Z raz obranej drogi POmuna nie zawróci

Wysłane przez VOTE_UPR 

22-03-2011 - 10:17:03

Ze strony POmuny:


"
Rada Krajowa PO: Odpowiedzialność i władza są we właściwych rękach

Zaufanie, jakim się cieszy PO to gigantyczne zobowiązanie, ale "tego nikt nie ma na zawsze i my też nie, ale doceńmy to i podziękujmy rodakom", mówił dziś Donald Tusk na Radzie Krajowej PO, wymieniając osiągnięcia uzyskane w ciągu trzech i pół roku rządów jego partii. Zapowiedział też, że Polska nie weźmie udziału w interwencji w sprawie Libii.

Polska nie będzie uczestniczyć militarnie w działaniach w Libii

Wystąpienie na Radzie Krajowej PO premier zaczął od zapowiedzi, że Polska nie zamierza „uczestniczyć w militarnym aspekcie działań w Libii”. I powie to wyraźnie dzisiaj na odbywającym się w Paryżu szczycie Unia Europejska-Unia Afrykańska-Liga Arabska w sprawie Libii.
„Dzisiaj pojadę do Paryża po pierwsze, aby zapewnić o gotowości Polski do uczestniczenia w działaniach humanitarnych, aby potwierdzić poparcie Polski dla tych decyzji, których celem jest zamknięcie tego dramatycznego rozdziału. Zatrzymanie zagrożenia wobec setek tysięcy ludzi i /…/ przekazać informację, którą dzisiaj chcę też przekazać Polakom, że Polska nie zamierza uczestniczyć w działaniach przeciw Libii. Ale jesteśmy zawsze gotowi do świadczenia solidarności. /…/


Polaków i Polski nikt nie musi jej uczyć”, mówił premier. „Zadeklarowaliśmy już wiele tygodni temu gotowość do współpracy z każdym, kto chce nieść humanitarną pomoc uchodźcom lub zagrożonej ludności cywilnej. Wiem, że w Libii takie zdarzenia mają miejsce. Tak jak w ostatnich dniach staramy się nieść pomoc i także słowa solidarności narodowi japońskiemu, rodzinom wszystkich ofiar tragicznego trzęsienia ziemi. Te dwa dramatyczne zdarzenia pokazują nam dzisiaj, że nie jesteśmy sami na świecie ze złymi i dobrymi tego skutkami" - podkreślił Donald Tusk.
"To co robimy wspólnie, jako Polacy, to co robi polski rząd, to co jest dzisiaj odpowiedzialnością Platformy Obywatelskiej, jest głęboko zanurzone w globalnej rzeczywistości. Spełniło się to marzenie i równocześnie wielka przestroga ludzi o jednym globalnym wymiarze naszych starań i naszych nadziei, naszych starań" - dodał Tusk.


"Pojadę tam z informacją, którą dzisiaj także chcę przekazać Polakom, że Polska nie zamierza uczestniczyć w militarnym aspekcie działań w Libii" - oświadczył szef rządu. Jak zapewnił, Polska jest zawsze gotowa "do świadczenia solidarności także tej, którą wyznacza Pakt Północnoatlantycki, wtedy kiedy zagrożony będzie jakikolwiek nasz sojusznik, jakiekolwiek państwo natowskie. Ale chcę też twardo i wyraźnie powiedzieć - Polscy żołnierze będę uczestniczyć w takich działaniach, które mają na celu obronę interesu Polski i interesu sojuszników natowskich wtedy, kiedy one są bezpośrednio zagrożone" - oświadczył premier.

Odpowiedzialność i władza jest we właściwych rękach
"Dzisiaj jesteśmy tu po to, aby przekonać Polaków, że odpowiedzialność i władza jest dzisiaj we właściwych rękach. To nie jest proste po trzech i pół roku. Ale argumenty są po naszej stronie. Podnieście wysoko swoje głowy. Macie naprawdę, o czym z dumą opowiadać wtedy, kiedy opowiadacie o zdarzeniach w Polsce w ostatnim okresie" - zaznaczył Donald Tusk.


