Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Wiadomości
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

10-08-2018 18:30:00

Prof. Happer: Ludzkość nie wpływa na zmiany klimatu

OPINIA: Dwutlenek węgla nie jest zanieczyszczeniem, ludzkość raczej nie jest w stanie wpływać na naturalne zmiany klimatu - powiedział w Katowicach prof. Wilhelm Happer z Uniwersytetu w Princeton - podaje nczas.com.

 

Prof. Happer uczestniczył w konferencji klimatycznej PRE-COP24 w Katowicach. Swoim wystąpieniem wprowadził w lewaków w stan wrzenia. Naukowiec przekonywał, że CO2 jest demonizowany. CO2, podobnie jak inne gazy, absorbuje promieniowanie, które docierałoby do wewnątrz atmosfery.

Prof. Harper przyznał, że poziom dwutlenku węgla w atmosferze powoli wzrasta w ostatnich latach, jednak - ocenił - jego poziom w atmosferze jest bardzo niski - jak na historię Ziemi.

- Klimat jest niestabilny z rzeczy samej. On nigdy nie był stabilny. Nie wydaje się, że ludzkość może tu coś zmienić - podkreślił.

 

Zobacz także: JKM: Nareszcie ciepło

 

Źródło: nczas.com

Opracował: GK

drukuj

poleć znajomemu

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 10-08-2018 19:09:51 | odpowiedz
    Nie wiem, czy słowo "powoli" oznacza to samo dla prof. Happera, co dla innych ludzi. Poniżej link do wykresu badań stężenia CO2 w atmosferze z mojego ulubionego obserwatorium na Hawajach:
    https://www.esrl.noaa.gov/gmd/ccgg/trends/full.html
    A zatem mamy w przeciągu ostatnich 50 lat wzrost ilości dwutlenku węgla o 25%. Fakt, do okresu jurajskiego jeszcze trochę brakuje. Tyle, że idąc w tym tempie wystarczy nam góra 200 lat. W skali geologicznej to tyle, co mrugnięcie powieką. Oprócz intensywnej działalności przemysłowej nie zaobserwowaliśmy innych gwałtownych przemian typu aktywność wulkaniczna, meteory, czy inne zjawiska kosmiczne. Więc jednym z logicznych wniosków jest antropogeniczna przyczyna tego stanu rzeczy.

    PS. Dlaczego oparcie się na liczbach skutkuje dzisiaj przymiotnikiem "lewak" (albo "ruski szpieg", zależnie od okoliczności)? Cy jeśli teraz powiem, że 2 + 2 = 4, to jestem, dajmy na to, antysemitą?
    • 10-08-2018 20:36:40 | odpowiedz
      Masz racje JarKo ale co z tego wynika?

      Dalszy (powtarzam dalszy)wzrost stężenia CO2 w atmosferze n ei ma praktycznie ŻADNEGO wpływu na efekt cieplarniany, podobnie jest w przypadku par H2O.Dlatego wahania zwartości tych gazów nie maja wpływu na klimat.
      Dlaczego tak jest, Bo jak "kurek jest zakręcony", to dalsze "przykręcanie" nic nie da.
      • 11-08-2018 01:40:03 | odpowiedz
        Trochę fizyki: dwutlenek węgla (CO2), para wodna (cząsteczki wody: H2O), a także metan (CH4), podtlenek azotu (N2O) oraz ozon (O3) - to główne cząsteczki, które posiadają zdolność do absorpcji i dalszej emisji fotonów promieniowania cieplnego. Niedawno były jeszcze freony. Wynika to z faktu, że częstotliwość rezonansowa tak skonstruowanych molekuł "pasuje" do tego zakresu widma promieniowania elektromagnetycznego, które nazywamy promieniowaniem termicznym. Dlatego nazywamy je gazami cieplarnianymi. Rezonans - oznacza wyjątkowo efektywne pochłanianie, bo tzw. częstotliwość drgań własnych molekuł pokrywa się z częstotliwością fali padającej na molekułę. To tak, jakby rozbujać huśtawkę, stosując pchnięcia w rytm jej własnego kołysania się. Inne powszechnie występujące w atmosferze gazy, jak tlen (O2), czy azot (N) nie mają tej właściwości, tj. ich częstotliwości rezonansowe są poniżej lub powyżej częstotliwości drgań fotonów promieniowania termicznego. Dlatego są dla nich w dużo większym stopniu "przezroczyste".

