Lewacka "argumentacja" przeciwko wolnemu rynklowi [FAQ]

Wysłane przez MARK13 

22-02-2010 - 17:06:11

Jak szybko i skutecznie zamknąć dziób lewakowi, czyli trudna sztuka prowadzenia rozmowy z debilem

Poniższy zestaw najczęściej podnoszonych przeciwko kapitalizmowi lewackich "argumentów" w połączeniu naturalnie z kontrargumentacją to takie swoiste podsumowanie - ci, którzy czytali poprzednie [FAKI], na pewno trafili na większość z roztrząsanych tutaj zagadnień i w sumie mogą sobie podarować lekturę. Ci, którzy nie czytali - no cóż, znajdą tu poradnik w pigułce o tym, jak odpowiadać na głupio-mądre lewackie "argumenty". A jeżeli mielibyście ochotę, to dopisujcie wasze propozycje, bo nie ma szans, bym wyczerpał wszystkie możliwości "marksistowskiej dialektyki".

Po czym poznajemy oszołoma/korwinistę? Po przekonaniu, że wszystko powinien regulować rynek. Liberalizm głównego nurtu unika takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora. Oczywiście, z korwinistą dyskusja będzie nieciekawa, bo korwinista nie znając setek lat doświadczeń z różnymi rozwiązaniami, ideologicznie będzie zafiksowany na jednym: niech „decyduje po prostu rynek i nie widzę powodów, dla którego musielibyśmy ten mechanizm wspomagać lub zastępować”.

Po pierwsze, myli się pan, mówiąc, że korwnista uważa, iż rynek powinien regulować WSZYSTKO. Tak się składa, że zadałem sobie kiedyś trud przestudiowania, co te „oszołomy” wygadują i ku mojemu zdziwieniu odkryłem, że daleko im do skrajnego doktrynerstwa, które z taką łatwością i samozadowoleniem pan im przypisuje. Wnioskuje zatem, że to jest albo z pana strony złośliwość, albo zwykła niewiedza. Wolę myśleć, że niewiedza.

Po drugie, można prosić o doprecyzowanie, jakie konkretnie wydarzenia z historii realnie istniejącego kapitalizmu miałyby przemawiać za dystansem do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora? Wspomniał pan „o setkach lat doświadczeń” – po prostu ciekawi mnie, w którym momencie historii ów złowieszczy kapitalizm zawiódł pana oczekiwania, że trzeba go teraz kontrolować na wszelkie możliwe (i niemożliwe) sposoby.

Bo wie pan, co ja myślę? Otóż myślę, że pan myśli (ba, pan w to WIERZY), iż kapitalizm istnieje i ponosi odpowiedzialność za kryzysy ekonomiczne, cykle koniunkturalne, inflacje, bańki giełdowe, boomy na rynkach nieruchomość etc. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że pan myśli, że dzisiaj mamy kapitalizm. Przypomina to trochę deklaracje wojujących socjalistów, którzy grzmią z trybun rozmaitych, iż najgorsza eksploatacja drugiego człowieka dokonuje się za sprawą wielkiego biznesu! Po czym dodają z nieskrywaną satysfakcją: Ale na szczęście kapitalizm drży dzisiaj w posadach. Nadwątlony w kluczowych swoich punktach sam nie wie, jak głębokie są pęknięcia i ile dokładnie filarów już nie trzyma.

Nie mogę się zgodzić z takim stawianiem sprawy. Aby coś mogło drżeć w posadach, najpierw musi istnieć. A kapitalizm nie istnieje – od dobrych kilkudziesięciu lat. W zasadzie począwszy do lat 20 ubiegłego stulecia jego fundamenty były stopniowo podkopywane i zastępowane państwowymi regulacjami.

Prozaiczny przykład, którego używam zawsze do opisania współczesnego systemu ekonomicznego, pomoże zrozumieć myśl przewodnią socjalizmu. Otóż różnica między komunizmem a ustrojem, jaki wprowadzono w Polsce po roku 1989, jest dość znacząca, lecz nie na tyle, by nazwać go kapitalizmem. Upraszczając: w komunizmie sprzed roku 1989 Iksiński nie mógł posiadać krowy. A jeżeli posiadał, to mu ją odbierano siłą, argumentując, że "od tego momentu krowa przechodzi na własność państwa". To się nazywało nacjonalizacja. Komunizm jednak wyewoluował – razem z komunistami. III RP zmieniła podejście do takiego, co tu dużo gadać, prymitywnego programu gospodarczego. Rządzący zauważyli, że pozbawienie Iksińskiego prawa własności do krowy w niedługim czasie może spowodować, że będzie on chodził zły i niezadowolony. Wykombinowano więc, że Iksiński dostanie pusty akt własności, będzie mógł krowę nawet wydoić, ale kontrolę nad dystrybucją mleka przejmie państwo. Bo to nie krowa jest najważniejsza, lecz mleko.

Powyższy przykład ilustruje fundamentalną zasadę tzw. „społecznej gospodarki rynkowej”, a całkowicie obcą dla kapitalizmu – ingerowanie państwa (polityków, urzędników) w sprawy ekonomiczne i finansowe obywateli. Wszystko po to, by móc gospodarkę (i ludzi) kontrolować celem zbierania lub redystrybucji przez rząd tego, co mu się podoba i z odpowiednią dla niego korzyścią.

Uświadomienie sobie powyższego będzie pierwszym krokiem na drodze do zrozumienia, czym kapitalizm jest w istocie, albowiem horrendalną głupotą jest obarczanie kapitalizmu winą za coś, za co w rzeczywistości należałoby obarczyć państwowych planistów. Zwolennicy rządowych regulacji gotowi są nie tylko dowodzić przed sądem, iż kapitalizm odpowiada za obecną biedę, podziały społeczne i nasilające się patologie, ale także nie cofną się przed oskarżaniem go o niemoralność i budowanie fundamentów antyhumanizmu.

Głównonurtowi politycy liberalni akceptują to, że pewne zawody wymagają ustawowej regulacji. Jak kiepski weterynarz uśmierci twojego ukochanego chomika, to marną pociechą jest to, że więcej nie będziesz korzystać z jego usług i w ten sposób ukarze go Niewidzialna Ręka Rynku. Czy ustawy regulujące dostęp do zawodu gwarantują wiarygodność? Oczywiście nie, tak jak ustawa o weterynarzu nie gwarantuje bezpieczeństwa każdemu chomikowi. Tak jak praktycznie wszyscy (bo korwiniści to jednak egzotyczna mniejszość społeczeństwa - i całe szczęście!) uważam, że gdyby to puścić na żywioł, byłoby jeszcze gorzej.

A zatem uważa pan, że państwowa ustawa, choć nie wyeliminuje w 100% przypadków zdychania chomików, to przynajmniej uchroni od niechybnej śmierci znakomitą ich większość, czy tak? Bez państwowej ustawy, bez regulacji, koncesji i wydawanych przez państwowych urzędników certyfikatów jakości, tj. w sytuacji wolnego rynku, mielibyśmy chomikowy holokaust - większość zwierzątek zdechłaby z powodu rozmaitych zaniedbań ze strony prywatnych weterynarzy – czy do tego sprowadza się pańskie rozumowanie? Że niby państwowym regulacjom zawdzięczamy w głównej mierze, iż chomiki mają się dobrze – bo wolny rynek doprowadziłby do ich wyginięcia?

Smutne zapatrywanie. Niestety również kompletnie pozbawione sensu, by nie powiedzieć – głupie.

Otóż jakoś nie bardzo przekonany jestem, że państwowy kontroler potrafi zagwarantować bezpieczeństwo jakiegokolwiek produktu lepiej niż prywatny. To dziwaczny zabobon jest - że jak coś nosi pieczęć państwa, to tym samym jest niepodważalne. Wiara w to, że nadzór państwa nad ludzką działalnością gwarantuje cokolwiek innego niż jedynie znaczne podrożenie tej działalności i skutek odwrotny niż oczekiwany, uważam za daleko posunięta naiwność małego Jasia. Państwowa jednostka certyfikująca nie ma bowiem żadnego absolutnie interesu w tym, żeby jej certyfikat był wiarygodny. W odróżnieniu od jednostki prywatnej. I tutaj dotykamy kolejnego „ludowego" zabobonu – że "prywaciarz" jest z natury rzeczy oszustem, chcącym po trupach koniecznie zarobić na nowego chryslera. Otóż nie. Ów krwiopijczy prywaciarz chce zarobić nie na chryslera, a na całą kolekcję chryslerów, setki paczek cygar i wymienne złote gałki do laski - a widmo, że odszkodowania za trujące leki czy wybuchające butle z tlenem (nie mówiąc już o tym, że nikt nie kupi takich butli produkowanych przez firmę ze stygmatem nieudacznika) utrudnia, jeśli nie uniemożliwia całkiem zrealizowania tej wizji.