Jak dodał, członkowie PO mają prawo i obowiązek każdego dnia tłumaczyć, że w trudnych okolicznościach Polska tak dużo osiągnęła. „To nie jest już tylko ta wymarzona reputacja państwa, które radzi sobie lepiej, niż wszyscy sąsiedzi. To są także te znaki widoczne w każdej gminie, w każdym powiecie, w każdym województwie. Bo mimo kryzysu, mimo potężnych problemów finansowych gmina, powiat, województwo zmieniają się na naszych oczach" - ocenił szef rządu.


Podnieście wysoko głowy
"Podnieście wysoko swoje głowy, macie naprawdę o czym z dumą opowiadać wtedy, kiedy opowiadacie o zdarzeniach w Polsce w ostatnim okresie - zwracał się dziś premier Donald Tusk do działaczy Platformy Obywatelskiej.


Jak podkreślił, Platforma zdaje sobie sprawę, czym żyją dziś Polacy? „To nie tylko niepokój, jaki Polacy podzielają z innymi mieszkańcami Europy tym, co się dzieje na świecie. To także niepokój związany ze skutkami tego, co się dzieje na świecie i tu w Polsce" - zaznaczył Tusk mówiąc, że doskonale zdaje sobie sprawę, co trapi przecietnych obywateli. "Nie schodzi nam dziś z ust słowo ‘drożyzna’", mówił premier. " Naszą odpowiedzialnością jest przekonać Polaków, ale też działać w taki sposób zgodnie z przekonaniem, by koszta, jakie ponosimy w związku z globalną drożyzną i globalnym kryzysem nie były zbyt dotkliwe".


Jak zaznaczył, rząd jest w stanie zrobić wszystko, co możliwe, by koszta związane z globalnym kryzysem nie były zbyt duże, możliwie minimalne? „Ale nie słowa, tylko działania są tu potrzebne". "Nieprzypadkowo nasz rząd, decydując się na konieczną ze względu na bezpieczeństwo finansowe państwa podwyżkę VAT, dokładnie tak jak wymagała tego potrzeba chwili, zdecydował jednocześnie o obniżce VAT na podstawowe artykuły żywnościowe" - zaznaczył Donald Tusk.


Odnowić mandat zaufania do PO
Pod koniec kadencji mamy prawo powiedzieć Polakom: "pragniemy odnowić wasz mandat zaufania do nas" - podkreślił premier Donald Tusk, zaznaczając, że dla każdego, kto chce dzisiaj w Polsce uprawiać politykę nie ma ważniejszego zadania niż zapewnienie, że "Polacy będą żyli w bezpiecznym domu".
Odnosząc się m.in. do światowego kryzysu gospodarczego Tusk ocenił, że pod rządami Platformy Obywatelskiej Polska "sprostała tej próbie". "Zachowaliśmy Polskę w bezpieczeństwie. Zapewniliśmy naszym obywatelom przejście przez to wzburzone morze bez dramatycznych strat" - zaznaczył premier.
Jak dodał, w czasach kryzysu, czasach zamieszania, przywództwo powinno być w rękach ludzi, którzy wierzą w swoją ojczyznę, wierzą w możliwości Polaków, a także w swoje siły. "Ja wierzę w wasze możliwości, wierzę też w siebie" , mówił Donald Tusk.



