zł miesięcznie tyt. stypendiów doi to Państwo. Jeżeli Pan sam "doi system" to jakim prawem (moralnym?) potępia Pan innych, którzy najwyraźniej o wiele, wiele mniej zdolnie i udolnie to robią (na o wiele mniejsze kwoty)?

Cytuj
kwantl
Sedno problemu leży w tym, że pomysł zatrudniania się w sferze budżetowej czy dojenia wymion opiekuńczej krasuli jest o tyle dobry, co zupełnie odrealniony. Do swojej skuteczności wymagałby bowiem jednego zasadniczego warunku: masowego charakteru.

Co też postuluję, dokładając do tego własną cegiełkę. Podjąłem kroki prawne zmierzające do podważenia panującego systemu poprzez zakwestionowanie procedur (braku) przestrzegania obowiązującego w Polsce prawa (które czyni z Polski de iure państwo socjale, a de facto jedynie jego protezę). Jeśli zapadną, zgodne z literą prawa, wyroki - przez krajowymi najwyższymi instancjami, ale i przed trybunałami międzynarodowymi (ETPCz, Komisja Europejska i ETS), wtedy Państwo Polskie będzie miało zajebi....y problem - jak zaspokoić wszystkie należne roszczenia:]

Do tego zmierzam... bo bez tego, nic się w Polsce nie zmieni. Zamiast likwidować system donator-beneficjent (socjalizm) będą go naprawiać - podnosząc wiek emerytalny, obniżając emerytury, podnosząc podatki, uszczelniając system, zaciągając długi etc. Jak to robili latami!

Cytuj
kwantl
To znaczy, że w wyniku pospolitego ruszenia w budżetówce gwałtownie, w przeciągu kilku miesięcy, musiałoby przybyć kilkadziesiąt procent pracowników.

Gospodarka to zespół naczyń połączonych. Jeśli przybędzie pracowników budżetówki, to tym samym ubedzie pracowników sektora przedsiębiorstw, który wypracowuje PKB. Efekt synergii negatywnej ma tu zastosowanie - bo nawet jeśli prace w budżetówce znajdzie bezrobotny, to więcej wydaje się na urzędnika, niźli na bezrobotnego (nawet jeśli ma prawo do zasiłku)!

Cytuj
kwantl
Pytam się: niby jak do tego doprowadzić? A jeśli nawet byłoby to możliwe, to pytanie: po co? Skoro można zmobilizować taką rzeszę ludzi, to dlaczego nie skłonić ich do przejścia w "szarą strefę"?

Ależ ja postuluję rozwiązania kompleksowe! Panie, przeczytaj Pan tyt.! Ma Pan wybór - zostać menelem (w szarej strefie i na garnuszku socjalu - bo bez szarej strefy z socjalu to Pan nie przeżyje - nie w Polsce), albo, jeszcze lepiej zostać urzędnikiem! A przypominam - jest na to szansa. Jak tylko ogłoszono plan zwolnień w budżetówce o 10% urzędy specjalnie przyjęły wtym celu 10% nowych urzędasów!

Jedz, pij i popuszczaj pasa - jak za Króla Sasa!

A później pier...lnie aż miło! Czego sobie, Panu i nam wszystkim, Wolnościowcom, życzę!

Cytuj
kwantl
To zdecydowanie lepsze rozwiązanie, dużo skuteczniejsze i w porównaniu do opłacania kolejnych urzędasów bardzo korzystne dla gospodarki. Nie wspomnę już, że można by po prostu zebrać ten tłum w jednym miejscu i ruszyć na sejm z widłamismiling smiley

Panie - szara strefa jakoś żyje i się nie chce wychylać. Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz. Oni rewolucji nie wzniecą. A i z ich pracy, jakoś (podatki pośrednie - VAT, Cło, Akcyza) wyżywi się system - konsumpcja autonomiczna. Dlatego trzeba radykalnie podnieść koszta funkcjonowania systemu, aby go zbankrutować. Teraz jest jedyna okazja ku temu - kryzys i widmo niewypłacalności. Jeśli nie teraz, to ten system NIGDY nie zbankrutuje. A najwięcej państwo wydaje nie na bezrobotnych, beneficjentów MOPS etc - a na urzędników. Ergo, najlepiej jest nie tylko nie karmić Bestii, ale i jeść jej pokarm!

Cytuj
kwantl
Na koniec jeszcze pytanko do MarcinSzewczyka, choć widzę że pan Herka bawi się tu w adwokata, więc może odpowiedzieć w jego imieniu: czy pieniądze z "pomocy społecznej" bierzesz dla siebie, czy też rozdajesz potrzebującym/wyrzucasz w błoto?