        Oznacza to, że w miarę, jak skład objętościowy atmosfery będzie zawierać coraz więcej i więcej wspomnianych cząsteczek - w coraz większym stopniu nasza planeta będzie z jednej strony nagrzewana (rozpraszanie w atmosferze ciepła pochodzącego ze Słońca), a z drugiej strony w coraz większym stopniu uniemożliwiona będzie ucieczka ciepła w kosmos, gdyż fotony z nagrzanej, promieniującej w zakresie termiki (podczerwieni) powierzchni Ziemi - będą w coraz większym stopniu miały utrudnioną ucieczkę w przestrzeń kosmiczną. Dlatego ilość molekuł gazów cieplarnianych MA ZNACZENIE.

        Dobrym przykładem z naszego kosmicznego podwórka jest planeta Wenus: przy atmosferze składającej się prawie całkowicie z dwutlenku węgla (plus niewielka domieszka azotu) powierzchnia planety osiąga temperatury prawie 500 stopni Celsjusza. Tymczasem dużo bliższy Słońca Merkury, praktycznie pozbawiony atmosfery, notuje nieco ponad 400 stopni po oświetlonej stronie.

        Generalnie sytuacja w atmosferze ziemskiej wymaga zachowania równowagi. Brak gazów cieplarnianych z kolei spowodowałby kolosalne mrozy, sięgające ponad -100 stopni.
        • 11-08-2018 22:52:18 | odpowiedz
          Za mało wiemy o Wenus. Nie można porównywać jej atmosfery do Ziemskiej. Tym tokiem rozumowania nie wytłumaczysz dlaczego Wenus od strony nocnej jest cieplejsza niż od nasłonecznionej.
          Jedną z hipotez o Wenus przedstawia Immanuel Velikovski w książce Zderzenie Światów, którą polecę.

          Ogólnie na naszą planetę nie możemy patrzeć tylko z takiej perspektywy, tzn. odosobnienia. Trzeba spojrzeć całościowo czyli od mikroustrojów, poprzez nas, Ziemię, Słońce, galaktykę. To złożony mechanizm.

          Ogólnie wiemy niewiele jako ludzkość, dlatego też nie można postawić pewników.
    • 10-08-2018 22:16:08 | odpowiedz
      Niestety tak to wygląda za każdym razem, kiedy jakaś czysto naukowa teza narusza czyjeś polityczne interesy. Antropogeniczne zmiany klimatu i wnioski wynikające z ich występowania są nieopłacalne dla wielu wpływowych grup.

      W Polsce są to przede wszystkim ludzie utrzymujący się z węgla: górnicy, rodziny górników, związkowcy i politycy wygrywający wybory na "obronie" wyżej wymienionych przed znalezieniem innej, mniej szkodliwej pracy. Jest to grupa, którą szczególnie rozpieszczono w PRL i do dziś nie pracuje na normalnych warunkach.

      Z drugiej strony nacierają twardogłowi liberałowie ekonomiczni, którzy skądinąd sensowny pogląd, że "wolny rynek efektywnie zaspokaja potrzeby konsumentów" wypaczają do wiary w to, że rynek jest najlepszy we wszystkim, co można sobie wyobrazić (choć rozsądny człowiek dostrzeże, że potrzebą konsumenta jest tania energia bez względu na skutki środowiskowe, więc wiara w skuteczność wolnego rynku nie stoi w sprzeczności z przekonaniem o zagrożeniach z niego wynikających w niektórych sytuacjach). Jest to niewielka grupa, ale bardzo zdeterminowana, bo z jakiegoś powodu antropogeniczne zmiany klimatu urastają u nich do rangi problemu egzystencjalnego, być może nawet większego, niż dla tych górników, którzy mieliby stracić pracę.

      Jest też trzecia grupa, już bardziej odtwórcza, niż twórcza, ale ochoczo przyłączająca się do takich ruchów, są to tzw. "antysystemowcy", czyli ludzie charakteryzujący się skrajnym antyintelektualizmem, ochoczo szerzący wszelkie tzw. alternatywne wersje rzeczywistości i uważający, że tak jest mądrze. Wydaje się, że to właśnie ta grupa najczęściej wyzywa od "lewaków", co jest symptomatyczne dla ludzi pochodzących z nizin społecznych i niewychowanych.
  • 10-08-2018 19:12:35 | odpowiedz
    Bezczelny prawak !!!

    Do Lasów Panewnickich z nim - Cel!! Pal!!! i zasypać !!!