Dokonaliśmy reform, żeby Polakom żyło się lepiej
"To nie są puste słowa, to są fakty, kiedy mówimy, że przeprowadziliśmy bardzo ważne reformy, ale nie po to, żeby komuś dokuczyć, ale po to, żeby Polakom żyło się lepiej" - powiedział.
Dodał, że rząd wykazał wiele wysiłku i staranności przy pracach na reformą szkolnictwa wyższego, reformą zdrowia - którą w tej chwili finalizuje, reformą emerytur pomostowych i OFE i reformą armii. "To wszystko kosztowało Polaków wiele wysiłku, ale uchroniliśmy Polskę przed zbędnym konfliktami i zbędnym bólem" - podkreślił Tusk.
„Reformy w wydaniu Platformy Obywatelskiej służą wyłącznie ludziom”, mówił Donald Tusk. „Będziemy proponowali Polsce i Polakom na kolejne lata ten wielki pozytywny wyścig, wyścig do sukcesu na miarę XXI wieku. Ale zanim przystąpimy do kampanii, my także musimy zrobić swój wewnętrzny rachunek sumienia. To, co powiedziałem na początku naszej kadencji, dzisiaj powtórzę z jeszcze większym przekonaniem. Platforma Obywatelska będzie miała prawo do dalszego rządzenia w Polsce nie wtedy, kiedy wygra wybory, tylko wtedy, kiedy wygra z własnymi słabościami" - oświadczył Tusk.
Premier podkreślił, że zaufanie buduje się nie tylko poprzez akt głosowania, ale każdego dnia. "A jego warunkami absolutnie niezbędnym jest po pierwsze uczciwość. Zdaliśmy ten egzamin, chociaż, powiedzmy sobie otwarcie: trzeba było momentami reagować bardzo ostro, aby władza nie psuła Platformy tak, jak to było z poprzednikami".


PO jest znowu jedną drużyną
Na zakończenie swojego wystąpienia premier Donald Tusk z satysfakcją podkreślił, że "znowu jesteśmy jedną drużyną. To jest wielka wartość". Zapowiedział też, że "nie będzie litości" dla nikogo w Platformie, kto łamie zasadę uczciwości i bezinteresowności w polityce.
Jak podkreślił szef rządu, PO ma za sobą "burzliwe tygodnie". "Wyszliśmy z tego, my jako PO, na prostą" - zaznaczył. Podziękował politykom Platformy za "bezwzględne zaufanie", które jemu i całemu przywództwo partii okazali podczas piątkowego wyjazdowego posiedzenia klubu Platformy w podwarszawskiej Jachrance.
"(Dziękuję) też za to /.../, że potrafiliśmy w odpowiednim momencie powiedzieć sobie, jakie mamy plany, jakie mamy aspiracje i że dzisiaj znowu jesteśmy jedną drużyną. To jest wielka wartość" - oświadczył Tusk.
Jak zaznaczył, ma osobistą satysfakcję, że stoi znowu na czele "jednej drużyny". "Będziemy dzięki temu dalej w stanie prowadzić sprawy Polski spokojnie, bezpiecznie, środkiem drogi, bez fanatyzmów, bez radykalizmów, bez ulegania słabościom, naciskom" - podkreślił premier.
Jak dodał, PO musi dać Polakom gwarancję bezpiecznej przyszłości. "Ta gwarancja to wasz zbiorowy wysiłek, wasza zbiorowa przyzwoitość, wasza zbiorowa odpowiedzialność. Tego od was oczekuję nie tylko ja, ale przede wszystkim Polska" .



Na koniec premier zapowiedział, że druga część Rady Krajowej odbędzie się niebawem.
"

..................................................................
THE END


No to potwierdzili POmuniści, że linia jest słuszna. Niedomagania są, wiadomo, przyznać można (bo i tak widać), ale za to wiedzie nas POmuna w kierunku słusznym.