Druga rzecz: należy bezwzględnie odróżnić państwowe jednostki certyfikujące, wydające pozwolenia (za opłatą), od wszelkiego rodzaju prywatnych korporacji czy stowarzyszeń, które powstały po to, by kodyfikować normy moralne i "zawodowe", jakie winny panować w danym środowisku - obojętnie czy idzie o inżynierów produkujących cylindry samochodowe, lekarzy czy firmy farmaceutyczne. To najzupełniej naturalne i nawet pożądane i odkąd ludzie zaczęli się specjalizować w pracy, stowarzyszenia takie powstawały i działały nad wyraz skutecznie i nie ma powodu demonizować i sadzić, że w normalnym, wolnorynkowym kraju działoby się inaczej. Weźmy dla przykładu środowisko lekarskie: czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach odważyłby się prowadzić praktykę bez kwitu na ścianie, potwierdzającego jego przynależność do "cechu"? Bo właśnie taka przynależność jest dla potencjalnych klientów certyfikatem wiarygodności i rzetelności. Pomijam w tym miejscu zwykłą dbałość o dobre imię własne czy imię firmy - do partacza tudzież oszusta ludzie nie będą walić drzwiami i oknami.

I teraz tak: o ile taka działalność jest pożyteczna, o tyle nadawanie jej pieczęci państwowego organu to już jest wypaczenie i otwarcie furtki dla patologii. Oto bowiem panowie XYZ zasiadający we władzach stowarzyszenia przestają autorytet swój czerpać z racji wiedzy, lat pracy i dogłębnej znajomości zawodu, a zostają nim obdarzeni przez kogoś z zewnątrz i co więcej - autorytet ten nie musi już mieć wiele wspólnego ze znajomością wyuczonego fachu. Bo do tego w prostej linii prowadzi państwowa ingerencja.

Nie trzeba być geniuszem dedukcji, by zauważyć, iż z czymś takim mamy do czynienia dzisiaj: patologia goni patologie, a rząd z patologiami walczy – za pieniądze wydarte podatnikom. Oczywiście dodajmy, że sam te patologie stworzył poprzez swoja aktywność. I się pierdolnik kręci. Bo jak powiedział kiedyś klasyk myśli „korwinistycznej”: Socjalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju. Jeśli z jakichś powodów razi pana słówko „socjalizm”, to proszę zastąpić je „społeczną gospodarką rynkową”.

I czy naprawdę życzy pan sobie, bym przypomniał fakty z historii (wcale nie tak znowu odległej), dowodzące niezbicie, czym kończy się państwowa kontrola nad podażą pieniądza? Do czego prowadzi monopol państwowy w zakresie emitowania jedynego, legalnego środka płatniczego w kraju? Może pan sobie zaklinać rzeczywistość do woli, może pan przemilczeć „niewygodne” fakty, niepasujące do pańskiego oglądu świata, ale przed wszystkimi nie ukryje pan istoty państwowego zarządzania.

No ale wiadomo – regulacje są dla naszego dobra. Gdyby nie państwowy urzędnik, wszystkie chomiki by wyginęły. Do perfekcji opanował pan sztukę dwójmyślenia.

Cykle koniunkturalne i kryzysy ekonomiczne są najlepszym dowodem na to, że ingerencja rządu w gospodarkę jest uprawniona, ba, pożądana!

Gdybym chciał operować wyłącznie na pustych hasłach, poprzestałbym na stwierdzeniu, że historia kapitalizmu jednoznacznie pokazuje, iż to rządy wtrącając się w gospodarkę, tj. naruszając wolnorynkową równowagę, wywoływały kryzysy, po czym wykorzystywały zaistniałą sytuację do poszerzenia swojej władzy nad rynkiem – bo kto ma władze nad rynkiem, ten ma władzę nad ludźmi. Koniec końców, zawsze dostawało się kapitalizmowi. Kapitalizm i jego korporacje to taki „chłopiec do bicia” dla socjalistów wszelkiego obrządku. Zwykli oni mawiać do ludzi: Uchronimy was od złych sił kapitalizmu poprzez rząd i przywileje socjalne. Tymczasem jest to ordynarne kłamstwo: kapitalizm nie ponosi odpowiedzialności za żaden ogólnokrajowy ani tym bardziej ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny – winę zawsze ponosi rząd oraz instytucje powołane przez rząd w celu kontrolowania i regulowania rynku (w lewicowej nowomowie: „w celu przestrzegania zasad uczciwej konkurencji”).

Wielka Depresja z lat 1929-1933 uchodzi w masowej wyobraźni za symbol kryzysu gospodarki kapitalistycznej, podczas gdy w rzeczywistości było dokładnie odwrotnie: kryzys nie został wywołany na skutek jakiegoś bliżej niedookreślonego, wewnętrznego błędu kapitalizmu, który czyniłby z niego system nieuleczalnie chory, wymagający ciągłych regulacji. Kryzys został wywołany przez działalność rządu, a dokładniej: rządowej instytucji zwanej Bankiem Rezerw Federalnych (Fed). Przy czym żeby nie było, iż wyżywam się tylko na urzędnikach państwowych, to dopowiem, iż winą za ów mityczny krach finansowy z ubiegłego stulecia należy obciążyć również banki komercyjne. Ale nie dlatego, że były one prywatne, a na wolnym rynku rządzi samowolka, więc bankierzy mogli robić, co im się tylko wymarzyło i kraść na potęgę. Banki mogły czuć się bezkarnie, ponieważ już wtedy nie były instytucjami w pełni rynkowymi – ich struktura zbudowana była na państwowych manipulacjach (hasło kluczowe: „system rezerw cząstkowych” – fractional reserve banking). Historia jest zawsze ta sama: państwo romansuje z finansjerą, gdyż szuka możliwości nieskrępowanego zadłużania się i osiągania dodatkowych przychodów, z kolei finansjera uzyskuje możliwość zwiększania kredytu pod kuratelą państwa. To samo dotyczy monopoli: monopole nigdy nie powstają na wolnym rynku. Pogląd, jakoby wolny rynek był przyczyną zaniku konkurencji, jest fałszywy – nie znajduje oparcia w historii. W historii znajduje natomiast oparcie co innego – że monopolizacja rynku była często rezultatem tajnych porozumień (zmowy), wspieranych przez państwową politykę tzw. prospołeczną.

Ale ok, mam dobry dzień, pójdę panu na rękę. Przypuśćmy, że kapitalizm faktycznie ponosi odpowiedzialność za rozmaite cykle i kryzysy. Przypuścimy, że ten powtarzany niczym zaklęcie slogan jest prawdziwy – kapitalizm ma „genetyczną” wadę, która nie pozwala na pozostawienie mu swobody. Jeżeli tak, to od razu napotykamy problem – ogromną, ziejącą dziurę w rozumowaniu socjalistów. Ludzie posługujący się kapitalizmem jak „chłopcem do bicia” i obwiniający go o rozmaite aberracje z pewnych niezrozumiałych dla mnie przyczyn całkowicie ignorują coś, co się nazywa logiką rynku albo po prostu zwykłą ludzką racjonalnością.

Otóż przekonanie – marginesem, żywcem zaczerpnięte od Marksa – iż kapitalizm jest systemem, który podlega pewnym cyklom koniunkturalnym, wydaje się stać w jawnej sprzeczności z zasadą racjonalności każdej jednostki. Bo spójrzmy: w systemie wolnego rynku naturalnie zdarzają się bankructwa, upadki firm etc. Jednakże są to zdarzenia indywidualne, a nie systematyczne cykle dotykające tak samo wszystkich. Zawsze może pojawić się jakiś kryzys w danej dziedzinie, ale twierdzenie, że rozprzestrzeni się on na całą gospodarkę jest nieporozumieniem. Błędne rozumowanie wygląda następująco: upada przemysł cukrowy, ludzie w nim zatrudnieni tracą pracę, nie kupują dóbr przez co osłabia się cały rynek i tak kryzys rozprzestrzenia się na resztę gospodarki. Jednakże rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. W momencie, gdy pada jedna gałąź, konsumenci wydają zaoszczędzone pieniądze na inne rzeczy, które zwiększają obrót i zatrudnienie - tak funkcjonuje model oczyszczającego się rynku. Gdy jakieś przedsiębiorstwa bankrutują, to nie ma w tym fakcie żadnej cykliczności, gdyż to zwykłe incydentalne zdarzenie (spełniające ważną społecznie pozytywną funkcję).