    Taka ładna i na czasie mała rekonstrukcja wydarzeń z przed 79 lat - w wykonaniu narodowych socjalistów niemieckich...
  • 10-08-2018 20:26:19 | odpowiedz
    "Dwutlenek węgla nie jest zanieczyszczeniem". Kto się zgadza z tym twierdzeniem tego profesora fizyki (który nie ma nic wspólnego z klimatologią) niech przeprowadzi następujący eksperyment: Wsadzamy głowę w szczelnie zamkniętą torbę plastikową i oddychamy wydychanym dwutlenkiem węgla. Powodzenia. Na pohybel lewakom!
    • 10-08-2018 20:33:04 | odpowiedz
      Całkiem mózg ci się zlasował?
      Włóż łeb szczelnie zamkniętej torby plastikowej wypełnionej azotem i spróbuj nim oddychać. Może po paru minutach Jeśli cię odratują zaczniesz wreszcie stosować logikę.
      • 10-08-2018 20:41:02 | odpowiedz
        Ja nie twierdzę, że oddychanie azotem jest nieszkodliwe, dlatego nie skorzystam. Zachęcam do oddychania dwutlenkiem węgla tych, którzy uważają, że to jest nieszkodliwe.
        • 10-08-2018 21:02:37 | odpowiedz
          Również nikt nie twierdzi, że oddychanie samym dwutlenkiem węgla jest nieszkodliwe. Przeczytaj jeszcze raz tekst źródłowy i spróbuj pomyśleć logicznie. Bo na razie gwałcąc logikę i zdrowy rozsądek wyciągnąłeś kuriozalny wniosek, że skoro dwutlenek węgla nie jest zanieczyszczeniem, to człowiek mógłby tylko nim oddychać. Totalna głupota albo nieudolna manipulacja. Ze szkoły powinieneś chyba wiedzieć, że człowiekowi szkodzi nieodpowiednie stężenie tlenu we wdychanym powietrzu.
        • 10-08-2018 21:42:28 | odpowiedz
          Pytanie nie było czy CO2 jest szkodliwe ale czy jest zanieczyszczeniem. Według towarzysza logiki azot jest też zanieczyszczeniem. Może powinnismy walczyc z azotem?
    • 10-08-2018 22:02:05 | odpowiedz
      Tobie powinien wystarczyć woreczek śniadaniowy bo chyba masz pół głowy.
      Przynajmniej takie sprawiasz wrażenie czasami.
      Może wrzucisz jakieś swoje zdjęcie.Tylko nie z profilu bo na takim to każdy wygląda na półgłówka.
    • 11-08-2018 09:38:33 | odpowiedz
      tak po prawdzie oddychanie czystym tlenem tez jest na dłuższą metę szkodliwe. A przeciez tlenu nikt nie nazwie szkodliwym gazem :)
  • 10-08-2018 21:37:32 | odpowiedz
    1. O ile się nie mylę, dotychczas NIE UDOWODNIONO wpływu zawartości CO2 na klimat.
    2. Nie potrafię podać źródła, ale łączny wpływ człowieka na wytwarzanie CO2 jest BARDZO MAŁY. Być może jednak, ten mały udział ludzi ma istotny wpływ na np. zjawiska klimatyczne (przy założeniu wpływu zawartości CO2 na klimat).
    • 10-08-2018 22:56:42 | odpowiedz
      1. Mylisz się, o gazach cieplarnianych wiemy od dawna. Dlaczego istnieje efekt cieplarniany? W telegraficznym skrócie dlatego, że istnieje promieniowanie termiczne, gazy mają widma emisyjne i absorpcyjne i jedno z drugim może się pokrywać w tych samych zakresach częstotliwości promieniowania. Wszystkie te zjawiska są gruntownie przebadane. Obserwacje astronomiczne czy dane z historii geologicznej ziemi również zgadzają się z teorią.
      2. To prawda, wpływ człowieka jest relatywnie mały w skali Ziemi, ale duży w skali możliwości absorpcji wytworzonego CO2.
  • 11-08-2018 10:39:19 | odpowiedz
    Kiedy wreszcie te wszystkie barany, również te udzielające się na tym portalu, zrozumieją, że są baranami, ulegającymi lewicowej propagandzie, której celem jest - jak to u komuchów bywa - spowolnienie gospodarcze jako walka o uratowanie Matki Ziemi/Gai (nowa panświatowa, ale uznawana religia), walka z kapitalizmem, czyli to słynne "zero growth"? Dwutlenek węgla w ziemskiej atmosferze to 1/26 procenta jej objętości (za Wikipedią; lewicowa, ale chyba tego nie zmanipulowali), para wodna zaś to 1-4 procenta, czyli w najlepszym wypadku CO2 jest około 26 razy mniej, niż H2O, która w nie mniejszym stopniu odpowiada za efekt cieplarniany. Głupich nie sieją, sami się rodzą.
    Myślę, że jest kilka powodów tak łatwego łykania owych nonsensów przez zlasowane lewicą móżdżki. Podstawowym jest nieuświadamianie sobie wielkości, ogromu naszej planety. Niektórym się wydaje, że jest znacznie mniejsza, bo nie wyściubili nosa dalej niż do Niemiec po samochód z komisu, więc w ich wyobrażeniu stężenie CO2 musi być duże na jednostkę objętości atmosfery. Drugi powód to uleganie indoktrynacyjnej presji: kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą ("skoro profesory tak gadają, to może coś w tym jednak jest?"). I tak to się kręci.
    • 11-08-2018 11:20:16 | odpowiedz
      Nie od rzeczy będzie wspomnieć, iż co niektórzy - dla podkręcenia dramatyzmu - straszą, że gdy nie będziemy ograniczać CO2, nasza Ziemia upodobni się do Wenus, czyli do centrum piekła.
      • 11-08-2018 14:27:05 | odpowiedz
        Kolego - jest słoneczne lato, przejdź się po ulicy, dotknij ręką stojącego na słońcu jednego z tych samochodów sprowadzonych z niemieckiego komisu w jasnym kolorze, a potem innego, o kolorze ciemniejszym. Nie ma to jak osobiste doświadczenie.