Że drożyzna w kraju? Ależ to drożyzna jest światowa, globalna. Bo kto to sprawdzi? A jak jakiś złośliwiec wytknie, to przecież nie ma możliwości krzyczeć głośniej od PO. W końcu POmuna dogadała się z bezpieczniacką mafią i po niedługim okresie nieporozumień znów zdecydowała się na posłuszeństwo. No to merdia ma za sobą. I jeśli środowisko wolnościowe bezczelnie oskarży POmunę o celowe działanie, to się takiego nawyzywa od faszystów i pokaże jakąś zgraję wykształciuchów w pełni popierających linię partii rządzącej.
Bo to nie wystarczy mieć coś do powiedzenia - jeszcze trzeba przynależeć do odpowiedniego towarzystwa.


I znów nie ma elementarnej nawet symulacji zamiany interwencjonizmu na system wolnościowy. Gdzie byśmy byli, gdyby zamiast PO rządziła ekipa wolnościowa? Tu w ogóle nie ma kwestii! Skrajności są niedopuszczalne, bo idziemy środkiem, ponieważ powinno się iść środkiem. Z podniesioną głową. Dlaczego środkiem, to akurat nie jest wyjaśnione, ale ten problem załatwi się pokazując paru autorytetów, którzy potwierdzą, że rząd idzie drogą słuszną i możemy być z tego dumni.


Z wypowiedzi premiera wynika ogólnie, że PO jest zadowolona z obranej drogi i przez te 3 i pół roku sprawy szły, jak zaplanowano. Czyli warunki ogólne są właściwe. Ale spójrzmy na te warunki ogólne. Widzimy, że Polakom nadal serwuje się komunistyczny model gospodarczy i społeczny. Zaostrza się propagandę rozdawnictwa, kręcąc nawet całe seriale telewizyjne w intencji oswojenia i uzależnienia od neokomunizmu. To dokładnie pod rządami POmuny. Narusza się tym oficjalnie obowiązujące prawo. I POmuna tego nie piętnuje. Skutkiem przynależności do Unii Europejskiej jest prawdziwy zalew przekazu komunistycznego w licznych instytucjach i mediach rządowych. I PO nie zamierza wyprowadzić kraju z tego związku.
Bo sprawy mają się dokładnie według planu.



Biały Człowiek
Anonimowy użytkownik

22-03-2011 - 11:05:38

Cytuj

Bo sprawy mają się dokładnie według planu.
Prawda?
Dobrze, że to zauważyłeś - wszystko idzie dokładnie według planu.
Szkoda tylko, że "opozycja" w Polsce ma w realizacji tego planu spory udział z radością i samozaparciem od lat realizowany.
Co więcej - "opozycja" ma coraz trudniej, bo jednak wkurw na rządy wzrasta i opozycja musi się jednak trochę natrudzić i nakombinować żeby ci niezadowoleni i pozornie obojętni nie mieli nawet szansy na zaistnienie REALNEJ alternatywy.
No nic - to już zapewne ostatnie podrygi "opozycji" - trochę za bardzo to już przekombinowane i jedynie licealiści dają się nabierać na puste pokrzykiwania - studenci już widzą, że "opozycja" to w najlepszym razie zabawa paru panów dla samej zabawy.

13-04-2011 - 21:08:19

Tak, masz rację. Ja już nie mogę tego słuchać. Pytanie tylko jak to zmienić. Jak patrzę na moje otoczenie to znowu to samo co zawsze. Zagłosują na "bandę czworga" względnie PJN lub Palikot. Szkoda gadać. Nie przegadasz. UE jest the best i koniec dyskusji. Mają zokerzenione w mózgach, że demokracja ich zbawi. Ale na usprawiedliwienie ich postawy mam przykład swojej osoby która do 2008 roku również wierzyła, że to nie jest takie złe. Jednak kiedy zacząłem się temu przyglądać z bliska (porzuciłem "GW" i "TVN" na rzecz internetu) to moja wiara prysnęła jak bańka mydlana. Zaczęło się od podatków a potem już poszło. Żałuję tylko, że niestety nic się po wyborach nie zmieni. Nie zmieni się gdyż banda czworga zgarnie całą pulę. Wobec czego następnych wyborów już może nie być. Niestety jestem tutaj pesymistą z racji małego dostępu prawicy do mediów mainstreamowych. Iskierką nadziei jest internet (jak długo jeszcze?). A nadzieja jest najważniejsza. Sorry, rozpisałem się chyba nie na temat ale miałem taką potrzebę.