Jak widać, sprzeczność pomiędzy socjalizmem a logiką można wykazać praktycznie na każdym kroku. Dostrzegli to sami socjaliści i w swych wywodach wydumali pojęcie "dialektyki marksistowskiej". Kryzysy nadprodukcji, powodujący cykle koniunkturalne, to przykład dający znakomity wgląd w działanie owej dialektyki. Dzięki niej marksista zawsze ma w zanadrzu gotową receptę na każdy spór ze zdrowym rozsądkiem. Mało tego, "myślenie dialektyczne" pozwala w powadze togi i katedry uniwersyteckiej wygłosić dowolną bzdurę i pozostać bezkarnym. Oprócz "myślenia dialektycznego", uprawniającego do mówienia kretynizmów, istnieją jeszcze inne zbitki pojęciowe na różne okazje. np. "system rezerw cząstkowych". Z grubsza każda służy do encyklopedycznego określenia jakiegoś rodzaju idiotyzmu lub skurwysyństwa.

Nie zgadzamy się na dyskryminację na żadnym tle. Szanujemy człowieka i jego przyrodzoną godność, której żadne prawo i państwo nie może odbierać. Chcemy żyć w społeczeństwie równych sobie ludzi, w którym nie będzie ubóstwa i niesprawiedliwości społecznej.

Obłuda. Obłuda do kwadratu. Jest to charakterystyczna dla lewicy retoryka. Nie wiem, jak to się dzieje, ale wy już tak macie chyba w genach: ruchy lewicowe wszelkiego obrządku przejawiają pretensjonalną skłonność do patetycznego gadulstwa i wysokiej nowomowy – tj. reprezentowania "najszczytniejszych ideałów" ludzkości albo upominania się o tzw. „ofiary transformacji”: ubogich, skrzywdzonych i dyskryminowanych. Ta przemożna tęsknota za życiem bez wszędobylskiej dominacji zysków i strat stanowi koło zamachowe waszych publicznych wystąpień.

Sęk w tym, że to jest wszystko ściema, kłamstwo, kuglarstwo, oszustwo. Koniec człowieka ekonomicznego, życie bez wszędobylskiej dominacji zysków i strat, wszystkim po równo i najlepiej to jeszcze za darmo.

Tymczasem gdy się rozważy wysuwane przez was postulaty przebudowy społeczeństwa, postulaty głoszące konieczność udzielania pomocy lekarskiej bez względu na koszty, postulaty pomagania najbiedniejszym, postulaty wyrównywania niesprawiedliwości i inne takie, za każdym razem wyłazi, ba, wylewa się z nich, wysącza się z prędkością stygnącej smoły nieprawdopodobne zakłamanie i obłuda. Otóż wszystkie te pięknie brzmiące postulaty mają charakter ekonomiczny. U podstaw waszej retoryki, waszego myślenia tkwi założenie (nigdy niewypowiadane wprost, bo gdyby zostało ujawnione, z miejsca zdemaskowałoby hipokryzję lewicy), iż decyzje, które mają podejmować jednostki i to decyzje jedne z najważniejszych w ich życiu, bo dotyczące np. finansowania leczenia czy oszczędzania na starość, będą od teraz podejmować państwowi planiści, co więcej, będą je podejmować w oparciu o kryterium, ze względu na które decyzje te jednostkom odebrano, mianowicie pieniądze.

Powiadacie, że troszczycie się o biednych, dyskryminowanych, że gospodarka powinna być dla ludzi. Serce wam krwawi na widok ludzia pracy, którego nie stać na rezonans kolana, prawda?

A zastanawialiście się, czemu go nie stać? Tak, wiem, zły kapitalizm pozbawia ludzi pracy dochodów. Nie, pytam poważnie: czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czemu wielu ludzi nie stać na prywatne leczenie, czemu jest taka bieda? Czyżby dlatego, bo gdy byli jeszcze w stanie pracować, państwo, tj. wy zabieraliście im regularnie pod przymusem 2/3 miesięcznych dochodów?

Tak więc proszę: nie mówcie mi tu o moralności, nie mówicie o pomaganiu biednym w potrzebie, bo to jest wszystko pic na wodę fotomontaż. Ordynarne ściemnianie. Hiperobłuda. Jak się ma wasza „moralność”, nawołująca do siłowego odbierania zarobionych pieniędzy jednym obywatelom – a są to olbrzymie kwoty, w skali miesiąca nawet 80% dochodów – i „oddawania” ich za darmo innym, jak się ma ta „moralność do moralności mówiącej, że zmuszanie kogoś do finansowania obcemu człowiekowi leczenia, emerytury, posiłku, czegokolwiek jest raz, że całkowitym wypaczeniem istoty dobroczynności (czytaj: moralności właśnie), a dwa, bezczelną grabieżą? Zdajecie sobie sprawę, że to, wy propagujecie, to jest wymuszona dobroczynność? To jest chore. Zabijacie w ludziach naturalną chęć pomagania innym. Zabijacie dobroczynność. Jak lewica może w ogóle wspominać o „pomaganiu innym w potrzebie”, o „cywilizowanym postępowaniu”, skoro u podstaw lewicowej ideologii tkwi gwałt na fundamentalnych wartościach cywilizacji, na którą się cynicznie powołują? Schizofrenia paranoidalna bezobjawowa czy może najzwyklejsza w świecie koniunkturalna dwulicowość?

W tym momencie jakiekolwiek dalsze moralne rozważania tracą sens. Niech mi ktoś łaskawie powie, jakie prawo nakazuje, bym regularnie oddawał część swoich dochodów i przeznaczał je na leczenie obcych mi osób, uszczuplając tym samym własne możliwości leczenia? Przecież pieniądze, które „godzę się dać na biednych”, mógłbym z powodzeniem przeznaczyć na leczenie siebie, mojej matki albo moich dzieci. Albo nawet sąsiada, gdyby osobiście poprosił mnie o wsparcie finansowe.

Wierzymy, że każdy człowiek ma prawo do pracy, dachu nad głową, edukacji, opieki zdrowotnej, pomocy na starość - i że obowiązkiem społeczeństwa jest zapewnić każdemu realizację tych elementarnych praw.

Wierzycie, że człowiek ma prawo do pracy? Że ma prawo do dachu nad głową? No cóż, moja rada: zmieńcie wiarę. To są wszystko bzdury, co wy tutaj uskuteczniacie. Totalne, niezgłębione, bezbrzeżne bzdury.

Wiem, wiem, lewica już tak ma – uwielbia serwować hasełka typu: ludzie maja prawo do lekarza, prawo do mieszkania, prawo do posiłku, prawo do Internetu, prawo do edukacji, prawo do opieki zdrowotnej i tak dalej. No skoro tak, to ja się domagam prawa do seksu – dla wszystkich: kobiet i mężczyzn. Bo czy człowiek nie ma prawa do zaspokajania swoich potrzeb seksualnych? Jasne, że ma! Skoro państwo stosuje wobec mnie przymus i pod groźbą kryminału zmusza mnie, bym fundował komuś emeryturę albo pobyt w szpitalu, to co stoi na przeszkodzie, by zmuszać kobiety do oddawania się mężczyznom, którzy mają akurat ochotę? Albo odwrotnie: co stoi na przeszkodzie, by zmuszać mężczyzn, aby ci oddawali się kobietom?

Powiecie: gwałt! Zmuszanie kogokolwiek do świadczenia usług seksualnych to ordynarny gwałt. Ja powiem więcej: gwałt ordynarny zalegalizowany! Ale czy formą zalegalizowanego prawnie gwałtu nie jest również zmuszanie jednego człowieka, by łożył na leczenie drugiego? Albo na emeryturę sąsiada? Albo na becikowe dla matki pięciorga dzieci? Czy to nie jest forma zalegalizowanej państwowej grabieży? Czy wy, którzy forsujecie prawo człowieka do pracy i edukacji, zdajecie sobie sprawę, że aby wyegzekwować prawo do pracy albo prawo do edukacji dla wszystkich, albo jakiekolwiek inne absurdalne prawo, wymyślone przez podlizującą się wyborcom lewicę, trzeba najpierw dokonać na kimś gwałtu? Trzeba kogoś okraść – zabrać komuś pieniądze przemocą, aby zapłacić za leczenie drugiej osoby?

