Oni rządzą polską ulicą - nieprzekrecony cytat z JKM

Wysłane przez xtonyx 

27-04-2010 - 06:54:16

[wiadomosci.onet.pl]

wreszcie pozytywnie i bez przegięć.




Bezsilne prawo, zuchwali bandyci

Najmłodsi przestępcy wiedzą, że prawo jest wobec nich bezsilne. I umiejętnie z tego korzystają. 12-letni Artur K. z warszawskiej Pragi – Północ w minionym tygodniu został zatrzymany za kradzież kieszonkową. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że policjanci zatrzymali go już po raz czternasty od początku tego roku. Znaleźli przy nim portfel z pieniędzmi, drogi zegarek i bransoletkę. Łączna wartość przedmiotów wynosiła ok. 2000 złotych.

Wszystko należało wcześniej do kobiety, która przyjechała do Warszawy w poszukiwaniu pracy. Tym razem miała szczęście. Policjanci zidentyfikowali ją dzięki dokumentom z jej portfela. Następnego dnia odebrała swoje rzeczy. Wychodząc z komendy, minęła się z… Arturem K., którego zatrzymano za kolejną kradzież.

Problem nie do rozwiązania

Artur K. na razie nie poniesie kary. Wszystko dlatego, że nie ukończył jeszcze 13 lat. Ten wiek polskie prawo określa jako dolną granicę odpowiedzialności karnej. Ten przepis cynicznie wykorzystują "starzy" przestępcy – mówi Marcin Kaleciński – policjant pracujący na co dzień z młodymi chuliganami. – Wynajmują dzieciaki do roznoszenia narkotyków czy kradzieży kieszonkowych. A my nawet jeśli złapiemy takie dziecko to i tak nie możemy w żaden sposób go ukarać. Jak zauważa Kaleciński, prawo daje tutaj wymiarowi sprawiedliwości bardzo wąskie pole manewru. – Możemy kierować sprawę do sądu rodzinnego, wnioskować o to, by niegrzecznym dzieckiem zajął się kurator. Ale nigdy nie możemy wyciągać surowszych konsekwencji.

Ale najmłodsi przestępcy mają też dla gangów inną wartość. – Kiedyś rozpracowywaliśmy szajkę złodziei samochodów działającą w centrum Warszawy – opowiada stołeczny policjant. – Szefowie tej grupy, gdy spotykali się naradach w domach lub mieszkaniach, zawsze wysyłali dzieciaki, aby donosiły, czy w pobliskich samochodach siedzą jacyś ludzie. I w ten sposób zawsze wiedzieli o naszych ludziach, którzy obserwowali ich z ukrycia. Sytuacja była więc patowa.

Droga do mafii

- Dzieci, które od najmłodszych lat współdziałają z gangami, z reguły same stają się później bezwzględnymi bandytami – mówi Marcin Popowski – były rzecznik Stowarzyszenia Detektywów Polskich i jeden z najbardziej renomowanych polskich detektywów. Jak zauważa, są to w przeważającej większości dzieci z rozbitych lub patologicznych rodzin, które od najmłodszych lat większość czasu spędzają na podwórkach, stykają się z przemocą, używkami i gangami. Od najmłodszych lat uczą się przestępczego fachu jako jedynego sposobu na życie.

Doskonałym dowodem tego jest Tomasz J., znany jako "Łapa", który odsiaduje dziś wyrok 25 lat więzienia za zabójstwo. Miał 6 lat, gdy po raz pierwszy trafił do policyjnych kartotek. Powodem było to, że pobił i ukradł buty młodszemu o 1,5 roku koledze. Wcześniej dwaj chłopcy pokłócili się na podwórku rozlatującej się kamienicy na warszawskiej Pradze. Policjanci, których o bójce zawiadomił przypadkowy przechodzień, próbowali zająć się sprawą, ale bezskutecznie. Matka małego chuligana nie przyjmowała żadnych argumentów. Była zresztą znana jako prostytutka. Nie wiedziała, kto był ojcem jej syna. Wolny czas spędzała w małym, rozwalającym się mieszkaniu w towarzystwie przypadkowo poznanych mężczyzn. Synem mało się interesowała.

Tomek od początku wypełniał swój czas zabawami z kolegami poznanymi na osiedlu. Większość z nich pochodziła również z patologicznych rodzin. Gdy jego rówieśnicy zdobywali wiedzę z matematyki, polskiego czy środowiska, on uczył się oszukiwać, kraść i pić. Już w wieku 8 lat zaczął regularnie opuszczać szkołę. Zaczęły się problemy, chłopcem zajął się kurator, potem regularnie zatrzymywała go policja. Sąd rodzinny również nie poradził sobie ze sprawą. Prokurator zajął się Tomkiem po raz pierwszy, gdy chłopak miał 14 lat. Został wówczas zatrzymany za kradzież samochodu. Trafił na terapię, która nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. A jego kartoteka bardzo szybko się zapełniała. Można w niej przeczytać o udziale w bójkach i pobiciach, znieważaniu funkcjonariuszy publicznych, wyłudzaniu pieniędzy od innych, młodszych dzieci. Potem doszły poważniejsze występki: kradzieże, rozboje, w końcu napad na sklep. "Łapa" miał charyzmę – opowiada funkcjonariusz z warszawskiej Pragi.