14-10-2011 - 12:14:57

Internet jest tylko jednym z narzędzi jednego odcinka. Nie można w całości polegać na internecie, ponieważ rządząca mafia jest w stanie zneutralizować wpływ internetu w stopniu dla siebie zadowalającym - przynajmniej jeszcze dość długo.


Dlatego opozycja zasadnicza nie może skupić się na jednym tylko narzędziu. Nie może skupić się nawet jedynie na odcinku propagandy, ponieważ tu sitwa nie utraci przewagi ilościowej, a zachwianie przewagi odnośnie spadku wiarygodności mediów sitwy nastąpi w chwili, kiedy trzeba będzie już działać, czyli w chwili krachu obecnego państwa. Na tę okoliczność opozycja zasadnicza musi mieć coś więcej niż rozwinięty front walki internetowej, czy też ogólnie propagandowej. Trzeba pamiętać, że władcy naszego kraju wcale nie opierają się wyłącznie, ani nawet głównie, na propagandzie. Przejęcie władzy przez opozycję zasadniczą też nie może polegać za zatkaniu tuby propagandowej sitwy. Musi więc obóz K-L działać w warunkach nawet ostrej propagandy mafii, a to także w chwili krachu tego państwa, a nawet po jego upadku. Nie jest zadaniem obozu K-L odpiłowanie anteny nadajnika TVN i wymachiwanie taką zdobyczą, bo to władzy nie daje. Władza to jest ekipa z krwi i kości osadzona fizycznie na miejscu władzy pobitej, ciesząca się od pierwszych dni posłuchem części zwyczajnych instytucji państwowych, wystarczająco silna i zdeterminowana do niezwłocznych działań reformatorskich i rewizyjnych, przy tym zdolna obronić się samodzielnie przed próbą powrotu poprzedników.


Takie warunki działania opozycji narzuca nam sama ekipa rządząca naszym krajem. To rządząca mafia zbudowała mur tak wysoki, że nie można go przeskoczyć, a trzeba zburzyć. I to jest zadanie wykonalne. Nowy etap, nowy odcinek, szerszy front, środki dotąd nie zadysponowane. Cienko wróżę Okrągłemu Stołowi, bo nie ma tam tylu zdolnych do stawienia w razie czego realnego oporu obozowi opozycji.



Biały Człowiek

15-10-2011 - 19:35:17

Okrągły Stół to "Chamy" (bezpieka postpeerelowska i jej młodsi wychowankowie, jak mniemam), diaspora żydowska (środowisko "GW", masoneria, wierchuszka intelektualno-kulturalna, media, show-business) oraz wywiady obcych państw, realizujące w Polsce tychże państw interesy. O ile - od biedy - optymizm płynący z ostatniego zdania Twojego posta mógłbym jeszcze jakoś zrozumieć, gdybyśmy mieli do czynienia tylko z bezpieką, to pokonanie potężnej diaspory żydowskiej, mającej niesamowite powiązania międzynarodowe i właściwie rządzącej Zachodem oraz pokonanie obcych wywiadów, które ze swoich (przynoszących ogromne zyski finansowe i geopolityczne) interesów przecież łatwo nie zrezygnują, to już inna sprawa.