Można też ująć to wszystko inaczej, już bez domagania się prawa do seksu. Otóż opieka zdrowotna, praca, edukacja – to nie są prawa. To są dobra. Jak dach nad głową, ubranie czy jedzenie. Dobra nie przynależą człowiekowi z racji bycia człowiekiem – jak prawo do życia, wolności, własności i samoobrony. Dobra człowiek nabywa na drodze kupna, a z prawami się rodzi. Praw nikt nie uchwalił ani nie zadekretował. Żaden polityk ich nie daje ani nie zależą one od czyjegoś widzimisię. Rząd nie może również nikogo tych praw pozbawić, chyba że zostanie dowiedzione na drodze sadowej, że pogwałciliśmy prawa kogoś innego.

Ci, którzy twierdzą, że opieka zdrowotna, praca, edukacja są prawem, chcą po prostu rozszerzyć zakres państwowej opieki socjalnej, słowem, chcą rozszerzyć skalę grabieży, jakiej dopuszcza się państwo na swoich obywatelach. Tej grabieży nie można się przeciwstawić – bo jest legalna, dokonuje się w świetle konstytucji. Gwałt sankcjonowany jest przez konstytucje.

Ale życia na kasę przeliczać nie można! Życie trzeba ratować bez względu na koszty!

Każdy pomysł wart jest rozpatrzenia pod warunkiem, że założenia, na jakich powstał, mają sens. Założenie "konieczności ratowania życia bez względu na cenę" jest założeniem absurdalnym, zatem i rozpatrywanie pomysłu na nim się opierającego sensu wielkiego nie ma.

Po pierwsze, kto niby ma tę cenę „ratowania za wszelką cenę” płacić? Mam odłożyć o kolejne kilkanaście lat kupno domu, zadowalając się mieszkaniem w wynajętym pokoju? Nie pojechać na wczasy - bo zawsze znajdzie się ktoś, komu można zaaplikować lepsze/nowocześniejsze/droższe leki? Dla leczenie albo rehabilitacji członków tzw. społeczeństwa, składającego się z obcych mi zupełnie dziesięciolatków albo obłożnie chorych starców, mam obciąć o połowę "racje żywnościowe" własnym dzieciom? Przecież zawsze znajdzie się ktoś poszkodowany przez los albo obłożnie chory starzec.

Po drugie, skoro nie można przeliczać życia na kasę, to na co można? Na trufle? Partie lewicowe "przeliczają życie na kasę" za każdym razem, gdy tylko zaczynają mówić o „konieczności niesienia pomocy najbiedniejszym”. Czyli co? Oni mogą przeliczać, a ja nie mogę?

Zawsze idzie o pieniądze. I czy się to komuś podoba czy nie - mimo górnolotnych deklaracji "rządzących", mimo bzdetów wciskanych w szkołach i w mediach i mimo ogólnego w tej mierze chciejstwa – jedynym prawdziwym i ostatecznym kryterium decydującym o jakości i długotrwałości leczenia jest – uwaga - ilość pieniędzy, jakie ktoś jest w stanie wydać na leczenie. Bez znaczenia, czy płacić będzie ubezpieczyciel, rodzina, filantrop czy "państwo" - nie ma darmo i ktoś zapłacić musi. Zatem całe to lewackie bredzenie o tym, że "życia na kasę przeliczać nie można" jest demagogią i etyka nie ma tu nic do roboty – zwłaszcza jeśli (powtarzam się) zmusza się kogoś do finansowania leczenia ludzi, których ten ktoś nie zna i nigdy na oczy nie widział.

Mamy XXI wiek i nie można dopuścić, by ludzie umierali z braku podstawowej opieki zdrowotnej.
Jeżeli to ma być „argument” za państwową służbą zdrowia, to jest on wyjątkowo lichy. Ktoś, kto z premedytacją posługuje się takim rozumowaniem, najwyraźniej chce, żeby ludzie uwierzyli, iż bez pomocy państwa, tj. bez państwowej służby zdrowia, czeka nas zapaść cywilizacyjna i medyczna oraz popadnięcie z XXI wieku w głębokie średniowiecze. W XVIII i XIX wieku, kiedy poziom świadczonych usług medycznych był kiepski, a ich dostępność znikoma i wielu ludzi zwyczajnie nie dożywało z tego powodu pięćdziesiątki – państwo nie ingerowało. I teraz na jakiej to niby podstawie mam przyjąć, że dzisiaj ingerencja jest uzasadniona? W ostatnich kilkudziesięciu latach dokonał się tak ogromny postęp w medycynie, takie jej „umasowienie” i rozpowszechnienie, że jedynym argumentem, przemawiającym za interwencjonizmem państwowym w tej dziedzinie, jest okradania ludzi przez osoby zarządzające NFZ-em.

Poza tym dlaczego niby nie można dopuścić, by w XXI wieku ludzie umierali z braku podstawowej opieki zdrowotnej? Z powodu braku zaawansowanej opieki zdrowotnej to już mogą umierać? Co to w ogóle za gadanie? Dlaczego jakiś urzędnik ma decydować o tym, kto umrze z powodu braku tej bądź innej opieki zdrowotnej?

Wolny rynek sprzyja powstawaniu monopoli. Wolny rynek zabija konkurencję. Państwo musi przyjść i wszystko wyregulować.

Po kolei – najpierw o rzekomym zabijaniu konkurencji przez... wolną konkurencję.

Na skutek propagandy, wysączającej się z odbiorników radiowo-telewizyjnych, wśród tzw. „ekspertów” oraz prostego, szarokumatego, nadwiślańskiego ludu, czerpiącego instrukcje z tejże tv, pokutuje przeświadczenie, iż państwowy interwencjonizm jest absolutnie konieczny – bo jak władza nie będzie pilnować przestrzegania reguł wolnej konkurencji, to przyjdzie jakiś gigant, podyktuje ceny dumpingowe i zniszczy konkurenta - a potem podyktuje dla odmiany ceny zdziercze.

Jest to stek bzdur. Stek bzdur będący oczywiście ulubionym argumentem wszystkich zwolenników państwowego regulatora, niemający pokrycia w rzetelnej analizie faktów historycznych i wywodząca się z marksistowskiej doktryny "koncentracji przemysłu".

Oto jakimi ścieżkami biegną myśli lewicy: przemiany w dziedzinie technologii, które dokonały się na przestrzeni ostatnich, dajmy na to, stu lat, uniemożliwiają wolną konkurencję. w związku z tym jedyny wybór, jaki nam pozostaje, to wybór między kontrola produkcji przez prywatne monopole, a zarządzaniem przez państwo. Inaczej mówiąc, nowoczesne metody masowej produkcji stworzyły takie warunki w przemyśle, że wielkie firmy mogą bez trudu powiększać produkcję, obniżając koszty wytwarzania na jednostkę produktu. 100 lat temu wyprodukowanie 100 sztuk mydła kosztowało 10 złotych. Dzisiaj produkcja 100 kartonów z proszkiem do prania kosztuje 50 groszy. Dzięki temu wielkie firmy mogą oferować wszędzie towar po niższej cenie i tym samym wypierać mniejsze firmy, niszcząc konkurencje. Proces ten toczy się dopóty, dopóki w każdej gałęzi przemysłu nie pozostanie jedna lub co najwyżej kilka wielkich firm-monopoli.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. Powyższy sposób rozumowania wyróżnia zaledwie JEDEN skutek, który czasami towarzyszy rozwojowi technologii na wolnym rynku, bagatelizuje zaś wszystkie inne, mające przeciwstawne działanie i w efekcie ZAWSZE przechylające szale na korzyść wolnej konkurencji.

Poniżej lista przemilczanych i bagatelizowanych przez lewicę skutków rozwoju technologii na wolnym rynku:

1. Na wolnym rynku nieustannie powstają nowe firmy produkujące towary. Jeśli jakaś firma narzuci wojnę cenową, to bardzo dobrze - dla konsumentów. A że inna firma zbankrutuje? To jeszcze lepiej – zrobi się miejsce na rynku dla nowych, być może lepszych i oferujących ten sam towar po niższej cenie. Bankructwa nie są niczym złym – w ten sposób rynek oczyszcza się z nierentownych przedsiębiorstw. W sytuacji natomiast znacznej dominacji jednej firmy i windowania przez nią ceny - natychmiast znajdzie się wiele podmiotów importujących tańszy produkt, choćby z zagranicy.