Skoro bierze, skoro mu przysługują, to jest on potrzebującym! Po co, dlaczego i komu niby miałby je oddawać? I dlaczego nie oddajac ich, zakłada Pan, że w ten sposób "wyrzuca je w błoto"? Jeśli chla za nie piwsko a potem rzyga nim w błoto - to i tak dobrze!

Cytuj
kwantl
Wydaje się, że skoro ma to służyć wyłącznie gnojeniu systemu, a nie własnemu zyskowi, to "wsio rawno" co się z kasą stanie - byle ją wyciągnąć z budżetu. No więc?

A dlaczego gnojenie systemu ma wykluczać odnoszenie z tego tyt. jakichś korzyści? Dla niektórych sam fakt gnojenie systemu jest profitem samym w sobie - dostarcza endorfin! Ale czyż więcej endorfin nie dostarczy świadomość, że się na koszt tego systemu coś więcej osiągnęło, niźli tylko jego upadek? winking smiley

Pozdrawiam!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 14-11-2014 01:35 przez Neosofista.

28-01-2011 - 16:15:40

Cytuj
fiend
I co, nie można tak było od razu? To jest uczciwe postawienie sprawy. Bajeczki o poziomie bzdurności porównywalnej z demagogią polskiej klasy politycznej o rzekomej "walce z systemem" mam nadzieję że pójdą teraz w odstawkę, bo bardzo jestem uczulony na takie chrzanienie.

Ależ ja cały czas i od samego początku to piszę! Co nie zmienia postaci rzeczy, że im więcej, nas, beneficjentów a im mniej Was, donatorów, tym rychlejszy koniec tego systemuwinking smiley

28-01-2011 - 18:36:12

Uch. Postaram się odpisać kiedy znajdę trochę czasu i wystarczająco dużo cierpliwości. Ciężko się dyskutuje z kimś, kto zachowuje się jak gdyby pozjadał wszystkie rozumy, a przy tym notorycznie potyka się o własną arogancję.

28-01-2011 - 19:32:10

Cytuj

Co nie zmienia postaci rzeczy, że im więcej, nas, beneficjentów a im mniej Was, donatorów, tym rychlejszy koniec tego systemu

To prawda. Ale jakichbyś wygibasów myślowych nie wyczyniał, to ten stosunek benefaktorów do beneficjentów w żadnym (nawet mikroskopijnym) stopniu nie zależy od ciebie, a tylko od decyzji urzędnika, któremu to petentowi z kolei zamknąć okienko tuż przed nosem danego dnia (czyli ilu odwędruje z kasiorką w zębach, bo przednie ręce też są potrzebne do chodzenia na czworaka), a ilu poczeka sobie pod okienkiem do dnia następnego. I ilu szczęśliwców by owi urzędnicy nie postanowili uraczyć, to ta kolejka zawsze będzie coraz dłuższa z działającym tu banalnym do zauważenia dodatnim sprzężeniem zwrotnym. To, że system upadnie jest winą tylko i wyłącznie systemu, który sam sobie przeczy, a gadanie, że się w tym upadku pomaga wskakując do tej ziejącej dziury jest zwykłym relatywizowaniem, świadomym bądź nie, kłamstwem lub ślepotą.

P.S. Nie myśl sobie, że jesteś pierwszy, który te 2 + 2 = 4 policzył, panie logiku, to równanie dają=brać nie jest tu nikomu obce.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

28-01-2011 - 21:00:53

@kwantl

Odpiszesz - super... tylko co? Czego ma dotyczyć Twa odpowiedź? Znów wyższości moralności nad prawem? Do rzeczy Szanowny Panie! Rozmawiamy tu o ekonomii i tego dotyczy topic a nie tego, czy moje rady są moralne, czy nie. Nie dziw się, skoro zamiast o ekonomii Waść prawisz o moralności i to jeszcze z omniprzekonaniem, że Waszmości ma rację/wyższość moralną, że Waszmości obrywasz za to "po uszach" - ale jak najbardziej merytorycznie. Przeto wskaż proszę, me rzekome "potknięcia o ma arogancję".

Na zakończenie - mnie nie lżej się dyskutuje z kimś, komu się wydaje, że jest nosicielem prawd moralnych i przedkłada je nad obowiązujące prawo a przy tym potępia tych, co z tego prawa pragną przy odniesieniu korzyści dla siebie samych, osiągnąć cel wyższy - rozje...nie systemu. Ale ja przywykłem do tego - rozmawiałem z wieloma, którym się wydawało, że są nosicielami prawd (nie tylko moralnych) natury objawionej (im kiedyś i jakiś sposób) - a jako że prawdy objawione nie podlegają empirycznej negacji, bo jej próby kończą się kwestionowaniem owej objawionej prawdy - a ta jest przecież dogmatem, na którym budują swą egzystencję owe jednostki, efekt tej dysputy jest z góry znany. Co mnie osobiście nie przeszkadza jej kontynuować:]

@friend

Mylisz się. Zawsze nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Słowo może poruszyć tłumy. I nawet gdybym nie mógł swym słowem oddziaływać na świadomość mas, ja sam, choćby "w najmniejszym stopniu" mam wpływ na system, albowiem jestem jego częścią. Nie ważne, jak marginalną i jak marginalny jest mój wpływ - on istnieje. Wbrew temu, co twierdzisz.