21-10-2011 - 16:34:05

Ta "inna sprawa" nie stanie fizycznie w obronie rządu III RP, kiedy dojdzie do próby obalenia. Sypnięcie forsą niewiele pomoże, bo my ją rozdepczemy, marionetki będą akurat dociskały kolanem walizy i inne sakwojaże i myślały o wyniesieniu d*py, a bezpieka nie będzie miała czasu na wyciąganie łapy, a też i forsa poręczną bronią dla niej nie będzie. Kiedy więc zajdzie zmiana na szczycie władzy, zmienią się też warunki lokalne. I niech sobie jeden czy drugi katsa kombinuje nowe dojścia, niech organizuje nagonki. Minie czas, to się zmęczą niepowodzeniami. Ten problem opiera się głównie o łapówki, a weź i spróbuj przekupić beton.



Biały Człowiek

21-10-2011 - 23:42:45

Cytuj
VOTE_UPR
Ta "inna sprawa" nie stanie fizycznie w obronie rządu III RP, kiedy dojdzie do próby obalenia.
Uważam, że jest to jednak możliwe. Np. spuszczą ze smyczy Niemców (którzy teraz są trzymani krótko), a ci ruszą jeszcze chętniej, niż ruszyli na Serbię (też odwieczny geopolityczny przeciwnik Niemiec w Europie) i wcale bym się nie zdziwił, gdyby Bundeswehra obroniła demokrację i prawa człowieka na Ziemiach Odzyskanych i Górnym Śląsku.

26-10-2011 - 16:06:45

Chyba nie jest zbyt prawdopodobne, żeby Niemcy dali się tak manipulować. Mają oni swoje cele, sprzeczne z naszymi, i najpewniej będą się ich trzymać, przekupując działaczy jednych partii (PO) lub otumaniając innych (PiS). Ale z zewnątrz raczej nie są sterowalni. Co innego działania dla świętego spokoju, akcje pamięci o II Wojnie itd. To akurat Niemcom nie przeszkadza w przygotowaniach do realizacji planu zasadniczego.


Poza tym Niemcy musieliby zdążyć. Jeśli opozycja sprawi się należycie, to nikt z zewnątrz nie uratuje sitwy ani nie zasadzi swojej ekipy. Na tzw. misję pokojową trzeba mieć czas, jeśli już nie liczyć wewnętrznego klimatu politycznego w państwie agresora. Na razie my nie możemy obalić, bo nie wystarczy ludzi i sprzętu, a i Niemcy nie mogą najechać naszego kraju unijnymi siłami szybkiego reagowania na zagrożenie demokracji, bo muszą je najsampierw sformować i sobie podporządkować. Zanim głupota Jarosława im w tym pomoże, u nas będzie już po wszystkim.