2. Tak naprawdę nie jest istotne, jaki % rynku ktoś opanował, ale jaki % ZYSKU. W skrajnym wypadku można mieć 100% rynku, który nie przynosi zysku. Monopolista co prawda nie konkuruje wewnątrz swojej branży, ale konkuruje z potrzebami ALTERNATYWNYMI. Jeśli np. proszki do prania będą drogie i będzie istniała tylko jedna firma na świecie je produkująca (co jest w praktyce niemożliwe), to ludzie wybiorą INNE środki czystości i przestaną kupować proszki. W ten sposób proszek konkuruje nie z innymi proszkami, lecz z innymi produktami czyszcząco-piorącymi.

3. Monopol prywatny ma nieskończenie mniejszą siłę niż jakikolwiek monopol ustanowiony przez państwo – monopolu prywatnego nie chroni aparat przymusu i represji. Rzeczywistość wolnorynkowa, w której władze mają bogaci (a każdy przecież może nim zostać), jest mimo wszystko nieporównywalnie lepsza od świata, gdzie wyłącznie ci, którzy są już u władzy, mogą zdobyć bogactwo i panowanie nad rynkiem.

4. Argument historyczny: pogląd, jakoby większa wydajność produkcji na większą skalę była przyczyną zaniku konkurencji, nie znajduje oparcia w historii. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by jakakolwiek wielka firma, działająca na wolnym rynku, uzyskała monopol w jakiejś dziedzinie. były ku temu niepowtarzalne okazje (choćby budowa kolei w USA), ale NIGDY do tego nie doszło. W historii znajduje natomiast oparcie co innego - że monopolizacja rynku była często rezultatem tajnych porozumień (zmowy!), wspieranych przez państwową politykę tzw. prospołeczną.

I teraz sprawa kluczowa dla prawidłowego rozumienia pojęć „monopol” i „monopolista”. Otóż należy bezwzględnie odróżnić monopol naturalny od monopolu powstającego na skutek zmowy – czego prawo w III RP niestety rozróżnić nie potrafi - pewnie z racji tego, że państwo jest tu największym monopolistą.

Monopol naturalny wynika z nieporównywalnie wyższej jakości produktów/usług przy znacznie niższej żądanej cenie bądź z wyjątkowej rzadkości oferowanego dobra (jedyna kopalnia kryptonitu na Ziemi) - tym się nie zajmujemy, bo to monopol naturalny i każda weń ingerencja jest nieuprawniona.

Drugi rodzaj monopolu wynika ze zmowy właścicieli istniejących kopalń kryptonitu - i tylko tego dotyczyć może prawo antymonopolowe. Choć zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku cena może być ustalona na poziomie dowolnie wysokim, to w drugim przypadku nie jest to cena wynikająca z umowy miedzy sprzedającym a kupującym. Oczywistą jest rzeczą, że o ile być może zostaną odkryte inne złoża kryptonitu czy też „konkurencyjnego" surowca i monopol zostanie wcześniej czy później złamany, o tyle nie można tolerować monopolu powstałego w wyniku zmowy, zwłaszcza że owo "wcześniej czy później" może być równie dobrze odległe o 200 lat.

Państwo to twór, mający za zadanie zapewnić wolność umów na terenie swego działania i bywają sytuacje, kiedy nie tyle ma działać prewencyjnie, ile zapobiegać powstaniu tzw. dylematu więźnia, czyli sytuacji, w której każda oczywista decyzja jest zła. Dlatego prawa antymonopolowe nie są żadnym wtrącaniem się w wolność gospodarczą ani ograniczaniem rynku, a jedynie konstatacją rzeczywistości.



Zmieniany 9 raz(y). Ostatnia zmiana 22-02-2010 17:46 przez MARK13.

22-02-2010 - 17:16:16

Cholera, Panowie, zamierzacie wydać jakąś książkę? W sumie to nie byłoby takie głupie - kompedium konserwatywnego liberalizmu w pytaniach i odpowiedziach. Albo niech WiP coś z tego zrobi. Szkoda, żeby taki dobry kawał waszej (a miejscami "naszej" - z tego co czytam tu i ówdzie) roboty miał się marnować na tym - bądź co bądź - mało poczytnym forum smiling smiley
Pozdrawiam serdecznie.

22-02-2010 - 17:32:07

no ja nie mam nic przeciwko, żeby te teksty wylądowały na stronie WiPu. napisze się "autor zbiorowy" i po sprawiesmiling smiley bo generalnie to, co tutaj wspólnie piszemy, to jest czysta matematyka. jak 2+2=4.

22-02-2010 - 20:21:53

Z tych tekstów to faktycznie niezła książka by wyszła smiling smiley

Ja sobie już dość dawno przygotowałem listę kilku pytań zabijających lewaka w dyskusji. Czasami modyfikuję je, a właściwie uaktualniam biorąc pod uwagę bieżące wydarzenia. Lista ta leci mniej więcej tak:

1 ) Jak uzasadnić fakt, że ludzie mają prawo wyboru władzy – tj. uznaje się ich wystarczająco mądrym aby dobrego wyboru dokonać, a jednocześnie władza (za przyzwoleniem tych ludzi):
a) zabrania ludziom prowadzenia nieskrepowanej działalności gospodarczej (licencje, koncesje),
b) zabrania swobodnego dostępu do broni,
c) zmusza do ubezpieczania się na różne okoliczności (emerytury, renty, OC),
d) zabrania swobodnego zawierania umów (np. regulacje dot. tzw. klauzul niedozwolonych, regulacja prawa pracy itp.),
e) zabrania zażywania jednych używek, a pozwala na inne,
f) redystrybuuje się dobra poprzez system podatkowy, zakładając, że ludzie sami dzielić się nie potrafią

2 ) Skoro mamy powyższe zakazy/nakazy to może ludzie nie są wcale tak mądrzy? I może wcale nie powinni móc wybierać władzy, bo sobie z tym nie poradzą?

3 ) A jeśli zbyt mądrzy nie są (bo na to wychodzi), to jakim cudem mogą wybrać kogoś mądrzejszego od siebie? Może zatem i władza cierpi na brak mądrości?

4 ) Pytanie bardziej praktyczne: Jaki sens ma pobieranie podatków od osób, które żyją z pieniędzy z podatków (nauczyciele, policjanci itp.)?

5) Jaki ma sens pozwalanie ludziom na pewne dysponowanie swoim 1% PIT? Dlaczego nie 100%? I dlaczego nie VAT, akcyza i inne tylko PIT? Czy ludzie są wystarczająco mądrzy na 1% i zbyt głupi na więcej?

6 ) Jaki sens ma tworzenie różnych podatków (19% PIT, 22% VAT, akcyza, cła, obowiązkowe ubezpieczenia itp.)? Czy nie lepiej byłoby ustalić 1 podatek np. 75%?

7 ) Pytanie abstrakcyjne: Co by było z demokracją gdyby w wyborach frekwencja okazała się zerowa, lub co bardziej prawdopodobne każdy kandydat dostał po 1 głosie (swoim oczywiście)?

8 ) Jaki model socjalizmu byłby optymalny w dzisiejszych czasach: Fourierowski, Platoński, Morusowski, Leninowski, Castrowski? A może jakiś inny?

9 ) Czy obecny kryzys finansowy to na 100% „zasługa” neoliberalizmu który jak wiadomo opiera się na monetaryzmie (za Wiki: Zakłada on restrykcyjną politykę pieniężną, relatywnie wysoki poziom stóp procentowych oraz likwidację deficytu budżetowego)? Żaden z ww. czynników nie występował przecież w USA w ostatnich latach.

Gwarantuję, że:
- odpowiedzi nie otrzymacie żadnej albo ewidentnie głupią (mechanizm wyparcia działa) ale z do niektórych po jakimś dociera, że odpowiedzi, których wcześniej udzielał są bez sensu (muszą się z tym oswoić na co trzeba czasu)
- pytanie nr 8 powoduje z reguły bardzo szybką zmianę tematu winking smiley

23-02-2010 - 00:36:30

Cytuj
Ortodoks
Co by było z demokracją gdyby w wyborach frekwencja okazała się zerowa, lub co bardziej prawdopodobne każdy kandydat dostał po 1 głosie (swoim oczywiście)?

wprowadziliby przymus chodzenia na wybory. a jak byś nie poszedł, to na drugi dzień dostałbyś zawiadomienie, że musisz uiścić 100 złotych grzywny. a gdybyś olał następne wybory, to bulisz 300 złotych. następne - 600. kolejne - 1200. a przy kolejnych - licytują ci dom. w ogóle dziwie się, że nie wprowadzili jeszcze takiego rozwiązania. logicznie rzecz ujmując, skoro wszyscy kochają demokracje i traktują ją jak bóstwo, to zapewne nie będą protestować, gdy władza przymusi ich siłą do uczestniczenia w tym święcie.