Decyzja urzędnika rzeczywiście reguluje stosunek beneficjentów do donatorów - jest to prawda. Decyzje biurokratyczne mają wpływ na to. Ale decyzja administracyjna jest podejmowana w oparciu o obowiązujące prawo, przeto większe znaczenie, przy założeniu, że prawo jest wykonywane, ma znaczenie owo prawo. Dlatego fałszywą tezą jest, że decyzja urzędnika ma większy wpływ na to, jaki jest stosunek donatorów do beneficjentów, od decyzji samych donatorów o zaprzestaniu bycia nimi na skutek np. zmian biurokratycznych w kraju i wzrostu obciążeń, czyniących nieopłacalnym (relatywnie - wszystko jest mierzalne w stosunku do czegoś. Nie ma miary absolutnej. Nawet czas jest zależny od ośrodka w którym go mierzymy), czy decyzji beneficjentów o ubieganiu się o pomoc.pracę w budżetówce.

Zupełnie też nie rozumiem Twego wywodu o "kolejce" i urzędniku odsyłającym od okienka - widać, że pisze to laik. Otóż uświadom sobie, że istnieje coś takiego jak Kodeks Postępowania Administracyjnego regulujący relacje państwo-obywatel oraz urzędy-urzędy. Wedle tegoż KPA i innych ustaw szczegółowych, wcale nie musisz stać w okienku aby złożyć wniosek, petycję czy cokolwiek innego. Możesz wysłać pocztą - decydująca jest data nadania/stempla pocztowegowinking smiley Urzędnik nie ma prawa odmówić przyjęcia wniosku! Jeśli to uczyni, wysyłasz pocztą (zdarzyło się rzeczywiście memu ojcu, że urzędnicy odmawiali przyjęcia jego pism - ale cóż, biurwokraci to nie dość, że w większości niedouczone d.bile to jeszcze złośliwe mendy). I wtedy mierzymy czas od daty nadania listu poleconego (najlepiej za zwrotnym potwierdzeniem odbioru) 30 dni. Potem, kiedy nie ma reakcji, znowu wysyłamy liścik polecony z wezwaniem do wydania decyzji. Kiedy i to zawodzi, wysyłamy Skargę na bezczynność organu skierowaną do WSA, za pośrednictwem organu na który się skarżysz. Jeśli nie przekażą tej Skargi do WSA w terminie 30 dni od wpłynięcia, lub nie załatwią sprawy w tym czasie, wtedy kierujesz tę samą Skargę już bezpośrednio do WSA przy wniosku o ukarania Strony przeciwnej karą grzywny (do prawie 40k zł obecnie Sąd może ukarać urząd, który nie przekaże dokumentów do Sądu - reguluje to Ustawa Prawo o postępowaniu przed Sądami administracyjnymi - poczytaj, wraz z KPA, polecam). Jeśli mimo kary grzywny Urząd nie będzie reagował, Sąd może wyznaczyć kolejne kary na wniosek Skarżącego a także rozpatrzyć Skargę w oparciu o materiały przezeń dostarczone.

"Przyjacielu", nie ucz ojca dzieci robić. Można powiedzieć, że ja żeby zjadłem na sądzeniu się z tym Ukochanym Krajemwinking smiley Pomogła mi w tym ma edukacja - i choć prawa nie skończyłem, mój adwokat żalił mi się, że jego aplikanci nie umieją tak sporządzić skargi kasacyjnej, jak ja ją od ręki mogę napisać/napisałemwinking smiley

Konkludując, Ty może i g.wno znaczysz dla systemu i masz marne szanse z nim się siłować. Ale wiedz też, że g.wno wiesz na temat tego, co ja robiłem i co umiem zrobić, aby popsuć krew biurwokratom:] Bo wyobraź sobie, że byli tacy głupi na tym świecie, których Sąd, mimo bardzo życzliwego stosunku sędziów WSA'ów do biurwokratów w tym kraju, już ukarał kara grzywny za nieprzekazanie Skargi do Sądu - co stanowi podstawę do wszczęcia przeciwko konkretnym urzędnikom postępowania prokuratorskiego za niedopełnienie obowiązków służbowych i narażenie skarbu państwa na straty:] Lubię tę grę - czerpię z niej przyjemność. I mam wielkie pragnienie uje..ć tych, którzy nie tyle nadepnęli mi na docisk i byli szkodliwi - nie tylko wobec mnie, ale per se, co są po prostu biurwami/k.rwami społecznymi, które najchętniej bym wystrzelał.