Biały Człowiek

28-10-2011 - 00:27:30

Niemcy od zakończenia DWS są pod okupacją Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone są z kolei rządzone przez nacjonalistycznie (i globalistycznie) nastawioną diasporę żydowską (B'nai B'rith, AIPAC, CFR, neokonserwatyści). Polska w latach 1944-48 była rządzona przez komunistów etnicznie polskich (Chamy) i żydowskich (Żydy), w latach 1948-56 z dominacją żydokomuny (w '48 Chamy zostały wykolegowane za "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne" ), w latach 1956-68 z dominacją Chamów, w latach 1968-89 rządziły już same Chamy (w '68 Żydzi próbowali przywrócić stan sprzed r. '56, wywołali tzw. rewoltę marcową, ale ponieśli porażkę, co skończyło się dla nich nawet utratą pozycji z lat 1956-68 oraz uszczupleniem kadrowym (deportacja '68). Po r. '68 Żydzi pozostali w Polsce przyjmują postawę "niepodległościową" i zaczynają dążyć do naszej młodej demokracji (KOR). Przenikają do opozycji, działają w Solidarności i na plecach robotników wchodzą na same szczyty tejże opozycji (przy czym ze strony Żydów nie była to opozycja antykomunistyczna, tylko anty-PRL-owska; PRL po '56 r. uważali za państwo "nacjonalistyczne" i "reakcyjne" ). W końcu Żydzi zdradzają robotników, których wcześniej wykorzystali i w Magdalence przyklepują deal z Chamami. Tam powstała III RP, czyli powrót do stanu sprzed 1956 r., ale w warunkach demokratycznych. Zasoby materialne Polski zostają przez magdalenkowców (znów Chamy i Żydy wspólnie, ale z dominacją Żydów) zawłaszczone, zasoby ludzkie Polski sprowadzone do roli pół-niewolników [nczas.home.pl]. Aby pół-niewolnicy się nie buntowali, prawie wszystkie media oraz reżymowe szkolnictwo i reżymowa kinematografia zostały nastawione na tłamszenie tożsamości i dumy narodowej poł-niewolników oraz na niszczenie tego, co pół-niewolnikom dawało na przestrzeni wieków siłę duchową, czyli Kościoła katolickiego. Oprócz tego ciągłe tropienie tzw. antysemityzmu (jak za stalinizmu zresztą) i realizacja w podskokach żydowskich roszczeń (ustawa o stosunku RP do gmin wyznaniowych żydowskich z 1997 r.) oraz zachcianek (usunięcie krzyży ze żwirowiska w Auschwitz, penalizacja tzw. kłamstwa oświęcimskiego, budowa Muzeum HŻP itp.).
Przy tym III RP od początku została zaplanowana jako państwo sezonowe [pl.wikipedia.org], które po pewnym czasie miało scedować swoją suwerenność na rzesz innego, planowanego przez żydomasonerię co najmniej od 200 lat państwa (w historiografii znanego pod nazwami Stany Zjednoczone Europy czy Paneuropa, a w dzisiejszym realu pod nazwą Unia Europejska). III RP była potrzebna do złupienia Polski przez żydowskich grandziarzy ze Wschodniego Wybrzeża (zresztą nie tylko przez nich), przy pomocy wcześniej wyhodowanego na zachodnich stypendiach przydupasa Balcerowicza i bojących się Norymbergi ze strony własnego narodu Chamów. Do tego nawrót socjalizmu i bieda oraz frustracja, wszystko połączone z podmywaniem tożsamości narodowej, ułatwiło bezproblemowe poddanie Polski pod administrację nowopowstającej Unii Europejskiej, przedstawionej polskiemu motłochowi jako remedium na gospodarcze bolączki III RP.

W przypadku powstania narodowo-wyzwoleńczego w Polsce doszłoby do naruszenia interesów diaspory żydowskiej, ponieważ:
-jej część żyjąca w Polsce, skupiona w tzw. środowisku "Gazety Wyborczej" a obecnie będąca na świeczniku, nie tylko straciłaby władzę w Polsce, ale także dostałaby wpier..l za to, co robiła z Polską (przy tej okajzi na pewno byłyby wezwania do pacyfikacji "polskiego faszyzmu" z zewnątrz).
-niepodległa władza Polski dążyłaby do wyjścia z eurokołchozu, a więc spod dominacji (materialnej i ideologicznej) żydomasonerii oraz zarazem spod dominacji Niemiec. Dodatkowo Karta Praw Podstawowych UE (której przyjęcie w Polsce niedawno zapowiedział Sikorski) ułatwi Niemcom realizację roszczeń majątkowych na Ziemiach Odzyskanych.
-niepodległa władza Polski dążyłaby do wyrwania się ze szponów globalnej żydowskiej lichwy (a na to ONI nie mogą pozwolić, bo gdyby udało się Polsce, to następne kraje zaczęłyby podejmować takie próby, a ICH dominacja opiera się właśnie na systemie lichwy, vide: Kadafi próbował [zlotosrebro.org] , [zlotosrebro.org] i najechali Libię).
-Do tego wszystkiego należy dodać interesy w Polsce wielkich koncernów (zarówno należących do NICH, jak i m.in. Niemców) i fakt, że np. złoża gazu łupkowego zostały dane tym koncernom właściwie za darmo (strach przed rewindykacją [www.monitorekonomiczny.pl], której dokonał np. Putin w Rosji po dojściu do władzy), jak i to, że zarówno te koncerny, jak i interesy obcych państw, np Niemiec, Izraela (HEART) są z "rządem" magdalenkowskim do załatwienia ponad głowami Polaków, nawet, gdy dla narodu polskiego są skrajnie niekorzystne).
Tak więc, jak widać, odzyskanie kontroli nad Polską przez naród polski byłoby uderzeniem w interesy zarówno światowego żydostwa, jak i Niemiec. W tej sytuacji, okupujące Niemcy, a kontrolowane przez Żydów Stany Zjednoczone, mogłyby pozwolić Niemcom na pacyfikację Polski (nie wiem czy przez Bundeswehrę solo, czy będzie już wtedy istniała euroarmia, to sprawa drugorzędna). Wojsko Polskie - którego w tej chwili prawie już nie ma (plan Genschera został w ostatnim 20-leciu doskonale zrealizowany), a budowa silnego wojska to co najmniej kilkanaście lat - nie będzie w stanie wybronić Polski, a pospolite ruszenie z ograniczoną ilością broni tym bardziej. W ten sposób Niemcy weszliby na nasze Ziemie Odzyskane i już by z nich nie wyszli (w końcu po coś utrzymują zapis w swojej konstytucji o przedwojennych granicach Niemiec), zaś Żydzi utrzymaliby władzę nad Polską (już kadłubową), sprawowaną z wywodzącymi się z nomenklatury PRL-u kompradorami.