06-03-2010 - 08:15:57

Nie wprowadziliby tylko już wprowadzili...np. w Belgii smiling smiley

17-04-2010 - 19:28:38

ulubionym argumentem lewactwa przeciwko Wolnemu Rynkowi jest to, ze ( sic ! ) "dzieki wolnemu rynkowi swiatem rzadza korporacje ktore wykorzystuja ludzi"
trudno tlumaczyc ciemnocie, ze to nie dzieki wolnemu rynkowi rzadza korporacje ale dzieki temu, ze rzad je popiera swoja polityka, dla lewactwa jesli rzad wspiera korporacje to jest to "neoliberalizm"
powiem wprost, teraz bardzo trudno dyskutowac na argumenty gdyz lewica wypaczyla na odwrot wszystkie pojecia

17-04-2010 - 21:45:59

dlatego najmądrzejsze słowa w historii świata wypowiedział Konfucjusz:

Kiedy słowa tracą znaczenie, ludzie tracą wolność

18-04-2010 - 23:00:53

innym madrym powiedzieniem jest :

zrobcie aby nieuczciwosc przestala poplacac to nieuczciwcy znikna

25-04-2010 - 19:33:34

Negatywny wpływ korporacji na wolny rynek ma tylko wtedy, kiedy korporacje korumpują władze centralne i lokalne. Tam gdzie w Niemczech stoją 4 supermarkety można kupić taniej, niż gdzie stoi jeden. Kochani socjaliści, wyjaśnijcie, mi dla czego?

Cztery lata prowadziłem działalność gospodarczą handlową w szarej strefie, bo przez ochłapy z opieki społecznej i pomoc socjalną państwa mało nie zdechłem z głodu(już miałem przyznanego adwokata z urzędu w celu sporządzenia skargi konstytucyjnej). Z opieki przez te cztery pobierałem tylko dodatek mieszkaniowy i rodzinne na 3 dzieci. Opis powstania mojej firmy bez żadnej pomocy ze strony państwa można przeczytać w rozdziale "Dekada złudzeń" w książce "Pamiętniki Bezrobotnych" tom V wydanej przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie Instytut Gospodarstwa Społecznego. W tej chwili chciałbym się zająć e-marketingu(i znów na jakąkolwiek pomoc ze strony instytucji państwowych nie mogę liczyć, mimo iż stan zdrowia nie pozwala mi na podjęcie pracy fizycznej). Dużo bym nie zarobił, ale jak by wszystko dobrze poszło nie musiałbym chodzić na żebry do opieki, a Państwo by zaoszczędziło 500 zł miesięcznie. Tylko jest jeden drobny problem:haracz na rzecz ZUS-u i podatki). Ale tak wysokie podatki jakie mamy i normy europejskie likwidują wolny rynek. Bardziej widocznie Państwu opłaca się wyrzucać w błoto 540 zł miesięcznie niż pozwolić, bym sam je sobie zapracował dysponując tym co mam.

28-04-2010 - 13:22:10

Ciekawie tu gadacie, ale Ortodoksa bym jako lewak/cholera wie co ja jestem-- macie jaki papierek lakmusowy, test lewaka???/ skopał po wirtualnej dupie za pitolenie. I innych tez za niewiedze podstawowa i za naginanie faktów, nieznajomość praw fizyki [z Miłościwie nam Panującym JKM, ale do niego dobiorę sie później, o ile mnie pierwej nie zagryziecie]
Np. ) Jak uzasadnić fakt, że ludzie mają prawo wyboru władzy – tj. uznaje się ich wystarczająco mądrym aby dobrego wyboru dokonać, a jednocześnie władza (za przyzwoleniem tych ludzi):--
1.prawo wyboru zostało narzucone przemocą - może to śmieszne!
2.Narzucono im gdyż wiedziano że są głupi, i nie zrobią nic przeciwko narzucającym to prawo.

zabrania ludziom prowadzenia nieskrepowanej działalności gospodarczej (licencje, koncesje),

-- na apteki, produkcje żywności, broni, usługi specjalistyczne w tym leczniczeitp. powinne być jakieś ograniczenia , zezwolenia, koncesje itp. Na taksówkę też, i transport mdzynarodowy.
To że rynek wyeliminuje fuch-mistrzów to marna pociecha gdy zdążą komuś krzywdę zrobić.

itd........

Jak znajdę czas to dokończę. Hej!

Ponadto zebrać to i owo w książkę uważam za słuszne! Jak mi sie uda napisać co mądrego to zrzekam sie praw autorskich już.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 28-04-2010 13:26 przez baca351.
Anonimowy użytkownik

28-04-2010 - 14:51:51

Cytuj
baca351
-- na apteki, produkcje żywności, broni, usługi specjalistyczne w tym leczniczeitp. powinne być jakieś ograniczenia , zezwolenia, koncesje itp. Na taksówkę też, i transport mdzynarodowy.
To że rynek wyeliminuje fuch-mistrzów to marna pociecha gdy zdążą komuś krzywdę zrobić.

Kilka minut googlowania i znajdziemy azjatycką aptekę internetową która bezproblemowo przyśle nam "super specyfik" na różnorodne dolegliwości. I zaręczam, ze większe prawdopodobieństwo jest, że kupi taki shit ktoś, kto nie ma kasy na normalne leki, niż gdyby była wolna konkurencja i opadły ceny. Tak samo z żarciem - jeżeli ktoś kupuje mięso na bazarze, trzymane na słońcu w 30 stopniowym upale, to lepiej niech się przez swoją grubą nieodpowiedzialność zatruje, niż żeby miał zostawić samochód bez hamulca zaciągniętego i komuś krzywdę zrobić.
A taksówki to z jakiej racji? Strach że kierowca może nie chcieć po klienta przyjechać?

28-04-2010 - 15:33:04

Jak chińska pigułka sie jakiś tuman przytruje to pójdzie do lekarza i ten go położy na detoksie i TY za to zapłacisz.
Ale dlaczego ja mam tez płacić??
A ceny na leki nie spadną bo to aptekarska Camorra nie dopuści do tego.

A jak sie zatrujesz mięsem z bazaru to tez trafisz na szpital ZA MOJE dutki! Jak trafisz do Parku Sztywnych to mniejszy problem.

epiej niech się przez swoją grubą nieodpowiedzialność zatruje, niż żeby miał zostawić samochód bez hamulca zaciągniętego i komuś krzywdę zrobić.
--tego nie kumam???

To idź do lewego lekarza , i jak cie uczyni kaleka to nawet odszkodowania nie wydębisz.

itd......

Z ta wolnością to nie przesadzajmy, deko zamordyzmu to dla naszego dobra.Hej!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 28-04-2010 15:33 przez baca351.
Anonimowy użytkownik

28-04-2010 - 15:50:17

Zaraz - jak ja mam płacić za czyjegoś lekarza?
Prywatną służbę zdrowia to się tutaj traktuje jako założenie naturalne, o którym nawet nie trzeba wspominać smiling smiley

A po drugie to chyba takie sprawy jak odwalenie fuszerki są regulowane przez Kodeks cywilny czy nie?

28-04-2010 - 18:05:20

Cytuj
baca351
Jak chińska pigułka sie jakiś tuman przytruje to pójdzie do lekarza i ten go położy na detoksie i TY za to zapłacisz.
Ale dlaczego ja mam tez płacić??
A ceny na leki nie spadną bo to aptekarska Camorra nie dopuści do tego.

z ta camorra to nie przelewki, u mnie w rodzinnej miejscowosci ( 20 tys miasteczko ) konkurencja zjarala apteke bo wylamala sie z ukladu i sprzedala leki taniej o kilkanascie procent, skoro w malych miasteczkach sie takie rzeczy dzieja to co dopiero w wielkich

28-04-2010 - 18:44:25

A po drugie to chyba takie sprawy jak odwalenie fuszerki są regulowane przez Kodeks cywilny czy nie?--

-- i co ci po tym jak nie bedziesz mial jednego oka na przykład, gdyz ukraiński lekarz zainfekował ci to oko.

Zaraz - jak ja mam płacić za czyjegoś lekarza?

--jak ofiara lewego lekarza w końcu pójdzie na pogotowie, do zostanie mu udzielona pomoc za nasze pieniądze--jest tak czy nie??????
Hej!

28-04-2010 - 21:25:55

Baca351
-- i co ci po tym jak nie bedziesz mial jednego oka na przykład, gdyz ukraiński lekarz zainfekował ci to oko.