No ale rozpisałem się, i za dużo nawet napisałem, o mej prywatnej wojnie z tym Poyepistanem.

To że system upadnie, jest winą działania prawa bodajże Parkinsona - biurwokracja raz zaistniała, rozszerza się bezgranicznie. I to dlatego system bankrytuje - na skutek własnej niewydolności. Demokracja wydajnie temu sprzyja - albowiem system polityczny wespół z systemem ekonomicznym opartym na redystrybucji, tworzy grupę nacisku nastawioną roszczeniowo względem systemu. Nieuchronnie musi to wszystko prowadzić w warunkach gospodarki nieekspansywnej (brak wojny, jako źródła powiększenia zasobów ziemi i ludzi) do kryzysu. I teraz ten kryzys nastąpił.

Konkludując, siedziby w autobusie, który zawisnął nad przepaścią - a ja Was wzywam, chodźcie, zatańczmy ostatniego walca! winking smiley)) I na tym polega moje 2+2=4 a nie na tym, że dają to brać. Jesteś po prostu impregnowany na to co piszę i tego nie rozumiesz, niestety, zarzucając mi ślepotę. Trudno...

Pozdrawiam!

28-01-2011 - 21:08:52

To dobre jest szczerze mówiąc nigdy w tych kategoriach o tym nie myślałem ale jak się nad tym zastanowić to może mieć to sens i odnieść skutek.

28-01-2011 - 21:55:21

Cytuj

widać, że pisze to laik.

Widać, że pisze to arogant - mój wywód był symboliczny. Spróbuj proszę wyjąć głowę ze swojego prawniczego tyłka i spojrzeć na sprawę bardziej ogólnie zamiast chrzanić, która data jest obowiązująca przy wysyłaniu wniosku pocztą. Wybacz, że chamsko, ale arogancję jestem w stanie olać, ale nie przez sieć, gdzie jest przy całkowitej nieznajomości towarzyszy rozmowy po prostu żałosna. Już tego posta nie powinienem pisać zgodnie z moim sposobem myślenia, ale nadrobię z nawiązką niepisaniem pozostałych, więc jestem w stanie sobie wybaczyć.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

28-01-2011 - 22:26:32

Cytuj
fiend
Widać, że pisze to arogant - mój wywód był symboliczny. Spróbuj proszę wyjąć głowę ze swojego prawniczego tyłka i spojrzeć na sprawę bardziej ogólnie zamiast chrzanić, która data jest obowiązująca przy wysyłaniu wniosku pocztą. Wybacz, że chamsko, ale arogancję jestem w stanie olać, ale nie przez sieć, gdzie jest przy całkowitej nieznajomości towarzyszy rozmowy po prostu żałosna. Już tego posta nie powinienem pisać zgodnie z moim sposobem myślenia, ale nadrobię z nawiązką niepisaniem pozostałych, więc jestem w stanie sobie wybaczyć.

Jakaś dziwna, JKM napisałby, że "kobieca" logika Tobą kieruję Mój Interlokutorze. Mężczyzna nie pisze, co by olał a czego nie i w jaki sposób to sobie powetuje w dyskusji z arogantem (bo to mi imputujesz - bycie nim, przez co jestem wart "olania" Twym zdaniem) - po prostu by go olał, gdyby było, jak piszesz. Olał a nie mówił, że oleje! A tak, jako że jest dowód - kopia niniejszej dyskusji, każdy może sobie do niej sięgnąć, przeczytać i wyrobić zdanie (także o mnie - także takie, jakie Ty masz), to próbujesz, sięgając po argumenta emocjonalne a nie racjonalne, narzucić panoptykę mej osoby i tej dyskusji innym czytelnikom. Piszesz: on jest arogancki. On jest niegrzeczny. To niekulturalne. Otóż bycie arogantem jest męskie - uświadom to sobie. Chłopcy w piaskownicy zawsze się siłują, - gdy dorastają ręce zastępują argumenty. Pisanie, to nie grzeczna, zachowuj się etc - to słowa przedszkolanki. Cóż, współczuję, ale płakać nie będę, że Ciebie Pani Przedszkolanka wychowała na kastrata, co to zamiast się po męsku pokłócić, wyłożyć argumenty i pobić nimi interlokutora, woli zrejterować, bo go kolega za warkoczyk pociągnął i na dodatek powiedzieć wszystkim, że Radek z 1b jest niegrzecznym łobuzem. A "ić" i nie wracaj! Bo i nie masz z czym - jeno ze swą moralną wyższością bycia donatorem nad beneficjentemwinking smiley))))))) A "ić" i "bąć" niewolnikiem! Haruj na Marcina Szewczyka, na Mnie i na 32 miliony Rodaków! Walcz! Pracuj! Pokazuj, jaki jesteś moralny! I jak Twa "moralność" lśni ponad obowiązującym prawem, które jest takie niemoralne... "Ić" i "pracój" do "ósranej" "śmierdzi".