        Cząsteczki gazów cieplarnianych w atmosferze, to jak domieszka ciemnego pigmentu w lakierze samochodu.
        • 12-08-2018 06:50:43 | odpowiedz
          Skoro więc cząsteczki gazów cieplarnianych w atmosferze są jak domieszka ciemnego pigmentu w lakierze samochodu, to dlaczego nie walczą z parą wodną?
          • 12-08-2018 10:48:27 | odpowiedz
            Są główne 3 powody:

            1). Wprowadzanie do obiegu "gazowego" wody przez jej podgrzanie przez człowieka do postaci pary wodnej jest zaniedbywalnym ułamkiem tego, co faktycznie dzieje się w przyrodzie (parowanie z mających miliony kilometrów kwadratowych obszarów oceanów i mórz, rzek i jezior, itd). To naturalne parowanie występuje KAŻDEJ SEKUNDY, CODZIENNIE. W przypadku CO2, jeśli nawet przyjęlibyśmy, że wydatnie "pomagają nam" w emisji do atmosfery wulkany, to przecież ich wybuchy nie odbywają się codziennie, na całym świecie, i nie trwają non-stop (jak parowanie z wód).

            2). Para wodna w atmosferze jest obecna krótkotrwale: wystarczy schłodzenie w obszarach poza równikiem, czy w wyższych warstwach atmosfery, przy chłodniejszej porze roku, itp. - i już mamy "oczyszczający" zrzut w postaci kropel deszczu, płatków śniegu, czy kulek gradu. Tego samego nie da się, niestety, powiedzieć o dwutlenku węgla. Raz wprowadzony do atmosfery zalega tam latami, bo przyroda nie ma równie efektywnego mechanizmu wysycania CO2 z powietrza.