To może wprowadźmy przymus by było 2 lekarzy ale oni też się mogą pomylić więc 3,4,5,6...
Chodzi o karę dla przestępcy i satysfakcję dla Ciebie, teoretycznie mógłbyś domagać się oka lekarza ale wątpię by przeszczep się przyjął(niezgodność genetyczna czy coś)

--jak ofiara lewego lekarza w końcu pójdzie na pogotowie, do zostanie mu udzielona pomoc za nasze pieniądze--jest tak czy nie??????
Hej!


Pogotowie też ma być prywatne, widać, że jesteś nowy smiling smiley
Ale wszystko już było na forum...

29-04-2010 - 07:36:30

Cytuj
baca351
i co ci po tym jak nie bedziesz mial jednego oka na przykład, gdyz ukraiński lekarz zainfekował ci to oko.

przepraszam, ale skąd podejrzenie, ze ukraiński lekarz? a może szwajcarski? albo niemiecki? albo amerykański? czemu zawsze jak idzie o infekcje oka, to wszyscy wymieniają lekarzy ze Wschodu?

29-04-2010 - 08:50:04

Mark : przepraszam, ale skąd podejrzenie, ze ukraiński lekarz? a może szwajcarski? albo
---a to może byc tez samozwańczy lekarz, bez papierów. Były takie jaja juz . Ponadto bijecie piane wokółtematową.
Ja pisze o przykładzie. Że pewne dziedziny wymagają procedur i zezwoleń, a wy byście z JKM na czele wszystko puścili na zywioł, niech sie samo reguluje. I dziecko z kąpielą! I lewe oko w kubeł!
Pojąć niektórzy nie moga że nie ma tak aby wszystko cos tam, zawsze sa wyjątki i rozsądniak sie z tym zgodzi, a napaleniec nie. I tu jest polski problem. Gadamy o tym samym tylko jakos dogadac sie nie możemy.

A trzeba tu kilka deko chłopskiego rozumu, czego wielu brak.
Przysłowia mądrościa narodów : "Przesadyzm gorszy od faszyzmu".
Hej!

29-04-2010 - 08:57:45

Bartus: Pogotowie też ma być prywatne, widać, że jesteś nowy smiling smiley
Ale wszystko już było na forum..

--prywatne pogotowie... to jak przywioza bezdomnego z wybitym okiem do poskładania to po pierwszym pytaniu
-A masz dutki?????????
będzie
-- Sanitariusz, won z tym dziadem na kompost za lecznicą
Ale to tylko dla jaj piszę, nie komentujcie. A że nowy jestem to widac po postach.
Anonimowy użytkownik

29-04-2010 - 09:10:35

Cytuj

czemu zawsze jak idzie o infekcje oka, to wszyscy wymieniają lekarzy ze Wschodu?
Bo tak się składa, że akurat okuliści z dawnego ZSRR to specjaliści bardzo wysokiej klasy.

29-04-2010 - 09:33:37

Cytuj
Ortodoks
Z tych tekstów to faktycznie niezła książka by wyszła smiling smiley

Ja sobie już dość dawno przygotowałem listę kilku pytań zabijających lewaka w dyskusji. Czasami modyfikuję je, a właściwie uaktualniam biorąc pod uwagę bieżące wydarzenia. Lista ta leci mniej więcej tak:

1 ) Jak uzasadnić fakt, że ludzie mają prawo wyboru władzy – tj. uznaje się ich wystarczająco mądrym aby dobrego wyboru dokonać, a jednocześnie władza (za przyzwoleniem tych ludzi):odpowiadałem powyże
a) zabrania ludziom prowadzenia nieskrepowanej działalności gospodarczej (licencje, koncesje),było powyżej
b) zabrania swobodnego dostępu do broni,jestem za jednak z pewnymi ograniczeniami[badania, psychiatryczne, opinia środowiskowa
c) zmusza do ubezpieczania się na różne okoliczności (emerytury, renty, OC),--to chamstwo, fakt. Ale kto ma płacic emerytom ze starego portfela??A co oni winni. ??
d) zabrania swobodnego zawierania umów (np. regulacje dot. tzw. klauzul niedozwolonych, regulacja prawa pracy itp.),po to sa klauzule niedozwolone aby były niedozwolone()Co bys chciał zrobic treścią umowy ????
Prawo pracy zas jest do dupy.

e) zabrania zażywania jednych używek, a pozwala na inne,chcesz dac hołocie prochy w kiosku RUCHu ??? To by nas drogo kosztowało.
f) redystrybuuje się dobra poprzez system podatkowy, zakładając, że ludzie sami dzielić się nie potrafiąto wymyśl coś leprzego a nie krytykuj. Podatki musza być, Cieśla z Nazaretu sie wyraził kiedys na ten temat obracając denara w palcach.Ale nie jestem zbytnio religijny

2 ) Skoro mamy powyższe zakazy/nakazy to może ludzie nie są wcale tak mądrzy? I może wcale nie powinni móc wybierać władzy, bo sobie z tym nie poradzą? zdecydowana większość to durnie! A prawo wyborcze powinni mieć tylko ludzie światli. Zalecił bym na formularzu wyborczym dopisać "Test Obywatelski" z pytaniami o znajomości naszych realiów niczym test na prawo jazdy. I nasz głos z za małą ilością punktów --do kubła. Niech liczą sie głosy tylko tych co wiedza co czynią.To demokratyczny szwindel by głos profesora miał taka sama wagę jak prostaka, wszak prostaków jest więcej i łatwiej ich zbajerować --tak więc obecna demokracja do tego nie dopuści

3 ) A jeśli zbyt mądrzy nie są (bo na to wychodzi), to jakim cudem mogą wybrać kogoś mądrzejszego od siebie? Może zatem i władza cierpi na brak mądrości?duża część władzy to mądre i bystre sukinsyny, głupi nie sa na pewno! Komu sie tak wydaje że ONI są głupi, nie widzi 2-giego dna, powinien sie szkolić i otworzyć oczy

4 ) Pytanie bardziej praktyczne: Jaki sens ma pobieranie podatków od osób, które żyją z pieniędzy z podatków (nauczyciele, policjanci itp.)?no to jest bez sensu

5) Jaki ma sens pozwalanie ludziom na pewne dysponowanie swoim 1% PIT? Dlaczego nie 100%? I dlaczego nie VAT, akcyza i inne tylko PIT? Czy ludzie są wystarczająco mądrzy na 1% i zbyt głupi na więcej?

6 ) Jaki sens ma tworzenie różnych podatków (19% PIT, 22% VAT, akcyza, cła, obowiązkowe ubezpieczenia itp.)? Czy nie lepiej byłoby ustalić 1 podatek np. 75%?sens widze taki, żeby upchnąć więcej bandy urzędniczej przy biurkach. Demakracja kocha urzędników, a oni demokrację. Dlatego politycy + urzędnicy to mocny przeciwnik.

7 ) Pytanie abstrakcyjne: Co by było z demokracją gdyby w wyborach frekwencja okazała się zerowa, lub co bardziej prawdopodobne każdy kandydat dostał po 1 głosie (swoim oczywiście)?

8 ) Jaki model socjalizmu byłby optymalny w dzisiejszych czasach: Fourierowski, Platoński, Morusowski, Leninowski, Castrowski? A może jakiś inny?

9 ) Czy obecny kryzys finansowy to na 100% „zasługa” neoliberalizmu który jak wiadomo opiera się na monetaryzmie (za Wiki: Zakłada on restrykcyjną politykę pieniężną, relatywnie wysoki poziom stóp procentowych oraz likwidację deficytu budżetowego)? Żaden z ww. czynników nie występował przecież w USA w ostatnich latach.

Gwarantuję, że:
- odpowiedzi nie otrzymacie żadnej albo ewidentnie głupią (mechanizm wyparcia działa) ale z do niektórych po jakimś dociera, że odpowiedzi, których wcześniej udzielał są bez sensu (muszą się z tym oswoić na co trzeba czasu)
- pytanie nr 8 powoduje z reguły bardzo szybką zmianę tematu i sie nie dziwię, to pytanie b. szczegółowe)

H.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 29-04-2010 09:48 przez baca351.

29-04-2010 - 10:30:01

Baca351
A dlaczego uważasz, że lekarz bez papierów byłby zły?
Jakiś czas temu zamknęli dentystę co miał od dawna normalny gabinet i kupę pacjentów-więc bez papierka można leczyć.
Pamiętam, że zamknęli przy innej okazji lekarkę pracującą od dawna w szpitalu bo nie była lekarką(skończyła tylko 1 rok smiling smiley ) i współpracownicy nie mogli się nadziwić bo uchodziła za jedną z lepszych.