Twój niemoralny i arogancki Pan

28-01-2011 - 22:27:01

Cytuj
leon0277
To dobre jest szczerze mówiąc nigdy w tych kategoriach o tym nie myślałem ale jak się nad tym zastanowić to może mieć to sens i odnieść skutek.

Dziękuję za zrozumienie!; )

29-01-2011 - 00:37:58

Neofista to co prezentujesz to jest racjonalizacja. Źle się czujesz korzystając z pomocy państwa, dlatego piszesz, że dzięki temu system szybciej pieprznie.

Zacznę od tego, że piszesz, że ekonomia to matematyka i że Keynesiści głosili, że jest inaczej. Radzę sprawdzić czy to Hayek czy Keynes pisał o tym, żeby odrzucić modelowanie matematyczne, bo może mieć to zgubne skutki.

Jest takie prawo ekonomiczne, że urzędnicy państwowi najpierw obcinają kasę na potrzebne rzeczy, a dopiero na samym końcu na te niepotrzebne. Czyli upadną WSZYSTKIE instytucje państwowe zanim zacznie oszczędzać się na urzędnikach. Zagłodzenie bestii może potrwać nawet kilkadziesiąt lat, a może nawet więcej. A w tym czasie Twoje dzieci mogą nie zrozumieć, że "walczysz z systemem" i uznać Cię za "nieroba i pasożyta". Będą podnosić coraz bardziej podatki na "drogi" "szpitale" i "żłobki", a kasa będzie zostawać w rękach urzędników.
To nie prawda, że systemy bankrutują i same się zapadają, zawsze istnieje "wróg zewnętrzny". ZSRR upadło pod naciskiem Regana. Francja Napoleońska zbankrutowała pod naciskiem WB i wielu wojen domowych. A taka Korea PN nie pada chociaż jest daleko bardziej niewydolna od III RP i PRL. A kto jest Polskim wrogiem zewnętrznym? Niemcy, Rosja, a może Czechy? Wszystkim sąsiadom i USA pasuje to, że Polska jest strefą zdemilitaryzowaną i słabą gospodarczo.

Czyli zabicie żyda w III Rzeszy nie było niczym złym, jeżeli prawo na to pozwalało. Wiadomo tylko wykonujemy rozkazy.

Nie mam nic przeciwko "braniu jeżeli dają", ale ma to bardzo niewiele wspólnego z wolnością i "sprawiedliwością".
Istnieje inny sposób na "głodzenie bestii" jest to praca na czarno lub optymalizacja podatkowa, a docelowo raje podatkowe.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-01-2011 00:47 przez Artretyzm.
Anonimowy użytkownik

29-01-2011 - 10:32:24

Miałem ograniczyć pisanie na tym forum, ale niestety zaglądam i - jako że bolą oczy od absurdów jakie czytam - zdecydowałem się coś napisać.
Była już zresztą na tym forum dyskusja o tym, że bycie "korzystanie" z różnego rodzaju zasiłków jest ok.
Jest tu kilka warstw.

1. Racjonalność.

"Ja, moja kobieta, szwagier z żoną i wujek Jasiek pójdziem do jakiegoś biura do pracy i będziem pisać wnioski o zapomogi - od tego niechybnie wraży system zbankrutuje"
Gówno prawda.
Nie wiem ile dokładnie wynosi teraz zasiłek - dajmy na to że dla bezrobotnych, powiedzmy że siedem stówek.
Otóż - zanim "system upadnie" te zasiłki będą malały po poziomu 100 złotych a potem się je zlikwiduje Z BRAKU ŚRODKÓW, zapracowanych urzędników przenosząc na inne, równie ważne społeczne odcinki frontu walki z rozumem podnosząc jednocześnie obciążenia ludzi UCZCIWIE pracujących i zadłużając w nieskończoność przyszłe pokolenia.
Tak będzie po kolei ze wszystkim, więc "walka" potrawa stulecia.
To jeden aspekt racjonalnego spojrzenia na sprawę, bo jest i drugi:
Żaden człowiek zdolny zarobić pieniądza na życie w robiąc coś pożytecznego NIGDY nie będzie beneficjentem pomocy społecznej. Ściśle - nie stanie się człowiekiem którego środki na życie stanowić będą więcej niż ułamek jego dochodów większy niż "na waciki".
Składa się na to kilka powodów, ja napiszę tylko o jednym - wymaga to zbyt wiele zachodu, formalności i czasu by było to opłacalne.
Wniosek z tego płynie taki, że o ile okazjonalnie sporo osób rzeczywiście działa na zasadzie "dają to trza brać" to tylko niedojdy uczyniły sobie z tego sposób na życie i resztki przyzwoitości każą im sztukować do własnego dziadostwa ideologię "walki z systemem".