Młodsi koledzy garnęli się do niego i z czasem stworzyli kilkunastoosobowy gang dziecięcy pozbawiony wszelkich skrupułów. Tomasz miał niecałe 17 lat, gdy poznał Iwonę. Była pół roku młodsza i uchodziła za najpiękniejszą dziewczynę w szkole. Spotykała się jednak ze studentem pierwszego roku i nie była zainteresowana młodym bandytą. Ten, wściekły, napadł na jej chłopaka i zadał mu sześć ciosów nożem. Student zmarł na miejscu. Tym razem wymiar sprawiedliwości okazał się surowy. Tomek trafił do aresztu, a stamtąd na salę sądową. Sędziowie zdecydowali, że będzie odpowiadał jak dorosły. Wyrok: 25 lat więzienia. Odsiedział już cztery lata. Matka nie odwiedziła go ani raz. Koledzy też.

Coraz więcej przestępstw

Takich gangsterów jak "Łapa" jest coraz więcej. – W minionym roku 7,5 proc. wszystkich przestępstw popełnionych zostało przez nieletnich – mówi Krzysztof Hajdas z Biura Prasowego Komendy Głównej Policji, powołując się na oficjalne statystyki. Faktycznie spośród ponad pół miliona osób, które w 2009 roku usłyszały zarzuty prokuratorskie, prawie 51 tysięcy nie ukończyło 17 roku życia. Z policyjnych statystyk wynika, że w 2009 roku nieletni byli sprawcami 14 zabójstw, 137 gwałtów, 8546 kradzieży z włamaniem. Dopuścili się również ponad 9 tysięcy kradzieży, rozbojów lub wymuszeń (najczęściej wyłudzenia pieniędzy od młodszych). To najgorsza statystyka od czterech lat. Dla przykładu: w 2008 roku nieletni dokonali 9 zabójstw i 92 gwałtów.

Wadliwy system

W przypadku najcięższych przestępstw, sądy z reguły decydują się traktować ich jak dorosłych. W efekcie zapadają surowe wyroki i młodociani przestępcy trafiają na wiele lat za kratki. Najbardziej zdemoralizowani wędrują do zwykłych więzień i aresztów. Ze statystyk Centralnego Zarządu Służby Więziennej wynika, że w 2009 roku w placówkach penitencjarnych przebywało 17 nieletnich w wieku 15-16 lat. Większość trafiał do zakładów poprawczych. Ich resocjalizacja jest znacznie trudniejsza niż w przypadku osób dorosłych – zauważa Jerzy Książek – mediator i wieloletni pracownik zakładu poprawczego.

Nasi rozmówcy z policji i Służby Więziennej przyznają, że zakłady poprawcze i więzienia często pełnią odwrotną rolę od zamierzonej. Zamiast pomagać młodocianym bandytom, stają się dla nich szkołą przestępczego fachu, w której młodzi gangsterzy uczą się od bardziej doświadczonych kolegów. I po wyjściu na wolność lub na przepustkę wracają na przestępczą drogę. I błędne koło się zamyka.

Przestępczość nieletnich to w dużej mierze wina ludzi, którzy odbierają ojcom prawa do karania swoich dzieci – przekonuje od lat Janusz Korwin-Mikke – prawicowy publicysta, założyciel Unii Polityki Realnej, dziś kandydat na urząd prezydenta. – Jeżeli socjalistyczne rządy wprowadzają przepisy pozwalające surowo karać lub nawet odbierać rodzicom dzieci za wymierzenie klapsa, to nie ma się co dziwić, że wiele dzieci, oduczanych odpowiedzialności, schodzi na przestępczą drogę. Korwin-Mikke jest jedynym politykiem w Polsce, który proponuje przywrócenie kary chłosty.

– Historia wiele razy dowiodła, że młody człowiek ze strachu przed tą karą bał się łamać prawo i nie wyrastał na przestępcę – przekonuje publicysta. Wśród innych koncepcji rozwiązania problemu jest też "wychowanie przez pracę", organizowanie specjalnych programów terapeutycznych i resocjalizacyjnych dla trudnej młodzieży. Te koncepcje stanowią dziś tylko piękną teorię. Praktykę odzwierciedlają policyjne statystyki. A te nie napawają optymizmem.

27-04-2010 - 10:38:55

Łał, jestem zdumiony. Ten artykuł chyba za długo na głównej nie powisi smiling smiley Choć i tak sprytnie wrzucili tę wypowiedź na sam koniec drugiej części, do której pewnie mało kto zaglądnie.

27-04-2010 - 15:01:45

Problem w tym, że ma racje.

Praca nie wychowuje, raczej zmusza do kombinowania jak się tutaj nie narobić.

Od małego kara chłosty ( dodam, że nie nadużywana) wychowuje znacznie skuteczniej.

28-04-2010 - 18:15:21

Cytuj
Tokkotai
Problem w tym, że ma racje.

Praca nie wychowuje, raczej zmusza do kombinowania jak się tutaj nie narobić.

Od małego kara chłosty ( dodam, że nie nadużywana) wychowuje znacznie skuteczniej.

i warto dodac, ze kara chlosty jest ekonomiczniejsza
ja osobiscie wolalbym dostac 10 batow w d**e niz placic 500 zl mandat
d**a jak to d**a poboli i przestanie a 500 zl tak szybko sie nie odzyska
a bandyci nawet idioci kalkulowac potrafia doskonale

28-04-2010 - 21:51:00

Jedna uwaga mnie sie nie wydaje aby rodzina w ktorej nie bije sie dzieci, mialabyc odrazu nazywana patologiczna i rozbita i powodowac taki a nie inny efekt..

29-04-2010 - 10:34:42

Ludzie są różni ale dzieci mają geny swych rodziców, więc zdaje się, że statystycznie małżeństwo osiągnie najlepsze efekty postępując jak ich rodzice.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6261, Posty: 45505, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 182, Posty: 1175.