W ogóle o co chodzi z ty umiłowaniem do papierka sam studiuję(ale nie medycynę) i uważam, że program jest beznadziejny sam bym się ważnych rzeczy z kierunku w rok nauczył(jakbym potrzebował).

A co do medycyny przecież w obecnym systemie niema konkurencji lekarzy uczy się wszędzie mniej więcej tego samego, zwalcza się objawy pomimo, że np. usunięcie gorączki spowalnia wyleczenie, ba statystyki pokazują, że gdy lekarze strajkują spada śmiertelność, a przecież wiele zabiegów ewidentnie ratuje życie?!

29-04-2010 - 12:26:41

Cytuj
baca351
--prywatne pogotowie... to jak przywioza bezdomnego z wybitym okiem do poskładania to po pierwszym pytaniu
-A masz dutki?????????
będzie
-- Sanitariusz, won z tym dziadem na kompost za lecznicą
Ale to tylko dla jaj piszę, nie komentujcie. A że nowy jestem to widac po postach.

Jak tak bardzo przejmujesz się losem bezdomnych to możesz wykupić mu ubezpieczenie jeśli chcesz (a jak masz super duże serce to może nawet bezpłatną klinikę) , ale nie zmuszaj aby wszyscy musieli płacić na ( w większości) leni i alkoholików. Obecnie to jest tak, że zgarniają takiego pijanego chłopa z ulicy którego trzeba umyć, zrobić badania, hospitalizować może nawet przez pewien czas. Oczywiście jeśli do tego czasu przeżyje, bo w tym czasie część lekarzy z SOR-u przyjmuje gigantyczne kolejki a inna część przyjmuje po znajomości.

Zakładając, że przeżyje sytuacja się powtórzy, bo na pewno wróci na ulicę.

Cytuj
baca
e) zabrania zażywania jednych używek, a pozwala na inne,chcesz dac hołocie prochy w kiosku RUCHu ??? To by nas drogo kosztowało.

Ale w jaki sposób by to nas kosztowało? Masz na myśli koszty państwowej służby zdrowia?
"Hołota" ma już od dawna dostęp do prochów bo państwo wszystkiego nie potrafi kontrolować, więc jak ktoś bardzo chce widzieć świat "na zielono" to znajdzie w końcu dilera. A dzieciaki które chcą poczuć odjazd mogą się nawet naćpać lekami na kaszel.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-04-2010 12:34 przez demot.

29-04-2010 - 14:00:57

Cytuj
demot
Jak tak bardzo przejmujesz się losem bezdomnych to możesz wykupić mu ubezpieczenie jeśli chcesz

otóż to. wtedy dopiero sie okaże, ile warte jest lewackie złodziejskie pieprzenie o "konieczności pomagania biednym za wszelką cenę".



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-04-2010 14:01 przez MARK13.

29-04-2010 - 17:43:25

Bartusjusz : A dlaczego uważasz, że lekarz bez papierów byłby zły?--
--odpowiadam: bo mu nie ufam!! Bo jest zapewne niedouczony i w pewnych sytuacjach [ gdy nie było go na tym wykładzie o tej chorobie] może popełnić fatalny błąd. Jednak może byc tez bardzo douczony! I bardzo dobry.
Ale ja mu nadal nie ufam! To po cholerę studia, dyplomy, certyfikaty???
Odpowiedz teraz mnie na to pytanie! Hej!

29-04-2010 - 17:53:53

Cytuj
demot
--prywatne pogotowie... to jak przywioza bezdomnego z wybitym okiem do poskładania to po pierwszym pytaniu
-A masz dutki?????????
będzie
-- Sanitariusz, won z tym dziadem na kompost za lecznicą
Ale to tylko dla jaj piszę, nie komentujcie. A że nowy jestem to widac po postach.

Jak tak bardzo przejmujesz się losem bezdomnych to możesz wykupić mu ubezpieczenie jeśli chceszjesteś nierozgarnięty i nie rozumiesz o czym tu sie pisze.Baca (a jak masz super duże serce to może nawet bezpłatną klinikę) , ale nie zmuszaj aby wszyscy musieli płacić na ( w większości) leni i alkoholików. Obecnie to jest tak, że zgarniają takiego pijanego chłopa z ulicy którego trzeba umyć, zrobić badania, hospitalizować może nawet przez pewien czas.i kto za to zapłaci???Baca Oczywiście jeśli do tego czasu przeżyje, bo w tym czasie część lekarzy z SOR-u przyjmuje gigantyczne kolejki a inna część przyjmuje po znajomości.

Zakładając, że przeżyje sytuacja się powtórzy, bo na pewno wróci na ulicę.i niebawem wróci -- i kto ponownie za to zapłaci??? No jasne ze MY! I ja też, co mnie osłabia! .Baca


e) zabrania zażywania jednych używek, a pozwala na inne,chcesz dac hołocie prochy w kiosku RUCHu ??? To by nas drogo kosztowało.


Ale w jaki sposób by to nas kosztowało? Masz na myśli koszty państwowej służby zdrowia?Służba zdrowia też. Ale tez spadek wydajności pracy ludzi po prochach, ucieczka kapitału z rodzimego rynku chyba że to będą rodzime prochy
"Hołota" ma już od dawna dostęp do prochów bo państwo wszystkiego nie potrafi kontrolować, więc jak ktoś bardzo chce widzieć świat "na zielono" to znajdzie w końcu dilera. A dzieciaki które chcą poczuć odjazd mogą się nawet naćpać lekami na kaszel.

Hej!

29-04-2010 - 18:14:26

Mark : otóż to. wtedy dopiero sie okaże, ile warte jest lewackie złodziejskie pieprzenie o "konieczności pomagania biednym za wszelką cenę".

nie wiem czy jestem lewakiem czy prawakiem, lecz jestem za tym, by :
--menelom udzielac pomocy, bo na kompost ...żywego jeszcze .... to jakoś kiepsko tak.
--ograniczyc liczebność meneli długofalowym programem eugenicznym aby sie tacy nie rodzili. Ciężkie zagadnienie ale możliwe. Tym co dostaja wysypki na słowo "Eugenika" polecam Wikipedię, aby wiedzieli o co chodzi. To nie tylko Adolf H.
Hej!

29-04-2010 - 18:22:16

Baca351
To po cholerę studia, dyplomy, certyfikaty???
Po to by bojaźliwi lub niezorientowani w rynku mogli wybrać znośnego lekarza, zauważ, że w średniowieczu gildie przyjmowały znośnych, dobrych i bardzo dobrych specjalistów usuwając cieniasów, ale najlepsi nie potrzebowali gildii, zresztą specjalista z poparciem gildii był droższy niż taki sam bez jej poparcia, więc zorientowany w rynku wybierał tego tańszego.




Edit:
Eugenika to czyste zło promujemy jednostki które wydają nam się najlepsze, zapominając, że najlepsze po prostu zgodnie z ewolucją same będą zajmowały coraz większy % społeczeństwa, stary jesteś gorszy od socjalistów chcesz hodować sobie niewolników!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-04-2010 18:25 przez Bartusjusz.

29-04-2010 - 18:34:36

Eugenika to czyste zło promujemy jednostki które wydają nam się najlepsze, zapominając, że najlepsze po prostu zgodnie z ewolucją same będą zajmowały coraz większy % społeczeństwa, stary jesteś gorszy od socjalistów chcesz hodować sobie niewolników!

-- eugenika to także ograniczanie rozrodu tych najgorszych i za tym jestem, za niedopuszczaniem by chwast sie zalągł.
Nie zas by "wyrwac chwasta" jak w filmie "PSY" . Jak chwast juz rośnie, to niech rośnie dalej. Ale niech sie nie rozmnaża, pole sie wyczyści samo.

-- a gdzie tu niewolnicy???

Poczytaj w Wikipedii to sie zdziwisz.

w średniowieczu gildie przyjmowały znośnych, dobrych i bardzo dobrych specjalistów usuwając cieniasów, ale najlepsi nie potrzebowali gildii--
--czyli były jakieś certyfikaty potwierdzające fachowość. Leczący go miał albo nie miał i to było jasne .
Więc niech leczy kto chce, niech tam,ale niechaj nie wiesza sobie na pieczątce "doktor" lecz np. uzdrowiciel.
Niech będzie jasne ze to człowiek bez certyfikatów i kazdego sprawa osobista do kogo sie zgłosi a wówczas rynek zrobi selekcję. Hej!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-04-2010 18:45 przez baca351.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4484.