2. Pseudo-prawniczy bełkot pana Herki.
Otóż nie zamierzając epatować "maluczkich" łacińskimi sentencjami napiszę wprost.
Ubieganie się o jakikolwiek zasiłek JEST żebraniną - czy się to Szanownemu Panu podoba czy nie i żebraniną pozostanie nawet, jeśli mimo niezasłużonej piątki z prawa administracyjnego (czyli tworu samego w sobie będącego absurdem) nie zdoła Pan tego zrozumieć.
Zanim zacznie Pan zalewać wątek słowotokiem, proszę łaskawie zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
1. Stosowana nomenklatura - "Ubiegać się", "Starać się", "Przyznać", "Decyzja", "Odmowa" - wszystkie te określenia funkcjonują w Ustawach.
2. Mylisz Pan pojęcia - otóż prawo rzeczywiście przewiduje możliwość ubiegania się vulgo - żebranie o wsparcie wcale nie czyni ze swej mocy ich przyznania obligatoryjnym.
Skoro tak - to rodzi to różne implikacje, z których jedna jest tu kluczowa:
Ustawodawca (skoroś już taki z Pana legalista) nie uznał tego za pożądane ani nawet za istotne z punktu widzenia stanowionego prawa.
Gdyby było inaczej - to na urzędach ciążyłby OBOWIĄZEK wyszukania potencjalnych beneficjentów i inicjowanie prowadzenia procedury kończącej się ZAWSZE przyznaniem wsparcia. Z jakichś jednak powodów nie odnotowano dotychczas przypadku, by urzędnik pomocy społecznej zapukał do czyichkolwiek drzwi i spytał, czy przypadkiem "Nie potrzebuje Pan/Pani pomocy? Opału na zimę? Wyprawki dla dziecka do szkoły?"
Nawet jednak w takiej sytuacji (a może zwłaszcza w takiej sytuacji) - jak może zdołał się Pan zorientować - byłoby to dowodem na to, że beneficjent pozostaje własnością państwa.
Powtarzając bez refleksji bon moty guru JKM wpędza się Pan w ślepą uliczkę, bo nie negując niewolnictwa pracujących i obdzieranych z pieniędzy ludzi daje Pan sobie wmówić, że przyjmując jałmużnę od państwa jest Pan czymś więcej niż tylko rabem.
I to rabem nędzniejszym niż ten robol - bo robol w każdej chwili może powiedzieć - "w dupie mam komunę, umiem przetkać kibel więc robotę w Stanach dostanę", pierdolnąć tym wszystkim i wyjechać w pizdu, podczas gdy Pan, potrafiąc jedynie lawirować wśród kretyńskich przepisów bez garnuszka państwa żeby przeżyć zmuszony będzie kraść (czego Pan nie umie) albo się prostytuować co jest zajęciem o niebo zresztą uczciwszym niż wycieranie kątów po biurach.
Bo - że powtórzę - człowiek zdolny zarobić na swoje utrzymanie osiąga zwykle dochody pozwalające mu traktować ewentualne owoce żebrania jako nieistotny dodatek, z którego bez szwanku dla poziomu życia może w każdej chwili zrezygnować, życie zaś "zasiłkowicza" jest całkowicie od zasiłków zależne.

3. Moralność.
Jak już zostało wskazane - prawo winno wypływać z jakichś tam (nieważne jakich w tej chwili) norm moralnych.
Jeśli jest inaczej - to budzi u ludzi naturalny choć nie zawsze świadomy wewnętrzny protest i mimo, że zwykle to prawo funkcjonuje, nawet przez długi czas sprawnie - wcześniej czy później MUSI upaść.
Co ciekawe, owe normy moralne są tożsame z - wbrew temu, co się różnym niedouczonym a oszukanym przez gazety/telewizje/plebana matołom wydaje - prawami naturalnymi (które z kolei wcale nie są tym samym, co prawa natury)
Dzieje ludzkości dowodzą, że każdy system fundowany na ideologii/światopoglądzie lekceważącym prawa naturalne pada i to - w skali historycznej - dość szybko, często grzebiąc pod gruzami mnóstwo istnień.
Tak się składa, ze dzięki błyskawicznemu obecnie obiegowi informacji i powszechnemu do niej dostępowi - owe dziwaczne społeczne porządki padać będą szybciej, bo warunkiem sine qua non ich trwania jest niewiedza ogółu.
Przejaskrawiona anegdotka powiada, że uczciwy człowiek jeśli nie ma biletu na autobus to nie zauważy, kiedy ten go przejedzie.
Otóż każdy niemal w miarę przyzwoity człowiek, mający podstawową wiedzę pozwalającą mu wychynąć wyobraźnią nieco poza krąg wyznaczany czubkiem własnego nosa WIE BEZ CIENIA WĄTPLIWOŚCI, że własność - jakąkolwiek własność - należy nabyć, wypracować a w ostateczności otrzymać od darczyńcy w pełni świadomego tego co robi i robiącego to w dodatku z własnej woli.
Bez względu na pieprzenie różnych telewizyjnych mędrków i powtarzających za nimi matołów - nawet ludzie będący święcie przekonani, że im się "należy", każdy złodziej utrzymujący się ze złodziejstwa od kilkudziesięciu lat koniec końców świadomi są tego, że ich postępowanie jest "kulawe" i zawsze w normalnej rozmowie to w końcu przyznają.