            3). Jest silne sprzężenie zwrotne dodatnie pomiędzy wzrostem temperatury powietrza, a ilością pary wodnej, która może się w nim utrzymać w postaci gazowej. W przypadku domieszki CO2 skutkującej wzrostem temperatury powietrza o 1 st. C mamy z automatu możliwość "upchnięcia" w nim ekstra ilości wody w postaci gazowej, przynoszącej również wzrost temperatury o 1 st. C. Innymi słowy, dwutlenek węgla dubluje nam efekt cieplarniany dzięki tej korelacji.
            • 12-08-2018 12:39:26 | odpowiedz
              @JarKo - mój wpis był tak pół żartem, pół serio. Twoje czarnowidztwo wydaje mi się bezzasadne, "problem" globalnego ocieplenia ma podłoże ideologiczne, a nie realne. Walka z globalnym ociepleniem to teraz nowa, zatwierdzona i jedynie słuszna religia. Dzisiaj chyba nie karze się negacjonistów G.O. tak jak negacjonistów Holokaustu, ale jeszcze wszystko przed nami. To "problem" ludzi o podobnie zrytych deklach jak ci, co nakazują wyrzucanie termometrów rtęciowych oraz decydują, że wódka musi być sprzedawana w butelkach 0,7, a nie 0,75.
              • 12-08-2018 13:22:02 | odpowiedz
                To jest właśnie nasze ludzkie nieszczęście: jeśli gdzieś rozdają pieniądze, to natychmiast pojawia się cała rzesza hochsztaplerów, skądinąd metodycznie krzątających się wokół pozyskania tych środków. Przy okazji brak naukowej dyskusji (bo po co, skoro w mętnej wodzie dobrze łowi się ryby) skutkuje wymyślaniem sobie od "lewaków", "prawaków", "ruskich pachołków", i Bóg wie czym. A Słoneczko grzeje...
    • Sariusz | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
      11-08-2018 12:52:02 | odpowiedz
    • 11-08-2018 19:23:32 | odpowiedz
      Podsumowanie Twojego wpisu:

      1. Insynuacja (jakieś komuchy "zero growth", nawet nie wiadomo o kogo chodzi, bo cały mainstream raczej pompuje wzrosty, stymuluje gospodarki jak przykazał Keynes)
      2. Bluzgi (barany, zlasowane móżdżki)
      3. Jakiś luźno związany z tematem fakt z Wikipedii, z którego nic nie wynika (H2O i CO2).
      4. "Ziemia jest duża".

      Siła Twojej argumentacji nie powala.
      1/10 za fatygę.
      • 12-08-2018 06:46:06 | odpowiedz
        Dobrze, że mi się cokolwiek chciało, bo Ty nie przedstawiłeś żadnej argumentacji, tylko kpiny z mojej skromnej osoby.
        • 12-08-2018 15:49:24 | odpowiedz
          Przecież merytoryczne argumenty już są w tej dyskusji, choćby te Jarka, do których się odnosisz w taki sposób. Nie bardzo widzę sens powtarzania tej samej merytoryki, skoro ona już jest.

          Twój zarzut sprowadza się do tego, że podobno są jacyś zwolennicy "zero growth" i "komuniści". Można to podważyć z tak wielu stron, że aż nie wiadomo od czego zacząć, ale po kolei:

          1. Prośba o wskazanie tych przykładów "komuchów". Zakładam, że wiesz, co to znaczy komunizm i potrafisz go odróżnić od np. socjalizmu czy ekologii, bo wśród korwinistów słabo z tym bywa.

          2. Prośba o wskazanie przykładów zwolenników "zero growth", którzy mają jakiekolwiek znaczenie w dzisiejszym świecie. Z tego, co się orientuję, praktycznie wszyscy po prawej i lewej stronie mają fioła na punkcie stymulowania gospodarki i/lub podniecania się wzrostami PKB.

          3. Prośba o wskazanie związku pomiędzy tym, że istnieją jakieś komuchy czy "zero growth"-owcy, a prawami fizyki. Jaki wpływ na efekt cieplarniany ma to, czy ktoś sobie czegoś chce, czy nie chce?

          4. Jeżeli nie rozumiesz, na czym polega efekt cieplarniany, to daj znać, potrafię to wytłumaczyć na poziomie zrozumiałym dla przedszkolaka. Zakładam jednak, że co do tego nie ma sporu, bo to nie jest jakaś szczególnie zaawansowana wiedza w dzisiejszym świecie.
  • 11-08-2018 21:43:08 | odpowiedz
    Obłęd zatacza coraz szersze granice a za efekt cieplarniany odpowiada:
    – melioracja w wielu państwach milionów hektarów,
    – obniżenie lustra wód gruntowych na całym globie,
    – wstęgi asfaltowych dróg działających jak gigantyczne grzałki,
    – wycinka lasów i chaszczy,
    – wyłożenie setek milionów podwórek kostką brukową
    – itd.
    i nazywa się to pustynnienie klimatu. Krowy tylko na to wszystko srają.
    To jest żydowskie Ocieplenie Klimatu. Al Gore się kłania po wasze pieniądze.
    • 11-08-2018 21:43:42 | odpowiedz
      Co do zmian klimatycznych to podaję moje dane średniej miesięcznej temperatury w centrum Warszawy, pobierane codziennie automatycznie o godzinie 8:00 rano z dokładnością 1 minuty na przestrzeni 6 lat.
      Zwracam uwagę na rozrzut temperatur w danym miesiącu sięgający nawet 7 stopni Celsjusza dla tego samego miesiąca!
      A ci debile mówią średnim rocznym wzroście na przeciągu 130 lat o 0,2 stopnia! (dwie dziesiąte stopnia)