28-10-2011 - 14:53:27

Z wrogiem zewnętrznym wkraczającym otwarcie nie poradzimy sobie przed odebraniem władzy krajowym marionetkom mafii, a więc tu i tak jesteśmy zdani na pewne ryzyko. Im później, tym trudniej, bo powstanie sił unijnych przybliża się. Tu naszym wsparciem musi być Wojsko Polskie, a pospolite r. może być jedynie uzupełnieniem, najpierw bardziej propagandowym, tj. od oddolnego wymachiwania flagą narodową. I to pospolite r. też nie od razu, ponieważ nasze wsparcie obywatelskie (z terenu) będzie raczej liczne jedynie na tyle, żeby wesprzeć nową ekipę w starciu z krajowym wrogiem wewnętrznym. Zatrzymanie/zniechęcenie Bundeswehry to już jest osobna sprawa do załatwienia i jeśli Niemcy zechcą wejść na drugi dzień, to będzie bardzo ciężko. Na szczęście można zakładać, że nie dadzą rady tak się uwinąć z wewnętrznymi sprawami formalnymi i przerzuceniem wojsk, żeby wkroczyć, dojść przebojem lub desantem do stolicy i odbić budynki rządowe z naszych rąk (a bez tego nikt nie będzie słuchał ich rozkazów). Spóźnienie już o tydzień utrudni im sprawę do tego stopnia, że będą musieli zrezygnować - do tego czasu będziemy mieli wystarczające poparcie w narodzie, żeby urządzić demonstrację tego poparcia. Jakie wytłumaczenie będą mogli wtedy podać Niemcy/unici, żeby wkroczyć? Wyłącznie niewiarygodne. Szybko narastający wzrost poparcia dla nowej władzy nie da im pola manewru na gruncie propagandy. Jest dalej oczywiste, że fizycznie wkroczyć będą mogli, i jeśli wejdą, to Wojsko Polskie będzie w dużym kłopocie - chociaż szanse Niemców nie będą jednoznaczne.
Ale i tak nic nie zaradzimy, zanim nie obejmiemy władzy.


Wsparcia rządzącej mafii z zewnątrz trzeba się spodziewać już na miejscu i od chwili ujawnienia. Jednak z takim wsparciem sitwy damy sobie radę. Ja jestem tu optymistą.



Biały Człowiek
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6251, Posty: 45451, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 182, Posty: 1173.