29-01-2011 - 14:41:13

Cytuj
Artretyzm
Neofista to co prezentujesz to jest racjonalizacja. Źle się czujesz korzystając z pomocy państwa, dlatego piszesz, że dzięki temu system szybciej pieprznie.

Kiedy ja jedyne co osobiście od państwa otrzymałem, to na studiach stypendia (same studia też były "bezpłatne"winking smiley + ew. kredyt studencki poręczony przez BGK. No i pow. "bezpłatne ubezpieczenie" jakie ma osoba bezrobotna. Nie mam powodu źle się czućwinking smiley Nie z tego powodu, że mi państwo coś daje! winking smiley) Co najwyżej, że nie przestrzega prawa, które stanowi. Wystąpiłem o dotację dla osób bezrobotnych, ale mi jej (bezprawnie) nie przyznano.

Cytuj
Artretyzm
Zacznę od tego, że piszesz, że ekonomia to matematyka i że Keynesiści głosili, że jest inaczej. Radzę sprawdzić czy to Hayek czy Keynes pisał o tym, żeby odrzucić modelowanie matematyczne, bo może mieć to zgubne skutki.

O tym już pisałem na blogu JKMa w odpowiedzi do Sylu, więc aby się nie powtarzać: [korwin-mikke.pl]

Cytuj
Artretyzm
Jest takie prawo ekonomiczne, że urzędnicy państwowi najpierw obcinają kasę na potrzebne rzeczy, a dopiero na samym końcu na te niepotrzebne. Czyli upadną WSZYSTKIE instytucje państwowe zanim zacznie oszczędzać się na urzędnikach.

Właśnie dlatego należy zostać beneficjentem - najlepiej urzędnikiem, a nie donatorem systemu. winking smiley)
Jeśli nie możesz pokonać wroga, przyłącz się do niego. Pokonaj go jego własną bronią...

Cytuj
Artretyzm
Zagłodzenie bestii może potrwać nawet kilkadziesiąt lat, a może nawet więcej.

Póki nie ma tzw. "kryzysu" - okoliczności ku temu sprzyjającym, to fakt, to może się kręcić całkiem sprawnie i to przez dość długi czas - pokolenia, dwóch. Tyle tylko, że właśnie nadchodzi ten czas - czas upadku systemu.

Jest taki film, nie pamiętam tyt. Więźniowie gułagu jadą na Syberię pociągiem. Kłócą się się ze strażnikiem i strażnik pokazuje swą siłę. Wtedy jeden z "pasażerów" mówi do drugiego - młodego stażem więźnia. Że "on jest o wiele krócej strażnikiem, niźli ja więźniem". Po czym przekonuje "współpasażerów" do rozbujania pociągu. Wagon zaczyna się przychylać - raz na jednej stronie raz na drugiej - w ten sposób można ykoleić nawet prawidłowo jadący pociąg Drogi Panie.

Cytuj
Artretyzm
A w tym czasie Twoje dzieci mogą nie zrozumieć, że "walczysz z systemem" i uznać Cię za "nieroba i pasożyta".

winking smiley Bez obaw.

Cytuj
Artretyzm
Będą podnosić coraz bardziej podatki na "drogi" "szpitale" i "żłobki", a kasa będzie zostawać w rękach urzędników.

Ależ właśnie tak jest i to od dawna! Dlatego pracuje (w sensie ekonomicznym) jedynie już 6 mln Polaków. Niech i oni przestaną. Niech idą do "pracy" na państwowy wikt! winking smiley)))))))

Cytuj
Artretyzm
To nie prawda, że systemy bankrutują i same się zapadają, zawsze istnieje "wróg zewnętrzny".

Chyba Pan myli skutek, z przyczyną. "Na pochyłe drzewo byle koza wskoczy".

Cytuj
Artretyzm
ZSRR upadło pod naciskiem Regana.

Raczej dlatego, że nie udała się światowa rewolucja Leninowi i Stalinowi. Dopuszczając przeto do sytuacji, w której istnieją inne państwa, w dodatku niesocjalistyczne, doprowadzili do zagłady swego systemu...