      STYCZEŃ
      2010: = -1,9 [ºC]
      2011: = 1,4 [ºC]
      2012: = +3,7 [ºC]
      2013: = -0,2 [ºC]
      2014: = +3,0 [ºC]
      2015: = +1,9 [ºC]
      LUTY
      2010: = -6,9 [ºC]
      2011: = -4,0 [ºC]
      2012: = -0,7 [ºC]
      2013: = -0,3 [ºC]
      2014: = -1,6 [ºC]
      2015: = 1,3 [ºC]
      MARZEC
      2010:= 2,4 [ºC]
      2011: = -0,5 [ºC]
      2012: = = 3,8 [ºC]
      2013: = 0,4 [ºC]
      2014: = 5,9 [ºC]
      2015: = 5,2 [ºC]
      KWIECIEŃ
      2010:= 9,0 [ºC]
      2011: = 7,7 [ºC]
      2012: = 6,5 [ºC]
      2013: = 3,7 [ºC]
      2014: = 8,3 [ºC]
      2015: = 7,5 [ºC]
      MAJ
      2010 = 12,5 [ºC]
      2011 = 13.7 [ºC]
      2012: = 14,8 [ºC]
      2013: = 14,6 [ºC]
      2014: = 13,3 [ºC]
      2015: = 12,9 [ºC]
      CZERWIEC
      2010 = 16,9 [ºC]
      2011 = 19,2 [ºC]
      2012 = 16,6 [ºC]
      2013: = 17,0 [ºC]
      2014: = 17,1 [ºC]
      2015: = 17,0 [ºC]
      LIPIEC
      2010 = 20,8 [ºC]
      2011 = 18,7 [ºC]
      2012 = 20,2 [ºC]
      2013: = 19,5 [ºC]
      2014: = 19,0 [ºC]
      2015: = 19,4 [ºC]
      SIERPIEŃ
      2010 = 21,2 [ºC]
      2011 = 18,5 [ºC]
      2012 = 19,4 [ºC]
      2013: = 19,9 [ºC]
      2014: = 20,9 [ºC]
      2015: = 20,8 [ºC]
      WRZESIEŃ
      2010: = 14,8 [ºC]
      2011 = 16,4 [ºC]
      2012 = 17,6 [ºC]
      2013: = 15,2 [ºC]
      2014: = 15,2 [ºC]
      2015: = 17,5 [ºC]
      PAŹDZIERNIK
      2010: = 8,0 [ºC]
      2011 = 11,8 [ºC]
      2012 = 11,4 [ºC]
      2013: = 9,4 [ºC]
      2014: = 12,4 [ºC]
      2015: = 9,4 [ºC]
      LISTOPAD
      2010: = +7,0 [ºC]
      2011: = +8,6 [ºC]
      2012: = +6,4 [ºC]
      2013: = +5,0 [ºC]
      2014: = +8,80 [ºC]
      2015: = +6,6 [ºC]
      GRUDZIEŃ
      2010: = +2,7 [ºC]
      2011: = -2,6 [ºC]
      2012: = +4,6 [ºC]
      2013: = +0,7 [ºC]
      2014: = +3,5 [ºC]
      2015: = +3,1 [ºC]

      Wnioski wyciągnijcie Państwo sami do jakiego stopnia jesteście dymani*.
      *Etymologia słowa dymać (wydymać) – Zrobić nam to samo co pszczelarz robi pszczołom za pomocą dymu , a następnie zabrać wszytki miodek. Cwaniaki żydowskie robią zadymę żeby Was wydymać na kasę.
      • 12-08-2018 11:48:13 | odpowiedz
        Mylisz "dymienie" i "nadmuchiwanie". Do tej pory uważałem że "dymanie" to eufemizm niekoniecznie dobrowolnego seksu, więc nie zgadzam się na oskarżanie pszczelarzy o coś takiego. Pszczelarz, gdy zabiera pszczołom miód NIGDY nie może zabrać CAŁEGO miodu i MUSI im zapewnić żarcie na zimę.

Poczytaj również