Cytuj
Artretyzm
Francja Napoleońska zbankrutowała pod naciskiem WB i wielu wojen domowych.

Bankructwo? Jeśli chodzi Panu o Napoleona I to był to kryzys/klęska militarna a nie ekonomiczna. Napoleon III też w sumie nie zbankrutował, a przegrał z Prusami wojnę.

Cytuj
Artretyzm
A taka Korea PN nie pada chociaż jest daleko bardziej niewydolna od III RP i PRL.

winking smiley to jeszcze gorszy przykład. Nie porównywałbym mimo wszystko socjalizmu, zwłaszcza eurosocjalizmu, do zmilitaryzowanego, feudalnego obozu pracy, dotowanego z przyczyn geopolitycznych przez kapitalistyczne Chinywinking smiley Na marginesie:
[...]
Na marginesie - regulamin


Cytuj
Artretyzm
A kto jest Polskim wrogiem zewnętrznym? Niemcy, Rosja, a może Czechy? Wszystkim sąsiadom i USA pasuje to, że Polska jest strefą zdemilitaryzowaną i słabą gospodarczo.

winking smiley)))))) Dlaczego pasuje?! Myśli Pan, że jest to stan permanentny?
Prusom, Austrii i Rosji w XVIII wieku też się to podobało.....

Cytuj
Artretyzm
Czyli zabicie żyda w III Rzeszy nie było niczym złym, jeżeli prawo na to pozwalało. Wiadomo tylko wykonujemy rozkazy.

Nie wiem, czy było złe, czy nie były i dlaczego tak Pan uważa? Każdy ma swoją moralność. Etyki tez nie ma jednej uniwersalnej. Dla nazistów widać nie było to niczym złym. Ale ABSTRAHUJĄC od kwestii moralnych, skupmy się na kwestiach prawnych. Otóż w III Rzeszy - nie wnikając, jaka ona była lub nie, czynem legalnym i usankcjonowanym prawnie, było tzw. "ludobójstwo" - nie tylko na Żydach. I tak, ma Pan rację. Na podstawie obowiązującego wtedy prawa, nikogo nie można było skazać za owo "ludobójstwo". Jeśli chciano kogoś ukarać za nie, należało po prostu na mocy ius ad bellum prawem zwycięzcy zgładzić "winnych" owych zbrodni, zamiast wprowadzać do systemu prawa międzynarodowego pojęcia prawnonaturalne. Takie jest moje zdanie.

Cytuj
Artretyzm
Nie mam nic przeciwko "braniu jeżeli dają", ale ma to bardzo niewiele wspólnego z wolnością i "sprawiedliwością".

A jaki to ma związek z wolnością a i tym bardziej "sprawiedliwością" - czy w ogolę moralnością, etyką etc.? Dlaczego Pan miesza do tego te pojęcia? Prawo to minimum minimori moralności - i tego trzeba się trzymać. A sprawiedliwość? Panie, na studiach uczono mnie 5 oficjalnie uznanych definicji sprawiedliwości (a jest ich o wiele wiele więcej): każdemu po równo, każdemu według potrzeb, każdy według możliwości, etc. Najbardziej "poważaną" jest ta, która mówi"Każdemu to, co mu się słusznie należy" - no ale ta definicja nic nie określa, Bo co to znaczy "słusznie należy"? To co "sprawiedliwe"? To już tautologia i idem per idem oraz ignotum per ignotum.

Cytuj
Artretyzm
Istnieje inny sposób na "głodzenie bestii" jest to praca na czarno lub optymalizacja podatkowa, a docelowo raje podatkowe.

Praca na czarno... jest przestępstwem. Czy "sprawiedliwym" zatem Pana zdaniem, jest łamanie prawa? Czy to jest sprawiedliwsze, od bycia w zgodzie z nim, "beneficjentem" systemu?!

Iście Kali'owska moralność Drogi Panie. Ja w swej przynajmniej jestem bardziej spójnywinking smiley

Pozdrawiam!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-01-2011 17:40 przez MOD_2.

29-01-2011 - 16:42:45

[...]
Jako że pan Herka niezaczepiany raczył nieco za bardzo krasić swoje wypowiedź niepotrzebnymi wjazdami osobistymi pod kierunkiem innych userów - począwszy od tego postu ciąg dalszy w wykonaniu pana Herki wywalam, tam, gdzie jest miejsce na chamskie odzywki, czyli w kosmos.
Nadto panie Herka obowiązuje Pana Regulamin, którego zobowiązał się Pan przestrzegać, w związku z tym linki do z całą pewnością rewelacyjnego Pańskiego blogu proszę umieszczać w stosownej zakładce.




Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 30-01-2011 17:36 przez MOD_2.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5202.